Dariusz Bajkowski – siła i emocje w przeciąganiu liny.

Dariusz Bajkowski – siła i emocje w przeciąganiu liny.

Recepta na ruch
Recepta na ruch
Dariusz Bajkowski – siła i emocje w przeciąganiu liny.
/

W tym odcinku z Dariuszem Bajkowskim rozmawiamy o przeciąganiu liny, czyli dawnej dyscyplinie olimpijskiej.

Dariusz Bajkowski – prezes Polskiego Związku Przeciągania Liny, trener klasy mistrzowskiej, posiadający uprawnienia w trzech sportach olimpijskich, menedżer sportowy, absolwent kilku Uczelni sportowych, turystycznych oraz Psychologii Businessu. Od wczesnych lat kariery związany ze sportem wyczynowym, wytrenował mistrzów Polski, Europy i świata. Przeszkolił setki instruktorów i trenerów. Posiada stopnie mistrzowskie w kilku odmianach sztuk walki, z czego najwyższy – 8 Dan – w karate. Był Pierwszym Wiceprezesem w Tug of War International Federation.

Aktualnie pełnione funkcje:

  • Polski Związek Przeciągania Liny – Prezes Zarządu
  • Europejska Federacja Przeciągania Liny – Drugi Wiceprezes
  • Stowarzyszenie Idokan Polska (stowarzyszenie naukowe) – Wiceprezes Zarządu
  • Polski Związek Bobslei i Skeletonu – Wiceprezes Zarządu ds. Sportowych

Z Darkiem rozmawiamy między innymi o:

✅ igrzyskach z przeciąganiem liny

✅ zasadach rywalizacji

✅ popularności tej dyscypliny

✅ tym jak wyglądają treningi

✅ emocjach w tym sporcie

✅ istotnych zdolnościach motorycznych jakie są ćwiczone

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

D – Dariusz Bajkowski

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Dariusz Bajkowski, prezes Polskiego Związku Przeciągania Liny.

 

D: Witam.

 

T: Jak się dowiedziałem, to nie tylko z przeciąganiem liny jesteś związany jeśli chodzi o ruch, masz dość bogatą historię sportową.

 

D: Tak, całe moje zawodowe życie jest poświęcone sportowi, od samego początku, kiedy zacząłem zarabiać jakiekolwiek pieniądze, to była trenerka. Na początku byłem instruktorem karate, po wielu latach kiedy dokształciłem się na różnych uczelniach sportowych i zdobyłem klasę mistrzowską trenerską, byłem też trenerem kadry narodowej w karate, wychowałem kilku mistrzów świata, kilku medalistów mistrzostw Europy. W tamtym czasie karate było sportem nieolimpijskim.

Po wielu latach znalazło się to przeciąganie liny, ale też w sposób przypadkowy, ponieważ poszukiwałem uzupełnienia treningu siłowego dla moich zawodników karate. Pewni koledzy wpadli na pomysł, “słuchaj, jest taki fajny sport, przeciąganie liny”, “nie no wygłupiacie się”, “naprawdę jest, chodź”. Poszedłem spróbować, pogadaliśmy, okazało się że światowa federacja robiła szkolenie międzynarodowe dla przedstawicieli krajów, pojechaliśmy tam i tak się zaczęła przygoda.

Potem jeszcze był dodatkowy fart, że Łotewska Federacja Przeciągania Liny zaprosiła mnie i mój klub sportowy jako partnera do ich programu międzynarodowego Erasmus+ Sport. To był dodatkowy bodziec, było trochę środków zewnętrznych, które pozwoliły przeszkolić ludzi. To były początki związku sportowego, potem zarejestrowaliśmy się w Ministerstwie Sportu, kadra narodowa, The World Games w Polsce, to wszystko sprzyjało rozwojowi wyczynowego przeciągania liny.

 

T: Kiedy to się zaczęło w Polsce?

 

D: W okolicach 2010 roku. Przyspieszyło po 2012 roku, a w 2016 roku mieliśmy już zarejestrowany polski związek sportowy w sporcie przeciąganie liny i szykowaliśmy się do The World Games 2017. To były nasze marzenia, dlatego że do The World Games w przeciąganiu liny kwalifikowało się tylko 6 najlepszych drużyn na świecie. My jako gospodarze mieliśmy nadzieję, że tam wystąpimy, ale niestety niecałe 2 lata szkolenia to trochę mało. Mieliśmy w tamtym czasie zdobyte 14 miejsce na świecie, co nie jest złym wynikiem jak dla nowicjuszy, ale międzynarodowa federacja we Wrocławiu, w The World Games 2017 pozwoliła nam wystąpić w meczach pokazowych. Zaprosiliśmy Litwę i Serbię, mieliśmy dodatkowe mecze, żeby pokazać polską kadrę narodową polskiej publiczności.

 

T: Przeciąganie liny, wydawałoby się że sport, z którym mniej mamy do czynienia, mniej popularny w mediach. Ja brałem udział, ale na rekreacyjnych imprezach przeciągałem linę, z dziećmi jako fun, zabawa, bardzo fajna, natomiast trochę wykazałem się ignorancją, dlatego że jak do ciebie zadzwoniłem, to powiedziałem, że to jest dyscyplina nieolimpijska. Szukałem wśród dyscyplin nieolimpijskich informacji i tam się pojawiło, to była moja ignorancja trochę, bo to jest dyscyplina olimpijska.

 

D: Z olimpizmem jest tak, że jeżeli wejdziemy na listę sportów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego to znajdziemy tam przeciąganie liny. Przeciąganie liny było rozgrywane w 5 letnich igrzyskach nowożytnych, potem zostało wycofane z tego podstawowego składu sportów rozgrywanych w igrzyskach, a zostało włączone do igrzysk drugiego rzędu, bo to jest impreza, która się nazywa The World Games, czyli światowe igrzyska sportowe, światowe gry. The World Games jest zarządzany przez International World Games Association, to jest taka spółka córka założona przez MKOl i żaden sport nie dostanie się na główną olimpiadę, dopóki nie przejdzie przez sito The World Games.

Przeciąganie liny swego czasu było w zawierusze, na początku zeszłego stulecia, po kilku olimpiadach było wycofane z podstawowego programu i na nieszczęście do głównego programu nie wróciło, ale bardzo dobrze sobie radzi w The World Games. My oczywiście walczymy o powrót do rozgrywek w głównej olimpiadzie letniej, na razie to się nie wydarzyło. A dlaczego nas się nazywa sportem nieolimpijskim? Bo nie ma nas na liście rozgrywek głównej olimpiady letniej, ale sportem olimpijskim jesteśmy, mamy tożsamość, mamy historię, mamy udziały w igrzyskach olimpijskich, mało tego, MKOl cały czas dotuje naszą Międzynarodową Federację wspierając jej rozwój.

 

T: To było między 1900 a 1920 rokiem, w 5 igrzyskach, pewnie część osób żyje, które oglądały te potyczki. Kiedy to powstało? Kiedy ludzie zaczęli w ten sposób rywalizować, jako sport?

 

D: Trudno powiedzieć, bo to by trzeba było poszukać od kiedy zaczęliśmy nazywać poszczególne aktywności sportem. Sama aktywność jako konkurowanie grupa przeciwko grupie, czy człowiek przeciwko człowiekowi w siłowy sposób, taki jak przeciąganie liny, dlatego że w starożytności używano splecionych skór ze sobą, w Afganistanie używano liany, patyka. W Starożytnym Egipcie była konkurencja siłowa, drużyna trzymała się wpół jeden drugiego, nie było liny, taki pociąg, ale siłowanie miało ten sam sens, grupa przeciwko grupie i kto kogo przeciągnie, to już czasy starożytne.

W nowożytności, mniej więcej około tysięcznego roku są zapiski, ślady takich konkurencji siłowych w Europie Zachodniej, rzeczywisty dokument, który mówi o tym, że była konkurencja sportowa między jedną wioską a drugą wioską w Anglii, to jest XVI wiek. Forma mocno sportowa, to jest XIX wiek, gdzie wprowadzono najpierw na statkach korony brytyjskiej konkurowanie pomiędzy marynarzami, żeby utrzymać ich kondycję fizyczną. To ze statków potem zeszło na ląd, do wojska, policji, straży pożarnej, a potem trafiło do cywilów. Bardzo łatwo zaadaptowało się w środowiskach wiejskich, bo ten sport się kojarzy ze środowiskiem wiejskim. Fajnie jest też w terenie po prostu to uprawiać.

 

T: Dużo nie trzeba, żeby uprawiać ten sport.

 

D: Trzeba trochę siły i kawałek dobrej liny. Uwaga – tylko nie lina wspinaczkowa, ona może pokaleczyć ręce. Musi być specjalna lina, gruba, najlepiej naturalna, jutowa i wtedy fajnie się przeciąga.

 

T: Ale też można sobie ręce zmęczyć.

 

D: Albo obetrzeć jak się niewłaściwie trzyma.

 

T: Jak wygląda ta rywalizacja? Na czym polega? Wiem, że są dwie drużyny, ale tak bardziej szczegółowo. Skoro to jest dyscyplina sportowa rozgrywana, to są pewne zasady.

 

D: Zasad jest nie za dużo, aczkolwiek one są ważne. Chodzi przede wszystkim o względy bezpieczeństwa i też o równoprawność drużyn. Sposób komponowania drużyny jest opisany, sposób trzymania liny jest opisany. Dzisiaj jest tak: są trzy różne konkurencje, jest konkurencja halowa, która odbywa się na płaskim podłożu z miękkim obuwiem, dość przyczepnym do podłoża i chodzi o tarcie o podłoże, tak aby współczynnik tarcia był wysoki, żeby można było się mocno zapierać i przeciągać drużynę przeciwną.

Druga konkurencja, to są specjalne buty twarde, skorupy podkute od spodu, gdzie mogą się wgryzać w glebę i ta konkurencja się nazywa outdoor, bo jest na zewnątrz, na świeżym powietrzu. Jest jeszcze jedna konkurencja, która dzisiaj jest bardzo modna we wszystkich sportach beach, konkurencja plażowa, wtedy jesteśmy boso na piasku. Na czym to polega? Trzeba jedną stronę liny przeciągnąć do siebie i wtedy tamci co się dali przeciągnąć, to przegrali.

Jakie są drużyny? Różne. Są męskie, żeńskie i mieszane. W oficjalnych zawodach międzynarodowych to są drużyny ósemki, ośmioosobowe, natomiast w mniejszej kategorii zawodów jak puchary Europy czy rozgrywki krajowe są drużyny szóstki, piątki, czwórki. Bardzo ważne jest to, że drużyna musi się ustawić w odpowiednim szyku po jednej i tej samej stronie liny, czy lewa czy prawa, ale cała drużyna z jednej strony liny, to są względy bezpieczeństwa.

 

T: Można się przewrócić, zdarzały się przypadki, że lina się może przerwać.

 

D: To nie, to są bajki, lina się nie przerwie. Oczywiście to są liny o bardzo wysokich wytrzymałościach, mimo że ona trzeszczy, jest tam do 2 ton siły na tej linie itd., ale ona się nie zrywa. Gorzej jest jeżeli osoby nieprzyuczone idą do tej konkurencji i próbują sobie pomóc robiąc coś takiego, czyli nawijają sobie linę na przedramię. To jest tragedia, bo ta ręka jest miażdżona jak w imadle. Jak tu jest 8 chłopa i tam jest 8 chłopa, to jest około półtorej tony mięsa na linie, a jeszcze oni dadzą siłę, to ta lina naprawdę trzeszczy. Były przypadki wypadków, kontuzji bardzo poważnych w czasie różnych zawodów, na szczęście dawno temu, bo teraz już przepisy są tak precyzyjne, że nie da się zrobić sobie krzywdy.

 

T: Jest 8 osób po jednej i po drugiej stronie, ale też musi być jednakowa waga z jednej i z drugiej strony?

 

D: Jest przedział, klasa wagowa. Klasy wagowe idą co 40 kg, czyli tak jakby było w sportach indywidualnych klasa co 5 kg. Są różne klasy wagowe i ta klasa wagowa oznacza, że w momencie ważenia tuż przed zawodami cała drużyna łącznie nie może przekraczać klasy wagowej np. 680 kg mężczyźni, co znaczy że mogę mieć drobnego zawodnika i bardzo dużego, ale sumarycznie mają się zmieścić w klasie wagowej.

To też jest fajne z punktu widzenia strategii, dostępności, układania drużyny, bo zawsze się pytają “trenerze, a lepiej od dużego do małego czy od małego do dużego, od chudego do grubego czy od grubego do chudego?”. To są już różne tajemnice trenerskie, w różny sposób się układa drużynę, ustawia i potem w różny sposób jest taktyka. Jako trener karate byłem zachwycony jak pojechałem na międzynarodowe szkolenie w przeciąganiu liny, bo się dowiedziałem, że na linie jest atak, jest obrona, jest kontratak, ja takie oczy “jak to, atak, kontratak, trzymasz linę”. Są różnego rodzaju akcje, podpuchy, wpuszczanie przeciwników, przeciąganie.

 

T: Wytrącenie równowagi.

 

D: Niesamowite, jest cały zasób taktyk w jaki sposób się konkuruje na linie. Powiedziałeś że piknikowa sprawa była i ja się cieszę, że ludzie mają takie doświadczenia, bo to jest tak – prawie każdy z nas ma rower w piwnicy, tylko ilu z nas jest wyczynowymi kolażami? Jak chcesz wyjść na tor kolarski, to musisz poznać zasady, tak samo tutaj. Przeciągałeś linę w szkole? Tak. Przeciągałeś linę w harcerstwie? Tak. A wiesz coś o przeciąganiu liny? Mmmmm. My chętnie uczymy, zapraszam na naszą stronę internetową, tam ciągle ogłaszamy szkolenia.

 

T: Podlinkuję.

 

D: Można przyjechać, douczyć się, zrobić kurs instruktorski, zapraszamy.

 

T: I w ogóle zapisać się. Wiem, że w ostatnim czasie macie związek sportowy, dużo osób przez te ograniczenia pewne wykorzystało możliwość, żeby dalej móc trenować i powstał w tej chwili najbardziej liczny związek w Polsce.

 

D: Rzeczywiście był taki moment, że mnóstwo ludzi się do nas zapisało z pewnej potrzeby ruchu i sportu, ale dlaczego do nas, a nie gdzieś tam? Osoby się zapisywały do różnych związków, była fala naboru do związków sportowych. Do nas się zapisało najwięcej osób, dlaczego? Bo jesteśmy identyfikowani jako sport łatwy, prosty w przepisach. Tutaj nie bardzo jest przestrzeń do tzw. omyłki sędziego, bo albo przeciągnęli albo nie przeciągnęli, wygrali, przegrali, tutaj nie da się za bardzo balansować pułapką ofsajdową czy czymś innym.

 

T: Prostota zachęciła.

 

D: Tak, prostota, łatwość rozgrywki. My w dwie godziny jesteśmy w stanie przeszkolić nauczyciela wychowania fizycznego czy trenera innego sportu, żeby w bezpieczny sposób zgodnie z regulaminami przeprowadził zawody.

 

T: Niby prostota, a z drugiej strony mówisz o tym jak można skomplikowane strategie tworzyć podczas rywalizacji, na tym wyższym poziomie oczywiście.

 

D: To już jest top of the top, czyli kadra narodowa, która jedzie mierzyć się z najlepszymi na świecie i tam wszystkie kruczki muszą być znane. Tutaj na poziomie rekreacji czy sportu powszechnego czy nawet amatorskich drużyn siłowych do liny to jest prosta rzecz.

 

T: Przeciąganie liny kojarzy się głównie ze sportem siłowym, a tam jeszcze inne umiejętności są potrzebne.

 

D: Potrzebne są jak w każdym sporcie wszystkie, tylko w różnych proporcjach. Jesteśmy przede wszystkim sportem późnym, bazujemy na sile mięśniowej i wytrzymałości. To są zdolności motoryczne, które się utrzymują bardzo długo w życiu człowieka. Nie są aż tak istotne precyzyjne, koordynacyjne czy szybkościowe, ale one też występują, bo tam jest moment, gwizdek sędziego startują drużyny do pojedynku, potrzebny jest szybki start. Jak jest dobry, szybki start to można już nawet 2 metry z 4 metrów, bo o 4 metry walczymy, ta odległość jest 4 metrowa, tu 4, tam 4, czasami się walczy o 8, bo ci już są prawie prawie, a ci odbijają i to tak trwa czasami długo.

Potrzebna jest szybkość na starcie, koordynacja, wiadomo też bo jak jest 8 ludzi, to jest 16 nóg na podłożu i oni muszą kroczyć równiutko jak stonoga, żeby sobie nie połamać jedni przez drugich, tak jak ci co wiosłują, jakby krzywo wiosłowali to by połamali wiosła i donikąd by nie dopłynęli. Koordynacja też występuje, natomiast siła, bo przede wszystkim zaangażowane jest całe ciało i wytrzymałość, bo czasami pojedynki trwają naście sekund, ale czasami po kilka minut, a to są wysiłki ekstremalne i trwające tak długo.

 

T: Tam jest dużo izometrycznego napięcia mięśni, to wytrzymałość siłowa też się bardzo liczy. Trenerze, to jak wyglądają treningi, co się trenuje?

 

D: Podczas szkoleń przeciągania trenuje się wszystko. Musimy mieć zawodnika wszechstronnie uzdolnionego, wszechstronnie rozgrzanego, wszechstronnie przygotowanego do wysiłku fizycznego. Muszą być uelastycznione wszystkie ścięgna, mięśnie, powięzie, cały organizm trzeba rozgrzać, przygotować. Trening ogólnorozwojowy jest elementem naszego treningu.

Potem trening przy samej linie, to jest specjalizacja sportowa pod konkurencję albo outdoorową na trawie z podkutymi butami, albo indoorową do powierzchni płaskiej, z miękkim obuwiem gumowym lub kauczukowym albo na konkurencję plażową na piasku, czyli boso, to są już specjalizacje. Zanim wstawię człowieka do przeciągania do liny, muszę mieć go przygotowanego. Jak nie rozgrzejesz silnika, to też nie ruszysz dobrze na wyścigu, to jest to.

 

T: Dużo treningu siłowego, głównie to jest trening siłowy, z wykorzystaniem liny czy raczej przyrządów, jakie spotykamy na siłowniach, wolnych ciężarów itd.?

 

D: Jest trening ogólny i specjalistyczny, siłowy, siłowo-wytrzymałościowy, to wszystko wynika z makrocyklu przygotowania, zależy w którym okresie jesteśmy, w którym momencie tego cyklu przygotowawczego, mamy większą koncentrację uwagi, środków i objętości treningowej na siłę maksymalną, skoczność, na coś, na coś.

 

T: Powiedziałeś The World Games, impreza znana, myślę że dla większości osób, ale ta dyscyplina jest rozgrywana też na innych poziomach i jak często odbywają się mistrzostwa, zawody? Gdzie rozgrywane są jeszcze oprócz tych imprez, o których już powiedziałeś?

 

D: Mistrzostwa świata, organizowane przez Międzynarodową Federację rozgrywają się co 2 lata. Są organizowane w konkurencji outdoorowej, czyli na trawie i w konkurencji halowej, czyli w trampeczkach na hali lub na specjalnej ścieżce do przeciągania, to są oficjalne, światowe federacje. Europejska Federacja ma w latach przestępnych swoje europejskie, czyli kontynentalne mistrzostwa, tutaj też jest halówka i outdoor, ale też od tego sezonu jest zatwierdzone, że już w przyszłym roku odbędą się mistrzostwa Europy na plaży, plażowe. Do tej pory ta konkurencja była reprezentowana, trenowana, testowana, ale jeszcze nie było oficjalnych, międzynarodowych zawodów firmowanych przez światową lub Europejską Federację, od przyszłego sezonu już będą.

 

T: Będzie nasza reprezentacja?

 

D: Tak.

 

T: A propos naszej reprezentacji, mamy jakieś wyniki, którymi możemy się pochwalić?

 

D: Mamy dopiero jeden cykl olimpijski w tworzeniu, budowaniu, konstruowaniu kadry narodowej. Początki zawsze są trudne wszędzie, tak samo było u nas. W 2016 roku jak byliśmy na pierwszych mistrzostwach świata, żółtodzioby absolutne, to do dzisiaj z tej całej drużyny zostało tylko dwóch chłopaków. Jest rotacja ludzka na początku duża, natomiast po tych paru latach mamy w tej chwili w miarę ustabilizowaną kadrę męską, co do kobiet, to jeszcze cały czas poszukujemy kilku talentów.

 

T: Zapraszamy.

 

D: Zapraszamy wszystkich, silne dziewczyny szczególnie, lub takie, które chcą zostać silne przy pomocy naszego sportu.

 

T: I należeć do reprezentacji Polski.

 

D: I należeć do reprezentacji, bo cały czas nam kilku dziewcząt brakuje, chętnie zaprosimy. Na tę chwilę najlepsze co udało nam się zdobyć w Europie, to jest 8 miejsce w męskich klasach i najwyższe na światowych mamy 9, ale mówię, że 14, dlatego że przy 9 to była słaba konkurencja, to był czas covidowy, mistrzostwa były mało obsadzone. Rzeczywiście pobiliśmy się w Szwecji, 14 miejsce zdobyliśmy mocnym przebojem na świecie.

 

T: Konkurencja jest olbrzymia, jest to tradycja tej dyscypliny – jak już opowiedziałeś – bardzo długa, bogata. A jak jest z popularnością w Polsce i na świecie?

 

D: W Polsce mamy 14 klubów wyczynowych, z czego około 8 się udziela w aktywnościach na co dzień, to jest korzeń. Rekreacyjnie jesteśmy bardzo popularni, bo w tym minionym roku zapisało się do nas 546 klubów, 223 000 ludzi. Żądaliśmy od nich dokumentacji filmowej, oni pokazywali swoje treningi, szkolenia. Część klubów wysłała do nas swoich ludzi na przeszkolenie, zdobycie uprawnień instruktorskich, także oczekujemy, że to teraz zacznie fajnie kiełkować i jeszcze bardziej się rozwijać.

Powołujemy do życia nowe mistrzostwa polskich szkół podstawowych, mistrzostwa polski szkół średnich. Już jesteśmy po rozgrywkach mistrzostw polskich szkół rolniczych średnich, pod patronatem dwóch ministerstw. Rozwój jest niezły, natomiast na świecie sport jest bardzo popularny od bardzo dawna. Pierwszy światowy związek powstał w 1933 roku, Anglia zapoczątkowała. Potem była Szwecja, Holandia – te trzy kraje potem zaprosiły sobie jeszcze Danię, zorganizowały Światową Federację. Sport hula.

 

T: Widać, że jest jeszcze taki moment, tak jak już powiedzieliśmy, że jeszcze ktoś może przyjść i załapać się na reprezentację.

 

D: To jest tak, że uprawiających rekreacyjnie jest nas bardzo dużo, natomiast przejście do wyczynu i poświęcenia się temu sportowi jest związane z poważną decyzją życiową, bo to jest wyczyn, to trzeba kilka razy w tygodniu trenować, zjawiać się na szkoleniach centralnych, na zgrupowaniach kadry narodowej, ale tak, jest to prawdą, nadal można się dostać do kadry narodowej B i A, czyli tej szkolonej za pieniądze Ministerstwa Sportu oraz reprezentacji Polski, która wyjeżdża na oficjalne zawody międzynarodowe. Jeżeli komuś leży na sercu to, żeby mieć na sercu orła, a czuje się silny, to zapraszamy na testy. Przejdziesz testy, będziesz u nas członkiem kadry narodowej i być może pojedziesz na mistrzostwa świata.

 

T: A jak wróci na igrzyska, to jeszcze…

 

D: Jak wrócimy na igrzyska, to myślę, że będziemy musieli podnieść parametry w testach, bo wtedy będzie od razu bardzo dużo chętnych.

 

T: Tylko tak podłapałem ten temat, bo oczywiście sport zawodowy sportem zawodowym, ale rekreacyjnie to jest świetna dyscyplina. Sam rekreacyjnie próbowałem, oczywiście jeśli zachowuje się te wszystkie warunki bezpieczeństwa, to musi być pod czyimś okiem, to nie jest tak, że po prostu bierzesz sobie linę.

 

D: Dobrze by było żeby była osoba, która tym zarządza, bo wyzwalają się niesamowicie szybko bardzo pierwotne emocje. To są emocje odzwierzęce, to jest instynkt przetrwania, to jest naprawdę dzicz, chęć, wola walki, wola konkurowania, wola zwycięstwa. To eksploduje natychmiast, dlatego że na linie nie da się oszukiwać. Nie da się tak o sobie poruszać nią, trzeba naprawdę szarpnąć. Jak przykładasz dużo siły, to cały organizm jest zaangażowany. To zaangażowanie też wpływa na to, w jaki sposób głowa to odbiera i emanuje emocjami. Naprawdę warto spróbować.

 

T: Do tego zachęcamy. Darku, ostatnie pytanie – jaka jest twoja recepta na ruch? Masz bogate doświadczenie, karate, przeciąganie liny, wiele sportów.

 

D: Zawsze lubię króciutki element filmu Jerry Maguire, gdzie zawodnik rozmawia z nim przez telefon i mówi “show me the money”, czyli po prostu krótko: rób, a nie gadaj. Jaka jest recepta na ruch? Ruszaj się. Wybierz sobie sport albo nie wybieraj sportu, po prostu się ruszaj. Jak dojdziesz do wniosku, że blisko jest ci do siłowych albo do pływackich, albo do innych precyzyjnych sportów, to idź tam, poproś trenera o kilka lekcji prywatnych, dowiesz się czy to jest to, co rzeczywiście w tobie zaczyna się rozwijać i idź za tym głosem wewnętrznym. Zapisz się do klubu, po prostu żyj aktywnie.

 

T: Dziękuję ci bardzo za świetną rozmowę.

 

D: Dzięki.

 

T: Dowiedziałem się, że to nie jest wcale taka łatwa i na pozór prosta dyscyplina.

 

D: Ale bardzo przyjemna.

 

T: Bardzo przyjemna i daje dużo emocji.

 

D: Dziękuję.

 

T: Dziękuję ci bardzo. Pamiętajcie – podcast co środę o godzinie 12:00. Do zobaczenia.

 

D: Zapraszamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *