Dr Marcin Popieluch – recepta na zdrową postawę.

Dr Marcin Popieluch – recepta na zdrową postawę.

W tym odcinku podcastu wspólnie z dr Marcinem Popieluchem rozmawiamy o zdrowej postawie i ruchu.

Dr Marcin Popieluch – absolwent AWF Warszawa i były wykładowca w Katedrze Anatomii i Biomechaniki. Prelegent na międzynarodowych kongresach i konferencjach (ESSKA, ESMAC, ISSAKOS, TUSYAD). W latach 1997 – 2016 związany z Kliniką Carolina Medical Center; Koordynator Działalności Naukowej Kliniki; Kierownik Organizacyjny Fizjoterapii. Były trener przygotowania motorycznego w klubach piłkarskich: JAGIELLONIA BIAŁYSTOK (ekstraklasa); GKS TYCHY (1 liga); PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA (1 liga); WISŁA PŁOCK (ekstraklasa); REPREZENTACJA POLSKI U18/19. Doktor nauk o kulturze fizycznej ze specjalizacją TERAPII PILATES założyciel i współwłaściciel REHABILIUM – KLINIKI ZDROWEJ POSTAWY opiekujący się pacjentami głównie po urazach KRĘGOSŁUPA I STAWÓW. Instruktor narciarstwa zjazdowego; snowboardu; windsurfingu / hobby: motocykle, wędkarstwo.

Z Marcinem rozmawiamy między innymi o:

✅ wyjątkowości miejsca jakim jest Rehabilium

✅ tym co dla niego znaczy zdrowa postawa

✅ diagnostyce i metodach jego pracy

✅ negatywnych skutkach braku ruchu

✅ specyfice ruchu w sporcie

✅ roli stopy w ustawieniu segmentów ciała

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

M – Marcin Popieluch

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Marcin Popieluch, trener przygotowania motorycznego, instruktor pilates i współwłaściciel kliniki Rehabilium, Klinika Zdrowej Postawy.

 

M: Dzień dobry.

 

T: Jesteśmy dzisiaj w innym miejscu niż zwykle, zwykle nagrywamy na Uniwersytecie Medycznym, dzisiaj jesteśmy w Rehabilium, tego w podcaście nie widać, ale zachęcam do zerknięcia na youtube i tam zobaczycie, że miejsce i tło jest zupełnie inne. Rehabiliium to nowe miejsce, widziałem, że powstało niedawno. Jaki był zamysł do tego, żeby stworzyć takie miejsce? Co tutaj robicie?

 

M: Miejsce faktycznie, niespotykane. Jest to nowa klinika, mieszcząca się w Józefosławiu koło Piaseczna. Jesteśmy ośrodkiem, w którym skupiamy się na pracy z pacjentami z problemami kręgosłupa i stawów. Rozpoczynamy duży projekt pracy z pacjentkami z rakiem piersi, które będą przychodziły, przygotowania do wszelkich operacji, potem będą prowadzone rehabilitacyjnie po, czyli przed i po, co jest niespotykane.

Projekt Rehabilium powstał wtedy, kiedy pomogłem pracując w poprzedniej klinice, gdzie współpracowałem z najlepszymi neurochirurgami w Polsce. Pomogłem jednej mamie, która przyszła do mnie z problemem syna, urwał mięsień prosty uda i rozpoczęliśmy rehabilitację chłopca. Mama obserwując rehabilitację, to jak z nim pracowaliśmy, jak go usprawnialiśmy, wtedy zobaczyła bardzo fajne możliwości wykorzystania metody pilates w rehabilitacji.

Rehabilitacja Pawła przebiegła bardzo sprawnie. Po jakimś czasie jak Paweł był prawie sprawny rodzice zaprosili mnie na kolację do Józefosławia, ale zanim usiedliśmy przy stole, to przywieźli mnie do pustego lokalu, który miał 700 metrów. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zadali mi pytanie czy nie byłbym zainteresowany wspólnie z Kasią Sternicką, moim wspólnikiem stworzyć klinikę, która będzie pomagała dzieciom i osobom dorosłym, pacjentom z problemami kręgosłupa, stawów itd. Istniejemy prawie rok, jesteśmy podmiotem medycznym i coraz więcej problemów zdrowotnych, które rozwiązujemy się pojawia i staramy się złapać byka za rogi.

 

T: Ciekawa historia, bo to właściwie przez pacjenta powstało Rehabilium, tak?

 

M: Tak.

 

T: Mam podobną historię z Mobilemedem, mój pacjent namówił mnie do tego, żeby stworzyć takie miejsce. Mobilemed już kilka lat funkcjonuje, też dzięki pacjentowi, dzięki Maćkowi Filipkowskiemu, on mi zaproponował, żeby coś takiego zrobić. Historia lubi się powtarzać.

 

M: Zupełnie nieprzewidziana, nie myślałem w ogóle o tym wtedy, po prostu przyszedł do mnie kolejny pacjent, któremu chciałem pomóc, zupełnie myśląc tylko i wyłącznie o tym jak to zrobić, jaką ścieżkę przejść od bloku operacyjnego, na którym z reguły staram się być, po zakończenie rehabilitacji. To wszystko zawsze staram się mieć poukładane w głowie, żeby cały proces miał początek, środek i koniec.

 

T: Czyli jest tzw. prehabilitacja przed operacją, a później prowadzenie tego.

 

M: Jestem trochę niespokojny duch, zawsze czegoś poszukiwałem albo chciałem coś zrobić po swojemu. Rehabilium to jest miejsce, w którym nie chcielibyśmy zajmować się tylko pacjentami, którzy są po operacji czegoś, choć oczywiście jest to bardzo ważne i często ma miejsce. Chcielibyśmy ludzi do tych operacji przygotowywać, jeśli już ktoś podjął decyzję, że operacja jest niezbędna, konieczna, to chcielibyśmy pacjentów do tego przygotować. Czasami widzimy banalne sytuacje, że ludzie nie potrafią chodzić o kulach, co z tego, że naprawiamy staw kolanowy i potrzebne są kule, jak za chwilę po naprawieniu stawu kolanowego będziemy mieli problem z barkami, kręgosłupem itd.

Staramy się tych ludzi przygotowywać prehabilitacją, potem ma miejsce operacja, później pracujemy po operacji. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia anatomiczno- biomechaniczne, a one są 25 letnie, to chciałbym żeby temu całemu procesowi towarzyszył metodologiczny porządek, żeby była dobrze postawiona diagnoza, z czym nie jest łatwo, żeby pacjent był zdiagnozowany zarówno od strony obrazowej jak też funkcjonalnej. Hasło “rentgena nie leczymy” jest popularnym, znanym hasłem na rynku i faktem jest, że zdjęć nie leczymy. Zdjęcia dostarczają nam pewnej niezbędnej informacji, natomiast leczymy pacjenta. Staramy się połączyć ocenę funkcjonalną, którą przeprowadzamy w klinice z oceną radiologiczną. Temu wszystkiemu dodatkowo towarzyszy ocena biomechaniczna. Przykładam wagę do takich rzeczy jak zakres ruchu w stawie, jak potencjał siły mięśniowej, stabilność postawy w staniu na dwóch nogach czy na jednej nodze, z oczami otwartymi, zamkniętymi.

Dysponujemy aparaturą, która pozwala nam zbadać pacjenta przed przystąpieniem do procesu rehabilitacji, w trakcie i po jego zakończeniu. Jest to fajne, bo to jest kompleksowy model, w klinice można odbywać kompleksową rehabilitację, nie ma potrzeby czegoś szukać, jesteśmy w jednym miejscu i to miejsce nam bardzo dużo zapewnia.

 

T: Powiedziałeś o diagnostyce, to bardzo ważny temat. W podcaście tego nie widać, ale jesteśmy na ściance, na której widać fakty i liczby. Ciężko analizować cokolwiek nie opierając się na tych liczbach. Ciężko porównać cokolwiek bez liczb, na oko powiedzieć czy komuś jest lepiej czy gorzej się nie da.

 

M: Dokładnie, nawet siatka antropometryczna, która jest za tobą, to jest autorski projekt, bo to jest matematyczny model, gdzie jest podziałka, skala i to jest po to, żeby na tym odbyć sesję zdjęciową, gdzie wszystko jest wystandaryzowane i wtedy mogę popatrzeć na np. o ile mam obniżony jeden bark u pacjenta. Za chwilę mogę nanieść na to wartości kątowej i widzę gdzie mam deficyty i gdzie ich nie mam. Nie domniemam, tylko mam fakty i liczby.

 

T: Chciałbym przejść do konkretnego tematu, a właściwie tak sobie wymyśliliśmy, że tematem będzie postawa. Myślę, że bardziej chodzi o postawę ciała niż postawy ogólnie, bo Rehabilium to Klinika Zdrowej Postawy. Jak do tego podchodzisz? Jaki był zamysł? Czego to hasło ma dotyczyć dokładnie?

 

M: Bezpośrednio to hasło ma dotyczyć tego, że my jako ludzie przy tym trybie funkcjonowania, który w większości mamy, czyli funkcjonujemy w trybie siedzącym mamy bardzo poważne zaburzenia prawidłowej postawy ciała. Nasz kręgosłup, stawy itd. nie są anatomicznie, fizjologicznie ustawione tak, jak być powinny. Obserwujemy wiele różnego rodzaju zmian, anomalii, tam gdzie była lordoza szyjna, tam coraz częściej widzimy kifozę szyjną.

Chcąc bazować na moim doświadczeniu anatomiczno-biomechanicznym, wyznaję taką zasadę, że biomechanicznie, sprawnie działa tylko to, co jest uporządkowane biomechanicznie. Zawsze posługuję się przykładem, że jeśli ściera mi się opona po jednej stronie, to nie będę co miesiąc wymieniał opony, tylko zastanowię się nad tym jaki mechanizm prowadzi do tego, że ona jest zdeformowana, dlaczego ściera się po jednej stronie.

Jak patrzę na to, jak ludzie noszą swoje buty, to widzę jak ustawiają stopy i zastanawiam się dlaczego tak, a nie inaczej ustawiają stopy i czy aby na pewno jest to mechanizm, który pozwoli łańcuchowi biokinematycznemu całemu, od stopy po staw skokowy, kolanowy, biodrowy, miednicę, odcinek lędźwiowy kręgosłupa, czy tam jest prawidłowa postawa i czy jest to ułożone w tzw. zgodzie biomechanicznej. Jeśli coś działa zgodnie biomechanicznie, to z reguły działa i działa długo. Jeśli tej zgodności biomechanicznej nie ma, to wówczas nie ma prawidłowej postawy.

 

T: Jak pracujesz, jaki jest twój model postępowania, oprócz tego co powiedziałeś, diagnostyka i prowadzenie, jeśli chodzi o postawę? To jest miejsce, w którym znajdziemy inne sprzęty niż w typowej klinice fizjoterapii. Jaki sposób, jaką masz receptę na ruch tutaj, w jaki sposób pracujesz z osobami, które tu przychodzą? Nie chcę mówić ‘pacjent’, bo pewnie nie tylko pacjenci przychodzą, ale przychodzą też osoby, które chcą zadbać o swoje zdrowie, formę, kondycję.

 

M: Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, wchodzi pacjent pierwszorazowy do kliniki, to jego ścieżka przejścia przez klinikę jest taka, że rozpoczynamy od spotkania ze mną. Ja przyglądam się diagnostyce obrazowej, zapraszam pacjenta do tego, żeby przeszedł ze mną ocenę postawy ciała połączoną z oceną biomechaniczną. Ocena biomechaniczna, to jest ocena, która jest od stopy do głowy, jest to charakterystyka poszczególnych parametrów, które mogą nas interesować, dotyczących siły mięśniowej, zakresy ruchu w stawie czy oceny stabilograficznej w pozycji stojąc, na specjalnych platformach. Łączymy ocenę i jeśli mamy potrzebę, bo pacjent jest bólowy, bo pacjent jest z problemem, wysłać tego pacjenta do lekarza, to wysyłamy go do jednego z naszych lekarzy.

Jeśli to jest pacjent z problemami kręgosłupa, to trafia do naszego neurochirurga. Jeśli to jest pacjent z problemami ze stawami, trafia do ortopedy. Jeśli to jest pacjentka, która ma problem z dnem miednicy, nietrzymaniem moczu, trafia do ginekologa. Jeśli to jest pacjentka, która jest z rakiem piersi, trafia do onkologów z którymi współpracujemy. Następne kroki są po dobrze przeanalizowanych wynikach diagnostyki. Podejmujemy ścieżkę współpracy z pacjentem, na podstawie wyników diagnostyki i tego, co obserwujemy proponujemy mu usprawnianie w naszej klinice, oprócz elektrostymulacji nie mamy żadnych dodatkowych aparatur czy sprzętów do fizykoterapii.

Uznaliśmy, że najlepszym sposobem pracy, który trwale pozwoli pacjentowi czy klientowi poprawiać parametry czy wracać do zdrowia, będzie ruch. Kluczową sprawą w tej klinice jest terapia ruchem, dlatego pacjenci sprawnie są wysyłani do fizjoterapeuty, a moi fizjoterapeuci, co jest też trochę nowatorskie, bardzo szybko z pacjentem idą na salę ćwiczyć. Jedną z tych sal jest sala do terapii pilates, a drugą jest sala do motoryki.

 

T: Obserwuję, że to podejście na szczęście nie jest już takie nowe i to bardzo dobrze, bo tak jak powiedziałeś, trwałe efekty daje systematyczna aktywność fizyczna, ruch. Zabiegami fizykalnymi możemy sobie pomóc na chwilę, czy terapią manualną też oczywiście to wszystko na pewnym etapie może być potrzebne, ale nie zapewni nam długotrwałego efektu. Wracając do diagnostyki, tak jak powiedziałeś, oceniacie postawę głównie w statyce, czy w dynamice tak samo? Macie sprzęt do oceny dynamicznej?

 

M: Tak, oczywiście w zależności od tego, jakiego mamy pacjenta, bo jeżeli mamy pacjenta, u którego nie możemy zrobić pomiaru izokinetycznego, czyli dynamicznego, to wiadomo, że go nie robimy. U pacjentów bardzo fajne zastosowanie ma bardzo duża liczba pomiarów w izometrii, czyli w bezruchu. Biomechanicznie jestem w tym wykształcony, tego dotyczył mój doktorat, który pisałem, wtedy chodziło o sprawność stawu łokciowego. Dobrze wykonane pomiary statyczne informują nas o pewnych parametrach. Pomiary izokinetyczne dostarczają innej informacji, natomiast mamy bardzo dobry sprzęt, nowoczesny sprzęt, współpracujemy z firmą koordynacja.pl, z osobą Mariusza Strzechy, który jest moim pacjentem obecnie, bo jest po ciężkiej operacji kolana.

Posiłkujemy się prostą do wykonania dla fizjoterapeutów diagnostyką biomechaniczną, która może służyć jednocześnie jako sama diagnostyka biomechaniczna, ale może być też wykorzystywana jako forma śledzenia postępów kolejnych etapów rehabilitacji, jako wykorzystanie biomechaniki w treningu. Możemy sobie w naszej ocenie biomechanicznej ustawić trening i pacjent ma go wykonać, ten trening jest odnotowany przez aparaturę biomechaniczną. To jest bardzo fajny nowoczesny zestaw Kiforce, który na wszystkie pomiary nam pozwala.

 

T: Oprowadziłeś mnie po klinice, dość duża tu jest przestrzeń, widziałem salkę do pilates, macie sporo stołów czy różnych urządzeń do treningu, też do treningu motorycznego, siłowego. Masz sprzęt, który też jest rzadziej spotykany w innych klinikach, jakbyś jeszcze mógł o tym sprzęcie opowiedzieć trochę?

 

M: Historia i moja relacja z pilatesem jest bardzo ciekawą relacją. Jak poznałem sprzęty, które są wymyślone przez Josepha Pilatesa, twórca całej tej metody, to można powiedzieć, że od razu strasznie zapadły mi w serce. Łóżko reformer cadillac, tak one się nazywają, spine corrector, baby arc, box, to są takie sprzęty, które w moim odczuciu są genialnymi sprzętami pozwalającymi na prowadzenie rehabilitacji na pewnych etapach rehabilitacji. Tak jak np. łóżko reformer bardzo często pozwala mi na pracę z pacjentem w pozycji leżącej i pozwala mi na przejście do pozycji siadu, klęku przodem do wieży – tu trzeba zapoznać się z łóżkiem żeby wiedzieć o czym mówię – pracować na linkach z oporem sprężyny, jednej, dwóch, trzech, czterech, to ludzie nie do końca mają świadomość, ale proszę mi uwierzyć, to jest bardzo ciężki trening do zrobienia.

Miałem tutaj asów, którzy chcieli się mierzyć, mówiąc ‘aj tam, co tam pilates’ – 15 minut i koniec tematu. W zależności od tego, czego my chcemy, ale np. to co mi się strasznie podoba, akurat ja jestem fanem łóżka reformer, to że mojego pacjenta, który ma problem z barkiem, ruch tego pacjenta prowadzi linka i ona prowadzi go ciągle po tym samym torze ruchu. Łóżko zabezpiecza mi stabilność wykonania ruchu, jego powtarzalność, z tym samym oporem, pacjent jest dobrze poinstruowany, więc jest stabilny, nigdzie się nie przewróci, nie upadnie, ja mogę pracować praktycznie w każdej płaszczyźnie, w której funkcjonuje staw ramienny. To przeniosłem na grunt rehabilitacji, uznając że to będą bardzo dobre trenażery na poszczególnych etapach rehabilitacji.

My widzimy naszych pacjentów i to, że absolutnie podstawową cechą, którą dzisiaj tracą pacjenci jest cecha motoryczna pt. siła mięśniowa. Ludzie stracili siłę mięśniową i tracą ją w momencie kiedy cokolwiek się dzieje. Twoje pytanie dotyczy sprzętu, aparatury Gyro, jest to trening inercyjny, trening ekscentryczno-koncentryczny i jest to trening nastawiony na siłę mięśniową. My uzupełniamy sobie np. te walory, które daje nam łóżko reformer pt. stabilność, powtarzalność, brak szarpnięcia, kontrola pozycji, ustawienie ciała, do tego wszystkiego dokładamy sobie dość sprawnie parametr siły mięśniowej.

Czy my mówimy teraz o pacjencie, który jest po rekonstrukcji więzadeł krzyżowych w kolanie, czy mówimy o pacjencie, który ma problem z obrąbkiem stawu ramiennego czy o pacjencie, który ma dyskopatię, to w tym momencie ten model dostosowany do każdego z tych pacjentów, bo o tym decydują fizjoterapeuci, rozmawiamy o tym na naszych odprawach, po prostu dostosowujemy ten model i naprawdę fajnie to wychodzi.

 

T: Rozmawiamy o postawie, o kręgosłupie, a badania pokazują, że trening pilates i trening siłowy dają bardzo dobre efekty. Jest dyskusyjny temat postawy, jesteś biomechanikiem, trochę o tym rozmawialiśmy, że są nowe badania, które mówią o tym, że niekoniecznie forma zaburzenia postawy musi od razu dawać problem z kręgosłupem, bo się doskonale potrafimy adaptować do różnych sytuacji, nasze tkanki, a większe zmiany będą predysponowały do tego, że ten problem kiedyś może się pojawić.

W jaki sposób my możemy samodzielnie, gdybyśmy chcieli naszym słuchaczom, widzom powiedzieć, jak sprawdzić u siebie postawę? Jak możemy to ocenić? Oczywiście fajnie by było pójść do specjalisty, żeby to ocenił i dokładnie przeanalizował, zrobił diagnostykę, ale pewne rzeczy możemy sami wyłapać w prosty sposób.

 

M: Stanąć rano naprzeciwko lustra przed toaletą i zobaczyć czy mam na tej samej wysokości barki, jeśli mam w ten sposób opowiedzieć ‘jak mam to sprawdzić sam’. Oczywiście człowiek jest tak zbudowany, że ma dwie nogi i dwie ręce, jak to zawsze mówię moim pacjentom – dwoje uszu, dwie dziurki w nosie i parę oczu, a kręgosłup mamy jeden. Symetryczność jest przypisana człowiekowi, bo są dwie ręce i dwie nogi, ale nie ma człowieka, który byłby symetryczny. Wyjście z asymetryczności i próba dojścia do symetryczności na pewno będzie kontrolą postawy ciała.

Obserwacje tego czy mam zaokrąglone plecy, czy mam wklęsłą klatkę piersiową, czy moje barki tak jak to dzisiaj ma miejsce u młodego pokolenia, które większość czasu spędza z telefonem komórkowym w ręku, czy moja klatka się chowa, moje barki wysuną się do przodu i głowa, to trudno mi się zgodzić z taką teorią, że postawa ciała nie będzie na coś negatywnie wpływać. Sam fakt, że wychylona do przodu głowa, utrata kontroli pozycji szyi, przodopochylone barki, łopatki, które oddalają się od osi kręgosłupa spowodują np. to, że możemy śmiało powiedzieć o tym, że mamy zjawisko zamkniętej klatki piersiowej.

 

T: Oddychanie będzie zupełnie inaczej wyglądało.

 

M: Jeżeli nie mamy oddychania i właściwego oddechu, to nie mamy ukrwienia. Jeśli nie mamy ukrwienia, to jeśli spojrzymy na to przez pryzmat kości, gdzie każda kość w organizmie człowieka ma swoje własne ukrwienie, a już na pewno kręgosłup, to może dlatego obserwujemy u dzieci wcześniej występujące zmiany zwyrodnieniowe na trzonach kręgów i jest to przerażające.

Trudno się zgodzić z tymi wszystkimi teoriami, oczywiście fajnie, że ktoś o tym pisze, bo w tym momencie mamy o czym dyskutować, to jest fajne, natomiast swoją teorię na to mam, widzę, codziennie obserwuję diagnostykę i codziennie widzę ludzi, którzy do nas przychodzą, widzę jakie oni mają problemy. Jakbyśmy sobie powiedzieli kiedy się urodziliśmy, ja jestem 73 rocznik, ty jesteś trochę młodszy ode mnie, ale jeszcze na podwórku byśmy się spotkali, bylibyśmy na tym samym drzewie, trzepaku, śmietniku i latalibyśmy całe popołudnie.

 

T: Dalej z dzieciakami skaczę po drzewach, daję radę.

 

M: To było świetne. Dzisiaj nie ma dzieci na podwórkach, dzisiaj nie ma osób, które prezentują podstawowy poziom sprawności ogólnej.

 

T: Jest gorzej, rozmawiałem z Remigiuszem Rzepką na ten temat, miał podobne wnioski. Też obserwuję, że mniej dzieci jest na podwórku, ale też jest trochę więcej miejsc gdzie dzieci mogą mieć zorganizowane zajęcia, tego nie mieliśmy, za naszych czasów nie było tylu fitnessów.

 

M: My się sami organizowaliśmy, codziennie byliśmy na podwórku więcej niż zamknięci w murach domu czy jakiegokolwiek innego miejsca. Dzisiaj tego nie ma, nawet jak są miejsca, o których wspominasz, jeśli są świadomi rodzice, bardzo często spotykam się z rodzicami, dziećmi, robimy warsztaty i szkolenia, moje pytanie do rodzica, który jest w moim wieku brzmi “jak to się stało, czemu tak jest? Przecież my razem byliśmy na podwórku, dlaczego tak jest, że dziś dzieci siedzą 7-8 godzin przed grami komputerowymi, a nie ma aktywności fizycznej”. Ten brak równości pomiędzy czasem spędzanym w pozycji siedzącej, a aktywnością fizyczną w ogóle znak równości nie istnieje.

Na Netflixie ostatnio oglądałem fajny serial, Umysł i Ciało, tam jest cykl filmów. Jeden z tych filmów był zatytułowany Umysł, tam była historia kierowcy z Nowego Jorku, który ponad 40 lat przepracował siedząc w autobusie, jeżdżąc. W którymś momencie ten człowiek powiedział “gdybym następnego dnia nie wstał, to najprawdopodobniej bym zmarł”. 40 letnie doświadczenie z ciągle ugiętym kolanem spowodowało, że na próżno było szukać w jego organizmie zdrowego miejsca, bo zgięte kolano spowodowało ograniczenia krążeniowe, a to nasze nogi napędzają krążenie.

 

T: Zgadza się, w ogóle siedzenie ma tyle negatywnych skutków, gdzie przede wszystkim to jest przyczyna przedwczesnej śmiertelności. Wielokrotnie o tym w podcaście mówiłem, to nie stymuluje naszego układu krążenia, oddechowego do pracy, mięśnie nie pracują, wszystko siada. Jedno z takich badań medycznych, które było zrobione na temat wpływu aktywności fizycznej na zdrowie badało kierowców autobusu, byli porównywani z kontrolerami biletów, którzy chodzili po tym autobusie. Wyszło, że problemy kardiologiczne dużo częściej występowały u kierowców w porównaniu do kontrolerów biletów. Tak samo też liczba zgonów wśród tej populacji, to jedno z pierwszych badań w Anglii przeprowadzonych.

 

M: Też miałem takie ciekawe doświadczenie, troszeczkę nietypowe, ale ono może być przytoczone, otóż bardzo dużo czasu spędziłem ucząc się anatomii człowieka w prosektorium. Serdecznie pozdrawiam doktora Roberta Śmigielskiego. Pamiętam jak kiedyś razem z panem profesorem Ciszkiem mieliśmy kaniulę, sok z buraków i mieliśmy kończyny dolne przeznaczone na cele naukowe. Mieliśmy wiedzę na temat tego, które kolana były kolanami, które funkcjonowały bardzo często w wyproście, a które nogi były permanentnie ze zgiętym stawem. Jak chcieliśmy wpuścić kaniulę i przez tę kaniulę wpuścić sok z buraka do naczynia krwionośnego, to przez kolana ze zgięte było to niewykonalne, a kolana wyprostowane dały natychmiast wypełnić naczynia krwionośne, po chwili zobaczyliśmy te naczynia, bo one zaczęły być widoczne za sprawą soku z buraka.

Może to jest śmieszny przykład i może nawet w tym miejscu nie powinien paść, ale wyraźnie chcę powiedzieć, że zmiany na podłożu krążeniowo-oddechowym, to są zmiany, które prowadzą do niewydolności naczyń krwionośnych. Jeśli mamy niewydolne naczynia krwionośne, to co ma ukrwić nasze narządy? Narząd ruchu będzie niefunkcjonalny i narządy wewnętrzne będą niefunkcjonalne, w efekcie mózg.

 

T: Wracając do postawy ciała, to jest temat przewodni, o ile nie jesteśmy symetryczni i nie zawsze te niewielkie asymetrie mogą przekładać się na problemy i na funkcjonowanie, bo są też osoby, które w ogóle nie są symetryczne np. mają amputację i też sobie radzą. Jak to jest w sporcie? Tutaj też pracowałeś ze sportowcami. Jak tam się przekłada? W sporcie jest tak, że drobne rzeczy mogą przekładać się bardzo na wynik sportowy, jak to jest z postawą w sporcie?

 

M: To zależy, tutaj to jest temat bardzo delikatny. Znowu mógłbym posłużyć się kilkoma przykładami, bo pracowałem ze sportowcami najwyższych lotów, z naszymi olimpijczykami. Nie wiem czy pamiętasz jak Anita Włodarczyk po raz pierwszy rzuciła rekord świata młotem, wzięła Polską flagę za plecami i biegła do swojego trenera, biegła wieloskokiem. Spadła na lewą stopę, te filmy są na youtube, można to zobaczyć, skręciła staw skokowy. Podbiegła do płotu, pochyliła się i ja wiedziałem o tym, że coś się wydarzyło niefajnego.

Następnego dnia wzywa mnie do siebie wspomniany Robert Śmigielski i mówi “Marcin, potrzebuję analizę biomechaniczną stawu skokowego osób rzucających młotem”. Zastanowiłem się o co chodzi, to raczej dość duże wyzwanie z punktu widzenia rozprawienia się biomechanicznego z tym tematem i dlaczego mam takie polecenie, skąd pomysł na takie polecenie. Jak się okazało Anita obracając się w kole stoi na półtora centymetrowej powierzchni zewnętrznej krawędzi buta, na której się obraca rozpędzając całe swoje ciało.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której zrywa ona więzadła w stawie skokowym i te więzadła potrzeba jest zrekonstruować. Jeżeli ktoś nie ma świadomości tego, że ta stopa – bo ona dalej chce uprawiać tę dyscyplinę – powinna mieć możliwość pooperacyjnie do ponownego takiego ustawienia, to zrekonstruowanie więzadła za długiego bądź za krótkiego spowodowałoby wyeliminowanie ją z dyscypliny sportu, więcej nie mogłaby na tej nodze stanąć.

Wracając do twojego pytania, zupełnie inaczej pracuje się ze sportowcami, którzy mają swoje sylwetki często ustawione pod technikę w dyscyplinie. Zupełnie inaczej leczy się sportowców. Sportowcy to są osoby, które jeśli są aktywni, na określonym poziomie, tak jak piłkarze nożni z którymi pracowałem na poziomie kadry polskiej czy ekstraklasy, to są osoby zdeterminowane na rehabilitację. W profesjonalnej piłce jest tak, że piłkarz który zerwie więzadła krzyżowe w kolanie, on następnego dnia przyjeżdża do klubu do pracy, tak jakby przyjechał normalnie i niemalże odbywa dwie sesje treningowe między nimi odpoczywając.

Taki zawodnik przyjeżdża i on spędza 7-8 godzin na rehabilitacji, w związku z tym praca z zawodnikami, to jest zupełnie inna praca. To jest praca, która wymaga wielu dodatkowych kompetencji, to jest praca która wymaga poznania tego na czym polega specyfika dyscypliny uprawianej przez tych ludzi. W życiu bym nie pomyślał, bo nie znałem się na rzucie młotem, dlaczego miałbym się znać, w ogóle mnie to nie interesowało, ale musiałem się poznać.

Kolejny przykład który mógłbym opowiedzieć, pamiętam jak Piotr Małachowski, nasz dyskobol szykował się do mistrzostw świata i na tydzień przed mistrzostwami świata pojechał na sesję treningową, wykonał rzut dyskiem. Coś się stało z palcem wskazującym, wrócił do Caroliny, do kliniki w której wtedy pracowałem, okazało się że ma zerwane ścięgno zginacza palca. Taki pech się stał, że żeby wypuścić z ręki dysk to potrzeba temu dyskowi nadać ruch przy samym fakcie wypuszczenia go na koniec, właśnie przez palec.

Co zrobić, za tydzień są mistrzostwa świata, do których się wiele lat przygotowywał. My mamy świadomość, że jest zerwany, nie wsadzimy w gips bo nie pojedzie na te mistrzostwa itd. Tu jest główkowanie co zrobić. Zrobiliśmy ortezę, kilka ortez które on sobie nakładał na palec i jechał tam żeby oddać 4 rzuty zwyczajnie. Faktem jest, że najprawdopodobniej wygrał, już nie pamiętam dokładnie, ale jest takie zdjęcie jak się wpisze jego nazwisko, jest zdjęcie w którym stoi tak i na palcu ma naszą ortezę. Nie mogła to być orteza sztywna ani zbyt miękka, ona musiała być taka, żeby pozwolić mu na to wypuszczenie dysku.

Oczywiście wrócił później i najprawdopodobniej był operowany, później losów nie śledziłem, ale uczestniczyłem w tym projekcie. W takich projektach wielokrotnie uczestniczyłem, gdzie potrzeba było zawodnika na szybko, na już przygotować do tego, żeby mógł 90 minut zagrać w meczu. To jest bardzo specyficzna i charakterystyczna praca, nietypowa, czasami nawet trochę totalnie niezgodna z obowiązującymi kanonami.

 

T: Ja też byłem na kilku misjach olimpijskich jako fizjoterapeuta, tylko że w młodzieżowej kadrze, więc tam się rzeczy dzieją często nieprzewidywalne i trzeba reagować bardzo szybko, bo za chwilę start i coś trzeba zrobić.

 

M: Wracając do tematów symetryczności ciała, pamiętam jak kiedyś mieliśmy sesję z naszymi najlepszymi pływakami, z kadrą Polski na Warszawskim AWFie, pozdrawiam moją ukochaną uczelnię. Zrobiliśmy doświadczenie, włożyliśmy do okularów pływaków sreberka i oni nic nie widzieli, chcieliśmy zobaczyć jak Paweł Korzeniowski płynie motylkiem w sytuacji, kiedy widzi czarny pasek na dnie basenu i jak będzie płynął z zamkniętymi oczami. Sprawa jest prosta, zdjęliśmy liny, zakryliśmy im oczy i wszyscy nasi kadrowicze w połowie wypłynęli z basenu, skręcili. Dowiedzieliśmy się w tym momencie, że oczywiście Paweł jak jego znajomi doskonale wiedzieli, Paweł był leworęczny, w związku z tym to tak jakby ktoś go sfilmował wiosłującego na łódce, z góry by go sfilmował, to pewnie by Paweł płynął w kółko.

W połowie basenu wypłynął, z chwilą kiedy otworzyliśmy mu oczy i był wzrok, widział liny, które są po bokach itd. płynąc, to kontrolował. Pytanie zasadnicze, w sporcie korygować kogoś, kto jest asymetryczny czy go nie korygować? Mieliśmy świadomość, że to był jeden z najlepszych pływaków na świecie, to korygować czy nie korygować? Dążyć do symetrii czy nie dążyć? To są tematy, o których moglibyśmy dyskutować w nieskończoność i podejrzewam, że byśmy nie doszli do jakichkolwiek wniosków, to trudne. Tak samo jak z postawą ciała, byli zawodnicy, którzy mieli płaskostopie, kolana koślawe itd., ale nikt tak jak oni nie potrafił uderzyć piłki.

 

T: Są biegacze, którzy zdobywają medale i daleko im do tego, żeby mieli symetrię czy ustawione w osi chociażby stawy kolanowe, mają koślawość albo szpotawość i biegają świetnie.

 

M: Ja bym myślał trochę inaczej, sport się rządzi swoimi prawami. Moje doświadczenie mówi, że bardzo często w ogóle nie należy ingerować, nie należy czegoś na siłę prostować, tylko jak ktoś ma swój wzorzec ruchu i doszedł do poziomu mistrza czy najwyżej jak mógł dojść, to trzeba go w tym zostawić. Myślenie powinno być też takie, że wszystko fajnie działa i wszystko dobrze funkcjonuje jak jest się młodym, jak jest się w gazie, jak jest się w treningu.

Najlepszym przykładem, trochę innym w moim doświadczeniu był krótki, bo krótki, ale fajny epizod pracy z tancerkami baletu narodowego. Na salę rehabilitacyjną wchodziły przepiękne dziewczyny, niesamowicie sprawne, niesamowicie wyćwiczone, wiadomo, balet to jedna z trudniejszych form treningowych jakie sobie możemy wyobrazić, ale w sytuacji, kiedy były młode i w gazie, w regularnym treningu itd. było super, natomiast z chwilą kiedy kończyły kariery, to chwilę po zakończeniu kariery, w przedziale 5 lat zaczęły pojawiać się bardzo poważne problemy ze zdrowiem.

 

T: Od razu myślę o tych stopach biednych.

 

M: Stopy koszmar, zakresy ruchu w stawach, które potem objawiały się jako hipermobilność, absurd. Sport i trening wyczynowy rządzi się swoimi prawami. Wielu piłkarzy wybitnych, po zakończeniu swoich karier praktycznie nie robi nic innego, tylko się leczy. Dzisiaj patrzymy na młode pokolenia piłkarzy, które biegają, trenują, grają wyłącznie na sztucznych boiskach trawiastych, czyli na boiskach bardzo twardych. Sami sobie zadajemy pytania czy dzisiaj kwas hialuronowy z aminokwasami powinien być podawany do kolan jako prewencja urazów czy po zakończeniu kariery będą sobie regularnie go podawać. Tego typu pytania dzisiaj mają miejsce, bo widzimy uszkodzenia chrząstki u dzieci, które mają 10-11 lat. To jest coś, co jest już regularne.

 

T: Dużo muszą trenować.

 

M: Obciążenia są inne, oni są do tego nieprzystosowani. Twarda nawierzchnia, twarde buty.

 

T: I dużo treningu,

 

M: Jeśli grają i biegają, to się wszystko odbywa na tych nawierzchniach, w związku z tym ciężko będzie im przetrwać.

 

T: Marcin mam jeszcze takie pytanie odnośnie stopy. Moglibyśmy długo rozmawiać na temat stopy, ale czas nas trochę ogranicza i to będziemy mogli na pewno uzupełnić, bo chętnie się spotkam z tobą jeszcze raz. Jak to wpływa na naszą postawę? Stopą się zajmujesz, wszystkim się właściwie zajmujesz, ale o stopie jeszcze nie powiedzieliśmy.

 

M: Jest niezwykle ważna, w kontekście ustawienia stawów, które są powyżej, w efekcie w całym łańcuchu biokinematycznym, niezwykle ważna dla kręgosłupa, dla symetrycznego ustawienia miednicy. To co my obserwujemy dzisiaj – mamy niefunkcjonalne stopy. Bardzo dużo jest płaskostopia, płaskostopia podłużnego, płaskostopia poprzecznego, mamy stopy, które są zdeformowane, mamy bardzo dużą ilość stóp po których widać zmiany zwyrodnieniowe. Moje spojrzenie biomechaniczne- trudno wymagać tego, żeby był równo ustawiony dach, jak mamy fatalny fundament. Ja wiem o tym, że to są slogany, te slogany są utarte, ale są słuszne i prawdziwe, tłumaczą wiele. Nie można oczekiwać tego, że będę miał w dobrej kondycji całe moje ciało w momencie, kiedy moje stopy wołają o pomoc.

Tutaj siedzimy i mam sprzęt do podologii, mam jeszcze podologa kosmetologicznego, jestem przewrażliwiony na to, że przychodzą do mnie piłkarze, będą wiedzieli że będą musieli się przede mną rozebrać i zdjąć buty. Jak zobaczę czarne palce, to robię się zły, to jest ewidentne zaniedbanie i to miejsce, które w ten sposób zostaje zaniedbane, ono wielokrotnie zaniedbane przestanie być miejscem wrażliwym, dobrze unerwionym, w związku z tym chociażby się przełoży to na jakość uderzenia piłki itd.

Sama konstrukcja stopy, widzimy bardzo dużą ilość problemów z rozcięgnem podeszwowym. Jeśli ktoś ma trochę wiedzy anatomiczno-biomechanicznej, to wie o tym, że w łańcuchu tylnej taśmy mamy rozcięgno podeszwowe, przejście do ścięgna Achillesa, mięsień brzuchaty łydki, cała grupa hamstringów powyżej itd. Oczywiście funkcjonowanie stopy jest ściśle powiązane i to jak ona działa z działaniem później całego tego łańcucha. My bardzo dużą wagę chcemy przywiązywać do stóp, nie chciałbym powiedzieć o korygowaniu, nie chciałbym powiedzieć o tym, że robimy niesamowite wkładki, nie – my mamy stopę nad którą się bardzo pochylamy w rozumieniu jej udziału czy jej znaczenia dla poprawności funkcjonowania poszczególnych stawów, które są powyżej.

Jak widzę stopę, która jest stopą płasko-koślawą, to od razu obserwuję czy aby nie mam kolana koślawego, czy aby nie opadła mi miednica, jak wygląda mój kręgosłup, czy to nie będzie prowadziło do skoliozy w odcinku lędźwiowym. Moje patrzenie jest patrzeniem holistycznym, ja nie patrzę tylko na to, że mam problem w stopie bo coś mnie boli, tylko patrzę od razu piętro wyżej i tak właśnie rozpatrujemy stopę. Odpowiadając na twoje pytanie, absolutnie dużą wagę przywiązujemy do tego jakie ludzie mają stopy i chcemy im podpowiadać i pomagać też w obszarze stopy.

 

T: Ostatnie pytanie, które zadaję praktycznie każdemu gościowi – jaka jest twoja recepta na ruch?

 

M: Recepta na ruch moja jest taka, że absolutnie nie wolno o ruchu zapominać, a zwłaszcza w sytuacji, o której powiedzieliśmy sobie na początku rozmowy- o tym, że człowiek usiadł. Tutaj recepta na ruch jest możliwie jak najwięcej aktywności fizycznej w różnych formach, w najprostszych formach, ale żeby ona była, żeby nie było tak, że ona jest wyłączona. Można by przytoczyć slogan, żadna tabletka nie zastąpi ruchu, a ruch zastąpi wszystkie tabletki, taka jest prawda.

 

T: Prawie wszystkie.

 

M: Wiadomo, przysłowiowo. Chodzi mi tylko o to, żeby dać wyraźny przekaz, jeśli w ogóle ja mogę dawać jakieś przekazy, że dzisiaj bez ruchu nie będzie się dobrze funkcjonowało. My w naszej klinice mamy terapie pilates, trening pilates, ja sobie codziennie spędzam godzinę – 45 minut nawet pracując z pacjentami i pokazując im jak mają wykonać ćwiczenie, to jest zawsze coś. Idę na motorykę, to sobie usiądę i na trenażerach Gyro trochę poćwiczę, pobiegam po materacu, wejdę na drabinkę, wejdę na drążek i jeszcze całkiem sprawnie zrobię wymyk odmyk, pokazując to młodym ludziom. Absolutnie jestem propagatorem ruchu i ruchu w znaczeniu rekreacyjno-turystycznym, ale też ruchu który ma ważną rolę w szeroko rozumianej terapii.

 

T: Bardzo podoba mi się twoja recepta.

 

M: Dziękuję bardzo.

 

T: Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Zachęcam do słuchania, subskrybowania, komentowania naszej rozmowy, wszystkich rozmów które tutaj prowadziliśmy. Pamiętajcie, podcast pojawia się co środę o godzinie 12:00, także zapraszam, do zobaczenia.

 

M: Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *