Kamila Nowowiejska – ruch w stylu fitness.

Kamila Nowowiejska – ruch w stylu fitness.

W tym odcinku podcastu, wspólnie z Kamilą Nowowiejską rozmawiamy o szeroko rozumianej branży fitness.

Kamila Nowowiejska – w branży sportowej od ponad 15 lat. Ukończyła Akademię Leona Koźmińskiego oraz studia podyplomowe marketing sportu na SGH, marketing internetowy oraz coaching profesjonalny na ALK. Uczestniczka wielu szkoleń, kursów, warsztatów z zakresu zarządzania i marketingu oraz szeroko pojętego zdrowego stylu życia. Na co dzień zafascynowana pracą z ludźmi i zmianą ich nawyków żywieniowych oraz treningowych. Prowadzi zajęcia fitness w sieci klubów Total Fitness w Warszawie, zaś zajęcia online w Better Body, Better Mind. Współtwórczyni marki Better Body Studio, a także odpowiedzialna za dobór trenerów i realizację programów treningowych dla aplikacji fitness Fitnoteq. Z sukcesem rozwinęła szkołę fitness Reebok University, wprowadzając m.in. do sprzedaży nowe programy treningowe, warsztaty oraz konwencje. Ekspert branżowy portalu Branża Fitness oraz Zawód Trener – Portal. Na co dzień pracuje z osobami, które chcą zmienić sylwetkę, zadbać o swoją kondycję oraz dobre samopoczucie, ale także pracuje z tancerzami oraz biegaczami w poprawie ich wyników.

Z Kamilą rozmawiamy między innymi o:

✅ rozwoju branży fitness w Polsce

✅ poziomie aktywności fizycznej w różnych krajach

✅ roli rodziców, trenerów w kształtowaniu kultury ruchu

✅ programach promujących aktywność fizyczną

✅ tym co motywuje do ruchu

✅ modach i trendach w świecie fitness

✅ jej recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

K – Kamila Nowowiejska

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Kamila Nowowiejska, instruktor fitness, szkoleniowiec, coach.

 

K: Cześć, jeszcze bym powiedziała trener personalny.

 

T: Trenerka personalna. Kamila, kiedy zaczęłaś swoją przygodę z fitnessem?

 

K: To jest trochę dłuższa historia, ponieważ przez wiele, wiele lat tańczyłam taniec towarzyski. W wieku 16-17 lat zakochałam się w managerze klubu fitness z Warszawy. To był impuls do tego, żeby przyjechać do Warszawy. Planowałam przyjechać na studia do Warszawy, ale to mnie utwierdziło w założeniu. Dostałam się tutaj, z relacji nic nie wyszło, natomiast to, że on był managerem zainspirowało mnie do tego, żeby coś z tym zrobić.

Przyjechałam do Warszawy, próbowałam swoich sił tanecznie, za bardzo nic z tego nie wyszło, natomiast zaczęłam szkolić się na instruktora fitness. Zrobiłam uprawnienia państwowe w Open Mind, które trwały kilka miesięcy. Później małymi kroczkami zaczęłam się szkolić. Dorabiałam sobie do drugiego zawodu, bo jestem po zarządzaniu, więc mam wykształcenie ekonomiczne.

Zawsze było moim marzeniem żeby pracować z ludźmi i zarażać ich aktywnością ruchową, inspirować do szeroko pojętej zmiany. Zrobiłam nawet studia podyplomowe z marketingu sportowego na SGH, marzyłam o tym, żeby zarządzać klubem fitness albo inną jednostką sportową. Z tego nie mogę powiedzieć, że nic nie wyszło – wyszło, miałam swoje własne studio, natomiast aktywność ruchowa moja była zachowana nie tanecznie, ale właśnie fitnessowo, została do dnia dzisiejszego razem ze mną.

 

T: Bogata i ciekawa historia. Jakimi formami fitnessu się zajmowałaś?

 

K: Praktycznie wszystkim. Nie jestem pilatesowa ani body mindowa, jeszcze, to też się mocno zmienia, ja też ewoluuje i moje ciało ewoluuje. Coraz częściej widzę sama, że te formy prozdrowotne są dla mnie dużo korzystniejsze, ja się lepiej po nich czuję. Ułożyłam swój program treningowy Better Mind, gdzie łączę elementy jogi, pilatesu, stretchingu, zajęć prozdrowotnych, zdrowo kręgosłupowych i próbuję czasami raz na jakiś czas przemycać wśród swoich klientów medytację, ale to różnie z tym wygląda, dlatego że nie każdy jest na to gotowy i nie jest w stanie odnaleźć się, skupić się tu i teraz nad rozluźnieniem, wejść w siebie. To też będzie ewoluowało, w tym kierunku też będę szła, żeby ten element związany z medytacją rozwijać w moim programie treningowym.

Były jeszcze formy taneczne, step nie jest moją bajką, przyznam się szczerze. Od strony wzmacniania tak, natomiast choreograficznie nie bardzo, to nie było moim konikiem, natomiast zajęcia taneczne jak najbardziej, latino uwielbiałam, tańce latynoamerykańskie są nadal bliskie mojemu sercu. Trochę się oddalam, mówię że nie pójdę na salsę, bo wiem, że jak pójdę na salsotekę albo bym chciała wrócić do tańca. W tej chwili jest bardzo mocno nurt Pro-am w środowisku tanecznym promowany i on się bardzo mocno rozwija, zawodowcy tańczą z amatorami.

Nawet sobie pomyślałam, że może a nuż, widelec wrócę i sobie porywalizuję, natomiast mam w sobie nutę perfekcjonizmu i jak coś robię, to staram się robić na maksa, angażuję się. To też trochę mój lęk przed tym, że jak się zaangażuję, to stracę głowę i zamiast zajmować się rzeczami, które są dla mnie ważne i potrzebne w tej chwili, to temu się poświęcę. To jest moje przekonanie, nie wiadomo jakby było.

Cały czas prowadzę zajęcia wzmacniające, swój program treningowy Better Body, który jest treningiem funkcjonalnym, gdzie staram się usprawniać moich klientów. Jest też praca z muzyką, natomiast tu duży nacisk kładę na bezpieczeństwo. Na to, żeby technika była zachowana, trzymanie miednicy w pozycji neutralnej i praca nad zakresami ruchu, nad czym pracuję w drugim programie Better Mind razem z moimi podopiecznymi. Dużo tego, chyba najbardziej na chwilę obecną wzmacnianie i formy prozdrowotne.

Miałam romans z Les Millsem, z en Buan. Byłam w grupie instruktorów, którzy odbywali pierwsze szkolenia w Polsce. Szkolenia weszły do Polski z 10 lat temu, wówczas pracowałam dla Holmes Place. Holmes Place był pierwszą sieciówką, pierwszą marką, która nawiązała współpracę z Les Millsem, byliśmy pierwszą grupą instruktorów, którzy zostali przeszkoleni. Byłam na drugim szkoleniu Bodypumpa, pierwszym Bodybalace i nawet Bodycombat zaliczyłam, a to też nie moja bajka. Z delikatnych ruchów tanecznych, tu wyciągnięcie, kick, cios, za delikatne.

 

T: Bardzo ten rynek fitnessowy i podejście do fitnessu się zmienia, pojawiają się mody, niektóre trwają dłużej, krócej, inne cały czas trwają, rozwijają się jeszcze bardziej. Jak to wyglądało? Podałaś przykład o tańcu i fitnessie, może tak bardzo prosto, ale mi się to z zumbą kojarzy.

 

K: Zumba też była, żeby była jasność. Uprawnienia zumby zrobiłam, one wygasły bo jeśli się nie odnawia licencji to ona wygasa. To też przez pewien czas była zajawka instruktorska, ale moje ciało też mówi, że to nie to. Sam wiesz, że są różne dysfunkcje w ciele, też między innymi związane u mnie z tańcem – problem z kolanem, który się pojawia, notoryczny problem z miednicą, blokada stawu biodrowo-krzyżowego, od razu kolano siada, blokada odcinka piersiowego i np. sztanga kompletnie odpadała, dlatego że generowała bardzo duże napięcie i moje ciało odmawiało.

Wizyta co tydzień u fizjo była nierealna, dzisiaj już tak, bo moja siostra jest fizjo i mnie ustawia, ale kilka lat temu po prostu nie. Przyznam wam się, że jeżeli się pracuje, jak ja obserwuję swoich kolegów po fachu, którzy pracują po 25-30 godzin w tygodniu, to czas na swój własny trening jest ograniczony.

Druga rzecz, przede wszystkim nasze ciało i głowa też jest zmęczona, nie chce się swojego treningu przeprowadzać, pracować nad dysfunkcjami w ciele. W moim przypadku tak było bardzo często. Treningi własne były rzadkością, a nawet jeśli były to starałam się szukać zupełnie innej aktywności, innego ruchu dla ciała, aby rozwijać go w inny sposób.

Moja głowa nie wytrzymywała, za dużo emocji było, w tamtym czasie nie radziłam sobie z przyjmowaniem energii ludzi, ponieważ to jest ciągła wymiana. Przychodzą też klienci trudni, którzy są wampirami energetycznymi i zabierają. Jeśli my się nie zabezpieczymy energetycznie, to wychodzimy z takich zajęć spompowani. Miałam taką historię, na zajęciach Bodypump stawała na przeciwko mnie dziewczyna i ja gubiłam kompletnie flow, nie pamiętałam choreografii, zastanawiałam się o co chodzi, to było za każdym razem jak ona była na zajęciach. Zdałam sobie sprawę z tego, że miałam do czynienia z wampirem energetycznym, który powodował kompletny chaos w mojej pracy. Nie mogłam się skupić nad podopiecznymi, byłam skupiona na danej osobie.

 

T: Może też ingerowała w zajęcia.

 

K: Tak, ale to jest po prostu wymiana energetyczna. W Open Mindzie na szkoleniach Agata Biernat opowiadała nam o tym jak się zabezpieczać, żeby zakładać kopułę na siebie, takie ćwiczeni,e żeby się zabezpieczać przed zabieraniem energii, tymi połączeniami energetycznymi pomiędzy instruktorem a klientem. W tamtym przypadku to się sprawdzało.

 

T: Ileś już czasu działasz w branży, co się zmieniało na przestrzeni 10-15 lat?

 

K: W branży jestem z 15 lat, pierwsze kursy zrobiłam na Open Mind w 2005 roku, czyli to będzie nawet już 16 lat. Branża bardzo się zmieniła. Być może mniej jogowo i pilatesowo, natomiast zmieniła się w kontekście choreografii, zajęć wzmacniających. Jeszcze ci starsi instruktorzy, którzy wprowadzali fitness do Polski, między innymi cała stara ekipa Reebok University, to jest klasyka fitnessu. W tej chwili fitness mocno się zmienił, on poszedł w trening funkcjonalny, natomiast to nie do końca jest trening funkcjonalny. To są często bardzo intensywne zajęcia, wyskoki, przeskoki. Klienci też nie do końca technicznie to dobrze robią, ale jest mniej porządkowania zajęć jak kiedyś, mniej metodyki.

Dostrzegamy jako branża, że jest dużo instruktorów, którzy są po bardzo krótkich kursach na trenera personalnego lub trenera fitness, to też nie jest dobre, bo psuje branżę. Obniża poziom, jakość i zadowolenie klientów, przede wszystkim też bezpieczeństwo. Klienci przychodzą na zajęcia oprócz tego, żeby się pobawić, zresetować głowę i zapoznać ludzi, ale oni też przychodzą po to, żeby się zmęczyć w zdrowy sposób, bezpieczny dla nich. To powinno być najważniejsze dla nas jako instruktorów, dobro klienta.

 

T: I co teraz? Co dalej? W którym kierunku idziemy?

 

K: Na pewno będzie duży rozwój treningów aerobowych. Głównie mam na myśli treningi o bardzo wysokiej intensywności typu HIIT. Za granicą bardzo mocno rozwija się nurt indoor cyclingu cały czas. W najnowszym badaniu Les Millsa z tego roku te dwa trendy są widoczne, ale również zajęcia wzmacniające nadal są dość popularne. Taneczne też według tego raportu, natomiast rynek polski jest zupełnie inny. To można zobaczyć nawet jeśli chodzi o zajęcia online.

Zajęcia online w trakcie pandemii na całym świecie bardzo mocno się rozwinęły, w Polsce ten trend nie do końca został zaszczepiony. Oczywiście niektórzy trenerzy zostali i prowadzą zajęcia online, natomiast w klubach fitness tego trendu nie widać. Na pewno będzie się mocno rozwijał trening prozdrowotny, joga, pilates, stretching, mobility, tak, żeby usprawniać człowieka, to będzie priorytet i kierunek – szeroko pojęte zdrowie i psychiczne i fizyczne.

 

T: Czyli tzw. Medical Fitness.

 

K: Tak i nie. Medical Fitness kojarzy mi się w klubie fitness z zajęciami prozdrowotnymi, może być joga, to może być zdrowy kręgosłup, ewentualnie takie zajęcia, gdzie w zależności od intensywności jest podział bardzo dobry na intensywność, tak żeby każda grupa docelowa, każdy klient mógł znaleźć coś pod siebie i bardzo duże zindywidualizowanie usług.

Klient, który przychodzi do klubu powinien być zaopiekowany, powinien dostać receptę na ruch przez fizjoterapeutę lub świetnie przeszkolonego instruktora, gdzie ma podane wszystkie informacje zdrowotne i pod tym kątem jest układany trening, wtedy możemy mówić o trendzie Medical Fitness. Oczywiście on jest i będzie wchodził, natomiast póki co to niewiele ma wspólnego z tym, co jest w klubach fitness. Bardzo bym uważała na mówienie o Medical, bo z moich obserwacji niestety wynika, że to jest tylko w teorii, a w praktyce troszeczkę inaczej to wygląda.

 

T: Czyli jeszcze trochę drogi przed nami, żeby to poszło w tym kierunku.

 

K: Myślę, że czas przyspieszył, nie możemy powiedzieć, że to będzie za 10 lat. Myślę, że to jest perspektywa 2-3 lat, bo powinny się też zmienić przepisy. Zdrowie publiczne i podejście do zdrowia publicznego powinno się zmienić. Jeżeli tylko zostawiamy to klubom fitness, ten aspekt medyczny, to on będzie wyglądał średnio. Tylko część społeczeństwa ćwiczy, same badania pokazują, że liczba osób ćwiczących spada a nie rośnie, jest takie badanie.

 

T: Też to zauważyłem. Jest co roku robiony przez Ministerstwo.

 

K: Tak, w tym roku wyszły, jest pokazywana tendencja od 2004 roku, że jest spadkowa.

 

T: Różnie między latami to wygląda, też to porównywałem. Czasami jest wzrost, ale generalnie jesteśmy w ogonie Europy jeśli chodzi o spełnianie wymogów Światowej Organizacji Zdrowia dotyczących aktywności fizycznej.

 

K: Powtarzam ostatnio moim klientom, miałam przyjemność prowadzenia treningu dla osób starszych, seniorów, dla warszawiaków, program był wygospodarowany z urzędu miasta. Była tam niewielka grupka osób, które przyszły na trening, ale ich aparat ruchu był w opłakanym stanie. Mam do porównania dwie grupy, próbkę warszawską ze śródmieścia i próbkę w swoich klubach fitness, w których prowadzę zajęcia, to jest przepaść.

Mam klientkę 75 lat, Pani Marysia chodzi na wszystko co leci, łącznie z zajęciami Les Millsowymi Bodypump. Chodzi na wzmacnianie, robi wyskoki, przeskoki. Raz na jakiś czas chodzi na zajęcia prozdrowotne, to jest przepaść pomiędzy grupą, która miała liczne dysfunkcje, problemy ze stawami kolanowymi, problemy z kręgosłupem, tam powinna wejść rehabilitacja a nie zajęcia grupowe. Rozumiem dlaczego przyszły, chcą zachować aspekt społeczny.

 

T: Spotkać się przy okazji ruchu.

 

K: Te osoby są bardzo samotne. Pani Marysia to super babka, nie wygląda w ogóle na ten wiek.

 

T: Niestety to jest wyjątek. Ze swojej obserwacji widzę, że będzie coraz więcej takich wyjątków. Mamy większą świadomość tego, że żeby w późniejszych latach być sprawnym, dobrze wyglądać, to trzeba się starać dużo wcześniej, w każdym momencie.

 

K: Jestem po warsztatach z moją ekipą treningową, przedstawiałam im raporty, jak one wyglądają. Próbowałam ich uświadomić, że jeżeli nie zaczniemy wcześniej, będziemy się źle odżywiali, nie będziemy się ruszali, nie będziemy zwracali uwagi na te rzeczy, na sen, regenerację, aspekt społeczny, to niestety nic dobrego nie będzie. Wyznaję zasadę, że mniej więcej po 40 roku życia nasza gwarancja się kończy.

 

T: W tym roku mi się skończyła.

 

K: Myślę, że ty do tej grupy nie należysz. Zaczyna coś strzykać, boleć. Niestety jeśli nie zaczniemy, nie będziemy uświadamiali, bo ryba psuje się od głowy, jeżeli rodzice nie będą swoich dzieci uświadamiali, tutaj nie będzie tej pracy u podstaw…

 

T: Nie tylko uświadamiali, ale dawali wzór, pokazywali, że oni się ruszają. Nie można powiedzieć dziecku “idź na zajęcia, ruszaj się, idź na plac zabaw poruszaj się trochę”, jak samemu się siedzi na kanapie.

 

K: Jak prowadziłam outdoory w tym sezonie, to prosiłam dziewczyny, żeby brały swoje dzieci. Dziewczynki i chłopcy patrzyli i próbowali ćwiczyć z nami, po to, żeby zaszczepić element aktywności ruchowej, kultury ruchu. Niestety badania – sam na pewno widziałeś nie jedne – pokazują, że otyłość u dzieci i brak aktywności, teraz po lockdownie i w okresie pandemii jeszcze bardziej pokazała w jak opłakanym stanie jest nasze społeczeństwo.

Są oczywiście liczne badania, różnego rodzaju akcje przeprowadzane, ale bez wsparcia rodziców będzie kolejna akcja. Życzyłabym sobie żeby zaszczepiać, aktywować dzieci, żeby rodzice też aktywniej w dziećmi ćwiczyli. Jeżeli tak będzie, to naprawdę to jest mały kroczek do tego, żebyśmy w przyszłości nie chorowali na choroby cywilizacyjne, nowotwory, insulinooporność, cukrzycę, co jest na potęgę w tej chwili. Patrzę wśród swoich znajomych i klientów, jest wysyp w tej chwili tych dolegliwości.

 

T: To już od dłuższego czasu, odkąd zmniejszyliśmy swoją aktywność ruchową, bo to bezpośrednio wpływa na częstość występowania chorób i długość życia. Odnośnie badań, widziałem ostatnio europejskie badania, z nastolatkami jest olbrzymi problem. Nastolatki ruszają się jeszcze mniej niż osoby w średnim wieku. Prawdopodobnie to było badanie, które pokazywało ile się ruszają, ale powody mogą być różne. To co powiedziałaś, brak wzorców to jedno, a drugie to jest wybór, na co poświęcić nasz wolny czas, czy to będzie przeglądanie mediów społecznościowych, granie, czytanie (to jeszcze fajna forma), ale na aktywność ruchową widać, że tego czasu poświęca się za mało.

 

K: Dostrzegam to. U dzieci widać nawet agresję, bo pandemia pokazała, że rodzice w wielu przypadkach nie potrafią sobie radzić z emocjami. Oni sami nie potrafili sobie radzić, nie mieli ujścia, bo jeszcze jak masz pracę to możesz na kimś odreagować, a nagle jak jesteś zamknięty, to wszystko kumuluje się w jednym sosie. To jest chwila moment, aż to będzie musiało mieć ujście. Tak samo dzieci nie miały aktywności.

 

T: Ale teraz już mają możliwość.

 

K: W programach i w śniadaniówkach były poruszane tematy dotyczące wad postawy, które posunęły się bardzo mocno wśród dzieci podczas pandemii. To jest początek, z tym trzeba też coś zrobić. Fajnie by było, gdyby w szkole były dobrze wykorzystywane zajęcia z korektywy.

 

T: Nie wiem czy w tej chwili są nawet zajęcia z korektywy, już raczej ich nie ma. Same zajęcia wychowania fizycznego mogłyby być interesujące, atrakcyjne dla dzieci.

 

K: Ten aspekt cierpi. Cieszę się, że nasze influencerki, Ania Lewandowska czy Ewa Chodakowska ten temat poruszyły w mediach społecznościowych. Około miesiąc temu Ewa oznajmiła, że z mężem przygotowują programy dla szkół, żeby uatrakcyjnić zajęcia WFu. Ania Lewandowska też się zaangażowała w zajęcia, w szeroko pojętą aktywność ruchową z Robertem w szkołach, więc być może to jest pierwszy krok, aby to się zmieniło.

 

T: Ja się cieszę, że coraz więcej się o tym mówi i osoby znane o tym mówią. Jaka by to nie była aktywność ruchowa, to zawsze jak jest jej więcej, to jest lepiej. Czy są jakieś programy? Słyszysz, że się pojawiają takie programy? Na pewno widziałem różne, czasami fundacje prowadzą, są też przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia, nawet była jakaś kampania z mojego środowiska, Krajowa Izba Fizjoterapeutów przygotowała coś niewielkiego, pokazującego, że warto się ruszać. Czy są realizowane większe programy?

 

K: Nie widziałam bardzo dużych, to są raczej programy komercyjne organizowane dla starszych osób, typu Decathlon robił w ostatnim czasie online treningi z trenerami. Wiem, że są na pewno w przedszkolach organizowane takie zajęcia, był kiedyś program Zdrowy Przedszkolak, który szerzył zdrowe nawyki żywieniowe, zmieniał piramidę żywieniową w świadomości rodziców i dzieci w wieku przedszkolnym. Na chwilę obecną nie widzę wysypu, o którym by się bardzo szeroko mówiło, dotyczącej aktywności ruchowej.

Są w ramach międzynarodowego dnia sportu czy narodowego dnia sportu organizowane różnego rodzaju inicjatywy zwiększające świadomość aktywności ruchowej, ale tego wciąż jest za mało. Ludzie nie mają świadomości zdrowego stylu życia, myślą, że zdrowie to jest coś drogiego i budzi to w nich lęk, że będą musieli się zdrowo odżywiać i automatycznie będą musieli zapłacić dużo więcej, co jest dużym błędem.

Boją się spocenia, boją się zakwasów, bólu mięśniowego. Boją się, że sobie nie poradzą i że będą oceniani, bo np. ludzie otyli czy z nadwagą boją się pójść do klubu fitness, boją się oceny kto wygląda lepiej, że jesteś gruby – to się wbrew pozorom wydaje trywialne, ale dla takiej osoby, która ma z tym problem jest to bardzo duża przeszkoda. Dość dużą szansą dla osób początkujących mogłyby być zajęcia online, tylko żeby one spełniały swoją funkcję, to musiałyby być bardzo dobrze przygotowane.

 

T: I dostosowane do danej osoby.

 

K: Dokładnie, tak żeby nie zwiększać tych problemów zdrowotnych i je redukować.

 

T: To, że trzeba się ruszać to wiemy, ale tak z twojego doświadczenia – co motywuje do ruchu?

 

K: Efekty.

 

T: To wiem, ale z jakich powodów ludzie przychodzą na zajęcia?

 

K: Ludzie mają różne powody. To co jest w tej chwili w badaniach pokazane Covid365, 72% Polaków przewartościowało swoje życie, zdrowie stało się dla nich wartością nadrzędną. Patrząc z tego punktu, to powinna być dla klubów fitness i szerokiej aktywnej społeczności szansa do tego, żeby przyciągnąć ludzi do klubów. Bycie aktywnym nie oznacza tylko pójście do klubu fitness, bo można nawet spacerować. WHO sugeruje 8000 kroków każdego dnia, ale to także może być rower, to mogą być rolki czy nordic walking, aktywności jest wiele. Jestem zwolennikiem tego, żeby każdy wybrał coś dla siebie, to co czuje sercem. Nie dla każdego dobry będzie fitness, klub fitness i to jest normalne.

Co motywuje ludzi? Aspekt zdrowotny. Jeżeli dostaną czerwoną kartkę od lekarza, to zaczynają myśleć, że czas najwyższy, ale to nie zawsze musi być impuls, żeby zacząć. Ludzie mają z reguły problem z rozpoczęciem. Jak już zaczną to idzie, bo zaczynają z dnia na dzień widzieć efekty. Impulsem może być złe samopoczucie, to może być ból pleców, trzeba się wziąć za siebie. Bardzo często klienci, którzy do mnie przychodzą mówią, że ból kręgosłupa spowodował, że wrócili do treningów na nowo.

Motywacją mogą być również znajomi, szczególnie na początku to jest bardzo ważne, żeby znaleźć sobie kogoś, takie wsparcie psychiczne, które będzie pomocne w słabych punktach, kiedy już po prostu będzie się zrezygnowanym i będzie się chciało uciec. To pomaga w zbudowaniu społeczności, wejście w społeczność treningową. Jak się wejdzie w społeczność treningową, to ludzie siebie nawzajem nakręcają. Później zaczynają być efekty, fajnie jest, mamy wspólne tematy.

Z tego też niesamowite przyjaźnie się tworzą, mogę wam podać przykład, jak współpracowałam z Nike, prowadziliśmy treningi Nike Training Club w całej Warszawie, stworzyła się pewna społeczność. Przyjaźnie, które się zawiązały wśród tej grupy trwają do dzisiaj, co więcej, niektóre osoby zostały trenerami, instruktorami. Ta aktywność i społeczność, która spowodowała, że nawet małżeństwa są.

 

T: I dzieci później.

 

K: Rzeczywiście jest tak, że to pomaga bardzo w tym, aby wejść w trening i siebie nawzajem wspierać.

 

T: Kamila, powiedz mi jakie formy ty sama lubisz najbardziej?

 

K: Tak jak już wcześniej powiedziałam, coraz bardziej przekonuję się do form prozdrowotnych, ale dynamicznych, nie statycznych, mam za dużo energii. One świetnie działają na moje ciało, nie męczą mnie aż tak bardzo, jest dużo szybsza regeneracja i dużo większa przyjemność.

Zawsze uwielbiałam tańczyć, to jest mój konik i jak mogę czy nawet nie tyle co mogę, co daję sobie przestrzeń na to, żeby pójść i potańczyć, to takie salsoteki, latynoamerykańskie klimaty najbardziej lubię. Czasami sporadycznie rower czy basen, ale mi często brakuje czasu dla siebie. Mam frajdę z pomagania innym i inspirowania ich do zmian, ciągle coś się dzieje, więc jak już przychodzi taki moment, to powiem wam, że padam. Ostatnio obiecałam sobie, że pójdę na rower i niestety nie wyszło, bo nie miałam już siły.

 

T: Czasami trzeba sobie odpuścić.

 

K: Jak się wstaje o 5:30 każdego dnia, a kładzie się spać około 11:30-12, staram się dla zdrowia pójść około 23 spać, żeby nadnercza się regenerowały, ale z tym różnie bywa. Ostatnio mnie odcina, godzina 22, kończę online o godzinie 21:30 czy 21:40 i prysznic i spanie. Nie mam nawet siły, żeby otworzyć laptopa, sprawdzić maila, odpisać ewentualnie jak jestem proszona o zrobienie czegoś, to zostawiam to na kolejny dzień, moje ciało i głowa mówią nie.

 

T: Trzeba zadbać o wellbeing i jeszcze znaleźć czas na trening dla siebie. Można sobie raz odpuścić, nie mieć formy, ale tak przez lata można sobie odpuszczać.

 

K: To nie jest tak, że ja w ogóle nie ćwiczę, ponieważ prowadzę zajęcia online. Zajęcia online wymagają ode mnie tego, że ćwiczę z klientami. To nie jest tak, że się zatrzymuję i oni ćwiczą, ja ten trening robię.

 

T: Inny trening, to nie jest ten taniec, który lubisz najbardziej.

 

K: Przyznaję się bez bicia, nie będę się wybielała, to w social mediach można łatwo sprawdzić. Autentyczność na którą bardzo zwracam uwagę jest ważna. Brakuje mi trochę tego czasu, być może za momencik taka przestrzeń się zdarzy, ale znając siebie – znajdę coś innego co mnie nakręci i będzie pchało mnie do przodu. Nie lubię siedzieć w miejscu z założonymi rękami, szukam rozwiązań i wpadam na różne pomysły, staram się je realizować.

 

T: Chciałem od ciebie usłyszeć, jesteś na różnych targach, konferencjach, prowadzisz swoje warsztaty, wykłady, dużo mówisz o tym, co się dzieje w branży fitness. Recepta na ruch to też jest poszukiwanie różnych form ruchu, ileś tam prezentowaliśmy w poprzednich odcinkach, ale skoro jesteś na bieżąco, to co jest nowego? Może jakaś najnowsza forma, której wartoby było spróbować, albo sprzęt? Idziemy do klubu fitness, często sobie kojarzymy, że oprócz zajęć grupowych, treningów indywidualnych, funkcjonalnych, to tam jest sprzęt różnego rodzaju. Być może coś tutaj mogłabyś zaproponować? Lubię próbować nowości.

 

K: Jeśli chodzi o sprzęt, to takiej nowości ja na chwilę obecną nie znam. To jest bardziej odgrzewany kotlet, korzystamy z tego co mamy i to sprawdza się najlepiej. Jeśli chodzi o formy treningowe, to bardziej bym powiedziała, że to idzie w stronę form mentalnych, różne formy jogi które są wprowadzane, hot joga zaczyna być bardzo popularna. W Warszawie są 2 lub 3 studia, które hot jogę prowadzą.

 

T: Czym jest hot joga?

 

K: Ćwiczymy jogę przy bardzo wysokiej temperaturze na sali.

 

T: Ale to jest dynamiczna forma jogi czy spokojna joga w podgrzewanym miejscu?

 

K: To jest spokojniejsza forma, ale myślę że jest jedna i druga. Jak byłam w Stanach 2 czy 3 lata temu, byliśmy w studiu jogowo- pilatesowym i był pilates z ciężarkami, z obciążeniem. Był też hot pilates, na sali była bardzo wysoka temperatura, przyspieszała wszystkie procesy metaboliczne. To będzie kierunek, który będzie się rozwijał. Aspekt psychiczny, psychologiczny będzie mocno brał górę, ludzie będą chcieli się odstresować, lepiej się czuć, wyrzucić nadmiar negatywnych emocji.

Zauważam trend dbania o swoje zdrowie psychiczne w kontekście pracy nad sobą, będziemy starali się wyciszać a nie rozbudzać. Z tym będą związane różnego rodzaju warsztaty. Praca nad sobą, nad szeroko pojętą duchowością. Ludzie duchowość uważają za religię, a to jest błędne myślenie, to jest praca nad sobą i swoimi brakami emocjonalnymi, stawanie się lepszym człowiekiem. To jest kierunek w moim odczuciu, który będzie szedł bardzo mocno do przodu.

Zapytałeś o sprzęt, trend onlinowy związany z rozwojem aplikacji, ale również takich sprzętów i aplikacji wspierających klienta, między innymi mirror, to jest lustro gdzie wyświetla się trener, to jest ćwiczenie i skanowanie danej osoby. Będziemy dalej pracowali nad wzorcami ruchowymi, mocne zindywidualizowanie usługi i mierzenie rezultatów, czyli mierzenie tętna, żeby klient widział swoje rezultaty i mógł porównywać, rywalizować, aspekt rywalizacyjny pomiędzy ludźmi należącymi do pewnej społeczności treningowej.

To jest ta część naszej branży, która będzie bardzo intensywnie się rozwijała. Niektóre kluby już to zauważyły, szczególnie kluby butikowe, gdzie jest mniejsza liczba ludzi chodzących do studia butikowego. Jest mocne skupienie na efektach i pracy zindywidualizowanego podejścia do klienta. Ten trend będzie się mocno rozwijał w najbliższym czasie.

 

T: Nowe technologie, nowe aplikacje, coraz więcej parametrów będzie można mierzyć po to, żeby iść w tym kierunku jakim chcemy, osiągać efekty. Fajnie to wygląda, szczególnie kiedy nie mamy dostępu albo chęci jechać specjalnie daleko, tylko możemy w domu skorzystać z profesjonalnej opieki.

 

K: Zastanawialiśmy się w pewnym momencie dlaczego ten online u nas w Polsce nie zaskoczył. Jednym z czynników, które na to wpłynęły to, że jesteśmy ograniczeni powierzchniowo.

 

T: Nie ma warunków w domu do treningu.

 

K: Dokładnie, do treningu onlinowego. Jesteśmy mocno ograniczeni powierzchnią i to powoduje dyskomfort. Osoby nie mają możliwości i miejsca, skupienia się tylko i wyłącznie na sobie.

 

T: Jak chcemy zrobić trening i gdzieś piesek biega, dziecko wskakuje na głowę, to ciężko.

 

K: W social mediach bardzo mocno było to pokazywane, przy okazji lockdownu, że nie ma przestrzeni, możliwości bycia sam na sam, co jest bardzo też ważne dla wielu osób, żeby wyjść z domu, odstresować się. Dostrzegamy w tej chwili branżowo, że klub może stać się drugim domem, tym trzecim miejscem był rok czy dwa lata temu, teraz może stać się drugim miejscem. Trzymam kciuki, żeby było coraz więcej osób ćwiczących, ale to jest dość długi, żmudny proces. To jest praca u podstaw.

 

T: Na koniec ostatnie pytanie, które zadaję większości osób, które zapraszam: jaka jest twoja recepta na ruch? Może być w trzech zdaniach.

 

K: Moja recepta na ruch to przede wszystkim zadbanie o siebie w szerokim tego słowa znaczeniu, żeby robić to, co się kocha, co w sercu gra. Jeżeli w sercu gra wyjście na spacer, to iść z psem na spacer, jak najwięcej i jak najczęściej. Oprócz tego ważniejszą rzeczą jest to, żeby poświęcić 2-3 minuty co 30 minut pracy przy biurku na wstanie i rozruszanie się. Prowadząc warsztaty, po każdych warsztatach było wstawanie, wymachy ramionami, ruch miednicą, tak żeby rozluźnić nasz aparat ruchu i pobudzić go do działania. Te 15-20 minut każdego dnia nawet na ten szybszy spacer trzeba poświęcić, tak żeby serce trochę mocniej zabiło. To jest moja recepta, staram się u klientów i ludzi inspirować, jak im się udaje to jestem przeszczęśliwa.

 

T: Ja się pod twoją receptą też podpisuję. Kamila, dziękuję ci bardzo.

 

K: Ja też dziękuję.

 

T: Zapraszam was, co środę o godzinie 12:00 jest nowy odcinek podcastu Recepta na Ruch. Oglądajcie, słuchajcie, komentujcie. Dziękuję bardzo, do zobaczenia.

 

K: Cześć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *