Paweł Jankowski – Slackline – recepta na balans ciała i umysłu.

Paweł Jankowski – Slackline – recepta na balans ciała i umysłu.

Recepta na ruch
Recepta na ruch
Paweł Jankowski – Slackline – recepta na balans ciała i umysłu.
/

Slackline to młoda dyscyplina sportu i rekreacyjna forma spędzania wolnego czasu. Polega na poruszaniu się i balansowaniu na elastycznej taśmie, czy to w parku pomiędzy drzewami czy też wysoko w przestworzach pomiędzy skałami lub zboczami górskimi.

Często mylnie bywa nazywana „chodzeniem po linie”. Balansowanie na taśmie Slackline rozwija koordynację ruchową i absorbuje mięśnie głębokie tym samym wzmacnia całe ciało i stabilizuje sylwetkę. Pod względem mentalnym pomaga osiągnąć stan skupienia, harmoni ducha i ciała. To trening koncentracji, cierpliwości i wytrwałości.

Paweł Jankowski to slackliner pasjonat z 8 letnim doświadczeniem, współtwórca Strefy Slackline – inicjatywy popularyzującej ten sport wśród społeczeństwa. Aktywny członek grupy Slackline Warszawa, organizator eventów slackline’owych oraz highline’owych czyli ekstremalnej wersji tego sportu na wysokości.

Z Pawłem rozmawiamy między innymi o:

✅ tym kto wymyślił Slackline

✅ specyfice ruchu w tym treningu

✅ zaletach ćwiczeń z użyciem taśmy

✅ formach Slackline

✅ sprzęcie potrzebnym do ćwiczeń

✅ tym dla kogo polecany jest ten rodzaj treningu

✅ miejscach i grupach treningowych

✅ jego recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

P – Paweł Jankowski

 

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Paweł Jankowski, slackliner.

 

P: Zgadza się, cześć.

 

T: Powiedziałem już czym się zajmujesz, chciałem dowiedzieć się jak doszło do tego, że zacząłeś chodzić po taśmie.

 

P: To było jakieś 8 lat temu, zobaczyłem w internecie jak gość wiesza sobie coś dziwnego pomiędzy drzewami, wchodzi na to i skacze, wykonuje fikołki, podskoki, salta. Pierwsze skojarzenie, wpisałem w internecie ‘chodzenie po linie’ i nic nie było. Trafiłem potem na nazwę slackline, wpisałem w googlach, szybko zamówiłem taśmę, przyszedł kurier, dobrze nie wszedłem do domu i już byłem w parku, rozwiesiłem taśmę i stwierdziłem, że też będę chodził po taśmie, po slackline. Okazało się, że to nie jest takie łatwe, na jakie wygląda.

 

T: Jeszcze raz wyjaśnij, mieliśmy troszkę dyskusji w nazewnictwie – jest slackline i tak jak mówisz, wpisałeś ‘chodzenie po linie’, a to jest chodzenie po taśmie, możemy to od razu wyjaśnić, że to trzeba rozróżniać.

 

P: Zgadza się. Slackline to jest po prostu kawałek taśmy, który rozpinamy pomiędzy dwoma punktami, najczęściej pomiędzy drzewami. Rozróżniamy chodzenie po taśmie i chodzenie po linie. Chodzenie po linie jest znane od dawna, praktykowane jest np. w cyrku albo w różnych innych kulturach, w Indiach chodziło się od dawna po linie. Chodzenie po taśmie, czyli slackline jest znane dopiero od lat 70.-80.

 

T: Skąd to się wzięło?

 

P: Nie ma dokładnych archiwów kiedy i kto pierwszy powiesił swoją taśmę, ale przyjmuje się, że to są lata 70., środowisko wspinaczkowe w Stanach, Kalifornia, dolina Yosemite, gdzie wspinacze w wolnych chwilach dla zabawy, dla relaksu i dla treningu wieszali taśmy pomiędzy drzewami, tak się przyjmuje. Slackline w Europie pojawił się też nie wiadomo kiedy, ale popularność slackline to ostatnie 20 lat, w Polsce ostatnie 10 lat.

 

T: Czym wcześniej się zajmowałeś, jeśli chodzi o aktywność ruchową czy sport, rekreację?

 

P: Zawsze byłem osobą aktywną, w młodości WF był moim ulubionym przedmiotem w szkole. Bieganie, pływanie, sporty walki, generalnie dużo różnych aktywności, jazda na rowerze górskim (pochodzę z gór). Byłem aktywną osobą, jak tylko zobaczyłem nową, ciekawą formę aktywności, to zacząłem ją uprawiać od razu, musiałem ją sprawdzić.

 

T: Teraz to jest twoja ulubiona forma, jak dużo czasu jej poświęcasz?

 

P: Może już nie w każdej wolnej chwili się tym zajmuję, ale dość często, przynajmniej raz- dwa razy w tygodniu jestem na taśmie, bo daje to najwięcej satysfakcji ze wszystkich sportów, które uprawiam.

 

T: Widzę, że dosyć szybko kręcisz, polecam troszeczkę zwolnić, bo jeszcze mam nadzieję, że porozmawiamy długo, a czasami można się zasapać. Czy w Polsce to jest bardzo popularna forma aktywności? Jak to aktualnie wygląda i jak na przestrzeni lat się działo? Wcześniej rozmawialiśmy, że to dosyć mocno zostało spopularyzowane.

 

P: Nie mamy oficjalnych statystyk ile osób uprawia slackline, patrząc po liczbie członków grup slacklinowych w Polsce to pewnie będzie około 3-4 tysięcy osób, w tym pewnie połowa tylko próbowała chodzenia po taśmie. Myślę, że aktywnych slacklinerów może być około 2 tysięcy, ale tylko zgaduję. Nie jest to bardzo popularne, coraz częściej spotykamy się z pytaniami ‘co to jest’ jak nas ludzie widzą przechodząc obok w parku. Nie jest to bardzo popularne, ale staje się coraz bardziej popularne w Polsce.

 

T: Gdzie najczęściej trenujecie? Gdzie można was spotkać?

 

P: W każdym większym mieście w Polsce istnieje grupa slacklinerów, można ją łatwo znaleźć w internecie. Najczęściej trenuje się w parkach, jeżeli chodzi o Warszawę, to jest to Pole Mokotowskie, gdzie w każdą niedzielę zawsze kogoś spotkamy w parku z taśmą, jak nie jedną, to 5-10 osób. Zawsze można przyjść, dołączyć, potrenować.

 

T: Od czego zacząć?

 

P: Trzeba po prostu przyjść. Odważyć się, nie każdy jest na tyle śmiały, żeby podejść do obcych osób.

 

T: Na jakiej wysokości wisi taśma? Rozumiem, że są różne wysokości, o tym jeszcze nie wspomnieliśmy – jest taśma między drzewami, ale też może być pomiędzy budynkami albo skałami.

 

P: Zaczynamy najczęściej od niskiej wysokości, jest to najczęściej wysokość kolan, długość około 6-8 metrów, poniżej 10 metrów. To jest optymalna wysokość, żeby zacząć. Początki są trudne, nasze mięśnie głębokie jeszcze nie wiedzą co to jest. Stawiasz stopę na taśmę, a to się rusza i nie jesteś w stanie pojąć, jak ludzie po tym chodzą. Krok po kroku, trening po treningu mięśnie się przyzwyczajają i jakoś to idzie. Wysokość kolan to na początek, z czasem taśma robi się coraz wyższa i coraz dłuższa. Jak pokonamy pewną długość, to chcemy więcej, chcemy dłuższą, wieszamy ją trochę wyżej, aż w końcu wieszamy na takiej wysokości, znowu nam brakuje i zaczynamy myśleć o czymś wyżej. To o czym wspomniałeś, to jest highline, odmiana slackline, taśma powieszona wysoko.

 

T: Jak wysoko?

 

P: Od 10 metrów wzwyż.

 

T: Trzeba się już zabezpieczać?

 

P: Tak, dlatego highline to jest taśma zawieszona pomiędzy budynkami, skałami, zboczami gór, czasami wysoko na drzewach, ta wysokość musi być minimalnie 10 metrów. Jesteśmy zabezpieczeni, jesteśmy przywiązani lonżą do taśmy, w razie jak spadniemy to dyndamy pod taśmą. Nie może być zbyt nisko, żeby się nie uderzyć. Im wyżej tym lepiej, są lepsze doznania, jest przyjemniej i teoretycznie bezpieczniej.

 

T: Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. Powiedziałeś o wysokości taśmy, długości, a jak to jest z napięciem, naprężeniem? To jest specjalnie wybierane czy można bardziej, mniej ją napiąć?

 

P: Taśmę na początku napina się mocniej, im taśma mocniej jest napięta tym mniejsza jest amplituda ruchu, mniej drga, mniej się rusza na boki, więc możemy łatwiej ją opanować stopą. Z czasem wieszamy je coraz luźniejsze, coraz wyższe. Są one trudniejsze, ale przyjemniejsze, czujemy bardziej, pracujemy z tą taśmą, bardziej się rusza, my bardziej z nią współpracujemy. Na highline, na dużych wysokościach taśma jest już całkiem luźna, co tak naprawdę ułatwia. Jak jesteśmy na wysokim poziomie zaawansowania, to bardzo to ułatwia.

 

T: Powiedz mi Paweł – chodzisz po taśmie czy też skaczesz?

 

P: Tylko chodzę. Próbowałem trickline, to jest odmiana slackline. Napinamy mocno taśmę, skaczemy po niej, wykonujemy ewolucje, salta, obroty. To jest najbardziej urazowa forma slackline. Wspomnę, że sam slackline ma wiele odmian, podstawowa wersja to tak jak powiedziałem w parku rekreacyjna – slackline, trochę dłuższe taśmy w parku, od 30 do 150 metrów, to są te długości, które rozpinamy w parkach. Później mamy inną wersję, highline na wysokości. Trickline to ewolucje, mamy też wersję wodną, waterline, rozpięta nad wodą, idealna na lato.

 

T: Nie trzeba w niej zabezpieczenia za bardzo.

 

P: Nie trzeba, aczkolwiek wpadanie do wody często jest bolesne dla uszu. Jest jeszcze parę innych, mniej popularnych form, ale te są najpowszechniejsze.

 

T: Co daje dla zdrowia, dla ciała trenowanie na taśmie?

 

P: Slackline to jest harmonia ciała i umysłu. Pod kątem fizycznym – uruchamia bardzo wiele partii mięśni, szczególnie mięśnie głębokie, wszystkie które stabilizują nasz kręgosłup, tzw. core. Bardzo to rozwija czucie głębokie. Często początkujący po pierwszym czy drugim treningu mówią, że w ogóle nie mieli pojęcia o istnieniu mięśni, które ich teraz bolą po treningu. Widać to po tym, że na początku ciało się trzęsie. Po paru treningach noga już stoi.

 

T: Mięśnie, które mają stabilizować na początku nie są tak wydolne, nie są tak wytrenowane, dlatego jak mamy napięcie dłuższe, to mięśnie potrafią nam drżeć, szczególnie jeśli to są napięcia izometryczne, czyli część mięśni jest odpowiedzialna za stabilizację, przez to, że nie jesteśmy wydolni to zaczynają drżeć i ta lina zaczyna pracować bardziej. Z czasem jest to coraz łatwiejsze, tak?

 

P: Zgadza się. Mięśnie głębokie, ale dochodzą do tego też mięśnie ramion.

 

T: Trzeba pracować górą, żeby złapać równowagę.

 

P: Ramiona, plecy, brzuch, nogi – to wszystko pracuje. O ile w parku na zwykłej tasiemce nie jest to tak odczuwalne, o tyle na highline wysoko, gdzie stres, adrenalina i kortyzol buzuje w mięśniach i szybciej się męczysz, czujesz całe ciało, wszystko jest spięte. Jak jesteś na wysokim poziomie wytrenowania, to już jest luz, idziesz luźno i tylko koncentracja, skupienie. Druga rzecz, która jest nieodzowną częścią treningu, to umysł. Musisz się skoncentrować. Podświadomie kontrolować każdy ruch, to jest skupienie, koncentracja, wytrwałość. Slackline to też trening umysłu, nie tylko ciała.

 

T: Czyli odpoczynek dla mózgu, kiedy potrzebujemy oderwać myśli od rzeczy, które cały czas nam się kłębią, to tutaj je wyłączasz. Przy niektórych formach aktywności tak jest, że nie da się o niczym innym myśleć, tylko musisz skupić się na aktywności. Jazda na rowerze czy bieganie pozwalają na to, żeby przy okazji jeszcze coś robić, np. słuchać podcastu czy układać sobie coś w głowie. Tutaj raczej by było ciężko myśleć o planach na przyszły tydzień.

 

P: Skupiasz się na tej chwili, balansując, trzymając równowagę wystarczy mała chwila, tracisz równowagę, ponieważ nie jesteś na tym skupiony. Ciało wytrenowane robi to automatycznie, wyłączasz się, łapiesz flow, czujesz że to wszystko wychodzi, idealnie współgra umysł z ciałem, to jest super uczucie.

 

T: Jak ryba w wodzie.

 

P: Trochę tak, na wysokości jest niesamowite uczucie jak idziesz, to jest pewnego rodzaju spacer w przestworzach. Nagle się okazuje, że wszystko czego nauczyłeś się na ziemi nie działa, nie potrafisz nawet stać na taśmie. Wtedy uruchamia się umysł, mówi ‘nie, ty nigdzie nie pójdziesz, spadniesz i zginiesz’, wtedy musisz to przezwyciężyć. Jak idziesz w przestrzeni, robisz krok za krokiem i czujesz balans, ciężko nazwać to uczucie, taka jedność ciała z umysłem. Olbrzymia przestrzeń, która cię otacza z każdej strony i idziesz, przezwyciężasz ten strach, to jest niesamowite.

 

T: Kto głównie trenuje? Jakie osoby możemy spotkać w parku chodzące po taśmie?

 

P: Śmiałe i otwarte. Żeby zacząć trzeba się odważyć, przyjść, odezwać się. Wiadomo, że są osoby, które zamówią taśmę i same trenują, ale najprzyjemniejsze w tym sporcie jest to, że możemy spotykać się w grupie. Iść do parku, piękna pogoda, trawa pod stopami zielona, przyjaciele i znajomi, trenujemy i rozmawiamy, to jest jedna z części slackline, społeczna.

 

T: Podkreśla się w wielu badaniach, że relacje, kontakty, społeczny wymiar ma bardzo duże znaczenie też dla naszego zdrowia psychicznego, to się z kolei przekłada na resztę.

 

P: Kto może trenować? Uważam, że każdy kto umie chodzić i chociaż w pewnym stopniu czuje się sprawny fizycznie. Widujemy na taśmie 4-5 latków, jak i 70 latków. Trzeba tylko chcieć, odważyć się spróbować czegoś nowego, fajnego, co jest inną formą ruchu, nieznaną i po prostu spróbować.

 

T: Są osoby super wytrenowane, które dużo czasu poświęcają tej dyscyplinie, czy są zawody dla slacklinerów?

 

P: Są pewnego rodzaju formy, aczkolwiek nie są to oficjalne zawody, ponieważ w slackline ciężko jest rywalizować. Można chodzić na czas i na odległość.

 

T: A jeszcze są ewolucje, one też są oceniane?

 

P: Pierwsze zawody, które się odbywały to były pokazy trickline, czyli zawody w skakaniu i pokazy w skokach. Teraz jedyną znaną mi formą to jest speedline, czyli przechodzenie taśmy na czas, czy to na wysokości czy po prostu w parku, zawody środowiskowe.

 

T: Czyli tak jak jest wspinanie się na czas w pionie, to tutaj masz w poziomie na czas pokonywanie długości taśmy.

 

P: Nie wyobrażam sobie innej formy rywalizacji.

 

T: Wydawało mi się, że mogą być brane pod uwagę np. ewolucje, które są na taśmie, bo tak jak masz ewolucje z deskorolką czy wiele innych form, gdzie są triki, są one oceniane. Tak sobie skojarzyłem, że to też może być oceniane.

 

P: Tak, w ten sposób są organizowane zawody. Trickline jest trudną dyscypliną sportu, kontuzyjną i wymagającą wytrenowania.

 

T: Trochę cyrkową albo akrobatyczną. Odnośnie społeczności, najłatwiej pewnie wejść w wyszukiwarkę w internecie i poszukać gdzie są organizowane spotkania, ale może masz do polecenia konkretne miejsca, które sam z resztą tworzysz z grupą, gdzie łatwo można znaleźć osoby, z którymi można zacząć?

 

P: Z dwójką przyjaciół stworzyliśmy inicjatywę, która nazywa się Strefa Slackline, dzięki której chcemy docierać do osób, które jeszcze nie miały styczności z tą formą aktywności. Tworzymy strefy, do której postronne osoby mogą się przyłączyć, potrenować, czy to w trakcie imprez, pikników rodzinnych, czy to w parkach, na eventach plenerowych. Jeśli zobaczycie grupę ludzi chodzących po taśmie to śmiało, przyłączcie się bo to jest bardzo fajna forma aktywności.

Jeżeli jesteśmy z dużego miasta, to w każdym większym mieście w Polsce istnieje grupa slacklinerów, znajdziemy ją najczęściej na facebooku, gdzie osoby się umawiają, spotykają się najczęściej w weekendy, to jest najlepsza forma znalezienia slacklinerów w swoim mieście. W Warszawie jest to najczęściej Pole Mokotowskie, to jest najprężniej działająca grupa w Polsce. W tym momencie mamy już ponad 2000 członków, więc prawie w każdą niedzielę kogoś możesz spotkać.

 

T: Mówiłeś też o innych parkach, jeśli chodzi o Warszawę to w każdym większym parku można kogoś spotkać.

 

P: W Warszawie można jeszcze spotkać slacklinerów w Parku Skaryszewskim i pojedyncze osoby, które się ogłaszają, że dzisiaj wskakują tu i tu na taśmę o tej godzinie.

 

T: Trzeba mieć trenera czy można spróbować samemu? Poszukać informacji w internecie, sam na youtube prezentowałeś filmik, gdzie jest pokazane jak samemu założyć taśmę pomiędzy drzewami. Sprzęt pewnie można kupić bardzo łatwo, ustawić go i próbować samodzielnie, czy lepiej jednak na początku zadbać o tym, żeby ktoś nam podpowiedział?

 

P: Na pewno jest parę ważnych wskazówek, które warto usłyszeć na początku. Bez tego będziemy się troszeczkę męczyć i motać z taśmą. Nie trzeba do tego trenera, wystarczy wejść na fora i wyszukać jak robić pierwsze kroki na taśmie.

 

T: Jak zrobić pierwsze kroki? Opowiedz.

 

P: Musiałbym je pokazać.

 

T: Chętnie zaproszę ciebie do nagrania filmiku krótkiego, który będzie pokazywał jak się chodzi po taśmie. To nie będzie bezpośrednio przy publikacji podcastu, tylko potrzebujemy czasu żeby się spotkać, nagrać, zmontować, ale na kanale Recepta na Ruch na youtube pokażemy jak to wygląda i jak pierwsze kroki postawić.

 

P: Jasne. Z szybkich porad – nie bać się, to nie boli.

 

T: To jest zależne od osoby, każdy ma różny poziom strachu i lęku przed wysokością. Był już podcast o wspinaczce i mówiliśmy o tym, jak to jest z lękiem przed wysokością. Każdy ma różny poziom strachu.

 

P: Wspinanie jest troszkę zbliżone do slackline, podobne środowiska zajmują się tymi sportami. Slackline tak jak powiedziałem, wywodzi się prawdopodobnie ze środowiska wspinaczkowego w Stanach.

 

T: Czyli jakie są jeszcze wskazówki, poza “nie bać się”?

 

P: Ramiona wysoko, nie nisko przy biodrach, a na wysokości barków lub wyżej, bo wtedy szybciej możemy zareagować na zmianę balansu. Balansujemy biodrami…

 

T: Obręczą miedniczną i barkową, tak?

 

P: Dokładnie, chcemy środek ciężkości utrzymywać cały czas nad taśmą. Jeżeli go przechylimy poza taśmę to spadniemy. Najważniejsze – ręce wysoko, kolana lekko ugięte, stopy wzdłuż taśmy, nie w poprzek i patrzymy się nie pod nogi, a przed siebie, w nieruchomy punkt.

 

T: Chodzicie boso czy w specjalnym obuwiu?

 

P: Najprzyjemniej jest boso, bo wtedy najlepiej czujemy taśmę. Kontakt gołej stopy z taśmą jest przyjemny.

 

T: Jaka jest szerokość taśmy?

 

P: Taśmy mamy w trzech różnych szerokościach. Dla początkujących jest to 5 cm lub 3,5 cm, w zależności od tego jaką taśmę wybierzemy. Profesjonalne taśmy mają 2,5 cm lub nawet 2 cm.

 

T: To prawie jak lina.

 

P: Powiedzmy. Stopą najprzyjemniej się ją czuje, szczególnie te wąskie taśmy. Czujemy obie krawędzie, możemy kontrolować stopą taśmę i tym samym całe ciało. Jak wiemy, stopa jest bardzo unerwiona i ma dużo receptorów, to jest najprzyjemniejsze, tak samo jak przyjemnie chodzi się po trawie na boso, po piasku, to tak samo jak po taśmie. Wiadomo, jak jest jesień i zima to trenujemy w butach, bo można sobie przemrozić stópki, ale najprzyjemniej jest boso.

 

T: Czyli to też coś dobrego dla naszych stóp.

 

P: Masujemy stopy taśmą, masujemy też umysł.

 

T: Tak na koniec, pytanie które zadaję każdemu – jaka jest twoja recepta na ruch?

 

P: Ubrać się i wyjść. Sam się na to nacinam, że nie chce mi się czegoś robić, a po prostu trzeba się ubrać, założyć buty i wyjść. Planujesz wyjść pobiegać a nie chce ci się, to załóż buty i wyjdź na ulicę, zrób krok, dziesięć, sto metrów i kilometr, jakoś to pójdzie. Planujesz robić pompki czy przysiady, to zrób jedną, dwie, trzy, wykonaj pierwszy krok.

 

T: Pierwszy krok tak jak na taśmie.

 

P: Dokładnie, najważniejszy jest pierwszy krok, a później jakoś to pójdzie. Trzeba chcieć, ruszyć się, wyjść i próbować. To co jest też ważne – znajdź sobie sport taki, jaki lubisz, chyba nie ma nic gorszego niż trenowanie tego, czego nie lubisz.

 

T: Niektórzy się katują, ale to ma raczej krótkie nogi, można się wypalić bardzo łatwo. Jak coś sprawia przyjemność, to się chce.

 

P: Trzeba znaleźć coś, co sprawia nam przyjemność, co lubimy, co nas kręci.

 

T: I jeszcze te kontakty, o których wspomniałeś, można się z kimś umówić.

 

P: To jest ważne. Czasami mi się wydaje, że sport to najważniejsza rzecz w życiu, daje ci endorfiny, pomaga ci w ciężkich sytuacjach, daje rozluźnienie, zmęczenie.

 

T: Dużo pomaga głowie, jeżeli chcemy sobie poukładać wszystko.

 

P: Slackline jest super formą ruchu, relaksu, treningu mentalnego, treningu ciała, idealne połączenie. Każdemu polecam spróbować, niezależnie od wieku warto.

 

T: Jeszcze tym filmikiem może zachęcimy, oprócz tego że miałem przyjemność z tobą porozmawiać, za co ci dziękuję bardzo. Zapraszam was do słuchania kolejnych odcinków, będziemy prezentować równie atrakcyjne formy ruchu jak slackline, pojawi się też filmik na youtube jak to zrobić. Paweł, dziękuje ci bardzo.

 

P: Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *