Dr Justyna Bloda – recepta na ruch w leczeniu skoliozy.

Dr Justyna Bloda – recepta na ruch w leczeniu skoliozy.

W tym odcinku dr Justyna Bloda dzieli się wiedzą i doświadczeniem związanym z leczeniem wad postawy oraz chorób kręgosłupa.

Z Justyną rozmawiamy między innymi o :

✅ tym czym jest skolioza

✅ dbaniu o postawę ciała

✅ sposobach leczenia skoliozy

✅ specyfice ćwiczeń stosowanych w tej chorobie

✅ nawykach które mogą wpływać na postawę ciała

✅ formach ruchu zalecanych dla dzieci ze skoliozą

✅ tym czy u osób dorosłych przez ćwiczenia można zmniejszyć deformację kręgosłupa

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

J – Justyna Bloda

T: Cześć, witam Was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest doktor Justyna Bloda.

 

J: Cześć, witam państwa.

 

T: Fajnie, że zgodziłaś się przyjść. Dzisiejszym tematem będą głównie dzieci, chociaż nie tylko. Porozmawiamy o rozwoju dziecka, o jego postawie i o chorobie, a różne wyobrażenie mają ludzie o tej chorobie, porozmawiamy o skoliozie. Zanim zaczniemy to proszę powiedz mi jak do tego doszło, że zajmujesz się dziećmi i ich postawą, rozwojem budowy ciała.

 

J: Na studia fizjoterapii chciałam pójść od zawsze. Trochę medycyna, trochę fizjoterapia i w końcu przeważyło, że chciałabym pracować w kontakcie z dziećmi. Fajnie się moje życie potoczyło, na studiach trafiłam na odpowiednie osoby, które rzeczywiście potrafiły zafascynować tematem rozwoju dzieci, właśnie pod kątem skolioz, to było to, czego oczekiwałam wewnętrznie. Marzenia się spełniają, bardzo chciałam pracować z tymi osobami i tak się rzeczywiście stało, więc w trakcie studiów zaczęłam pracować na uczelni, w której było centrum, pracowało się z dziećmi. Studiowałam w Olsztyńskiej Szkole Wyższej.

 

T: Tam jest trochę znanych postaci, które się zajmują tym tematem.

 

J: Właśnie mówię o tych postaciach, jestem bardzo wdzięczna za wszystko czego mnie nauczyli i za to, gdzie ja w tym momencie jestem. Gdyby nie pewne osoby w naszym życiu, to życie by się pewnie potoczyło zupełnie inaczej, ja to do dziś doceniam. Mało tego, współpracuję z tymi osobami, jestem bardzo szczęśliwa, że jestem w tym miejscu i wracam trochę do tego miejsca, w którym kiedyś byłam.

 

T: W którym miejscu teraz jesteś?

 

J: Od kilku lat pracuję w Warszawie. Najpierw pracowałam w szpitalu dziecięcym, ale to jednak nie było to, co ja robiłam w Olsztynie, tam była praca indywidualna, zupełnie inaczej się z pacjentem pracowało. Nasz system ochrony zdrowia narzuca nam ramy, w jakich pracujemy i to nie jest to, nie tak powinna praca z dziećmi z wadami postawy czy z chorobami kręgosłupa wyglądać. Zdecydowałam się na ten krok, że zakładam swoją działalność, swój gabinet. Od ponad roku mam swój gabinet w Warszawie, myślę, że jestem w tym miejscu, w którym chciałam być.

 

T: Widać nawet po twoim wyrazie twarzy, w podcaście tego nie widać, ale słychać jak się uśmiechasz mówiąc o tym, czym się zajmujesz. Z dziećmi pracujesz i skupiasz się głównie na wadach postawy oraz chorobach kręgosłupa. Ja nigdy nie chciałem pracować z dziećmi, a też pracuję w tym co lubię. Powiedz mi proszę jak dużo jest takich problemów aktualnie? Co widzisz, obserwujesz, co się zmienia, jak dużo dzieci ma z tym problem?

 

J: Ostatni rok jest bardzo specyficzny, pewnie każdy fizjoterapeuta tego doświadcza, ale tak w ogóle na przestrzeni moich 12 lat pracy, to dzieci z zaburzeniami postawy jest bardzo dużo. Skoliozy to niewielki odsetek populacji, to jest w populacji wieku rozwojowego 2-3%, tak podają publikacje i tak rzeczywiście jest. Nie każde dziecko z asymetrią czy z wadą postawy, którą rodzice zgłaszają fizjoterapeucie, że widzą odstającą łopatkę a tutaj mamy nierówne bioderko, to nie każde dziecko ma skoliozę, na szczęście. Większość pacjentów, którzy przychodzą do gabinetu, to są pacjenci z zaburzeniami w postawie ciała, potocznie mówimy wada postawy.

 

T: Prosiłbym ciebie, żebyś dobitnie to wytłumaczyła. Często rodzice czy nawet osoby dorosłe mówią, że mają skoliozę lub ją miały, a to jest nieprawda. Wytłumacz czym się różni skolioza od wady postawy, żeby potrafić to rozróżniać.

 

J: Ten pogląd wynika chyba z tego, że kiedyś skoliozą nazywano boczne skrzywienie kręgosłupa. Wystarczyła asymetria w płaszczyźnie czołowej, czyli boczne wygięcie w jednej płaszczyźnie i już uważano, że jest to skolioza. Żeby stwierdzić skoliozę trzeba zrobić zdjęcie rentgenowskie, my skoliozy nie stwierdzamy w badaniu klinicznym na podstawie ustawienia łopatek czy linii wyrostków kolczystych, czyli badania klinicznego. Jeżeli widzimy podstawy do tego, podejrzewamy skoliozę, to wtedy wysyłamy na zdjęcie rentgenowskie. Nie każde dziecko.

Mamy narzędzie, którym się posługujemy my, fizjoterapeuci oraz lekarze ortopedzi. Ono jest bardzo proste, przyniosłam je ze sobą, na podcaście tego nie widać, ale na youtube można zobaczyć, to jest skoliometr, poziomica z wycięciem na wyrostki kolczyste. W skłonie tułowia u dziecka, które stoi na wyprostowanych stawach kolanowych, bądź w siadzie jeżeli nie jest dziecko w stanie współpracować i wykonać tego zadania na stojąco. Przesuwamy linijkę wzdłuż wyrostków kolczystych, na podstawie tej kuleczki odczytujemy wartość asymetrii tułowia. Jeżeli dziecko się schyliło i widzimy, że po jednej stronie jest podwyższony garb żebrowy w odcinku piersiowym czy wał lędźwiowy w odcinku lędźwiowym, to zależy gdzie mamy zlokalizowaną asymetrię, odczytujemy wartość.

Konkretne wartości mówią nam o tym, co powinniśmy z dzieckiem zrobić. Jeżeli wartość asymetrii jest równa 7° bądź ją przekracza, wtedy zastanawiamy się nad dodatkowymi badaniami i jednym z tych badań może być właśnie diagnostyka radiologiczna, ale takie badanie zleca lekarz ortopeda. Stwierdzenie ‘mam skoliozę’ po ustawieniu łopatek albo nierównych bioderkach jest zdecydowanie na wyrost. Musimy zbadać dziecko, sprawdzić w teście Adamsa i badaniu skoliometrem jaka jest wartość asymetrii, to musi zrobić fizjoterapeuta lub lekarz.

Dzieci zazwyczaj trafiają do gabinetu fizjoterapeuty już ze zdiagnozowaną skoliozą, bo wracają od ortopedy ze zdjęciem, wtedy wiemy co dalej robić. Świetnie jeśli lekarz współpracuje z fizjoterapeutą, jest wymiana informacji, wtedy ta praca jest efektywna. W przypadku kiedy rodzic przychodzi i kontrolnie chce zbadać postawę, bo coś mu się nie podoba, to zdecydowanie wcześniej jesteśmy w stanie na wczesnym etapie wychwycić skoliozę bądź postawę, która ma tendencję do rozwoju skoliozy.

Trzeba wiedzieć, że skolioza nie rozwija się o tak, ona może się pojawić w każdym okresie dzieciństwa czy w okresie dorastania, natomiast najczęściej się pojawia w okresach przyspieszonego wzrostu, czyli jak się zaczyna intensywny skok wzrostowy u dzieci, wtedy skolioza się ujawnia, ale ona już wtedy jest widoczna, czyli rozwijała się dużo wcześniej.

 

T: Jaki to jest okres dokładnie?

 

J: U dziewcząt to jest okres około 10-12 roku życia i tak też powinny być wychwytywane dzieci, czyli dziewczynki po ukończeniu 10 roku życia. W 11 roku powinno się odbyć takie badanie, po ukończeniu 11 roku, czyli w 12 roku i po ukończeniu 12, czyli w 13. Trzy razy dziewczynkę należałoby zbadać w okresie intensywnego wzrostu, żeby mieć pewność, że nie rozwija się skolioza idiopatyczna. O nich mówimy, one występują najczęściej.

 

T: Użyłaś słowa, które nie każdy może rozumieć.

 

J: Skoliozy też trzeba umieć rozróżnić, która z tych skolioz jest skoliozą strukturalną, rzeczywistą i rzeczywiście ma swoją podstawę w kręgosłupie, tam jest problem, od skoliozy funkcjonalnej, których też jest dużo, to są takie postawy gdzie kręgosłup ucieka w bok, ale nie widzimy na zdjęciu rentgenowskim rotacji kręgów, bo to jest ten czynnik, który musi wystąpić przy skoliozie idiopatycznej. Nazywa się on idiopatyczna dlatego, że my do dziś nie znamy jej przyczyny.

 

T: Mówi się, że są genetyczne uwarunkowania.

 

J: Tak, ale nie ma konsensusu, który jasno by określał, że to jest ta przyczyna. Doniesienia wskazują, że ta przyczyna jest wieloczynnikowa.

 

T: Powiedz mi jak powinno wyglądać postępowanie jeśli jest już diagnoza. W jaki sposób prawidłowo poprowadzić rozwój dziecka, żeby uniknąć dalszej deformacji lub ją zatrzymać albo poprawić, jak to powinno wyglądać?

 

J: Sposób postępowania u dziecka ze skoliozą to nie jest tak, że każdy sobie wymyśli jak będę prowadziła pacjenta, tylko on jest określony przez Międzynarodowe Towarzystwo SOSORT, które zajmuje się leczeniem zachowawczym skolioz. Począwszy od diagnostyki powinno to wyglądać tak, że dziecko, które ma skoliozę większą niż rzeczywiście stwierdzoną strukturalną skoliozę na zdjęciu rentgenowskim, większą niż 10° według Cobba. Czasami przychodzą pacjenci i mówią, że mają skoliozę, a tam jest 5°, czyli taka, której nie ma, to jest nieznaczna asymetria z którą nic nie będziemy robić. Wartość na zdjęciu rentgenowskim musi być większa niż 10°.

Trafiając do fizjoterapeuty rozpoczynamy postępowanie, które lekarz ortopeda nam ustala. W skoliozach małych, 10°-20° to jest zazwyczaj obserwacja, to też jest postępowanie lecznicze, więc obserwujemy jaki będzie przebieg tej skoliozy, bądź wprowadzamy specyficzną fizjoterapię. Pewnie zapytasz co to specyficzna fizjoterapia, do dziś jeszcze niektórzy rodzice nie wiedzą, pierwszy raz się z tym spotykają jak pytam czy kiedykolwiek ćwiczyli metodami specyficznymi. Specyficzna fizjoterapia to jest taka, która ma określone zasady dotyczące leczenia pacjentów ze skoliozą.

 

T: Celowane konkretne ćwiczenia czy postępowanie.

 

J: Tak, to jest prowadzenie pacjenta metodą specyficzną, później jeżeli czas na to pozwoli powiem jakie cechy powinna spełnić ta metoda, żeby wszyscy wiedzieli jakich terapeutów szukać.

 

T: Dokładnie, to jest jedna z najważniejszych informacji, gdzie takich informacji szukać, kogo szukać, w jaki sposób weryfikować, to jest bardzo ważne żeby czegoś nie zaniedbać.

 

J: Często to jest pytanie rodziców, dlaczego tak późno trafiliśmy. Wracając do pytania jak prowadzić pacjenta dalej – obserwujemy albo wprowadzamy metodę specyficzną, a jeżeli wartość kątowa skrzywienia i wiek pacjenta, stopień dojrzałości kostnej, wiele czynników które o tym decydują co my u danego pacjenta będziemy w danej chwili robili, mamy możliwość wprowadzenia leczenia gorsetowego. To nadal jest leczenie zachowawcze, które ma udokumentowane w badaniach naukowych o wysokiej jakości. To też jest ważne, żeby te badania miały odpowiednią wartość naukową, miały udokumentowaną skuteczność działania, zapobiegały progresji w wieku dojrzewania, to mamy trzecią możliwość.

Kolejna możliwość, mówimy o skoliozach większych, takich gdzie leczenie zachowawcze nie przyniosło efektu i przekracza ona wartości 45°-50° rozważamy leczenie operacyjne, w zależności na jakim etapie dziecko do nas trafia. Zazwyczaj trafia w takim momencie, gdzie albo wystarczy specyficzna fizjoterapia albo fizjoterapia plus leczenie gorsetowe, jedno z drugim się łączy.

 

T: Rodzice, a nawet samo dziecko kiedy jest zaniepokojone, że postawa nie wygląda jak powinna powinni się zgłosić na wizytę, żeby to ocenić. Wtedy to jest jeszcze niewielka deformacja i można zadziałać zachowawczym leczeniem. Operacyjnie, pewnie u części jest tak, że nie dało się powstrzymać albo złe metody były stosowane.

 

J: Trudno powiedzieć czy złe metody były stosowane. Jeżeli mamy do czynienia ze skoliozą idiopatyczną progresującą, czyli taką, która się bardzo szybko pogarsza, to czasami nawet prowadzenie dobrze pacjenta, pacjent ćwiczy i jest dobrze, wtedy my wyhamowujemy progresję, niemniej jednak ona nadal postępuje i kończy się ona operacją. Wtedy jest największe rozczarowanie, tyle robiliśmy, tyle pracowaliśmy, a jednak będzie operacja. To jest tak, że my czujemy, że tak będzie, ale staramy się motywować pacjenta jak najbardziej, aby nie stracić jego zaangażowania i zaangażowania rodziców. Tutaj jest praca całego zespołu, pracuje i nie ma efektów, a i tak to się skończy operacją. Operacja przeprowadzona na skrzywieniu 65° nie jest taka sama jak ta, która ma na celu korekcję 120° skrzywienia.

 

T: Walczymy o każdy stopień.

 

J: Tak, celem leczenia zachowawczego jest zahamowanie bądź zapobieganie progresji w okresie intensywnego wzrostu, czyli w tym okresie, kiedy intensywnie rośnie na długość kręgosłup. To jest do wychwycenia, rodzice często widzą po ubraniach, mówią że w ostatnim roku syn urósł z 10 cm na pewno, wcześniej tego nie było. Nie widzieli, byli na wakacjach, przecież on biegał na plaży, nie widzieli, że coś się dzieje, a raptem dziecko wyrosło ze spodni i pojawiła się skolioza. Ona tam była wcześniej, tylko była na tyle mała, że była niezauważalna. To też jest taki wiek, kiedy i dziewczęta i chłopcy już się przed rodzicami tak chętnie nie rozbierają. Rodzice ich nie widzą w plażowej wersji. Najczęściej po wakacjach jest wysyp takich diagnoz, we wrześniu trafiają do ortopedy, październik i listopad to jest telefon do fizjoterapeuty.

 

T: Powiedz proszę jakie problemy może stwarzać ta choroba w zależności od tego, z jak dużą deformacją kręgosłupa mamy do czynienia?

 

J: Dzieci z małymi skrzywieniami nie przekraczającymi 20° czasami w ogóle tego nie widzą, nie czują żadnych ograniczeń w funkcjonowaniu. Problemem rzeczywiście są skoliozy, które przekraczają 40° i tam możemy mówić o zaburzeniach toru oddychania, o zmniejszeniu pojemności, ruchomości klatki piersiowej, więc odczuwają te osoby większe zmęczenie podczas wysiłku. Przy dużych skoliozach powyżej 80° to już są zaburzenia tak duże strukturalne w obrębie klatki piersiowej, że podczas wysiłku może dochodzić do duszności. Ból kręgosłupa też jest tematem bardzo powszechnym, ale przy małych skoliozach on jest tak samo odczuwany u dzieci bez skoliozy i ze skoliozą, tutaj nie ma zależności.

Myślę, że jest to kwestia zaburzeń naszego trybu życia, za dużo siedzimy, teraz dzieci siedzą cały czas, to jest nagminne, że boli kręgosłup, ale zarówno dzieci bez skoliozy i ze skoliozą. Przy większych skoliozach, szczególnie kiedy mamy zakończony wzrost kostny czyli u dorosłych osób, te bóle raczej mają charakter przeciążeniowy, z powodu zmęczeniowego napięcia struktur mięśniowo-powięziowych, więc to jest raczej kwestia nie samej skoliozy, a przeciążenia. Oczywiście osoby ze skoliozą mają dodatkowe predyspozycje, niemniej jednak nie jest tak, że te osoby ze skoliozą boli, a osoby bez skoliozy nie boli.

Najważniejszy problem dzieci i dorosłych kobiet ze skoliozą jest samoocena i samopoczucie psychiczne. Kobiety mówią, że jako dziewczynki nie dostrzegały tego i to nie przeszkadzało, nawet z niedużą skoliozą, do 30° to nie jest bardzo widoczne, ale mam teraz sporo kobiet, które mówią że przeszkadza im garb. To samopoczucie psychiczne jest obniżone.

 

T: Nawet nazwanie tego w ten sposób świadczy o tym, że ocena jest mocna.

 

J: U kobiet dorosłych ze skoliozą pojawiają się też takie problemy natury seksualnej, nie bardzo chcą się rozebrać bo mają obniżoną samoocenę. Badania wskazują, że takich osób wymagających leczenia środkami farmakologicznymi nie jest więcej, niż osób zdrowych. Aspekt psychologiczny na pewno odgrywa dużą rolę.

 

T: Jeśli chodzi o dzieci w okresie dojrzewania, tam gdzie trzeba uważać i obserwować – jakie formy ruchu są bardziej zalecane, a które mniej zalecane, kiedy mamy już zdiagnozowaną skoliozę?

 

J: Dla dziecka ze skoliozą w zasadzie każda forma ruchu jest zalecana. Przede wszystkim aktywność na zajęciach wychowania fizycznego. Nie ma powodu do zwalniania dzieci z zajęć WFu.

 

T: To jest ważne, ostatnio był mocno poruszany temat zwolnień z WFu. Była plaga zwolnień, a tak właściwie jest bardzo mało sytuacji, kiedy dziecko powinno być zwolnione z lekcji wychowania fizycznego.

 

J: Tak, nawet jeśli dziecko nosi gorset, to nie ma przeciwwskazań, żeby uczestniczyło w zajęciach WF.

 

T: Może trochę zmodyfikować coś trzeba.

 

J: Zdecydowanie, czasami spotykam się z tym, że dziewczynki, które chodzą w gorsecie na zajęcia WFu mają zalecone “to teraz zrób te ćwiczenia, które ci polecił fizjoterapeuta”, jeżeli grupa np. w tym czasie wykonuje skok przez skrzynię. Z pewnych aktywności można dziecko zwolnić, o tym decyduje lekarz ortopeda, natomiast bardzo ważną rzeczą jest podejmowanie aktywności przez dzieci ze skoliozą, które mają w swojej naturze zwiększenie ruchomości kręgosłupa, mówię np. o gimnastyce artystycznej, akrobatyce sportowej.

Często u dzieci – głównie u dziewcząt, bo skolioza głównie dotyczy dziewcząt – występuje taka właściwość, którą my nazywamy wiotkością stawową albo hipermobilnością stawową. Dzieci są bardzo elastyczne. Sprawdzamy to bardzo prostym testem, to też fizjoterapeuta podczas wizyty powinien ocenić, przy badaniu dziecka ze skoliozą powinno mieć miejsce badanie wiotkości stawowej. Na tej podstawie określamy przeciwwskazania co do różnych form aktywności, inaczej dobieramy też troszeczkę ćwiczenia.

Dzieci z wiotkością, a wiotkość i skolioza bardzo często ze sobą współistnieją, nie polecamy takich aktywności, które zwiększają ruchomość kręgosłupa. Balet nie, joga też nie. Badania wskazują, że u dzieci, które mają wypłaszczoną kifozę piersiową, czyli fragment kręgosłupa między łopatkami, jeżeli tam jest płasko i nie ma fizjologicznej krzywizny piersiowej, ta skolioza częściej progresuje. Mamy takie doniesienia i powinniśmy na tej podstawie aktywność dzieciom ograniczać. Pozostałe sporty, nawet asymetryczne jak tenis – nie mamy dowodów naukowych wystarczających, że tenis jest przyczyną skoliozy. Nawet u osób tańczących w balecie częstość występowania skoliozy jest dużo większa niż w populacji, czy chociażby u pływaków.

 

T: Widziałem badanie, że u pływaków częściej występuje, nie wiem z czego to może wynikać, zagłębiałaś się bardziej w ten temat? Często zalecamy przy różnych problemach z postawą pływanie, a tutaj przejrzałem trochę, które pokazuje, że u pływaków częściej występuje skolioza.

 

J: Pewnie myślimy o tym samym badaniu, ono jest stare, wskazuje na to, że rzeczywiście częściej u tych osób występuje asymetria i skolioza.

 

T: Wydaje się, że to jest symetryczny sport.

 

J: Trzeba by się było zastanowić dlaczego. Nie znamy etiologii skoliozy i raczej aktywność sportowa nie jest czynnikiem, która skoliozę powoduje, tak przynajmniej w najnowszym konsensusie Towarzystwa SOSORT nie ma takich dowodów, a to powinno być dla nas źródłem rzetelnej wiedzy naukowej, więc takiego związku nie ma. Pytanie skąd u pływaków tyle skolioz? Może właśnie dlatego, że skoro pływanie jest remedium na każdą wadę postawy i na skoliozę i wysyłamy na basen, jest to hipoteza, bo rzeczywiście często do dziś się tak zdarza, że Pan doktor zalecił nam pływanie. Świetnie, pływajcie bo to jest super aktywność, tylko trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że żadna z aktywności sportowych nawet pływanie zalecone przez ortopedę 3 razy w tygodniu nie wyleczy skoliozy. Tu właśnie są potrzebne metody specyficzne.

 

T: Następne pytanie odnośnie metod specyficznych, na czym polegają specyficzne ćwiczenia stosowane w skoliozie?

 

J: Żeby metoda była uznana za specyficzną dla skolioz musi spełniać dwa kryteria. Musi mieć udokumentowaną na gruncie bardzo rzetelnych badań naukowych skuteczność w leczeniu dzieci i dorosłych ze skoliozą, czyli zmniejszenie kąta Cobba, stabilizacja skoliozy, poprawa parametrów krążeniowo-oddechowych i jakości życia, samopoczucia. To są czynniki, które ona musi spełnić. Dowody na działanie tej metody powinny być opublikowane w piśmie Scoliosis and Spinal Disorders, które jest dostępne w internecie i możemy wyniki przeczytać, one powinny być zebrane, skuteczność udowodniona, wyniki opublikowane.

Metod specyficznych jest kilka. Bardzo popularną metodą jest metoda FITS, to jest polska metoda i jest bardzo wielu terapeutów tej metody. Ukończenie kursu nie oznacza, że terapeuta jest już super specjalistą, tylko powinien też mieć doświadczenie w posługiwaniu się tą metodą. Druga metoda bardzo przystępna, dzieci się w niej fajnie czują, to jest włoska metoda SEAS, kursy również są prowadzone w Polsce i tych terapeutów jest coraz więcej, czy choćby metoda Barcelońska, tutaj może terapeutów jest troszeczkę mniej, kursy od niedawna odbywają się w Polsce. Metoda Schroth też jest bardzo popularna, metoda Dobosiewicz, druga polska.

 

T: Widziałem badania, były metaanalizy, które były brane pod uwagę i ta metoda była w badaniach ujęta.

 

J: Jest to jedna z metod specyficznych. Łatwość posługiwania się tymi metodami zależy jak długo się nią posługuję i co mogę pacjentowi zaproponować, w czym się lepiej czuje. Czasami terapeuta ukończy kurs i powie, że fajnie, ale to nie dla niego, nie czuję się w tej metodzie dobrze. Dobrze jest jak ma inną, z której może korzystać.

 

T: Z ciekawości, jaką metodą prowadzisz swoich pacjentów?

 

J: Od bardzo dawna metodą FITS, później skończyłam metodę SEAS a w ubiegłym roku metodę Barcelońską BSPTS.

 

T: Czyli możesz wyciągać to co najlepsze z każdej.

 

J: Tak robię. BSPTS zrobiłam niedawno bo czegoś mi brakowało, intuicyjnie na podstawie może jeszcze niewielkiego doświadczenia coś zaczyna się wydobywać takiego, że chyba jeszcze to by się przydało. Potem się okazuje, że jedziemy na kurs i to o to chodziło.

 

T: Robiłaś doktorat ze skolioz, miałaś przez to możliwość dojścia do tego wszystkiego, do wszystkich wyników badań, do metod, porównania tego i masz teraz łatwość w szukaniu tego, co jest ci potrzebne.

 

J: Łatwość w szukaniu, bardzo dobrze to określiłeś. Szukam w wiarygodnych źródłach i te wiarygodne źródła dla mnie to nie są publikacje w popularnonaukowych czasopismach, aczkolwiek zdarzają się tam bardzo wartościowe prace takich osób, o których mówiłeś, że są takie znane nazwiska w Polsce i wcale nietrudno je znaleźć, poszukać publikacji tych osób w bardzo prosty i czytelny sposób, nawet dla rodzica jest to do przeczytania, do odnalezienia. Praktyczna fizjoterapia i rehabilitacja jest takie pismo, tam się od czasu do czasu pojawiają artykuły w języku polskim.

Internetowe źródło Scoliosis and Spinal Disorders jest gigantycznym źródłem wiedzy. Tam też są publikowane abstrakty w konferencji naukowych, więc wystarczy chociażby tłumacz jeżeli ktoś nie posługuje się językiem angielskim, co pewnie już jest teraz mniej powszechne.

 

T: Myślę, że to my fizjoterapeuci powinniśmy bardziej szukać, a rodzice raczej powinni się skupić na tym, żeby znaleźć odpowiednią osobę, która już te przeszukanie zrobiła za nich.

 

J: Tak, nie ma co szukać informacji na forach internetowych, to jest najgorsze, aczkolwiek oni czasami trafiają do odpowiednich terapeutów przez te fora, bo tam sobie polecają specjalistów. Oczywiście polecają różnych, w zależności do kogo trafił i co do niego trafiło w trakcie wizyty. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasami to co powiem jest nie bardzo wygodne i dla rodzica i dla pacjenta, bo oni oczekiwali zupełnie czegoś innego, a tutaj pani przyszła i powiedziała, że basen ich nie wyleczy, tylko trzeba ćwiczyć takie ćwiczenia, które męczą. To jest duży problem. Albo przychodzą w gorsecie i żeby to jeszcze wyprostować, ja mówię, że nie da się wyprostować.

Nie czytam tych forum, ale myślę, że na moją osobę pewnie też się znajdą różne opinie, ale jeżeli jestem pewna, że to co przekazuję pacjentowi jest rzetelnie oparte na dowodach naukowych to wiem, że nie zrobiłam nikomu krzywdy, nawet jeśli nie spodoba mu się to, co do niego powiedziałam. Każdą wątpliwość rodzic powinien rozwiać na wizycie u terapeuty, który posługuje się metodą specyficzną. Pójście do jakiegokolwiek terapeuty nie załatwi sprawy, chociaż może się okazać, że wyrośnie, że obserwujmy a dziecko wyrośnie.

Pewne symptomy, które mogą być czynnikiem prognozującym, że skolioza będzie się pogarszać można wyłapać, ale to powinien być terapeuta, który ma doświadczenie w metodach specyficznych. Ta jedna wizyta, nawet jeżeli ona będzie pierwszą i ostatnią wizytą dla rozwiania wątpliwości, myślę, że powinna się odbyć.

 

T: To wszystko jest bardzo ważne, żeby trafić do odpowiedniej osoby, w odpowiednim czasie bo to daje szansę na zmniejszenie negatywnych skutków, które niesie za sobą rozwój deformacji. Oprócz samych metod specyficznych, tego jak się pracuje z pacjentami, to ile czasu spędzasz z jednym pacjentem w ciągu tygodnia?

 

J: Zazwyczaj pacjenci przychodzą raz w tygodniu, u mnie wizyta trwa godzinę.

 

T: Godzina raz w tygodniu. Mamy jeszcze kilkadziesiąt godzin, kilkaset godzin nawet w ciągu tygodnia, gdzie też to musi być poukładane. Jakie zalecenia dajesz pacjentom i rodzicom? Wiemy że siedzenie, przebywanie w pozycjach statycznych, długotrwały bezruch, to wszystko nie jest korzystne. Jakie nawyki twoim zdaniem są ważne, poza twoją jedną godziną, którą spędzasz? Przekazujesz pewnie jakie ćwiczenia się powinno wykonywać, uczysz rodziców jak z dzieckiem pracować czy same dzieci, w zależności od tego, w jakim są wieku. Co poza wizytą w gabinecie jest ważne?

 

J: Wizyta w gabinecie jest po to, żeby dziecko nauczyło się ćwiczeń. Jeżeli jest potrzeba mojej pracy manualnej, bo występują ograniczenia, które uniemożliwiają dziecku wykonanie ruchu korekcyjnego, to jest właśnie wizyta po to, żebym to opracowała, ułatwiła dziecku wykonanie ruchu. Wizyta jest przede wszystkim po to, żebym wprowadziła edukację dziecka i rodzica – po co masz ćwiczyć i dlaczego wykonujesz ruch kręgosłupem w tę stronę, a nie w przeciwną, dlaczego ty musisz pilnować, żeby nie zrobiło się to i tamto. Takie dziecko, które słucha co pani do niego mówi, ono rozumie dlaczego wykonuje ćwiczenia. Najgorzej jest powiedzieć, że ma robić to i tamto, dziecko robi ćwiczenia i mówi już, zrobione, a nie wiadomo po co to robi. To jest właśnie metoda specyficzna, edukacja pacjenta i rodziców.

 

T: Przy każdej pracy z pacjentem powinno się mu mówić co po co się robi, w jakim celu.

 

J: Tak, co powinieneś czuć, skup się, poczuj co się dzieje z ciałem i kręgosłupem. To jest ta wizyta. Na wizycie uczymy się ćwiczenia, rodzic jest obecny podczas każdej wizyty, a przynajmniej powinien być, zdarzają się rodzice którzy muszą w danej chwili coś innego załatwić, ale proszę żeby rodzic był w czasie wizyty, musi obserwować zaangażowanie dziecka i to, w jaki sposób ma kontrolować wykonanie ćwiczeń w domu, żeby były jakościowo zbliżone do tego, co robimy w gabinecie. Dziecko wykonuje ćwiczenia na początku terapii codziennie w domu, czyli 5-6 ćwiczeń w zależności od tego jak jest ułożony program, na jakim etapie leczenia jesteśmy. Dostaje zestaw ćwiczeń do domu i w domu wykonuje go pod kontrolą rodziców.

Kolejna wizyta jeśli jest za tydzień to kontrolujemy wykonanie tych ćwiczeń, czy jeszcze musimy coś poprawić, czy wszystko jest w porządku. Jeśli jest okej to zwiększamy liczbę powtórzeń lub możemy rozwinąć się w zestawie, które dziecko dostało. Jeżeli są błędy do poprawienia to jest ten moment, na kolejnej wizycie. Jeżeli dziecko chodzi w systemie troszeczkę rzadziej, czyli raz na dwa tygodnie to schemat wygląda bardzo podobnie. Okres się wydłuża, to są dzieci, które już przeszły etap, że chodziły raz w tygodniu, zmniejszamy częstotliwość wizyt w gabinecie.

 

T: Wyrobiły sobie ten nawyk.

 

J: Nie tyle wyrobiły nawyk, co wiem, że wykonują ćwiczenia systematycznie, wiem że robią je dobrze i wiem, że rodzic współpracuje, stan kliniczny jest stabilny bądź się poprawia, nie ma potrzeby mojej pracy ręcznej i nie musi być raz w tygodniu w gabinecie. To jest też czas dla tych dzieci, często muszą opuścić zajęcia szkolne nawet mimo nauki online, ale staram się nie przeciągać dzieci częściej niż potrzeba. Jeżeli jest potrzeba to chodzimy raz w tygodniu, ale dziecko też musi widzieć cel. Praca ze skoliozą to jest kilka lat.

 

T: Bardzo ważne, żeby to podkreślić. Czasami komuś może się wydawać, to też są niewygodne informacje, które przekazujemy pacjentom, że to się nie da raz dwa zrobić, tylko to będzie trwało kilka lat.

 

J: Tak, to jest okres bliżej nieprzewidziany. Często rodzice pytają ile to potrwa, jak się mają na to nastawić. Trudno powiedzieć, bo okres wzrastania mniej więcej wiemy do którego roku życia będzie przebiegał, natomiast nie wiemy jak się będzie zachowywała skolioza w tym okresie.

 

T: Tak, ale musimy to pilnować do okresu wzrastania.

 

J: Do zakończenia okresu wzrastania. Mamy ten moment u dziewczynek, że kiedy pojawia się pierwsza miesiączka to tempo wzrastania zwalnia i ryzyko progresji stopniowo się zmniejsza. Ten moment, kiedy kręgosłup zaczyna intensywnie rosnąć na długość, to jest zaraz po tym, jak wyrośniemy ze spodni, bo rosną kości długie i zaczyna się intensywny wzrost kręgosłupa, wtedy skolioza ma tendencję do progresji. Jeśli przebrniemy przez ten etap intensywnego skoku wzrostowego, kiedy nasz wzrost kostny, dojrzałość szkieletowa zostanie osiągnięta, to wtedy możemy powiedzieć dziecku, że nie musi ćwiczyć codziennie tylko np. 2-3 razy w tygodniu.

 

T: Codziennie, według zaleceń dziecko powinno codziennie, jak wchodzi w dorosłość to nie musi, chociaż i tak warto.

 

J: Mówię o ćwiczeniach specyficznych, wtedy włączamy też inną aktywność sportową. Jeździj na rowerze, na rolkach, pływaj, graj w tenisa, możesz to wszystko robić aby tylko się ruszać, o kręgosłup trzeba dbać. W okresie kiedy kręgosłup jest najbardziej zagrożony progresją skoliozy mamy wszystkie ręce na pokład, nie ma działania na pół gwizdka. Chcemy osiągnąć cel, u mnie w gabinecie na lustrze jest napisany wzór E=mc², efekty to motywacja i ciężka praca do kwadratu. Moi pacjenci jak ćwiczą autokorekcję przed lustrem to widzą, co tam jest napisane. Czasami jak widzę, że spada koncentracja to tam przypominam o wzorze, zwykle wtedy jest uśmiech i spinamy się, dążymy dalej do celu.

Naszym celem jest to, żeby skoliozę zatrzymać, żeby nie pozwolić jej progresować, żeby poprawić estetykę ciała. Wcale nie jest naszym celem wyprostowanie kręgosłupa do zera, czasami to są takie oczekiwanie, rodzice przychodzą i pytają czy da się to wyprostować. Czasami się da, natomiast nie zawsze i nie to jest naszym głównym celem.

 

T: Estetyka ciała jest głównym motywatorem czy nie?

 

J: Chyba tak, szczególnie u dziewcząt, ich jest zdecydowanie więcej. Biodro już tak nie wystaje, widzę poprawę albo zauważyłam, że już się pilnuje. Autokorekcja której jej uczymy, przenosimy później w gabinecie podczas ćwiczeń do czynności życia codziennego, kształtujemy nawyk. Stabilizujemy postawę i dziewczynka mówi “ja już czuję, że mi jest niewygodnie w takiej pozycji”, pytają czy muszą cały czas tak siedzieć w korekcji.

To jest nie do zrobienia żeby cały czas tak siedzieć, ale żeby pojawił się w głowie sygnał “korekcja”. Na początku mówię, żeby nakleiła sobie na laptopa karteczkę “korekcja”, postaw sobie coś co ci będzie o tej korekcji przypominało. Naklej sobie karteczkę przy lustrze, kiedy myjesz zęby. To jest taka schematyczna czynność, przy okazji można zrobić. Trójpłaszczyznowa korekcja kręgosłupa wykonana kręgosłupem to wyobraź sobie, że trzeba najpierw ustawić kręgosłup do przodu, potem w bok i potem jeszcze go odkręcić. Pół biedy jak masz jeden łuk.

 

T: Ile czasu zajmuje się nauczenie takiej korekcji, przestawiania swoich poszczególnych elementów kręgosłupa żeby dziecko zrozumiało i samo potrafiło to zrobić?

 

J: To zależy jaką metodą pracujemy. Różnie dzieci łapią. Niektóre metody są takie, że układamy dziecko w konkretny sposób, bardzo pilnując konkretnych ułożeń, gdzie położyć woreczek, mówię o metodzie barcelońskiej i mówimy “teraz oddychaj”, uczymy tylko oddechu. Pacjent pyta co teraz, mówię że nic, to się robi, to się dzieje, to wystarczy. Nie tłumaczymy którędy oddech wziąć tylko mówimy “po prostu to zrób”. Im mniej dziecko i rodzic dociekają, tym lepiej to wychodzi, jak oni się zastanawiają którędy wziąć oddech, jak można wziąć ten oddech jednym płucem, że tu się ma uwypuklić, to nie jest do zrobienia. Dziecko sobie świetnie radzi, proszę go dopingować, uczymy jak rodzic ma postępować podczas ćwiczenia czy pracy z tą metodą, wtedy dziecko to po prostu robi.

Są dzieci które chcą wiedzieć, jaki mięsień teraz działa, a co ja mam czuć i należy dziecku na te pytania odpowiedzieć w prosty sposób, natomiast nie wtajemniczać dokładnie. Samego ustawiania trójpłaszczyznowej korekcji zazwyczaj jeżeli spotykamy się co tydzień to dziecko w ciągu miesiąca opanowuje. Są dzieci, które ruch pokazany na ich  ciele bardzo szybko zapamiętują i moment, kiedy robi samodzielnie trójpłaszczyznową korekcję jest aż zaskakujący.

 

T: Pamięć mięśniowa jest niesamowita, szczególnie u dzieci, bo u dzieci jest łatwiej.

 

J: Zdecydowanie, u dorosłych problem ze skoliozą jest związany z ograniczeniem ruchomości, skolioza nie jest plastyczna bo mamy wzrost kostny zakończony, tkanki są też już w pewnym nawykowym napięciu i tam jest dużo pracy. Z nauką autokorekcji jest dużo gorzej u dorosłych, więcej to wymaga pracy, dzieci łapią o wiele szybciej.

 

T: Tak jak się uczą dzieci szybciej.

 

J: Tego im zazdroszczę.

 

T: Ja tak samo. Porozmawiajmy o gorsetowaniu, opowiedz krótko co jest ważne. Rozmawialiśmy przed nagraniem, że nie można tak jak ktoś zaproponował żeby odstawić gorset, żebyśmy to podkreślili. Powiedz jak to powinno wyglądać jeśli jest już wprowadzony gorset, bo jest taka potrzeba, to jak to leczenie wygląda?

 

J: Ortopeda prowadzący – bardzo ważna sprawa – specjalizujący się w leczeniu deformacji kręgosłupa, to należy z całą mocą podkreślić, że to nie może być ortopeda, który jest świetny w leczeniu kolana, to ma być ortopeda, który zajmuje się leczeniem kręgosłupa. Jeśli ortopeda zaleci gorset, to określi też częstość noszenia gorsetu, czyli jak długo w ciągu doby. Może to być gorset w pełnym wymiarze, czyli 22-23 godziny na dobę, może być to gorset noszony tylko po szkole albo tylko na noc. Czas zależy od tego jak duże jest skrzywienie, wiek dziecka, jakie są inne czynniki predysponujące do progresji, to zaleca ortopeda.

Do leczenia gorsetowego włączamy fizjoterapię, ona jest niezbędna dlatego, że musimy przygotować dziecko do włożenia gorsetu. Często zwiększamy mobilność kręgosłupa, żeby gorset mógł jeszcze lepiej zadziałać. Czasami ćwiczymy w gorsecie, np. gorset ma miejsca, które wywołują nacisk na ciało i są miejsca, które są puste, są dziury, tam oczekujemy, że ciałko się uwypukli, to są wklęsłości, które chcemy otworzyć.

Gorset jest świetny do nauki oddechu, tam gdzie są dziurki bierzemy oddech i oczekujemy uwypuklenia. Dzieci bardzo lubią oddychać w gorsecie, bo nie można wziąć oddechu tam, gdzie gorset trzyma, więc łatwiej im to zrobić. Często zdejmujemy gorset do ćwiczeń i potem go znowu nakładamy, więc leczenie gorsetowe musi być uzupełnione specyficzną fizjoterapią. Zalecamy dużo ćwiczeń aerobowych w gorsecie, też żeby poprawić ruchomość klatki piersiowej.

Kluczem jest tutaj noszenie gorsetu, nie odkładanie go bo się najadłam, okej, na chwilkę można go rozpiąć. Wczoraj miałam pacjentkę, która powiedziała, że zdejmują gorset tylko jak ich córka się naje, wtedy luzują rzepy i on przez chwilę nie działa, a później nie ma problemu, ona w nim śpi i wykonuje wszystkie czynności, ale kiedy się naje muszą rozpiąć, to jest w porządku. Ciało się dopasuje do gorsetu, on nie jest super wygodny bo jest to gorset sztywny, ale ciało się do niego dostosuje. Dyskomfort, który dziecko na początku odczuwa z czasem zanika, też go się nie wkłada na początku na 24 godziny, tylko stopniowo się do niego przyzwyczaja, zakłada się na noc.

Wszystko jest indywidualnie dobrane do pacjenta. Kluczem do leczenia gorsetowego jest akceptacja terapii przez dziecko i rodzica. Jeżeli rodzice i dziecko wiedzą, że gorset jest to pewien etap leczenia bez którego będzie gorzej albo nie uzyskamy stabilizacji lub będzie duże ryzyko operacji – jeżeli dziecko i rodzice nie przyjmą, że to jest jedyny sposób i muszą go zaakceptować, to leczenie nie będzie miało sensu. Dzieci protestują, unikają noszenia gorsetu.

Były próby montowania czujników w gorsecie, jeden nawet gorset mi dziewczynka zostawiła na pamiątkę z czujnikiem, którym się zczytywało ile czasu gorset był na ciele, wiarygodność można było zweryfikować. Jeśli dziecko akceptuje, nosi, widać też jak przychodzi dziecko na kontrolę i zdejmuje gorset, że ciało się poprawia, tam gdzie powinno być wcięcie to gorset je robi. Po zdjęciu gorsetu widzimy, że rzeczywiście jest on noszony. Jeżeli dziecko przychodzi na ćwiczenia i gorset przynosi w dłoni, to jestem przekonana, że tak samo często go nosi w domu, w dłoni a nie na ciele. Później powstaje wniosek, że leczenie zachowawcze nie działa, pozostaje tylko operacja. Ono będzie miało szansę zadziałać, jeśli będzie zgodnie z zaleceniami stosowane.

Należy unikać jak ognia takich osób, które mówią pacjentom “zdejmij to, wyleczę cię bez tego gorsetu”. W najgorszym możliwym momencie, kiedy dziecko wchodzi w okres intensywnego skoku zaczyna zdejmować gorset i wtedy dzieją się najbardziej dramatyczne historie, że skolioza się pogarsza w bardzo szybkim tempie, kilkadziesiąt stopni na rok potrafi progresować takie skrzywienie. Wtedy jest ogromny żal rodziców, bo tyle ćwiczyliśmy, tyle nosiliśmy gorset i trafiliśmy w końcu do wspaniałego terapeuty, który powiedział, że nam to wyleczy bez gorsetu i my nabraliśmy nadziei, a teraz będzie operacja.

Rodzice sobie wyrzucają, tam później jest bardzo dużo trudnych sytuacji, że trudno się z rodzicem dogadać, oferując że musicie znowu wrócić do fizjoterapii specyficznej, żeby was przygotować do operacji. Przed operacją fizjoterapia też jest konieczna.

 

T: Oby takie sytuacje były jak najrzadziej spotykane.

 

J: Opowiem o tym co robiliśmy przez kilka ostatnich lat. W Polsce nie ma niestety systemu badań przesiewowych pod kątem wykrywania skolioz. Są bilanse zdrowia i tam powinny być wychwytywane te dzieci, bo to jest masowe. Bilanse odbywają się w wieku 8-9 lat i potem 12-13, etap skoku pokwitaniowego jest pominięty. Dziecko przychodzi na bilans, rzadko kiedy lekarz medycyny rodzinnej ma u siebie skoliometr, a to jest tak proste urządzenie, naprawdę tu nie trzeba filozofii w posługiwaniu się tym.

 

T: Ile kosztuje skoliometr?

 

J: To jest koszt około 500 zł, są też tańsze wersje, ale to wcale nie musi być to narzędzie.

 

T: Widziałem, że są też do telefonu aplikacje, które działają jak skoliometr.

 

J: Tak, były prowadzone badania na temat zgodności wyników uzyskanych skoliometrem i telefonem komórkowym, badania wykazały, że są zgodne. Można tego używać, tylko jest tutaj jeden element, który telefon powinien mieć, a czego nie ma tak łatwo dostępnego. Prawdopodobnie niebawem to się pojawi, nakładka pod telefon…

 

T: Żeby były wycięcia na wyrostki kolczyste.

 

J: Dokładnie, był już taki pomysł, ona jest gdzieś za granicą dostępna.

 

T: W formie obudowy do telefonu pewnie.

 

J: Rzeczywiście można to zrobić telefonem komórkowym z nakładką, wtedy te wyniki są zgodne, nie potrzeba wtedy skoliometru. Jeżeli to jest narzędzie mojej pracy i raczej ciężko to zepsuć, więc raz na jakiś czas można zrobić sobie prezent i go mieć. Ja się z nim nie rozstaję, mam go w torebce, a nuż na spotkaniu trafi się dziecko, które można zbadać. Skoliometr noszę cały czas ze sobą. To narzędzie w rękach nawet studenta fizjoterapii, bo też takie badania były prowadzone, że lekarz ortopeda, fizjoterapeuta i student fizjoterapii uzyskują takie same wyniki.

 

T: Nie jest to skomplikowane badanie.

 

J: Interpretacja jest istotna, ale ona też jest jasno określona przez SOSORT, co należy robić przy konkretnych wartościach.

 

T: Ważne żeby w odpowiednim momencie przyłożyć skoliometr.

 

J: Tak, dziecko wykonuje skłon w przód i ustawienie skoliometru powinno być równoległe do podłogi.

 

T: Chodzi mi o moment, czyli żeby nie przegapić skoku.

 

J: Tak, to jest to o czym mówiłam. Przy badaniach bilansowych ten etap jest pominięty. Dziecko 8-9 letnie, które przychodzi na bilans – nic nie widać. Później przychodzi w wieku 13 lat, jest skolioza i co dalej z tym zrobić. Trzeba wtedy szybko działać, bo to jest ten moment, jest zmniejszone ryzyko progresji, ale też mniej można z kręgosłupem zrobić, trzeba na dwie strony medalu spojrzeć.

My z tymi osobami, o których wspomniałeś, ze specjalistami z całej Polski byliśmy powołani przez Komitet Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej PAN, został powołany zespół zadaniowy do spraw diagnostyki i leczenia zachowawczego skoliozy idiopatycznej. Przez ponad 4 lata pracowaliśmy nad opracowaniem standardu badania przesiewowego, jak ono powinno wyglądać, kiedy powinno być przeprowadzone, kogo należy badać w jakim czasie – chłopców troszkę później niż dziewczęta, bo skok pokwitaniowy później się u nich zaczyna i badamy ich tylko 2 razy, po ukończeniu 12 roku życia i po ukończeniu 14 lat. To u chłopców wystarczy, tak wskazują publikacje naukowe, na podstawie których my te wytyczne opracowaliśmy.

Kolejna ważna sprawa, kto powinien to robić. Porównując koszty badań przesiewowych i leczenia skoliozy to są nieporównywalne koszty.

 

T: Jest wiele w polskiej medycynie obszarów, gdzie można by było to zrobić dużo taniej.

 

J: Jest też problem właśnie kto to powinien zrobić. W rozumieniu ustawy o działalności leczniczej, mamy taki zapis, który obowiązuje w naszym systemie ochrony zdrowia, że badanie przesiewowe jako świadczenie medyczne powinno być wykonane przez osobę, która reprezentuje zawód medyczny. Musi to być fizjoterapeuta, pielęgniarka bądź lekarz. Jaki lekarz ma na to czas, żeby przebadać taką dużą grupę dzieci, fizjoterapeuci również, aczkolwiek nasza grupa zawodowa jest już większa. Pielęgniarka byłaby super w szkole, odpowiednio przeszkolona, to musi być wystandaryzowany protokół tego badania.

 

T: Są pielęgniarki jeszcze w szkołach?

 

J: Nie wiem. Prawdopodobnie są, nie wiem czy na co dzień tak jak kiedyś było, ale mamy inne osoby w szkole, które mogłyby to robić. Nauczyciel wychowania fizycznego, tylko nie jest to zawód medyczny. Posługiwaliśmy się opinią prawną czy może to wykonać nauczyciel wychowania fizycznego ze specjalnością z gimnastyki korekcyjnej. Nauczyciele po studiach podyplomowych mają takie kompetencje, w programie nauczania bardzo duży nacisk się kładło na to, żeby przygotować ich do przesiewowej diagnostyki. Pierwszy rzut, że nie są pewni co to jest, ale wiedzą do kogo wysłać, mają podstawę, że to nie może być pierwszy lepszy terapeuta, który odstawi gorset w najmniej dobrym momencie, tylko właśnie żeby wysłać dziecko do odpowiednich osób i pokierować.

Nie każdą asymetrię my będziemy leczyć. Nie jesteśmy symetryczni i nie musimy być symetryczni, więc asymetria na skoliometrze, która wykazuje wartość około 3° nie jest nawet wskazaniem do powtórnego badania. Jeżeli mamy 4°-6° to badamy dziecko ponownie za 3-6 miesięcy, w zależności od tego czy to dziewczynka czy chłopiec, czy mamy jakieś czynniki, które nas na pierwszy rzut oka niepokoją np. wiotkość. Widzimy, że dziecko jest luźne i ledwo się trzyma, czy wypłaszczona kifoza lub bardzo wysokie dziecko, wysocy rodzice. To są czynniki, które sugerują nam, że trzeba szybciej zbadać dziecko i dopiero dzieci u których wartość kąta rotacji tułowia będzie równa lub większa niż 7° powinniśmy kierować na dalszą diagnostykę.

Wcale nie musi to być od razu zdjęcie rentgenowskie, bo może się okazać, że rzeczywiście jest to skolioza funkcjonalna, bo dziecko ma krótszą nogę, stąd ta rotacja w kręgosłupie. Mamy takie narzędzie, jest opracowany schemat, on już nawet został wysłany do publikacji w Ortopedii i Traumatologii Rehabilitacji, więc już pierwsze wytyczne będą dostępne. To też jest wartościowe dla rodziców, żeby to przeczytać i zobaczyć jak proste może być badanie przesiewowe u dziecka, trzeba po prostu 3 razy z dzieckiem przyjść na szybciutkie badanie w konkretnych momentach jego życia. Nauczyciele nie mogą tego zrobić na lekcjach wychowania fizycznego, a to byłby doskonały przesiew, bardzo szybki, dużo dzieci. Niestety jest to na dzień dzisiejszy w naszym systemie prawnym niemożliwe.

 

T: Szkoda, ale mam nadzieję, że coś się zmieni i będzie takie badanie wprowadzone do szkół, bo to uchroni wiele dzieci przed tymi konsekwencjami. Jeszcze o jedną rzecz chciałbym spytać, mówiłaś o dzieciach, a jak to jest u osób dorosłych ze skoliozą? Jak mogą poprawić funkcjonowanie?

 

J: U osób dorosłych głównym problemem jest ból i aspekt psychologiczny. Oczywiście oni też uczestniczą w rehabilitacji specyficznej, ale ta fizjoterapia u nich ma zupełnie inny cel. Tam nie zatrzymujemy progresji skrzywienia, nie walczymy o poprawę, ale walczymy o to, żeby skolioza szczególnie jak ma duże wartości stopniowe się nie pogłębiała z wiekiem, nie z samej natury skoliozy, ale po prostu z działania siły grawitacji na zapadający się kręgosłup.

 

T: Z wiekiem każdy zmienia swoją postawę, tym bardziej ktoś ze skoliozą.

 

J: Dokładnie, to też jest łuk, czyli siła grawitacji działa po cięciwie, tylko dodatkowo nie dość, że jesteśmy mniejsi to pogłębia się ten łuk w płaszczyźnie czołowej. Celem ćwiczeń u takich osób jest zapobieganie ograniczeniom krążeniowo-oddechowym i zapobieganie zapadaniu się kręgosłupa. Oni też ćwiczą metodami specyficznymi, tylko że mamy na celu coś innego.

Jak boli to pomagamy znieść dolegliwości bólowe, pokazujemy jak ergonomicznie organizować miejsce pracy, jak dobrać krzesło. To może być najprostsze krzesło, tylko trzeba wiedzieć jak odciążyć plecy. Nawet takie krzesło za 2 tysiące ono nie naprawi kręgosłupa, czy to u dzieci czy u dorosłych, jak będę nadal na nim siedziała w takiej pozycji, w której kręgosłup nie jest podparty a mięśnie są wyłączone, nieaktywne.

U dorosłych cel jest troszeczkę inny, niemniej jednak sporo pacjentów dorosłych zgłasza się na terapię raczej ze względu na dolegliwości bólowe, aspekt psychologiczny zaczyna mi podpowiadać “przeszkadza mi to”. Korzyści z aktywności fizycznej – nie trzeba nikogo tu przekonywać jakie one są, poprawiają postrzeganie własnej osoby. Rozmowa z dorosłym podczas ćwiczeń, czasami pożartowanie z tego wszystkiego, że ja też coś tam mam ale w innym miejscu, to tak te osoby pozytywnie nastawia, mają wypukłość, garb czy jak to dana osoba nazywa, ale zdecydowanie korzyść z takiej wizyty to nie tylko zniesienie dolegliwości bólowych, ale też pozytywna energia, z którą pacjentka wychodzi

Dorośli pacjenci rzadko odwołują wizyty. Zauważyłam, że jak są pacjenci stale przychodzący, oni się w terapię angażują. To też do nas należy, żebyśmy stworzyli pacjentowi taką atmosferę, żeby on z chęcią przychodził na tą wizytę i ćwiczenia. Jeżeli masz uraz kolana, twój powrót do aktywności jest jakoś ograniczony czasowo, to wiesz, że za mniej więcej pół roku wrócisz do aktywności. Jak przychodzi dziecko i pyta ile to potrwa, a ja mówię że kilka lat, i jak teraz przez te kilka lat dziecko ma przychodzić z takim nastawieniem “ojeju muszę, naprawdę?” i później go proszę, żeby zrobiło ćwiczenie, a nie od tego tu jestem, żeby prosić, żeby zrobiło ćwiczenie.

Staram się zrobić taką atmosferę, żeby chociaż w formie zabawy u młodszych dzieci coś tam przemycić, a u starszych staram się w jakiś sposób je motywować. Czasami zmieniamy temat na zupełnie prywatny, żeby odciąć trochę osobę od tego myślenia, nie chcę wytworzyć poczucia niepełnosprawności, że musisz ćwiczyć, to jest taka ważna rehabilitacja.

Jeżeli wartości kątowe skoliozy nie wpływają na zaburzenie pracy płuc czy serca, to też nie jest choroba, która doprowadzi do śmierci w każdym przypadku. Nie ma potrzeby stwarzania w rodzicu, dziecku, jeżeli nie ma bezwzględnej konieczności, takiego poczucia, że to jest coś strasznego, niepełnosprawność z którą będziemy walczyć. Nie będziemy walczyć, my będziemy przechodzić przez etap wzrostu jak najłagodniej, tak trzeba do tego podejść.

Osoby dorosłe bardzo fajnie doceniają te korzyści, które płyną z tego, że one się poruszają. Wiedzą, co mają robić. Jak pójdą na fitness i mają robić brzuszki, to zamiast brzuszków mogą zrobić deskę. Zamieniamy aktywności, jak przy brzuszkach boli kręgosłup, to spróbuj zrobić inne ćwiczenie/ Dopasowujemy do oczekiwań pacjenta ten plan terapii, bardzo fajnie się pracuje z osobami dorosłymi.

 

T: Porozmawiałbym z tobą dłużej, ale to siodełko mnie wykończy. Zmierzając do brzegu, jeszcze jedno pytanie ci zadam – jaka jest twoja recepta na ruch? Co lubisz robić jeśli chodzi o ruch, aktywność fizyczną? Co najczęściej zalecasz pacjentom?

 

J: Pacjentom zalecam ćwiczenia, motywuję ich do wszelkiej formy aktywności, nie zabraniam. Zdarzyło mi się powiedzieć pacjentce “bardzo cię proszę, przestań wisieć na szarfach”, bo to była akrobatyka artystyczna i ona z gigantyczną lordotyzacją kręgosłupa pokazywała mi co wyprawia na szarfach, prosiłam ją żeby przestała tam chodzić. Był bunt, że nie, ona będzie chodzić, co by pani nie powiedziała to ona będzie chodzić. Pandemia przyszła i nie mogła chodzić, całe szczęście, ma szarfy w domu ale rzeczywiście częstotliwość zmniejszona i zdecydowanie skolioza się ustabilizowała.

Mam dużo ruchu w pracy, nie siedzę, przy pacjentach się ciągle poruszam, więc mi to dużo aktywności zastępuje. Uwielbiam nordic walking, lubię pływanie, lubię biegać, chyba lubię wszelkie formy aktywności. Lubię też narty i rolki.

 

T: Wszystkiego po trochu, to tak jak ja.

 

J: Nie mam sportu, w który jestem zapatrzona. W koszykówkę źle mi idzie bo wzrost mi na to nie pozwala, ale generalnie lubię sporty drużynowe, kiedyś też piłka nożna. Byłam aktywna chyba zawsze, a tak to wszystkiego po trochu. Zdecydowanie uwielbiam kijki, z czego mój mąż się czasami śmieje, że grupa 60+ jest idealna dla mnie, ale ja to po prostu lubię.

 

T: Moi pacjenci też tak mówią, że kijki nie są seksi, nam się kojarzy, że z kijkami chodzą osoby starsze. Z kijkami też można biegać, skakać.

 

J: Jeszcze nie jestem na tym poziomie, ale radzę sobie z kijkami, tak samo z nartami biegowymi. Aktywności doznaję wszelkiej gdzie tylko mogę, to też państwu polecam. Nie chodzi o to, żeby się ukierunkować na jeden sport i zrobić z siebie wyczynowca. Nawet dzieci ze skoliozą, jeśli wydaje się państwu że ten sport jest asymetryczny i na pewno skoliozę popsuje, to jak pójdzie raz w tygodniu na tenisa, tym bardziej że nie ma dowodów, że tenis powoduje skoliozę – niech się rusza.

 

T: Dziękuję ci Justyna za świetną rozmowę i tyle cennych rad, jakie mogłaś przekazać osobom, które mają problem oraz rodzicom. Bardzo dziękuję.

 

J: Bardzo dziękuję za spotkanie i za zaproszenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *