Annamaria Sobierajska – jeździectwo – sport z miłości do koni.

Annamaria Sobierajska – jeździectwo – sport z miłości do koni.

W tym odcinku wspólnie z Annąmarią Sobierajską rozmawiamy o wyjątkowym sporcie jakim jest jeździectwo.

Annamaria Sobierajska – pasjonatka i miłośniczka koni i jeździectwa. Od lat zaangażowana w wyścigi konne w Polsce. Jako jeździec, właścicielka koni wyścigowych, a obecnie prowadząca studio telewizji internetowej Służewiec iTv, które relacjonuje wyścigi konne ze wszystkich torów w Polsce. Główny specjalista do spraw komunikacji i public relation na Torze Wyścigów Konnych w Warszawie. Ponadto komentator w Polsacie Sport i dziennikarka, której publikacje można przeczytać w magazynie jeździeckim „Koń Polski” oraz w czasopiśmie o wyścigach konnych „KANAT”. Prywatnie właścicielka dwóch koni.

Z Annąmarią rozmawiamy między innymi o:

✅ zamiłowaniu do koni

✅ formach jeździectwa

✅ treningu jeźdźca i konia

✅ imprezach związanych z jeździectwem

✅ rasach koni sportowych

✅ relacji pomiędzy koniem a jeźdźcem

✅ rekreacyjnej formie jeździectwa

✅ korzyściach dla ciała i umysłu jakie daje jazda na koniu

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

A – Annamaria

  1. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Annamaria Sobierajska.

 

A: Dzień dobry.

 

T: Pasjonatka koni, pracujesz na codzień na Służewcu. Powiedz proszę skąd się ta pasja wzięła?

 

A: Większość pasji mam wrażenie zaszczepiają rodzice, tak niekoniecznie u mnie się wzięła od rodziców. Zmusiłam moich rodziców do tej pasji w takim sensie, że mój tata jak był młody jeździł konno, ale nigdy mnie tym tak bardzo nie zarażał. Moi rodzice w ogóle mieli zupełnie inną receptę na ruch jeśli chodzi o mnie, bo ja miałam być baletnicą i od bardzo młodych lat trenowałam gimnastykę artystyczną i balet. Jak zaczęłam mieć 10, 12 lat, czyli taki moment, kiedy zaczyna się mieć własne zdanie, to bardzo chciałam pójść na konie. Moi rodzice sprytnie zaprowadzili mnie na konie- to był styczeń w łazienkach, na otwartej przestrzeni. Byli przekonani, że jak zmarznę 2 razy, to zrezygnuję.

Dzisiaj nawet rozmawiałam rano z moją mamą i ona mówi, że nie pamięta wielu rzeczy, ale pamiętam moją pasję, jak po prostu weszłam do stajni, to było to i tak się zaczęło. Później tata zabrał mnie na wyścigi konne, bo wyścigi konne to nie tylko wyścigi konne, ale też tam się odbywają zawody jeździeckie, kiedyś pokazy koni. Pojechałam na taki pokaz, no i koniec, to było lato i już we wrześniu jeździłam na Służewcu.

 

T: Ale jeździłaś, to właśnie było jak miałaś 12 lat?

 

A: Nie, ja najpierw jeździłam sportowo. Później cały czas się gdzieś tam się rozwijało.

 

T: Kiedy tak naprawdę zaczęłaś, kiedy pierwszy raz usiadłaś na konia?

 

A: Jak miałam 12 lat, ale na wyścigi zaczęłam jeździć od 99 roku, czyli trochę byłam starsza.

 

T:  I ile lat brałaś udział w wyścigach?

 

A: To bardzo długa historia, ale w międzyczasie przytrafiła mi się kontuzja. Niestety to się zdarza, niezależnie od dyscypliny, w każdym sporcie. Przytrafiła mi się kontuzja, myślę, że reasumując, to z 8-9 lat byłam na wyścigach.

 

T: Aniu, to jeszcze tak może od od początku- mówimy o jeździectwie. Jakie są formy jeździectwa? Jaką ty wybrałaś dla siebie i jakie są?

 

A: W tej chwili wybrałam dla siebie rekreację i z tym mi jest najlepiej. Form dziedzictwa jest bardzo dużo, ale takie podstawowe, to są na pewno skoki przez przeszkody, co jest bardzo popularne. Ujeżdżenie, to jest również dyscyplina olimpijska. WKKW, czyli wszechstronny konkurs konia wierzchowego, gdzie łączy się te dyscypliny, czyli skoki przez przeszkody, ujeżdżenie plus cross. Mamy woltyżerkę, która jest bardzo efektowna i wygląda pięknie. Mamy jazdę w stylu western, rajdy długodystansowe, tego jest naprawdę sporo. Mam nadzieję, że nic nie pominęłam, żeby nikt tutaj nie czuł się urażony, ale to jest niesamowity sport, bo daje przestronność.

 

T: To jest pierwszy odcinek, gdzie mówimy o sporcie, który jest powiązany bardzo ze zwierzęciem. Oczywiście tych sportów związanych z jeździectwem, czy w ogóle sportów związanych z końmi jest bardzo dużo i myślę, że to nie jedyny odcinek, który będzie poświęcony tym różnym dyscyplinom. Jak to jest w ogóle obcować z koniem? Tutaj ja sobie wyobrażam, są różne sporty i w większości sportów musisz ufać samemu sobie, wiedzieć na co cię stać, wiemy, czego się spodziewać. Jak jest w sporcie, w którym musimy zaufać zwierzęciu?

 

A: To jest niezwykłe w tym sporcie, że z jednej strony jest to sport, jeśli chodzi o skoki przez przeszkody, mamy oczywiście drużynowe, ale również indywidualne. Tu zawsze masz partnera i to takiego partnera, z którym musisz się dogadać niewerbalnie. Wzbudzenie zaufania, fajnie, że ty mówisz o tym jako człowiek do zwierzęcia, ale to też działa w drugą stronę. To nie jest takie proste, żeby koń ci zaufał i żeby współpracował z tobą, reagował na twoje sygnały, więc to jest druga rzecz. Trzecia rzecz jest taka, że ogromnie ważna jest pokora, tak bym to określiła wobec konia. Nie chodzi o jego wielkość, rozmiary i tak dalej, tylko chodzi o to, że konie są bardzo wrażliwymi, ale też inteligentnie emocjonalnie zwierzętami. Tutaj nie ma szans zrobić cokolwiek na siłę albo na skróty, bo on zawsze będzie silniejszy i większy.

Musisz znaleźć sposób i tu się też wiąże coś, co jest bardzo widoczne przy dzieciach. To się też wiąże z zaangażowaniem, bo jeżeli uprawiasz koszykówkę, siatkówkę, tenis, cokolwiek, odkładasz rakietę, piłkę i na ten moment twój trening się kończy.

 

T: Tutaj bym polemizował, bo jeszcze są dodatkowe treningi, uzupełniające, relaksacja, proces odnowy biologicznej. To wszystko się składa na sport.

 

A: Tu jeszcze trzeba się zająć kolejną żywą istotą, która ma swoje potrzeby. Coś, na co ja bardzo często zwracam uwagę, że ten koń też jest sportowcem. On też ma swoich fizjoterapeutów, też potrzebuje odpowiedniej diety, relaksacji. Akupunktura jest coraz bardziej popularna wśród koni, więc tu masz sport indywidualny, ale dwóch sportowców jednocześnie.

 

T: On potrzebuje odpowiednich treningów, tak samo jak jeździec.

 

A: Tak, dokładnie i konie mają na przykład rozprężalnie, to jest zabawne, na wyścigach to się nazywa maszyna, w sporcie to się nazywa kierat. Brzmi to strasznie, ale tak naprawdę to jest takie urządzenie, w którym konie bez żadnego uwiązu chodzą dookoła, żeby się rozgrzać, żeby rozwijać mięśnie cały czas. To jest cały proces.

 

T: Widziałem to w Janowie Podlaskim. Mieszkałem niedaleko i byłem kilka razy na Polish Prestige, rewelacyjna, super impreza. Teraz to chyba trochę gorzej wygląda. W ogóle jest bardzo dużo imprez związanych z jeździectwem. Z pół roku temu biegałem na Służewiec wieczorem i tam były targi, wystawy. Nie zdawałem sobie sprawy, że to jest tak olbrzymia branża.

 

A: To jest niesamowite, ale świetnie, że o tym mówisz bo jeżeli patrzeć na ten sport ogólnie, na tle innych sportów, które mamy w naszym kraju, to myślę, że to jest chyba najprężniej rozwijająca się w tej chwili branża.

 

T: Widzę, że coraz więcej jest szkółek. Coraz więcej dzieci znajomych uczy się. Jak to się rozwijało? W tej chwili ja widzę, że jest taki właśnie bum.

 

A: Myślę, że paradoksalnie, jeżeli można w takich kategoriach o czymkolwiek mówić, to COVID i pandemia pomogła nam wrócić do natury, szukać miejsc, w których możemy nie być zamknięci, nie obcować ze sobą tak blisko. I w tym momencie konie stały się bardzo popularne, a one wciągają, więc mam nadzieję, że to nie będzie taka chwilowa moda. I rzeczywiście dużo ludzi się zainteresowało, popyt na konie jest ogromny. Mam koleżankę, która chciała kupić kucyka dla swojej córki, ma z tym problem, po prostu nie ma ich już na rynku. Myślę, że ten moment, kiedy wychodziliśmy, kiedy mogliśmy na otwartej przestrzeni, w naturze coś robić, sprzyjał koniom. Ale ta tendencja jest już od kilku lat.

Na pewno dobrze znany jest event, który jest już w kilku miastach w Polsce, Cavaliada. Zawsze bilety są wyprzedane, mimo że to są halowe zawody, to też zawsze ludzie chętnie oglądają, chcą być, zobaczyć jak to wygląda i z czym to się je. Ta tendencja też u młodych ludzi, coś, co jest bardzo ciekawe, jeśli chodzi o naszych juniorów- zawsze jesteśmy w okolicach dziesiątki w Europie i to też jest wpływ tego, że ludzie kupują konie z różnych miejsc, świat się zmniejszył. Mamy możliwość dostępu do trenerów z zagranicy, do ośrodków z zagranicy i nagle okazuje się, że jesteśmy naprawdę wysoko i nie tylko jako juniorzy.

W tym roku jeden z naszych seniorów, Wojtek Wojcianiec w skokach przez przeszkody był na 17 miejscu. To może brzmieć banalnie, 17 w Europie, ale taka ścisła czołówka z Europy to jest 30 zawodników, bo startowało w mistrzostwach Europy 100. Widać, że ten poziom jest coraz wyższy. Olimpiada, nasi zawodnicy byli w dyscyplinie wkkw dosyć wysoko i fajnie się zaprezentowali, także absolutnie jest taka tendencja.

 

T: To, że to jest sport olimpijski, to też na pewno pomaga, chociaż ostatnio słyszałem, że była niefajna sytuacja, ale organizacje zajmujące tym sportem coś chyba w tym kierunku chcą zrobić.

 

A: Tak, w ogóle to się zmienia przez popularność tego sportu. Zmieniają się przepisy, na przykład coś, co jest bardzo ciekawe- są bardzo duże ograniczenia wagowe jeźdźców, jeśli chodzi o wyścigi konne.

 

T: Czyli ja bym się nie nadawał?

 

A: Myślę, że nie, ani wzrostem, ani wagą, ale ja tak, mam taką idealną wagę dla dżokeja, bo to jest w okolicach 55-56 kg, dorośli mężczyźni potrafią ważyć 58 kg, jeśli chodzi o wyścigi konne. Jeżeli chodzi o jeździectwo, takich ograniczeń nie było, ale zaczynają być, właśnie ze względu na dobrostan koni. Tak samo o tej sytuacji, o której mówisz, ona obiegła świat i ona jest dla mnie bardzo przykra, bo dotyczy zawodniczki, która po prostu nie poradziła sobie mentalnie. Natomiast cieszy mnie, że jest mowa, bo kiedyś konie były traktowane bardzo instrumentalnie. To jest w naszych korzeniach i w historii.

 

T: Bardziej jako narzędzie.

 

A: Dokładnie. A teraz bardziej patrzy się na to, że to jest równorzędny zawodnik.

 

T: A jeszcze jeśli chodzi o Służewiec, bo jesteś tam na co dzień. Jakie tam są największe imprezy, takie, które możesz polecić najbardziej popularne, dla osób, które nie są nawet związane, a chciałyby zobaczyć jak to wygląda, to na co się wybrać?

 

A: Na pewno ciekawe jest to, mało ludzi o tym wie, nawet ci, którzy mieszkają w Warszawie, że sezon na Służewcu trwa od kwietnia do listopada, w zasadzie w każdy weekend, więc jest w czym wybierać i jak jest piękna pogoda, to można się wybrać. Przestrzeń, o której wcześniej powiedziałeś, że nie sądziłeś, że jest tak duża i ogromna, cały Służewiec to jest 138 ha w środku Warszawy, także to ciężko sobie wyobrazić i tam na miejscu jest około 400 koni na co dzień, które tam są i trenują.

Jeśli chodzi o imprezy, to taką najbardziej popularną imprezą są derby, są w pierwszą niedzielę lipca. To jest ten dzień, kiedy się wygląda pięknie, ma się kapelusze, jest zawsze bardzo dużo ludzi i to jest taka bardzo ważna, prestiżowa gonitwa dla koni. Kolejna impreza – Wielka Warszawska, to jest ostatnia niedziela września dla odmiany. W tym roku mieliśmy ponad 15000 osób na miejscu. Ludzie cieszą się z atmosfery i naprawdę przychodzą, nie mając pojęcia o koniach, ale na szczęście też na miejscu pomagamy. Jest program gonitw, który mówi jakie konie biegają, komentatorzy pomagają, ale trzeba zaufać też intuicji, przyjść, zobaczyć, ten koń mi się podoba i mu kibicować.

 

T: A jakie rasy koni są przeznaczone, dedykowane tym różnym dyscyplinom?

 

A: Tych ras jest bardzo dużo. Najogólniej mówiąc, jeśli chodzi o sport, to szlachetna półkrew, to są konie holsztyńskie. Jest bardzo dużo tych ras, jeśli chodzi o sport. Przy wyścigach to jest łatwiejsza sprawa, bo to są dwie tak zwane podstawowe rasy, czyli konie czystej krwi arabskiej i konie pełnej krwi angielskiej. Konie pełnej krwi angielskiej są po prostu stworzone do biegania. Często ludzie pytają mnie, bo wyścigi konne – to nie jest tajemnica – są dość kontrowersyjne, budzą różne emocje, szczególnie w naszym kraju, bo jak mieszkałam w Anglii, to nie miałam tego problemu. Tam jest to sport narodowy i wszyscy się cieszą, ale tam też jest bardzo duża komunikacja po względnym dobrostanu koni.

Teraz nie mówię jako tor Służewiec, tylko mówię jako prywatna właścicielka konia. Wiem, że ta rasa jest stworzona do biegania. Te konie rzeczywiście są poddane dużemu wysiłkowi, jak każdy sportowiec wyczynowy, ale naprawdę ci właściciele, którzy wydają pieniądze na to, żeby kupić konia albo go wyhodować, potem żeby go utrzymać, naprawdę nie skupiliby się na tym, żeby go “męczyć”, tylko dbają o niego.

Są konie, które naprawdę to lubią, galop to jest jeden z podstawowych ruchów konia. Jak widzimy, konie nawet w naturze galopują. Tutaj oczywiście to wszystko jest w inny sposób, ale one też są do tego przygotowywane. Faktycznie tak jest, że ta rasa, konie folbluty w skrócie, pełnej krwi angielskiej świetnie się sprawdzają później w sporcie, właśnie ze względu na swoją wytrzymałość. Wyścigi dają im ku temu dobry start, tak jak dziecko, jak nauczysz go małego sportu, ruchów, to mięśnie pamiętają, o czym wiesz sto razy lepiej niż ja. I potem jest efekt.

 

T: Aniu, jak w ogóle zacząć przygodę z tym sportem, kiedy? Ty zaczęłaś w późniejszym wieku, teraz dzieciaki bardzo wcześnie zaczynają. Kiedy zacząć i jak zacząć?

 

A: Tak jak wspomniałeś, jest bardzo dużo szkółek rekreacyjnych. Na początek odpowiedzi na twoje pytanie muszę obalić jeden mit. Dużo ludzi mówi “konie to jest elitarny sport”. Oczywiście w swojej tradycji za taki uchodzi, tak jak golf czy tenis.

Ważne jest to, że jak popatrzysz na ceny jazdy rekreacyjnej, bo mówimy o rekreacji, przyjemności, to one nie różnią się zbytnio od treningu tenisa czy innych zajęć ruchowych dla dzieci, które są teraz bardzo popularne. Szkółek jest cała masa. Dobrze jest wybrać, jeżeli chodzi o dzieci, szkółkę dedykowaną dla dzieci, bo wtedy mamy do czynienia po pierwsze z instruktorami, którzy wiedzą, co robią, jak podejść do dziecka, a po drugie z końmi, które są nauczycielami. Szkółek jest do wyboru, Warszawa jest już też takim zagłębiem, że gdzie się nie obejrzę, to jest jakaś mała szkoła.

 

T: Nawet w mniejszych miejscowościach zawsze jest blisko szkółka.

 

A: Wiek, trudno powiedzieć, bo na przykład w Anglii dzieci zaczynają w wieku 4 lat i to jest normalne. Tutaj jak sprawdzałam szkółki jeździeckie, no to około 6-7 roku życia, żeby dziecko już miało koordynację, postawę, rozumiało, co się do niego mówi dokładnie. Ale to jest najlepsze, zacząć można w każdym wieku. Najstarszy olimpijczyk miał 72 lata, a zaczął jeździć konno mając 56 lat. I to jest niebywałe, bo rzeczywiście, jeśli jest się sprawnym ruchowo i chce się być aktywnym, bo to jest bardzo ważne też, to nie ma problemu, możesz jutro zacząć.

 

T: Pewnie się wybiorę. Raz siedziałem na koniu i to przy okazji zajęć hipoterapii, wtedy, kiedy studiowałem jeszcze na Uniwersytecie Medycznym, mieliśmy takie zajęcia, więc raz siedziałem. Po prostu ze względu na organizację swojego życia, to jakoś nie było mi po drodze, bo to jednak była Podkowa Leśna, trzeba było jeździć itd., więc fajnie, ale jednak nie nie pociągnąłem tego dalej. Nigdy nie wiadomo, tak jak powiedziałaś jeszcze czasu mi trochę zostało. Czy jakieś predyspozycje powinien mieć jeździec do tego, żeby osiągnąć wynik? Oprócz wagi, bo to jasne.

 

A: Mało chyba się o tym mówi, bo to tak wygląda z perspektywy widza, bardzo proste siadasz w siodle i ten koń robi za ciebie wszystko. Okazuje się, że zazwyczaj ktoś kto jest na jeździe pierwszy raz, zsiada z tego konia i następnego dnia ma wszędzie zakwasy, bo w jeździectwie pracują bardzo głębokie mięśnie nóg, pleców, ramion, dłoni, całych rąk, całe ciało pracuje. Postawa jest bardzo ważna w jeździectwie i ogólnie taka sprawność fizyczna jest ogromnie ważna. Popularne jest coraz bardziej, że jeźdźcy na profesjonalnym poziomie uprawiają jogę, pilates, rozgrzewają mięśnie, pracują nad nimi, bo one są im potrzebne, są narzędziem pracy. Oczywiście jak trenujesz z biegiem czasu te zakwasy i mięśnie się przyzwyczajają, ale trzeba pamiętać o tym, że należy być sprawnym.

 

T: Ok, to jakbyś mogła opisać- pamiętajmy o tym, że to jest podcast- jak wygląda sylwetka jeźdźca, jak już zejdziesz tego konia?

 

A: Na pewno ważne są plecy. Ja sama czasem staram się pilnować, że plecy muszą być wyprostowane, ale absolutnie nie chodzi o napięcie. Chodzi o to, żeby zachować równowagę, bo razem z ruchem konia my musimy mieć całe ciało harmonijne z tym ruchem, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać. Kręgosłup i wszystkie mięśnie pleców, zarówno te lędźwiowe muszą być dość stabilne, dlatego, że przy ruchu konia jeżeli będziemy z naciskiem na siodło naciskać na konia, to naciskamy na jego kręgosłup, to też nie jest dobre dla mnie, jako dla jeźdźca i dla konia.

Ręce to też jest ważny element, żeby one były stabilne, żeby nie pracować nimi za bardzo, żeby mieć wypracowane aby trzymać w określonej pozycji “L” tę rękę, żeby konia też niechcący po prostu nie szarpać za pysk, bo wiemy doskonale, że są wodze, a na końcu tych wodzy jest wędzidło, które jest naszą kierownicą. Nogi to jest też taki element, który nas trzyma w odpowiedniej pozycji przy siodle, ale nogami dajemy sygnał.

 

T: Sterujemy też koniem.

 

A: Też i kierunek jazdy nadajemy, to wszystko jest w takiej pełnej synchronizacji, ręce, nogi i dłonie. Wszystko musi razem działać, nawet palce. Jeżeli koń jest bardziej wrażliwy w pysku, a wodzę przekładamy przez mały palec, to możemy ruchem palca nawet dać znać, że “aha chcę się zatrzymać”, jeżeli on to wyczuwa, to super. Tu trzeba dobrze koordynować swoje ruchy.

 

T:  Komunikacji z koniem też trzeba troszeczkę się uczyć, prawda?

 

A: Tak, ale to jest bardzo przydatne, bo to jest niewerbalne. Ja na przykład mam takie wrażenie, to jest taki skutek uboczny jeździectwa, że przebywając z końmi gdzie wiesz, że nie możesz powiedzieć “chodź, przyjdź, smutno mi, źle mi, dobrze” uczysz się czytać sygnały. Ruch oka, ciało, napięcie, obserwujesz tego konia. Konie mają swoje charaktery, mają swoje nastroje. Żeby wiedzieć z czym do konia przychodzi, on wyczuwa twoje, więc to też jest niesamowite, że musisz się nauczyć takich niewerbalnych rzeczy, które później w życiu mi bardzo pomagają. Jak wchodzę do sali, nie zaczynam mówić, tylko obserwuje ludzi to już jest u mnie naturalne i mniej więcej widzę, kto z czym do mnie przychodzi. A tego sto procent nauczyły mnie konie.

 

T: Jak jakie jeszcze korzyści zdrowotne można wyciągnąć z jazdy na koniu?

 

A: Poza tymi fizycznymi, o których trochę powiedzieliśmy, że to jest ogólnorozwojowe i że to bardzo pomaga, bardzo ważnym elementem jeździectwa jest psychika, że konie dają taki spokój, dają wyciszenie

 

T: Tak samo jak z innymi zwierzętami, czasami na psy się decydujemy właśnie po to, żeby mieć takiego przyjaciela.

 

A: Tak i dużo miłości, energii. Powiedziałeś o hipoterapii, to jest też taki największy dowód. Hipoterapia jest już teraz bardzo popularnym narzędziem w pracy nie tylko z dziećmi, ale z dorosłymi, którzy mają różne zaburzenia, konie bardzo pomagają. Ja mam osobiście przyjaciółkę, której dziecko choruje na autyzm i od kiedy ta mała dziewczynka zaczęła obcować z końmi, relacje jej międzyludzkie się poprawiły. Koń wycisza, ona nie jest przebodźcowana, to jest ogromny walor psychiczny, który daje nie tylko dzieciom czy ludziom zaburzonym, ale nam wszystkim.

Jeżdżę do swojego konia, a mam konia który ma szesnaście lat, jest po karierze wyścigowej i mieszka sobie teraz pod lasem, generalnie całe dnie chodzi i sobie żyje. Raz na jakiś czas jak przyjdę, wsiadam na konia, nie ma telefonów, nie ma wokół mnie nikogo, po prostu jestem ja i on. To jest ogromna zaleta w dzisiejszych czasach, kiedy zewsząd ktoś coś od nas chce, coś ktoś do nas mówi, a tu trzeba naprawdę być 100% skupionym na tym, co jest tu i teraz.

 

T: Teraz tak sobie jeszcze przypominam ostatni rok. Wiele razy gdzieś podczas spacerów czy przez las, czy jadąc rowerem nad morzem po lesie widziałem grupy osób na koniach, także to też pokazuje, że coraz łatwiej nam spotkać jeźdźców i nie jest to sport niepopularny w tych naszych czasach.

 

A: Zupełnie inne wymagania są, jeśli chodzi o dżokei, czyli o ten sport, który jest mi najbliższy, wyścigi konne. Tam rzeczywiście trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, wagę, wzrost i naprawdę trzeba być psychicznie bardzo stabilnym, dlatego, że to jest 60 km/h, konie potrafią tyle osiągnąć w wyścigu. Jedzie się na takim koniu, podejmuje się decyzje w ułamkach sekund, bo niektóre gonitwy trwają 2-3 minuty. Te konie bardzo wyczuwają naszą energię, więc trzeba być naprawdę skupionym, stabilnym.

Jeden z najsłynniejszych dżokei świata powiedział “oszczędzam chleb, żeby na niego zarobić”, bo dżokeje są w sezonie nieustająco na diecie, a z 2 strony dodatkowo biegają, pływają, bo muszą mieć świetną kondycję, także to jest już w ogóle inna skrajność. Trzeba być zdecydowanym, że chcę uprawiać ten sport i mieć odpowiednie predyspozycje. W jeździectwie jest to bardziej tolerancyjne, to znaczy tam tak jak mówiliśmy, waga ma znaczenie, ale nie aż takie i wzrost też już nie jest taki problematyczny.

 

T: No właśnie, ale część osób boi się koni, bo jest to duże zwierzę. Jak do tego można podejść? Czy tutaj masz jakiś patent na to, że komuś się może podoba, ale boi się?

 

A: Jak ze wszystkim, trzeba ten strach trochę oswoić, po prostu z końmi poprzebywać i trafić na dobrego instruktora. Dobrze jest mieć kogoś, kto nas poprowadzi w ten świat za rękę.

 

T: Pewnie też nie każdy koń nadaje się do tego, żeby na niego wsiadać, prawda?

 

A: Tak. Są konie, które się bardzo przywiązują do swoich jeźdźców i one tolerują określoną ilość osób i więcej nie. Tak jak mówię, naprawdę konie bardzo różnorodne mają charaktery. Ja zawsze się śmieję, bo miałam taką sytuację, ona jest trochę drastyczna, ale miałam takiego konia, który był ogierem wyścigowym i to brzmi tak poważnie, a on w głowie był dzieckiem i on był tak do mnie przywiązany, że on chodził bez żadnego uwiązał za mną, jak piesek.

Któregoś razu mnie nie było, byłam na wakacjach, wróciłam i on mi położył swoją głowę, ja tego może tak bardzo nie widać, ale jestem kruchej postury, a jego głowa myślę, że waży tyle, co mniej więcej pół mojego ciała. On mnie tak przycisnął, za mną była ściana, przycisnął mnie do tej ściany, straciłam oddech. On to zrobił po prostu z miłości, chciał się przytulić. Dla mnie to był taki sygnał, on naprawdę nie wie, że jest taki wielki. Ten strach jest w naszych oczach. Trzeba być przy koniach bardzo uważnym, trzeba być wobec nich empatycznym i tak jak powiedziałam- pokora, myślę, że to jest taki dobry element.

Jeżeli podchodzi się z respektem do konia i uczy się konia podchodzić z respektem do mnie, tak jak to działa w stadzie, to myślę, że można ten strach pokonać.

 

T: Sport rekreacyjny to też jest świetna sprawa. Tak naprawdę jest dla każdego, nie trzeba ważyć te 50 kilo, tylko pewnie są konie dostosowane też do osób, które ważą trochę więcej i krzywda się nie dzieje jak chwilę ktoś będzie siedział na takim koniu. A jeszcze takie troszkę oderwane pytanie, większość osób oczywiście jeździ w siodle, ale można też na oklep, czym się ta jazda różni?

 

A: Teraz to też jest bardzo popularne, można na oklep, można bez ogłowia, tylko z takim tylko paseczkiem na szyi, gdzie się trzyma człowiek. Bardzo dużo się dzieje, tak jak powiedziałam, jest tych dyscyplin coraz więcej i nurtów w jeździectwie. Któż z nas nie marzył jak był dzieckiem po prostu wejść na konia i pogalopować, dzikiego najlepiej, gdzieś na polanach mazurskich. To też jest specyficzne jak się jedzie na oklep, jednak siodło daje stabilizację lepszą. Tutaj to trzeba naprawdę mieć dobrze wyrobione mięśnie, żeby się na tym koniu przytrzymać i nie nie spaść. Jeżeli ma się takie zdolności, już czuję się na tyle człowiek na koniu pewnie i ma się odpowiedzialnego instruktora, który nam takiego konia zapewni, żeby nam się nie stała krzywda i jemu również, to czemu nie.

Są takie obozy nawet w Bieszczadach co roku. Ciekawostką jest to, że tor wyścigów konnych, ale nie mój bazowy Służewiecki, a Wrocławski, bo tam też są wyścigi, to też jest ciekawa sprawa i w Sopocie są wyścigi w Polsce. Na samym torze jest szkółka rekreacyjna, która organizuje też obozy. Jeżeli ktoś jest zarażony pasją w trakcie dnia wyścigowego, no to są buciki dla dzieci, mogą sobie wsiąść, spróbować. Łączą się te światy, konie łączą ludzi.

 

T: Aniu, gdzie ciebie można zobaczyć? Jesteś prezenterką, komentatorką ważnych imprez związanych z końmi.

 

A: Tak, to prawda i to jest w ogóle taki moment, kiedy ja zawsze się wzruszam. Ja sobie nie zdaje sprawy, jakie duże mam szczęście robić to co uwielbiam, kocham i jeszcze mówić do ludzi o tym. Na co dzień, tak jak powiedziałeś, jestem na torze wyścigów konnych, ale tor wyścigów konnych Służewiec stworzył telewizję, która się nazywa Służewiec iTV. W niej relacjonujemy wszystkie dni wyścigowe, które dzieją się w Polsce.

 

T: Czy to jest internetowa telewizja?

 

A: Tak, na youtube jest kanał, na kanale Służewca można zobaczyć.

 

T: To może podlinkujemy tutaj do podcastu.

 

A: Bardzo chętnie, zapraszam. Można oglądać wyścigi z każdego miasta w Polsce, z każdego dnia wyścigowego, ale też staramy się być obecni na różnych zawodach, bo też konie wyścigowe mają często karierę po wyścigach i ona jest właśnie w sporcie, więc bywam też na Cavaliadzie, o której wspomniałam. Zawody jeździeckie są na Służewcu, przepiękne Warsaw Jumping, to też polecam. W ogóle ktoś, kto nie widział nawet konia, powinien przyjść zobaczyć, bo przyjeżdżają zawodnicy z całej Europy i jest piękne widowisko. We wrześniu na zawodach wkkw bywam i też tam mówimy o folblutach, bo folbluty bardzo często są w wkkw. Sporo tego, ale tak na co dzień, Służewiec iTV.

 

T: Byłaś na aukcji?

 

A: W Janowie w tym roku nie udało mi się być. To też jest ciekawe, bo dla nas sezon jest w zasadzie od lutego do grudnia. Ja nie mam wakacji, bo to jest pełnia sezonu, zawodów i wyścigów, więc to był jedyny moment, kiedy mogłam wyrwać się na 10 dni i niestety w tym roku nie byłam. Byłam rok temu. Super, że o tym powiedziałeś, mój pierwszy obóz jeździecki był w Janowie Podlaskim. Mam duży sentyment do tego miejsca.

 

T: Fajne tereny są dookoła, żeby sobie pojeździć.

 

A: Też mało ludzi o tym wie, jeden z wicemistrzów Europy w powożeniu, Ireneusz Kozłowski też zaczynał swoją karierę w Janowie. Dużo ludzi wychowała ta stadnina.

 

T: Jaki sport uprawiasz w tej chwili?

 

A: W tej chwili moim sportem jest moja praca, jest tak aktywna.

 

T: Widziałem którąś imprezę jak komentowałaś, jakie tam są emocje.

 

A: Są ogromne.

 

T: Widać, że nie powstrzymujesz się, nie da się?

 

A: Nie da się. Mam bardzo fajną historię, znam tych zawodników, np. naszych dżokejów. Znam ich drogę jak do tego doszli, a oni mają ogromną dozę zaufania do mnie, bo wiedzą że jeździłam, więc znam specyfikę ich pracy, to nam bardzo ułatwia kontakt.

Jest dziewczyna, Joanna Wyrzyk, którą znam od dziecka, która naprawdę ciężką pracą zdobyła tytuł dżokeja. To jest ważne, że tytuł dżokeja, tak mówimy potocznie dżokej, tytuł dżokeja zdobywa się wygrywając 100 gonitw. Nie jeżdżąc, a wygrywając. Można mieć 500 gonitw na koncie ale dalej nie być dżokejem, tam jest stopniowanie poziomów. Ona zdobyła tytuł dżokeja w zeszłym roku. W tym roku wygrała jako pierwsza kobieta w Polsce derby, czyli jedną z najbardziej prestiżowych gonitw ogólnie, nazwa derby jest międzynarodowa. Znam tę dziewczynę od 15 lat, widzę przez jaką drogę przeszła żeby być tu gdzie jest, nie jestem w stanie powstrzymać emocji.

Tak samo konie, dużo z tych koni pamiętam, jak kupowali je właściciele na aukcji. Teraz te konie są na poziomie, biegają za granicą. To jest niesamowite, ale nawet się śmieję, że jak mnie nie widać w studiu, bo czasami też o popularności sportów jeździeckich może świadczyć fakt, że jeden z najbardziej popularnych kanałów sportowych telewizyjnych zacząć w swoim szpiglu uwzględniać magazyny jeździeckie i to dość intensywnie, które mam przyjemność czasami udźwiękowiać. Tam jestem na słuchawkach, tylko mnie słychać, ale kolega zawsze się ze mnie śmieje, że mi tam kolana chodzą, przeżywam jak ten koń wystartuje, czy dobiegnie, czy wszystko będzie okej. To jest teraz mój sport.

 

T: To jest super, to jest naturalne, fajne, super się ogląda i słucha. Gratuluję, od kiedy w ogóle zajmujesz się bardziej medialnie prowadzeniem imprez?

 

A: Teraz to już będą 4 lata. Bardzo świadomie zrobiłam sobie przerwę 5 lat, bo wtedy urodziły się moje dzieci i chciałam ten czas mieć z nimi, ale nie uciekłam daleko od koni. Będąc w Anglii jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam na urlopie macierzyńskim, to wybrałam się do szkoły bardzo znanej na świecie, Newmarket w Wielkiej Brytanii. Tam się uczyłam o wyścigach, jak działają wyścigi w Anglii. Po 5 latach pierwsze miejsce, które odwiedziłam po powrocie do Polski, to były Wyścigi. Dostałam krótko po tym propozycję “a może byśmy coś nagrali, film?” i tak zostałam.

 

T: Myślę, że zarażasz tą pasją do koni. Zachęcamy żeby pójść na taką imprezę, które wymieniałaś, bo być może ktoś się zarazi do tej formy ruchu, tej formy sportu, do obcowania z koniem czy to w formie rekreacyjnej czy sportowej. Uważam, że warto spróbować, pójść.

 

A: Zobaczyć, przekonać się. A może to będzie kolejna pasja.

 

T: Anię można zobaczyć na youtube, podlinkujemy kanał.

 

A: I na Wyścigach, zachęcam.

 

T: Dziękuję ci bardzo.

 

A: Ja również. To co, widzimy się na koniach?

 

T: Chętnie, bardzo chętnie się z tobą zobaczę na Służewcu, mam blisko.

 

A: Do zobaczenia.

 

T: Dziękuję bardzo. Przypominam, że nowe odcinki podcastu wychodzą co środę o godzinie 12:00. Zapraszam do komentowania, udostępniania, oglądania. Dziękuję bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *