Michał Guzek – recepta na sprawną szyję.

Michał Guzek – recepta na sprawną szyję.

W tym podcaście z Michałem Guzkiem rozmawiamy o odcinku szyjnym kręgosłupa. Usłyszycie w nim jakie inne części ciała mogą mieć związek z szyją i co zrobić, aby poprawić jej funkcję.

Michał Guzek – fizjoterapeuta, osteopata, absolwent studiów podyplomowych na Sutherland College of Osteopathic Medicine, Terapeuta Manualny wg standardów IFOMPT, prezes Zarządu Stowarzyszenia UrazSzyjny.pl. Specjalizuje się w diagnostyce i rehabilitacji szyjnopochodnych bólów głowy, pourazowej niestabilności odcinka szyjnego, dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego. Przeprowadził ponad 5 tys. procesów rehabilitacji osób z pourazową nietabilnoscia odcinka szyjnego, bólami głowy i dysfunkcjami stawu skroniowo-żuchwowego.

Z Michałem rozmawiamy między innymi o:

✅ objawach związanych z odcinkiem szyjnym kręgosłupa

✅ jakie przeciążenia szyi wpływają na inne części ciała i odwrotnie

✅ czy nasza sylwetka ma znaczenie i czy ustawienie głowy jest ważne

✅ roli języka w poprawie funkcji szyi

✅ urazach odcinka szyjnego kręgosłupa

✅ programie i badaniach, które opracował wraz z innymi specjalistami

✅ ćwiczeniach i aktywnościach, które wpływają na poprawę funkcji tej części kręgosłupa

✅ jego recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

M – Michał Guzek

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Michał Guzek, fizjoterapeuta.

 

M: Dzień dobry.

 

T: Trochę już się znamy z Michałem, bo razem startowaliśmy z ciekawym miejscem na mapie Warszawy, pod kątem fizjoterapii.

 

M: Czyli Arenamed.

T: Zakładaliśmy wspólnie Arenamed, działałem tam dość krótko.

 

M: Tak, Arenamed już nie istnieje od roku. Teraz zespół przenieśliśmy do Rehadentu, zmieniliśmy profil z leczenia dysfunkcji narządu ruchu, wyspecjalizowaliśmy się do odcinka szyjnego i dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego, zaburzeń mowy i połykania.

 

T: Dlatego Rehadent, tak ma się konkretnie kojarzyć.

 

M: Tak, ma się kojarzyć ze wsparciem dla stomatologii. To jest nasz główny klient, czyli lekarz stomatolog wysyła pacjenta, któremu chce odbudować zgryz, a ten pacjent ma problemy z szyją, skarży się na bóle w okolicy twarzy, stawu skroniowo-żuchwowego, bądź ma problemy z połykaniem.

 

T: Kojarzymy powszechnie, że jest ból szyi, ale tak jak powiedziałeś są jeszcze problemy z połykaniem i inne dysfunkcje, które mogą się z tym wiązać. Jak duży to jest problem wśród społeczeństwa?

 

M: Według danych GUS na tamten rok, połowa pracowników biurowych miała co najmniej 1 dzień zwolnienia z powodu bólu odcinka szyjnego, czy dysfunkcji. To jest statystyka, ale chyba nie ma pracownika, tutaj takich danych nie ma, ale chyba nie ma człowieka, który pracuje w utrwalonej pozycji siedzącej i by się nie skarżył na bóle odcinka szyjnego od czasu do czasu. Taki problem jako problem medyczny, to jest problem dla 16% populacji w ogóle.

 

T: Bardzo dużo. Ale to bardziej przeciążeniowe sprawy niż urazowe? Urazy się rzadko zdarzają.

 

M: Tutaj jest znowu problem z klasyfikacją, bo nikt nie liczy u ilu procent ludzi, którzy mają rozwinięty problem z odcinkiem szyjnym, ten problem rozpoczął się po urazie. Codziennie się spotykam z tym, dajemy ankietę, neck disability index, to jest ankieta wyskalowana, która nam pozwala zwalidować problem z odcinkiem szyjnym. To jest ankieta, którą pacjenci wypełniają przed wizytą i większość z nich mówi “czy to jest na pewno dla mnie, bo ja nie miałem urazu?”, bo tam jest napisane “po urazie odc szyjnego” w ankiecie. Później dopiero zadajemy pacjentom pytania, czy jednak nie było wypadku i okazuje się, że był wypadek, ale dawno temu, albo słyszę, że “to było 10 lat temu, a ja byłem wtedy u lekarza, zrobiono mi tomograf, powiedziano, że nic mi nie jest”.

To jest problem, problemy z odcinkiem szyjnym jeśli chodzi o sam uraz rozwijają się wiele dni od urazu. Pierwsze objawy średnio pojawiają się 14 godzin od urazu, także jak pacjent jedzie na ostry dyżur, to jeśli nie ma złamania, poważnego uszkodzenia struktur kręgosłupa kostnych, więzadłowych, to tak naprawdę w większości jest to uraz tkanek miękkich, jest to 90 parę procent, więc oni są wypuszczani z informacją, że nic im nie jest. Czasami dostają kołnierz, ale to też wiemy z dużych badań, metaanaliz, że ten kołnierz niestety powyżej 4 dni bardziej szkodzi niż pomaga.

 

T: Zakazywanie ruchu jest złe przez dłuższy czas szczególnie. Po urazie owszem, są przypadki że trzeba na moment, ale na dłuższy czas niestety nie działa to dobrze.

 

M: Zdecydowanie tak, nasza rola fizjoterapeutów, żebyśmy edukowali naszych przyjaciół lekarzy, żebyśmy edukowali pacjentów, że jest coś takiego jak diagnostyka funkcjonalna i po każdym urazie odcinka szyjnego pacjent powinien poza podstawowym radiologicznym obrazowaniem mieć konsultację z fizjoterapeutą. Uważam, że to jest ważniejsze niż samo obrazowanie kości, tak jak dostępny jest tomograf czy rentgen. Większość fizjoterapeutów umie zbadać, podstawy badania neurologicznego znamy i jeśli mamy niepokojące objawy, to przekażemy pacjenta do neurologa, do ortopedy czy do neurochirurga.

Statystycznie problem, który wymaga operacji po urazie odcinka szyjnego to 0,2 urazów. Zaczynanie diagnostyki od tomografii jest dyskusyjne, w wielu krajach od tego się już odeszło, zaczęto badać funkcjonalnie, zaczęto robić rentgeny przez otwarte usta, rentgeny czynnościowe, które u nas są mało dostępne i x-ray dynamic motion, które są w ogóle niedostępne w naszym kraju, a one mają dopiero wartość diagnostyczną.

 

T: W jaki sposób u ciebie w nowym miejscu, w Rehadencie, jak diagnozujecie pacjentów funkcjonalnie? Jakich sprzętów używasz konkretnie?

 

M: Badamy przede wszystkim, tak jak badamy czynnościowo, badamy neurologicznie. Jeśli pytasz o sprzęty, to wykorzystujemy USG, cały nasz zespół posługuje się USG i uważam, że to jest dla fizjoterapeutów atrybut niezbędny do bycia dokładniejszym, posiadania możliwości obiektywizacji tego co się robi, w momencie kiedy pracujemy na tkankach miękkich.

Czy jakiś sprzęt poza ultrasonografią? Wykorzystujemy spacecurl, to żyroskop, który był dedykowany do treningu kosmonautów, ale to są 3 pierścienie, żyroskop, w który wstawiasz pacjenta i robisz mu próbę Romberga, czyli zamyka pacjent oczy i widzisz jego wychylenia. To daje korzyść, że możesz od razu z pacjentem trenować i pokazać mu “hej, masz zaburzenie równowagi”, pacjent od razu widzi, bo wychylenie ma dużo większą amplitudę, niż kiedy po prostu stoi ze złączonymi nogami.

 

T: Czyli zamiast platformy można tego użyć.

 

M: Tak, można platformę dynamometryczną, posturografię całą, są różnego rodzaju platformy, żeby zobrazować pacjentowi co się dzieje i od razu przełożyć to na odpowiedni trening, dedykowany do kłopotu.

 

T: Jakie dolegliwości najczęściej pojawiają się związane z odcinkiem szyjnym kręgosłupa? Jakie objawy mogą występować najczęściej?

 

M: Mówimy o tym co się dzieje po urazie, czy ogólnie?

 

T: To byłoby za szeroko, żeby wszystko opowiedzieć, może zacznijmy od urazu.

 

M: W związku z tym, że głowa jest dość ciężka, to jest 5-8% masy ciała i połączenie głowy z szyją jest wyjątkowo narażone na uszkodzenia, to tam może dojść do przede wszystkim uszkodzeń całego połączenia głowy z szyją, aparatu więzadłowego i to daje różnego rodzaju bóle szyi, zaburzenia równowagi. To może spowodować również podrażnienie tętnic kręgowych, będziemy mieć wtedy problem z widzeniem, z zaburzeniami orientacji przestrzennej. Możemy mieć problem z ocenianiem prawidłowo odległości, możemy mieć szumy uszne, zawroty głowy związane z uszkodzeniem czucia głębokiego (a nie błędnika), z tego że zmienia nam się pozycja głowy po urazie, tzn. to co jest tutaj kluczowe, to pacjenci mają utrwaloną zmienioną pozycję głowy.

Co innego mówi im wzrok, a co innego im mówią receptory czucia głębokiego o położeniu głowy w przestrzeni. Taki stan różnie u różnych ludzi się rozwija, w zależności od tego co im było wcześniej, ale taki stan, zanim mózg zaadaptuje się do nowej sytuacji, do nowego położenia głowy w przestrzeni, potrafi trwać kilka tygodni i daje to łagodne położeniowe zawroty głowy, które są bardzo trudno diagnozowalne bo nieoczywiste, nikt nie bierze tego pod uwagę. Jeśli pacjent nie trafi do fizjoterapeuty i w tej diagnostyce neurologicznej, laryngologicznej przy zawrotach głowy zostanie pominięta diagnostyka fizjoterapeutyczna, funkcjonalna, to objawy u pacjenta mogą się utrwalić.

 

T: Położenie głowy rozumiem, że może się zmienić po urazie, po to diagnozujecie w tym kierunku, żeby wiedzieć jak w ogóle głowa powinna być ustawiona. W tej chwili pracujemy dużo w pozycji siedzącej, cały czas jednak ta głowa do przodu się nam wysuwa, mówi się często o smsowej szyi, czemu wcześniej nie było określenia książkowa szyja? Ludzie w takiej samej pozycji książki czytali, a jak to jest z pozycją głowy?

 

M: Trzymamy forward head position, czyli to co mówisz, głowa smsowa czy książkowa, myślę że nikt nie czytał 8 godzin książek, mało kto, a teraz statystycznie nastolatek ma 8 godzin w ręku smartfona na dobę, więc może to stąd. Pochylenie głowy do przodu powoduje wyprost głowy względem odcinka szyjnego. To jest kluczowe do rozwinięcia się pewnego typu problemów z szyją, bo u podstawy głowy na pierwszym i drugim kręgu powinien się odbywać największy zakres ruchu, rotacyjny przede wszystkim.

 

T: Szyja ma dużą ruchomość.

 

M: Przede wszystkim na pierwszych dwóch segmentach. Jeżeli głowa jest w wyproście, czyli jest tak, że środek masy głowy jest mniej więcej na siodle tureckim, to jest mniej więcej tak, a oś obrotu tu.

 

T: Jest za bardzo do przodu wysunięta.

 

M: Środek masy głowy zaczyna się pokrywać z osią obrotu, czyli głowa naturalnie przy osłabieniu mięśni szyi idzie nam do tyłu. Wtedy ograniczamy sobie rotację, czyli używamy do ruchu innych segmentów niż są do tego przystosowane. To powoduje przyspieszenie zmian zwyrodnieniowych, różne przeciążenia, które wywołują ból, problemy neurologiczne – drętwienia rąk, zaburzenia czucia głębokiego, to zależy jak daleko się to rozwinie.

 

T: Co zrobić jak mamy głowę wysuniętą, jest inne położenie głowy, jest wyprostowana, ograniczona jest rotacja – jak możemy temu zaradzić?

 

M: Dużo możemy zrobić sami. Są dwie grupy pacjentów, czyli pacjenci którzy mają już ból i druga grupa, która widzi u siebie, że ma głowę z przodu, żółwią szyję, brzydką sylwetkę i chce coś z tym zrobić. Ta pierwsza grupa, która już ma objawy powinna się zgłosić do fizjoterapeuty, a druga grupa powinna popracować nad sylwetką.

Jeśli chodzi o szyję, to mięsem, wiadomością co powinniśmy kształtować, jakie mięśnie powinniśmy kształtować, to są mięśnie zginające głowę. To są mięśnie, które pozwolą nam odzyskać ruch u podstawy głowy, to jest w tym najważniejsze, żeby zarówno fizjoterapia jak i trening, który ma na celu zmianę złej sylwetki był ukierunkowany na wyłączenie prostowników głowy, bo tu nie chodzi o to, żeby się teraz napakować, to jest bardzo ogólne pojęcie, zmienić sylwetkę czy terapię wad postawy. Tu chodzi o to, żeby cały wysiłek pacjenta/klienta był ukierunkowany na wzmocnienie zginaczy szyi.

To są mięśnie, które robią nam ruch nawinięcia głowy na oś kanału słuchowego, tak jakbyśmy zwijali na rolkę głowę, biorąc pod uwagę, że nie możemy napiąć, nie możemy używać, aktywować mięśni prostujących głowę, bo to one są psujakiem tej pozycji głowy.

 

T: Ciężko to zrobić samemu, dlatego może jednak warto z fizjoterapeutą poćwiczyć albo z kimś, kto będzie w stanie to kontrolować.

 

M: Myślę, że taka jedna wizyta jak ktoś nie ma objawów wystarczy, żeby zrozumieć.

 

T: Nawyk sobie wyrobić i przećwiczyć prawidłowe wykonywanie tego ćwiczenia.

 

M: Dokładnie. Jeśli ktoś jest aktywny, chodzi na siłownię, czy uprawia jakąkolwiek aktywność, to będzie mu bardzo łatwo zrozumieć co powinien zmienić w swoim treningu, żeby to było dla jego szyi lepsze.

 

T: Odnośnie samego urazu, chciałbym zgłębić ten temat, bo jesteś specjalistą od urazów szyi, w tym się wyspecjalizowałeś w fizjoterapii. Wiem, że bardzo głęboko poszedłeś w ten temat i stworzyłeś specjalny protokół, macie też patent wspólny ze specjalistami, gdzie można szybciej i lepiej funkcjonować po urazie szyi, jeśli się pracuje w odpowiedni sposób.

 

M: Tyle tego wokół jest, że nie wiem o czym mówić. Wypracowaliśmy protokół postępowania i jesteśmy po wczesnym pilotażowym badaniu obserwującym 115 pacjentów, którzy przeszli przez ten protokół. Grupa była bardzo niejednorodna.

 

T: To było dla pacjentów po urazie szyi whiplash?

M: Tak, czyli pacjenci po urazie odcinka szyjnego i tam protokół polega na przede wszystkim umiejętności powrotu do punktu 0, tak to nazwaliśmy jako metodę umiejętność point 0, czyli gdzie jest twoje zero głowy. Główna rehabilitacja pacjenta polega na uświadomieniu mu, że jego pozycja 0 głowy jest gdzie indziej, niż mu się wydaje. Cały jego trening, praca domowa polega na tym, żeby umiał skorygować swoją pozycję głowy do właściwej nie widząc się w lustrze, czyli żeby pamiętał co ma zrobić, żeby wrócić do tej pozycji 0.

 

T: Automatyzm pewien wyrobić.

 

M: Tak, to na tym polega, to jest skuteczne w naszej wczesnej obserwacji. Teraz w maju 2022 jesteśmy tuż przed nowym badaniem już troszkę większej grupy, zobaczymy jak to nam pójdzie, w tej chwili zbieramy środki. Bardzo ciężko będzie dobrać też grupę jednorodną, ale mam nadzieję, że nam to się uda. Wszystko wskazuje na to, że to się uda i to będzie badanie, które będzie rozszerzać protokół.

Będziemy porównywać mainstreamową rehabilitację na problem z odcinkiem szyjnym po urazie, w zasadzie nie mamy żadnych kryteriów NFZ co tam powinno być, wiemy że najczęściej są tam ćwiczenia czynno-bierne, elektrostymulacje, tego typu są zalecane zabiegi. My chcemy to porównać z tym co robimy, to będzie wykonywała aplikacja. Aplikacja, która jest już napisana na laptopa, każdy z nas ma laptopa, a drugą kamerą będzie smartfon, na razie ludzie robili w warunkach gabinetowych, gdzie docelowo ma to być dla pacjentów do domu. Chcemy tam porównać skuteczność wykonywania, jaką skuteczność ma uświadomienie pacjentowi, że ma zmienioną pozycję głowy po urazie. Jak nauczyć go aktywować te mięśnie, które zostały wyłączone w wyniku urazu.

 

T: Po urazie jasne, ale podobną metodę można stosować u tych osób, które mają złą sylwetkę. To tak naprawdę nie tylko dla tych pacjentów, ale też w ogóle dla ludzi, żeby poprawić sobie sylwetkę i żeby głowa nie była – kolokwialnie mówiąc – wysunięta do przodu.

 

M: Zdecydowanie tak, tylko kłopot jest taki, że żeby gdzieś opublikować wynik badania, uznać to jako metodę, to trzeba mieć jednorodną grupę. Nie stworzymy jednorodnej grupy z pacjentów, których boli szyja, bo nikt tego nie opublikuje. Tutaj mamy jednorodne wejście do badania, gdzie pacjent jest 4 tygodnie od urazu, stąd ten whiplash.

 

T: Rozumiem, ale wykorzystanie jest szersze.

 

M: Dokładnie tak, wykorzystanie jest szersze i będziemy tam robić pewne pivoty jeśli to wyjdzie, również w kierunku po prostu wad postawy, w kierunku tego co się dzieje z dziećmi, które po nauczaniu zdalnym też cierpią na problemy z odcinkiem szyjnym. Nie mamy na ten temat żadnych statystyk, a nawet widzę po swoim 12 latku jak mu się zmieniła postawa po roku zdalnego nauczania. Możliwości dla naszego rozwiązania i fizjoterapii, wyjścia do ludzi z przekazem “hej, jest coś takiego jak diagnostyka fizjoterapeutyczna, funkcjonalna i nie musisz brać tabletek, cierpieć czy się masować bez końca, możesz po prostu przyjść, dostać odpowiedni zestaw ćwiczeń i to naprawdę działa”.

 

T: Czyli recepta na ruch.

 

M: Tak, to jest często najlepszy lek.

 

T: Odnośnie samego urazu typu whiplash, wszyscy kojarzymy, że to dotyczy urazu komunikacyjnego, a niekoniecznie tak jest. Tego typu urazy się w sporcie mogą zdarzać albo można z roweru spaść i mieć podobną sytuację.

 

M: Tak, wszędzie gdzie jest przyspieszenie, gdzie jest szarpnięcie. Można spaść z roweru, można spaść z konia, można spaść z hulajnogi, mamy teraz cały wysyp pacjentów po upadkach na hulajnodze. Mamy też wszędzie tam, gdzie jest szarpnięcie, czyli narty, wszędzie gdzie jest duża prędkość i nagłe zatrzymanie ciała, zmiana pozycji głowy. Głowa w związku z tym, że jest ciężka, jest tam szarpnięcie i to szarpnięcie wywołuje w zależności od siły urazu albo uszkodzenie więzadeł albo uszkodzenie tkanek miękkich. Jest też trzecia teoria, tam się po prostu przemieszcza płyn mózgowo-rdzeniowy w związku z tym szarpnięciem i to rozwija różne nieoczywiste objawy neurologiczne, które nie mają żadnego odniesienia dla uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego.

 

T: Dla osób nie tylko po urazie, ale dbających o sylwetkę, utrzymanie głowy w odpowiedniej pozycji, dążenie do punktu 0 – jakie nawyki w tym mogą pomagać? Wiemy jakie przeszkadzają, czyli utrzymywanie długo w niewygodnej pozycji z wysunięciem zbytnim głowy do przodu czy w innych kierunkach.

 

M: Tak trywialne jak prawidłowe stanowisko pracy, jak to że powinniśmy mieć górną krawędź monitora na wysokości wzroku, tak żebyśmy nie musieli się pochylać do laptopa na kolanach. Zastosować podkładkę do laptopa, dobre okulary.

 

T: Jak ktoś potrzebuje.

 

M: Ja jak się dowiedziałem, że mam niewielką asymetrię, to też zupełnie inaczej siedzę przy komputerze odkąd noszę okulary. Na pewno to wszystko co jest związane z widzeniem, ze zgryzem też paradoksalnie, bo możemy mieć braki zębowe, żuć jedną stroną długo, możemy mieć problemy okluzyjne, czyli związane ze zwarciem i to też nam będzie zaburzać położenie głowy utrwalone. Pamiętajmy, że musimy żuć, musimy połykać, połykamy nawet 2000 razy na dobę, więc jak rozwiniemy sobie asymetrię mięśni szyi, rozwiniemy asymetrię mięśni twarzy służących do połykania i żucia, to też nie będziemy trzymać głowy prosto, a to będzie wpływało długoterminowo na zdrowie naszego odcinka szyjnego.

 

T: A skąd mamy wiedzieć czy żuję prawidłowo?

 

M: To powinien ci dentysta powiedzieć widząc czy nie masz jednostronnych ubytków, czy nie jest tak, że w kółko leczycie ubytki z jednej strony, bo to może sugerować, że jednak masz nawyk żucia jedną stroną, albo twój język wypycha zęby, tłoczy nieodpowiednio i powoduje uszkodzenia zębiny niespowodowane próchnicą, tylko nieprawidłowym nawykiem.

 

T: Praca języka też jest ważna, do tego żeby nie mieć problemów z szyją?

 

M: Tak. Często mamy takich pacjentów, którzy trafiają do nas niestety na samym końcu swojej ścieżki i słyszymy, że to już pan jest ostatnią deską ratunku – nie lubię tego słyszeć, bo to jest obciążające bardzo i świadczy też o tym, że pacjent z wyboru nie poszedł do fizjoterapeuty 10 lat temu, jak mu się rozwijały objawy.

Zalecamy pacjentom, którzy nie są operacyjni, a powinni być operowani (ich stan jest zbyt poważny, mają zbyt wiele chorób albo zbyt wielopoziomową przepuklinę albo stenozę kanałową wielopoziomową nieoperowalną) zmianę pozycji języka. Wtedy musimy wykorzystać wszystko co mamy, jednym z tych elementów głównych jest pozycja języka. Nie wiem czy państwo sobie zdają sprawę z tego, ale prawidłowa pozycja języka może nam odciążyć głowę o 500 gram.

 

T: 10% mniej więcej.

 

M: Jeśli dołożymy do tego zmianę pozycji głowy…

 

T: Za szybko, co z tym językiem mam zrobić?

 

M: Nie jestem logopedą, generalnie kobrę, czyli wkleić język do góry, tak żeby w trakcie połykania była to jego pozycja spoczynkowa, żeby był na podniebieniu, żeby jego boki i czubek był doklejony do podniebienia, czyli na górze.

 

T: Pamiętam, że język można wykorzystać przy wykonywaniu niektórych ćwiczeń do tego, żeby sobie pomóc, jak to jest? Pamiętam, że takie ćwiczenia w Arenamed robiłeś.

 

M: Tak, mieliśmy przygodę z panczenistami, badaliśmy ich na różne sposoby i zastanawialiśmy się jak można to usprawnić. Okazuje się, że zmiana pozycji języka wpływa na stabilność utrzymania się np. na jednej nodze, to są takie mikro rzeczy, ale w sporcie wyczynowym mają znaczenie.

 

T: W badaniach to znalazłeś czy sam na to wpadłeś?

 

M: Znalazłem to w badaniach przy okazji rzutu oszczepem, to było wykorzystane już w latach 70., gdzie uczono zawodników DDRowskich ruchu języka do rzutu oszczepem. Jak się czyta te badania to nie jest PubMed i to nie jest z kraju wesołego jak DDR czy ZSRR, to zastanawiasz się ile w tym jest prawdy. Spotkałem wielu mądrych logopedów, mioterapeutów na swojej drodze, z resztą mamy świetny zespół mioterapeutyczny, logopedyczny na czele z dr Chmielewską-Walczak i dr Barbarą Jamróz, które wiedzą wszystko o połykaniu i pozycji języka. Staram się nadążać, obserwować cuda, które robią z pacjentami.

 

T: W sporcie jest tak, że nawet te malutkie elementy się bardzo liczą, czasami językiem można sobie pomóc na to wygląda.

 

M: W takich sportach, tak jak ten to był panczeny, gdzie sprinterzy, czołówka świata, 10 osób wjeżdża w pół sekundy, to umówmy się że każdy ułamek decyduje o tym czy będziesz 7 czy 3. Ta pierwsza dziesiątka w pół sekundy wjeżdża, także tutaj chodziło o to, żeby jakoś poprawić pozycję głowy, nie ślizgać się na zakrętach, mniej tracić prędkość na zakrętach i to działało. To są ciekawe rzeczy, bo między dziedzinami, uważam że najciekawsze rzeczy i to co można odkryć w naszej dziedzinie fizjoterapii dzieje się między dziedzinami.

 

T: Łączenie wszystkiego daje dużo nowych możliwości.

 

M: Okazuje się, że nasza wiedza jest użyteczna w laryngologii albo w neurologii, w zupełnie nieoczywistych dziedzinach, w stomatologii. Łączenie tego, bycie na styku, łączenie tej samej wiedzy, podawanie jej w inny sposób jako rozwiązanie dla różnych specjalistów i różnych przypadłości ich pacjentów często jest rozwojowe i powoduje, że nasza dziedzina zaczyna być potrzebna i rozwijana przez świat lekarski.

 

T: Właśnie o to nam chodzi, żeby tutaj fizjoterapeuci byli postrzegani na równi, szczególnie jeśli bazują na badaniach naukowych, na tym co daje nauka. Później dzięki temu możemy tworzyć skuteczne programy takie, jak sam stworzyłeś, dotyczące ustawienia głowy, punktu 0. Już pierwsze badania wyszły.

 

M: To był pilocik, teraz zrobimy 3, 4 kwartał badanie i będziemy dalej drążyć temat. Dopiero ruszamy z nauką poważniejszą.

 

T: Powstanie nowa dziedzina fizjoterapii?

 

M: Aż tak, to myślę że nie.

 

T: Nowa dziedzina to nie, ale co chwilę coś nowego się pojawia w fizjoterapii. 10 lat temu o uroginekologii nikt nie słyszał, a taka wąska specjalizacja typu stawy skroniowo-żuchwowe w fizjoterapii, teraz też już jest bardzo popularne, ale jeszcze podspecjalizacja związana z szyją, to uraz typu whiplash, to też może być węższa specjalizacja.

 

M: Generalnie medycyna ma tendencję do super specjalizacji. Nie zapominajmy tylko żeby widzieć pacjenta ogólnie, trochę taka nasza rola w tym, ja tak pojmuję fizjoterapię, żeby być rozdzielaczem pomiędzy specjalistami i rozumieć człowieka jako ogół, jako jeden organizm i zastanowić się co jest dla tego pacjenta optymalną ścieżką. Super specjalizacja jest jak najbardziej kierunkiem w medycynie chcianym, pożądanym i w tym kierunku to idzie.

 

T: W ortopedii są specjaliści, którzy np. zajmują się głównie stawem skokowym, kolanowym, oczywiście robią też inne rzeczy, ale to jest ich konik.

 

M: Jak doskonale wiesz, codziennie powstaje kilka ciekawych publikacji na temat tego czym się zajmujemy. Jakby chcieć przeczytać połowę, to byłoby trudno, a jak już wejdziemy w coś, to wtedy możemy być na bieżąco.

 

T: W tej wąskiej działce.

 

M: Tak, wtedy jest to możliwe, bo nie będę czytać artykułów o stawie skokowym, szyi i stawie skroniowo-żuchwowym, zaburzeniach połykania, to jest niemożliwe, nic innego musiałbym nie robić, a i tak nie byłbym w stanie tego przeczytać.

 

T: Jak przychodzi do mnie pacjent z problemem ze stawem skroniowo-żuchwowym, to do ciebie wysyłam.

 

M: Dziękuję.

 

T: Ty pewnie nie wszystkimi też się zajmujesz, także o to chodzi.

 

M: Tutaj znowu zależy, bo to jest cała diagnostyka.

 

T: Mówię o tym, że nie zajmujesz się uroginekologią.

 

M: A w tym sensie, to tak, to prawda. To zostawiam specjalistom w tej dziedzinie.

 

T: Michał, ostatnie pytanie standardowe dla wszystkich gości – jaka jest twoja recepta na ruch?

 

M: Zakochałem się dawno temu w sztukach walki, uprawiam tai chi, chi kung codziennie rano, uważam że to jest kwintesencja tego co nasza fizjoterapia mówi o ruchu, jest tam trochę cardio, trochę rozciągania, trochę delikatnego ruchu. Kojarzy nam się to z treningiem dla dziadków, ale to do końca tak nie jest, to jest jednak sztuka walki i jest tam całkiem porządny w tym trening, zależy ile lat się to robi i z kim, ale polecam gorąco tai chi.

 

T: Czasami takie niepozorne, tak jak się patrzy z boku, niepozorne formy ruchu jak się spróbuje samemu, to się okazuje, że to tylko tak się wydaje. Jak spróbowałem chodzić po taśmie, czyli slackline i tam sobie wszyscy chodzą, wydaje się, że nic specjalnego, a jednak spociłem się cały bardziej niż po przebiegnięciu dychy. Tego typu dyscypliny, sporty czy ruch, który z boku wygląda niepozornie, a jak się w to wejdzie, to się okazuje, że to jednak jest coś.

 

M: Ważne, żeby coś robić regularnie, mieć z tego frajdę i przede wszystkim ta regularność w ruchu jest kluczowa.

 

T: Michał, dziękuję ci bardzo za rozmowę, myślę że dużo ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć, szyja i dookoła, nawet o języku, tego nie wiedziałem, pewnie też sporo osób, które słucha nie wiedziało. Jeszcze raz ci dziękuję i pamiętajcie, podcast co środę o godzinie 12:00. Zapraszam do słuchania i oglądania, cześć.

 

M: Dziękuję, cześć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *