Łukasz Głasek – sport osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Łukasz Głasek – sport osób z niepełnosprawnością intelektualną.

W tym odcinku wspólnie z Łukaszem Głaskiem rozmawiamy o sporcie osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Łukasz Głasek – trener Kadry Narodowej w Pływaniu osób z niepełnosprawnością intelektualną. Od lat pracuje z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Poświęcił im całe swoje zawodowe życie. Możliwości jakie mają przed sobą osoby z tą właśnie niepełnosprawnością w sporcie, są dla jego zespołu ogromnym wyzwaniem i motywacją do pracy. Wraz z zespołem tworzy sekcje sportowe, gdzie profesjonalnie przygotowuje zawodników do zawodów sportowych. W ich sekcjach trenują najlepsi w Polsce zawodnicy z zespołem Downa.

Z Łukaszem rozmawiamy między innymi o:

✅ pracy nauczyciela i trenera

✅ jego ścieżce zawodowej związanej ze sportem osób z niepełnosprawnością intelektualną

✅ dyscyplinach najczęściej wybierane przez te osoby

✅ kompetencjach jakie powinni posiadać trenerzy

✅ różnicach w podejściu do tego sportu w różnych krajach

✅ profilaktyce niepełnosprawności i roli ruchu

✅ wynikach sportowych jakie osiągają osoby z niepełnosprawnością intelektualną

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

Ł – Łukasz Głasek

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Łukasz Głasek.

 

Ł: Witam serdecznie.

 

T: Łukasz jest nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem pływania, ale pływania całej sekcji. Powiedz czym się zajmują ParaSportowi.

 

Ł: ParaSportowi to klub, drużyna, którą założyłem po to, żeby móc popularyzować aktywność fizyczną wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną, tylko z takimi osobami pracujemy. Mamy kilka sekcji w których zawodnicy mogą rozpoczynać swoją przygodę ze sportem, czy to narciarstwo czy to pływanie. Zaczęło się od pływania, dołączyła lekkoatletyka, w zimę chcieliśmy też coś robić, więc rozpoczęliśmy treningi narciarskie. Od niedawna doszło do nas judo, uznajemy, że to jeden z najbardziej ogólnorozwojowych sportów i wszystkich namawiamy do tego, żeby od judo zaczynali, a później dopiero przechwytujemy ich do kolejnych sekcji.

 

T: Od czego się zaczęło? Studiowałeś na AWFie w Warszawie wychowanie fizyczne, już wtedy zacząłeś się tym tematem interesować? Jak do tego doszło?

 

Ł: W szkole interesowało mnie to o tyle, że chciałem zobaczyć jak wygląda ten sport osób niepełnosprawnych i wtedy miałem okazję brać udział jako wolontariusz w ogólnopolskich igrzyskach olimpiad specjalnych, które odbywały się na AWFie. Asystowałem przy konkurencji podnoszenia ciężarów i strasznie mi się spodobało jak jeden z trenerów bardzo profesjonalnie podchodził do swoich zawodników. On się wyróżniał, to była jedna drużyna, byli ubrani w stroje od podnoszenia ciężarów, mieli buty, mieli wszystko, nawet do samego gryfu jak podchodzili, to była taka sytuacja że oni się przygotowywali, składali, tak jakby to był nie wiadomo jaki ciężar. Strasznie mi się spodobało, że na takim niewysokim poziomie sportowym oni podchodzą do tego bardzo profesjonalnie.

To był mój pierwszy epizod, później przez przypadek trafiłem do szkoły specjalnej. Poszedłem na rozmowę, przećwiczyć rozmowę kwalifikacyjną, to była moja pierwsza rozmowa o pracę i pani dyrektor już mnie nie wypuściła z gabinetu, podpisałem dokumenty. Na początku nie wiedziałem do końca co można, jak można. Okazało się, że to jest miejsce gdzie naprawdę się mogę zrealizować i polecam wszystkim studentom, żeby się nie zamykali tylko na szkoły masowe i jak będą mieli okazję i kontakt z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, to żeby się zastanowili i spróbowali.

 

T: Jak wygląda ten sport? Ostatnio mam wrażenie, nie wiem czy to tylko ja mam takie wrażenie, ale wydaje mi się, że temat osób z niepełnosprawnością intelektualną jest częściej poruszany. Są programy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną, są olimpiady specjalne, są ambasadorzy, są osoby które propagują, tak samo jak ty propagujesz ten sport. Jest tego więcej niż było kilka lat temu czy kilkanaście lat temu. Jak to wygląda za granicą i w Polsce? Jak byś to porównał?

 

Ł: Jeśli chodzi o działalność olimpiad specjalnych, to u nas jest od wielu lat na bardzo wysokim poziomie, wszyscy sportowcy z niepełnosprawnością intelektualną, pierwsze skojarzenie u większości to są właśnie olimpiady specjalne. Oni dbają o to, żeby zawodnicy, osoby z niepełnosprawnością intelektualną się ruszały, aktywizują je do tego sportu, to jest ruch, który na świecie jest bardzo ceniony i rozpowszechniony.

Jest jedna zasadnicza różnica z takim sportem powszechnym, to jest to, że tam się liczy głównie udział. Zawodnicy są dobierani do grup sprawnościowych i nie ma jednego najszybszego, tylko w każdej grupie sprawnościowej można rywalizować na podobnym poziomie z innymi zawodnikami, co jest bardzo uczciwe, bo każdy z zawodników, nawet ze słabszej grupy z mniejszymi możliwościami ma szansę na zdobycie złotego medalu. Cała formuła jest tak skonstruowana, że zawodnicy mają szansę pojechać na zawody wyższej rangi.

To jest super, tylko mając najlepszych zawodników i mając chęć trenowania i podnoszenia umiejętności jako trener, nagle spotykasz się z tym, że nie masz możliwości, nie wszystko zależy od ciebie. Masz najszybszego zawodnika w kraju i nie możesz z nim wyjechać na zawody wyższej rangi, bo jest losowanie, taka jest formuła i trzeba to zaakceptować. Uznałem, że to nie jest do końca droga, którą bym chciał iść, bo chciałbym znaleźć miejsce, gdzie mógłbym trenować i za te wyniki dostawać, pokonywać kolejne etapy. Okazało się, że też funkcjonuje taki obszar dla sportu osób z niepełnosprawnością intelektualną i tam zaczęliśmy.

 

T: Tam, to znaczy gdzie? O czym mówisz?

 

Ł: Jest stowarzyszenie Sprawni Razem, które organizowało zawody dla dzieci i ono było otwarte na udział wszystkich zawodników z niepełnosprawnością intelektualną. Były struktury, wojewódzkie i tak to wyglądało na wzór sportu osób pełnosprawnych. Okazało się, że tam możemy startować jako uczniowie szkoły specjalnej, byłem nauczycielem i okazało się, że nasi zawodnicy, którzy trenują w ramach WF odnoszą sukcesy i w rywalizacji z innymi o podobnych niepełnosprawnościach zawodnikami odnoszą niezłe wyniki, co napędza całą strukturę. Przez kilka lat funkcjonowało.

 

T: Tam jest ocena pod względem dysfunkcji?

 

Ł: Jest po prostu niepełnosprawność intelektualna.

 

T: Są osoby, które mają większe szanse, inni mają mniejsze szanse.

 

Ł: Tak też jest w sporcie powszechnym, nie każdy jest topowym sportowcem, może czerpać z tego i sobie trenować, przy tym się bawić. Niektórzy poświęcają temu całe życie, to jest zawód i tak samo jest tutaj. Trzeba też powiedzieć, że jeśli chodzi o sport niepełnosprawnych intelektualnie, to na igrzyskach są 3 dyscypliny: lekkoatletyka, pływanie i tenis stołowy, gdzie ci zawodnicy mogą wystartować i też utrzymują się ze stypendiów, mają pełne i równe stypendia ze sportowcami pełnosprawnymi co jest dużym sukcesem jeśli chodzi o cały ten ruch.

 

T: A jakie dysfunkcje, z jakimi niepełnosprawnościami intelektualnymi najczęściej osoby są w różnych dyscyplinach sportowych?

 

Ł: Jeśli chodzi o dyscypliny, to w każdej można spróbować z niepełnosprawnością intelektualną. Głównie to się odbywa w danej szkole lub jak ktoś ma kontakt to jest nauczyciel, który się w czymś specjalizuje i te osoby zaraża, zazwyczaj one zostają w danym sporcie, albo rodzice w dużej mierze, jeśli oni coś uprawiają, to dzieci też przy nich automatycznie. W wielu przypadkach jeśli rodzice jeżdżą na nartach, to chcąc jeździć na nartach wspólnie, to dzieci od małego już na narty stawiali i dbali o to, żeby się nauczyły jeździć. Jeśli chodzi o pływanie to podobnie wygląda sytuacja.

Okazało się, bo to też niedawno u nas w Polsce się pojawiło, że jednak od tych osób, zawodników z zespołem Downa można wymagać dużo więcej niż samo przemieszczanie się w wodzie, czyli wymagać techniki, pływania sportowego i to daje im dużo satysfakcji, można też spróbować startować na zawodach coraz wyższej rangi. Jeżdżąc na zawody międzynarodowe z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie sprawnymi, gdzie ta niepełnosprawność intelektualna była w niedużym stopniu, fachowo w stopniu lekkim, okazało się, że są też zawodnicy z zespołem Downa, którzy fantastycznie trenowali, są na wysokim poziomie i tego mi jeszcze zabrakło w Polsce, profesjonalnego podejścia do zawodników, trochę to co widziałem na AWFie.

Postanowiłem, że też bym chciał stworzyć taki obszar, że ci zawodnicy czy osoby z zespołem Downa chcące trenować i stawiające na sport w swoim życiu, żeby miały przestrzeń w życiu aby móc to profesjonalnie zrealizować.

 

T: Wspomniałeś, że chciałbyś, żeby wyglądało to bardzo profesjonalnie. Gdzie są takie wzory na świecie, pewnie obserwujesz co się dzieje na świecie, jak to wygląda? Daleko nam jeszcze do tego?

 

Ł: Są różne modele jeśli chodzi o sport. Jest model brytyjski, gdzie jest nastawienie na wynik i bardzo wyselekcjonowane osoby, które mają wysokie możliwości są wspierane, a pozostali są zostawieni, muszą sobie sami radzić. Mi się najbardziej podoba model portugalski, francuski, gdzie to obserwuję od wielu lat. Mieli zawodników bardzo dobrych z niepełnosprawnością intelektualną, którzy na igrzyskach paraolimpijskich mieli sukcesy. Jak się pojawili zawodnicy z zespołem Downa, którzy też byli dobrzy, oni przygarnęli i stworzyli jedną wspólną drużynę zawodników z niepełnosprawnością intelektualną.

W moim mniemaniu tak to miało wyglądać, tak to chciałem poukładać u nas, w naszym polskim związku, ale się nie udało, te koncepcje się rozeszły. Niestety zrobiliśmy krok w tył, na świecie uciekają nam, nie da się zrobić tego tak jak kiedyś, że byli dobrzy zawodnicy, my jechaliśmy na zawody międzynarodowe i z naszymi zawodnikami udawało nam się osiągnąć sukcesy. Ogólnie jeśli chodzi o aktywność fizyczną mam wrażenie, że jesteśmy za Hiszpanią czy za Francją z 10 lat do tyłu, nadganiamy te wszystkie biegi masowe, triathlon, ogólne poruszenie i chęć bycia aktywnym, to już wcześniej się pojawiło i to samo się dzieje u nas. Jak wtedy tam to ruszyło, teraz rusza u nas.

 

T: Jest do nadgonienia sporo.

 

Ł: Zawodnicy, rodzice swoje dzieci z niepełnosprawnościami prowadzą w duchu aktywności sportowej, coraz młodsze dzieci do nas trafiają do szkolenia i są naprawdę fantastycznie poprowadzone dietetycznie, wyprowadzone rehabilitacyjnie. Startujemy z poziomu dużo lepszego, niż z zawodnikami sprzed 10 lat. Myślę, że za jakiś czas to zaprocentuje, ale trzeba dbać, chuchać, pielęgnować i wtedy to ma szansę.

 

T: Przede wszystkim świadomość musi być podnoszona, bo patrzymy na inne kraje, tam cały czas edukacja, świadomość, kultura aktywności fizycznej jest na wyższym poziomie, nie ma co się oszukiwać. Jak popatrzymy na statystyki jak jesteśmy aktywni ruchowo, to jesteśmy w ogonie Europy. Kraje skandynawskie czy kraje bardziej na zachód dużo bardziej się ruszają, dbają o aktywność fizyczną, więc ta świadomość też jest bardzo ważna, niezależnie od tego czy chodzi o ogół społeczeństwa czy o sport profesjonalny, pełnosprawnych, niepełnosprawnych, tak to niestety działa.

 

Ł: Da się zauważyć, że to się później przekłada jeśli chodzi o narciarstwo. Fajnie, że pojawiają się osoby, kluby, które upatrują w tym też szansę dla tych zawodników. Nie ukrywam, że dla mnie takim głównym celem jaki sobie postawiłem, to chciałbym kiedyś móc wychować zawodnika, który na igrzyskach paraolimpijskich zdobędzie medal. Da mu to emeryturę, moje jako trenera poczucie, że ta osoba ma zapewnioną przyszłość, bo zawsze się zastanawiamy, głównie rodzice, możemy tylko pomagać, a co będzie z zawodnikami jeśli oni odejdą, ich zabraknie. Na ten moment są bardzo przykre perspektywy, domy opieki, ktoś z rodziny, jak to sfinansować wszystko.

Sport daje im szansę pewnego zarabiania pieniędzy, co z perspektywy obywatela uważam za super szansę. Zamiast dawać zasiłek można dawać im stypendium, wspierać ich w rozwoju. Nawet samo państwo mogłoby zmienić myślenie, dając komuś stypendium dajemy mu motywację i poczucie własnej wartości, szansę na to, aby on się cały czas ruszał, zdrowo odżywiał. Wydaje mi się, że to jest bardzo proste.

 

T: Mówimy też o profilaktyce, o roli profilaktyki. Jak ktoś jest bardziej aktywny, bardziej dba o siebie, to jego sprawność będzie trwała dłużej. Będzie mniej zależny, to się opłaca.

 

Ł: Jeśli chodzi o sport osób z zespołem Downa, to w ogóle jest niedoceniane i niezauważane. Zawodnicy robią niesamowite wyniki, fantastycznie wyglądają, jak sportowcy. Każdy kojarzy zazwyczaj osobę z zespołem Downa, która jest z otyłością, a teraz to wszystko się zmienia, dlatego startujemy w różnych zawodach, pokazujemy że oni mają niesamowite możliwości i póki ktoś tego nie zobaczy, to nie zrozumie. Możemy mówić, opowiadać, pokazywać slajdy ale tak naprawdę dopiero kiedy ktoś płynie delfinem, motylkiem na basenie i podchodzi ratownik, mówi “słuchaj, ja tak nie potrafię jak oni”, to daje pewien obraz ich poziomu, a oni w treningu sobie przepływają 3-3,5 km, to jest ich codzienność.

 

T: ParaSportowi, to są różne sekcje. Wspomniałeś jakie to są sekcje, jak dużo uczestniczy w waszych zajęciach, ile osób?

 

Ł: Jeśli chodzi o naszą działalność, ParaSportowi mają około 60 zawodników, osób młodych, które zaczęły u nas chodzić na zajęcia sportowe, głównie to jest pływanie, lekka atletyka, narciarstwo jeśli chodzi o sporty zimowe i judo. Mamy jeszcze dodatkowo zajęcia z muzykoterapii, trening ogólnorozwojowy, ale to są 4 dyscypliny, które uznaliśmy, że są najbardziej rozwojowe dla tych zawodników. Mamy też kadry, taką która się specjalizuje w danych konkurencjach i chce z nią pracować, bo to też jest kluczowe. Każdego zapraszamy, rozpoczynamy, mamy na każdym poziomie sprawnościowym utworzone grupy.

Celem jest, żeby wspierać i wyłaniać możliwie najlepszych zawodników, do tego powstał pomysł mój stworzenia ParaSportowi ProTeam, żeby stworzyć dla najlepszych zawodników takie możliwości, wsparcie na wzór teamów pełnosprawnych.

T: Czyli tak jakby prowadzenie kariery sportowej.

 

Ł: Tak byśmy chcieli. Chcielibyśmy to zrobić na zasadzie, że oni mają dostęp do obiektów i trenerów, którzy się nimi opiekują, którzy to traktują poważnie, dla których też ich sukces jest bardzo ważny, nie tylko żeby przyjść na zajęcia, kończę zajęcia, tylko jednak należy się poświęcić, zaangażować na zawodach. Trzeba zbudować relację, żeby to się udało, bo jeśli ktoś nie będzie lubił tego robić, to ciężko jest przez ileś lat kontynuować ciężkie treningi, bo na tym to polega, dbamy o to.

Kolejną rzeczą jest to, że próbujemy organizować wsparcie, dostęp do obiektów sportowych dla najlepszych naszych zawodników. Udało nam się pozyskać partnera w postaci Zdrofitu, możemy wchodzić do obiektów Zdrofit i tam sobie trenować. Początkowo wyglądało to tak, że “o rany, jak my to zorganizujemy, jak to będzie”, a ostatecznie doprowadziliśmy do tego, że zawodnicy sami, rodzic ich podprowadza, ale sami wiedzą co mają na maszynach robić, mają rozpisany trening i są w stanie sami go powtarzać. To pozwala nam łatwiej zrealizować plan i z większą grupą, jeszcze do tego zwiększamy świadomość ludzi, te osoby gdzieś są w społeczeństwie. Na siłowniach bardzo rzadko, nie pamiętam żebym mógł spotkać osobę z niepełnosprawnością w klubie fitness, a tutaj nie dość że przychodzi bez opiekuna, to jeszcze sobie nieźle radzi.

Wchodzi na bieżnię i biega najszybciej nasz zawodnik Kamil, biega najszybciej ze wszystkich. Było z 15 bieżni, przejrzałem wszystkich i on biegał na rozgrzewce najszybciej, nie był wcale zmęczony, to cieszy. Zdrofit nam zaufał, zobaczył co robimy, uznał że to jest fajne, że to się wpisuje w kampanię, którą oni chcieliby poprowadzić. Spotykamy takich ludzi, którzy zauważają pracę i chcieliby nas wesprzeć.

 

T: Odnośnie samego treningu osób z niepełnosprawnością intelektualną. Trener, wychowawca, nauczyciel wychowania fizycznego, jakie powinien posiadać kwalifikacje, żeby móc pracować z osobami z niepełnosprawnością intelektualną?

 

Ł:  Z punktu widzenia dyrektora szkoły oprócz punktu prawa, to jest tak, że określone jest w przepisach, że nauczyciel oprócz przygotowania z wychowania fizycznego czy z treningowego powinien mieć kurs oligofrenopedagogiki do pracy z osobami z niepełnosprawnościami. Jak patrzę po różnych trenerach, to chęć, otwartość, nie wiem czy to może kiedyś zniechęcało nauczycieli czy trenerów, bo trener a nauczyciel to też dwie różne rzeczy. Myślę, że oni też bali się trochę podejść, mam wrażenie, że na studiach też za mało jest tego sportu osób niepełnosprawnych intelektualnie, co można z nimi zrobić, jakie daje to możliwości.

Chęć ich poznania i dużo cierpliwości, bo efekty przychodzą później czasami, wiele miesięcy się nic nie dzieje, trzeba powtarzać bardzo monotonnie te same ćwiczenia, aż w końcu to zaskakuje, po 12 latach jak jestem trenerem takich osób, to zobaczyłem, że ta wytrwałość, konsekwencja, w końcu zawsze się opłaca. Zawsze udaje się to wypracować, jest to kwestią ilości godzin, tłumaczenia, powtarzania, denerwowania się i jednej i drugiej strony, ale to się udaje osiągnąć. Nie można się poddawać i trzeba chcieć próbować.

 

T: Sekcja pływania którą prowadzisz, jak sobie radzi?

 

Ł: Dobrze. Jest to najliczniejsza nasza sekcja, 25-30 osób mamy, ze względu na to, że rodzice bardzo chcą, żeby dzieci w wodzie czuły się pewnie i umiały pływać. Zgłaszali się do nas z różnego rodzaju osobami, z takimi co się boją wody, aż do takich, które coś umiały. Fajne jest to, że możemy ich w grupach sprawnościowych poukładać. Zauważyłem, że od września do listopada, to były 2 miesiące gdzie zaczynaliśmy po pandemii, trochę to zaczęło wracać do normalności jeśli chodzi o zajęcia dzieciaków. Można było po dwóch miesiącach zauważyć pierwsze sukcesy i to u wszystkich dzieci, w zależności od jakiego poziomu startowali. 2 miesiące trzeba dać sobie spokojnie na to, żeby zauważyć efekty. Nie można się nastawiać, że szybko coś teraz się zadzieje, tylko spokojnie z nimi pracować.

Jeśli chodzi o świat, to jest nam ciężko dogonić. W październiku odbyły się mistrzostwa Europy osób z zespołem Downa, jeśli chodzi o pływanie, to naprawdę mamy bardzo dużo do zrobienia.

 

T: Jakie tam są wyniki?

 

Ł: 100 metrów stylem motylkowym w 1:13 min, wcześniej było 1:15 min. Jeśli ktoś nie trenował pływania, to nie ma szans. Z takich osób mastersów, którzy pływają też byłby problem. Jeśli chodzi o styl dowolny to chyba 1:05 min jest rekordem świata. To są naprawdę czasy, że jest ciężko, mówię o zespole Downa, bo zawodnicy z niepełnosprawnością intelektualną w granicach 0:52 min mają 100 metrów dowolnym, więc tutaj jest typowy trening osób zawodowych.

 

T: Jeśli chodzi o osoby, które należą do twojej sekcji pływania, to z jakimi niepełnosprawnościami intelektualnymi masz zawodników?

 

Ł: Mamy bardzo duży przekrój, mamy zawodników z zespołem Downa, ze spektrum autyzmu i zawodników, którzy mają po prostu orzeczoną niepełnosprawność intelektualną. Ze wszystkimi podobnie się pracuje, jednym trzeba wytłumaczyć więcej, innym dawać prostsze ćwiczenia, kolejni lepiej naśladują, więc trzeba dobrać na torze, żeby jeden drugiego mógł podpatrywać. Inni szybciej zapominają, więc trzeba im częściej powtarzać. Fajne jest to i to też już myślę udało nam się osiągnąć, że jak się wdrukuje zawodnikom schemat, to świetnie się w tym schemacie poruszają. Jeżeli oni mają trening 2 razy w tygodniu czy 3, 4 razy, to jest trening i oni to muszą zrealizować.

 

T: Zdyscyplinowani są, tak?

 

Ł: Jak się przejdzie etap niechcenia, tego że na treningu jest ciężko, to nagle przechodzimy w automatyzm. Nawet rodzice mówią, że dziecko mówi “mama, tata idziemy na trening” i nie mają wyjścia bo trening trzeba zrealizować.

 

T: Jest już wtedy nawyk.

 

Ł: Tak, to nam się podoba, bo tak liczyłem, że wtedy nam to ułatwi pracę, bo oni sami będą chcieli na trening przychodzić jak będzie to potrzebne. Ma to dwie strony medalu, bo jak chcielibyśmy coś przełożyć czy zmienić, to raczej dziś ma być trening, musimy się z tym liczyć, że oni są do tego przyzwyczajeni, więc to od nas to wymaga konsekwencji.

 

T: Jeszcze tak się zastanawiam, sport to duże emocje, jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną radzą? Z sukcesami łatwo sobie poradzić, a jak jest z porażkami, jak to wygląda?

 

Ł: Osobiście uwielbiam im traktować tak jak sportowców pełnosprawnych. Jedni sobie radzą lepiej, inni gorzej, staram się ich stawiać w tych sytuacjach, że nie zawsze się zdobywa medal. Są zawody, gdzie jedziemy tylko po to, żeby podnieść ich motywację do sportu, wtedy tak musimy to organizować, żeby startując mieli większe szanse na zdobycie medalu. Są też zawody gdzie chcielibyśmy, żeby zobaczyli ile nam jeszcze brakuje do najlepszych. Oni to traktują jako porażkę, jako to że są źli w danym momencie, denerwują się. Myślę, że nie bardziej niż sportowcy pełnosprawni, bo obserwując rozbite rakiety u tenisistów, zachowania w emocjach niesportowe i w innych dyscyplinach, to te emocje są wszędzie.

Trzeba im to wytłumaczyć, w tym momencie nie udało mi się zdobyć medalu, ale jesteśmy na jakimś tam etapie, oni też nie postrzegają, że za miesiąc będzie lepiej, poczucie czasu jest dla nich obce. To, że brakuje nam tyle sekund do zawodnika, którego chcielibyśmy dogonić i który był przed nami, to już po każdym sprawdzianie czy jak nam brakuje, to ta odległość się zmniejsza, są w stanie te czasy sobie zapisywać, pilnować i wtedy ten postęp swój śledzić.

Nagrody nasze, czyli na zasadzie mamy zawodnika, który za zrobienie życiówki dostaje sok i wie, że jak jest dobrze, to jest sok, bo to jest życiówka. Jak nie ma życiówki, to on to traktuje jako porażkę, bo czegoś nie osiągnął, ale nie na każdym sprawdzianie, nie na każdym etapie szkolenia zdobywa się życiówki, to by było zbyt proste. Omawiamy i na swój sposób rozumieją, bardzo nie przeżywają.

 

T: Jeszcze zastanawiam się, są starty w imprezach, jakie sytuacje ci najbardziej utknęły w pamięci, nawet nie chodzi koniecznie o to, że sukces sportowy, tylko osobisty danej osoby, kojarzysz takie sytuacje, które utkwiły ci w pamięci najbardziej w pracy ze sportowcami?

 

Ł: Lubię jak sukces nie przychodzi za wcześnie. Jak były takie momenty, że jechaliśmy na zawody, pierwszy wyjazd na zawody, mistrzostwa osób z zespołem Downa, to zebrałem swoich zawodników, pojechała z nami mama i wystartowaliśmy. Dziewczyny zdobyły worek medali, na 400 metrów pierwsza, dwie pierwsze na 800 metrów, to było zaskoczenie, czy my byliśmy tacy dobrzy czy oni tacy słabi, trudno to było ocenić przy pierwszych zawodach. To było super, przyjemne, ale jak z chłopakami musieliśmy popracować i ten wynik dogonić, czyli oni pojechali, zobaczyliśmy że brakuje nam 10 czy 12 sekund do najlepszego wyniku, do medalu i musieliśmy przez 2 czy 3 lata popracować nad tym, to jak się udaje to osiągnąć to jest fantastyczne.

Oni czują, jak to zaskoczy, bo to też z nimi nigdy nie wiadomo, mamy wszystko wypracowane, a później z jakiegoś powodu zawodnik przetnie tor, zbiegnie na tor, nie winimy ich za to, bo to jest wpisane, ale jest przykre. Jak się uda to wszystko poukładać i tego dnia ma ten swój dzień konia, super, to jest najfajniejsze w tym wszystkim, wtedy wszystko odchodzi na bok, wyrzeczenia, nerwy, bo nie ukrywam, że na treningach też bywa nerwowo, a to rekompensuje wszystko.

 

T: Gdzie można was spotkać, odszukać, gdyby ktoś chciał zapisać się do waszego klubu?

 

Ł: Zapraszamy na naszą stronę www.parasportowi.pl. Zapraszamy na basen na Inflancką, na Warszawiankę. Trenujemy w szkole i na różnych stadionach.

 

T: Czyli w Warszawie łatwo spotkać, a gdzieś indziej trzeba szukać kogoś innego?

 

Ł: Jest kilka klubów, które podobnie do nas podchodzą i chcą nie tylko się zaopiekować i sprawić, żeby się ruszali, ale mają też taką chęć promowania i trenowania do tego poziomu najwyższego na świecie. Należy szukać, w razie czego podpowiem. Nie chcę tutaj nikogo pominąć, więc nie chcę wymieniać poszczególnych klubów.

 

T: Jasne, ale znasz środowisko i bez problemu możesz polecić.

 

Ł: Tak, podpowiem gdzie mogą liczyć na solidne, profesjonalnie wsparcie.

 

T: Jaka jest twoja recepta na ruch?

 

Ł: Aktualnie to trenować z dzieciakami.

 

T: Tak dla wszystkich, co byś polecał?

 

Ł: Chęć, po prostu chęć i nie odkładać tego, nie rezygnować tylko podejmować wszystko co można. Bieganie czy spacery, to jest najprostsze, ale też wchodzić do wody, przełamywać swoje lęki, na to nigdy nie jest za późno i myślę, że to wzmocni każdego. Życie jest zbyt krótkie żeby sobie odkładać, trzeba trochę z tych przyjemności też korzystać.

 

T: Łukasz dziękuję ci bardzo za opowiedzenie czym się zajmujesz, czym jest sport osób z niepełnosprawnością, jak może wyglądać, ile nam jeszcze brakuje. Mamy trochę do zrobienia, także zachęcamy żeby brać w tym udział, żeby były chęci i ewentualnie jak ktoś chce, szuka rady, to kierujemy do ciebie.

 

Ł: Zapraszam i też namawiam wszystkich do tego, że jeżeli widzicie taką osobę, to spokojnie możecie do niej podejść, pogratulować, przywitać się i dla nich to jest bardzo miłe, bo oni czasami mogą być wycofani, a też dobrze się czują jeśli ktoś im powie dzień dobry, cześć, super trening, widziałem jak to zrobiłeś – to każdemu przynosi satysfakcję, nie bójmy się tego i wspierajmy.

 

T: Dziękuję Łukasz.

 

Ł: Dzięki.

 

T: Przypominam, podcast pojawia się co środę o godzinie 12:00, także zapraszam do oglądania, komentowania. Dziękuję i do zobaczenia.

 

Ł: Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *