Daniel Kawka – recepta na odzyskanie kontroli nad bólem.

Daniel Kawka – recepta na odzyskanie kontroli nad bólem.

Recepta na ruch
Recepta na ruch
Daniel Kawka - recepta na odzyskanie kontroli nad bólem.
/

W tym odcinku wspólnie z Danielem Kawką rozmawiamy o sposobach radzenia sobie z bólem.

Daniel Kawka – fizjoterapeuta. Od 10 lat prowadzi prywatny gabinet, w którym głównie pracuje z pacjentami z przewlekłym bólem. W tym czasie przeszedł drogę od terapeuty manualnego, do terapeuty, który prowadzi pacjentów w kierunku samozarządzania zdrowiem. Interesuje go rozwój i praca w nurcie biopsychospłecznym. Prywatnie wędruje z żoną i dziećmi po beskidzkich szlakach.

Z Danielem rozmawiamy między innymi o:

✅ tym co wpływa na odczuwanie bólu

✅ znaczeniu komunikacji w terapii

✅ postępowaniu w bólu ostrym i przewlekłym

✅ przykładowych formach ruchu, które mogą przynieść ulgę w bólu

✅ tym czy fizjoterapeuta może dawać porady dietetyczne

✅ roli wizualizacji ruchu w terapii bólu

✅ tym czy zdalna praca z pacjentem ma sens

✅ tym czy zdalna praca z pacjentem ma sens

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

D – Daniel Kawka

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Daniel Kawka, fizjoterapeuta.

 

D: Cześć.

 

T: Przyjechałeś aż z Bielska Białej, ile się jedzie?

 

D: Pendolino teraz jedzie bardzo przyjemnie 3 godziny 10 min, więc na czas, klimatyzowanie, można coś zjeść, więc podróż jest naprawdę przyjemna.

 

T: Przyjechałeś, ponieważ chciałeś opowiedzieć, a właściwie zostałeś zaproszony przez telewizję i przeze mnie, aby porozmawiać o bólu, o twoim podejściu do tematu. Jako fizjoterapeuta – obserwuję ciebie od jakiegoś czasu – wydaje mi się, że masz troszkę inne podejście do tego tematu niż większość fizjoterapeutów. Jak to się zmnieniło u ciebie? Zaczynałeś pracę tak jak większość, tak jak ja, że pracowałeś indywidualnie z pacjentami, a po pewnym czasie przeszliśmy na inny model. 

 

D: Nie do końca lubię gdy mówi się, że to jest mój sposób pracy z pacjentami czy to jest moje, ja nic mojego tak naprawdę nie stworzyłem, tylko zacząłem czerpać wiedzę z innych źródeł, niż czerpałem kilka lat temu, czyli bardziej zwracam uwagę na to, kto źródła publikuje, kto za tym stoi. Obserwuję międzynarodowe wytyczne odnośnie terapii bólu. Jak mówi się o nauce, o międzynarodowych wytycznych, o badaczach, to wielu osobom włącza się lampka “naukowcy przekupieni”, firmy farmaceutyczne. Bardzo często się to pojawia jak o tym opowiadam, natomiast w tej chwili takie zalecenia na temat opieki nad osobą z bólem mówią o tym, żeby uczyć osobę jak samodzielnie tym zdrowiem zarządzać. Jesteśmy przewodnikami zwracającymi uwagę na sposoby relaksacji, oczywiście ruchu, bo jest to jedna z naszych podstawowych narzędzi. 

Zawsze się pytam, jeżeli mówisz że naukowcy wszyscy są źli i przekupieni, to jak naukowcy mają monetyzować to, że zalecają więcej aktywności ruchowej? Kto im za to płaci? Firma farmaceutyczna im tego nie opłaciła, nie zaleciła, żeby o tym opowiadać, nie opowiadają o tym, żeby zażywać więcej NLPZów czy opioidów, tylko mówimy o tym jak budować, jak adaptować układ nerwowy do ruchu. Z drugiej strony co zrobić, żeby układ nerwowy lepiej odpoczywał i lepiej się regenerował. Kiedy się zmieniło moje podejście? Miałem takie podejście bardzo biomedyczne, czyli zachłysnąłem się powięzią, korekcjami postawy, przeszedłem całą drogę terapeuty mocno manualnego, naprawiającego ludzi, szukającego tego Świętego Graala terapii, gdzie za pomocą rąk byłem w stanie kogoś naprawiać, poprawiać. Wierzyłem w takie rzeczy i bardzo chciałem znaleźć taką metodę.

Jak kończyłem studia to nie było innych dróg, fizjoterapeuci wszyscy masowo szli na tego typu kursy, była ogromna na to moda, zaczęły rozwijać się prywatne gabinety, więc trzeba było konkurować między sobą. Były pewne nazwy metod, które były popularne wśród pacjentów, robiło się te metody, żeby łatwiej być wyszukiwanym w Googlach, takie mam wrażenie.

 

T: Cały czas to tak funkcjonuje. 

 

D: Tak, trochę starałem się od tego odciąć, więc mniej to teraz zauważam, bo staram się skupiać na pozytywach, a nie na negatywach. Mniej obserwuję to środowisko i to, co się dzieje. Przyszedł lockdown, bardzo lubię się uczyć, jeździłem na kursy, mieliśmy jeżdżenie na kursy trochę utrudnione. Wtedy też mnie zapraszałeś i też miałem trochę obawy, żeby jechać pociągiem itd., żeby nie być w skupiskach ludzkich, więc na kursy nie jeździłem. Zacząłem czerpać wiedzę z trochę innych źródeł, z internetu.

 

T: Z tych dobrych źródeł, sprawdzonych? Bazy medyczne?

 

D: Media społecznościowe również, natomiast zacząłem wpadać w inne bańki informacyjne, zawsze wpadasz w nowy algorytm, natomiast starałem się wpaść w taką bańkę od ludzi, którzy są uznanymi autorytetami w terapii bólu. Za nimi stoją duże instytuty, tworzą darmowe przewodniki, tworzą dużo darmowych materiałów i zacząłem częściej klikać w te rzeczy, częściej mi te rzeczy zaczęły przychodzić. Dużo tych rzeczy próbowałem też na sobie, jak ja się czuję, kiedy stosuje się do tych zaleceń odnośnie żywienia, odnośnie aktywności ruchowej, snu. Obserwowałem na sobie jak się wtedy czuję. 

Uważam, że dobrze jest jeżeli fizjoterapeuta też doświadczy – nikomu tego nie życzę – ale żeby doświadczył od czasu do czasu bólu, każdego z nas ten ostry ból dopada i wtedy, żeby móc eksperymentować z tym podejściem na sobie, żeby wiedzieć też co temu pacjentowi opowiadać, żeby on czuł, że ty też masz z tym doświadczenie, że to przerobiłeś na sobie. Mamy też takich dużo poradników, nie polskojęzycznych i tego mi w tej chwili brakuje, ale anglojęzycznych od osób, które są w przewlekłym bólu, albo które ten ból przewlekły opanowały, nie są medykami, ale piszą z punktu widzenia pacjenta. To jest bardzo cenne, żebyśmy wiedzę od pacjentów czerpali, bardzo mi tego brakuje w Polsce. 

Mam wrażenie, że my jako fizjoterapeuci jesteśmy zamknięci w naszym środowisku, oczywiście pracujemy z pacjentami, ale z perspektywy czasu widzę, że za słabo słuchałem moich pacjentów, tego co mi mówią. Chciałem słyszeć pewne rzeczy i to wyłapywałem, a gubiłem szerszy kontekst. Brakuje mi takiej przestrzeni dla osób cierpiących z powodu bólu w Polsce, żeby mogli na ten temat się wypowiedzieć, co im pomogło, jakie mają doświadczenia, jakie mieli przeżycia. Znajdziemy takie poradniki na temat depresji, gdzie dla osób z depresją psychoterpeuci zalecają słuchanie osób, które depresję opanowały, żeby czerpać u źródła. 

 

T: Dużo na pewno mamy na temat otyłości, dużo osób o tym opowiada.

 

D: Tak, o swoich doświadczeniach itd., to jest jedno z najbardziej wiarygodnych źródeł. Jeżeli chodzi o pracę z bólem, bardzo mi tego brakuje. Stworzyliśmy środowisko jako fizjoterpeuci, takie warunki, że tylko my na ten temat możemy się wypowiadać, tylko my mamy rację, tylko my mamy najlepsze doświadczenia, my wiemy najlepiej co pomaga innym, a nie prosimy ludzi, żeby się publicznie dzielili co im pomogło. Stworzyłem taką grupę, gdzie proszę ludzi o to, żeby pisali o tym co im pomogło odzyskać kontrolę nad bólem.

 

T: Gdzie stworzyłeś grupę?

 

D: To jest grupa dla osób, które przeszły mój kurs online, to jest grupa dla kursantów, ponieważ zasadą tej grupy jest to, dołączając do tej grupy, że akceptujesz, że nie piszemy o negatywnych doświadczeniach, to nie chodzi o to żeby je ukrywać, nie chodzi o to, żeby mówić że ten kurs uzdrawia itd., tylko negatywne komunikaty w mediach społecznościowych dużo łatwiej się rozprzestrzeniają, niż pozytywne. Mamy osobę, która cierpi z powodu bólu, włącza sobie popularne medium społecznościowe, dołączy do grupy dla osób z dyskopatią, skoliozą, rwą kulszową itd., bardzo łatwo można to wyszukać, te grupy mają dziesiątki tysięcy osób, jestem też w tych grupach. W tych grupach znajdziesz tylko negatywne informacje, zdjęcia ludzi ze szpitala, to ile tabletek, rezonanse, czy mi już wypadło, co będzie dalej. 

Bardzo mało jest informacji wspierających, pozytywnych. Jak przeczytasz coś takiego, to nie możesz czuć się dobrze. Rano ma wiele osób nawyk włączania telefonu komórkowego i od razu zaglądnięcia co słychać na świecie, poprzez media społecznościowe. Algorytmy działają tak, że jak już coś cię interesuje, to wyskoczy ci to na pierwszym miejscu, więc dla osoby z bólem algorytm mediów podrzuci im negatywną informację na temat bólu. Taka osoba już od rana jest nastawiona negatywnie, zaczyna bać się ruszać, zaczyna bać się pójścia na spacer, schylania i to co myślimy wpływa na nasze zachowanie.

Jeżeli myślisz o swoim ciele, że ono jest uszkodzone, to inaczej się zachowujesz. Zaczynasz bać się ruszać, ograniczać ruchomość i to ci wtórnie szkodzi. 

 

T: Ostatnia informacja na temat tego, że przez to, że coraz bardziej zastanawiamy się nad swoim bólem, nad tym, jakie mamy wyniki badań, jaki mamy rezonans, to negatywnie wpływa. Ostatnio widziałem badanie, które pokazuje, że często wykonujemy rezonanse, bo przeciętny człowiek, który czyta opis rezonansu, to wydaje mu się, że tam są straszne rzeczy opisane. Widziałem u ciebie post na ten temat.

 

D: Tak, zawsze jest taka obawa, żeby nie zostać źle zrozumianym, że komuś odradzamy robienie badań obrazowych, bo one mogą ratować nam życie.

 

T: Są wytyczne, które pokazują kiedy warto je robić, ale nadużywamy badań.

 

D: Nie wiem po co pacjent to widzi, wynik. Nie jesteś w stanie tego zrozumieć, to jest napisane takim językiem, to jest język, który służy do komunikowania się między specjalistami medycznymi. To służy temu, żeby jeden specjalista medyczny wysłał informację drugiemu specjaliście. Bardzo często jest tak, że ktoś idzie na rezonans, dostaje wynik, po kilku dniach idzie na wizytę do lekarza. Zostajesz z tym wynikiem, nie wiesz co tam jest napisane.

 

T: Poszukasz sobie w mediach społecznościowych odpowiedzi.

 

D: W anglojęzycznym internecie wyszukano frazę back pain w Googlach i okazało się, że większość informacji, które znajdziesz na tych pierwszych stronach jest redagowana przez lekarzy, ale okazuje się, że 90-95% informacji, które są tam zawarte są już nieaktualne, a co gorsza pogarszają twój stan zdrowia, bo czytasz o tym, że dyskopatia może spowodować na wózku, będziesz miał trwałe problemy ze zdrowiem. Każdą informację możemy napisać na różne sposoby. Dyskopatia może ograniczać nasz poziom funkcjonowania ruchowego przez pewien czas i to jest prawda, ale możemy też ubrać te słowa w ten sposób, że większość ostrego bólu pleców leczy się samoistnie do 5 dni, to są badania z 2023 roku.

To jest zupełnie inny wydźwięk, jak osoba wejdzie do internetu i przeczyta o tym, że będzie to powodowało problemy z poruszaniem się, to inaczej będzie się czuł, niż jak przeczyta, że większość bólów pleców jest w stanie minąć do 5 dni.

 

T: Tak samo jak można też się dowiedzieć – niewiele osób wie – że dyskopatię po 40 roku życia ma większość osób. Niewiele o tym wie, większości nie szkodzi.

 

D: W tej chwili nawet mnie jako terapeutę bardziej interesuje to, żeby uczyć się w kierunku jak rozmawiać z pacjentami, czyli jak tłumaczyć np. wyniki rezonansu magnetycznego, jak tłumaczyć, że dyskopatia może być naturalną zmianą w naszym organizmie, tak samo jak zmarszczki, niekoniecznie będzie dawała nam ból pleców, ale żeby druga osoba nie czuła, że ja ten temat bagatelizuje, bo to z każdą osobą będziemy musieli porozmawiać trochę inaczej. Każdy ma inne doświadczenia ruchowe, inne wykształcenie, troszeczkę inaczej będziemy rozmawiali z osobą z wykształceniem, a inaczej z profesorem z uczelni. 

Ja nie mówię, że ktoś jest lepszy czy gorszy, to nie o to chodzi, ale też będziemy potrzebowali używać innych słów i argumentów, tutaj jest nasza przewaga nad sztuczną inteligencją, a sztuczna inteligencja nie bardzo może być empatyczna. Sztuczna inteligencja – zachłysnęliśmy się nią, za niedługo zacznie diagnozować ludzi, że sztuczna inteligencja przeszła egzamin lekarski, dostała się na studia, okej, fajnie, sztuczna inteligencja jest dobra w analizowaniu wiedzy, którą mamy, ale ona jest słaba do indywidualnej pracy z drugim człowiekiem, do empatycznej pracy. 

 

T: Dlatego jako zawody medyczne, czy jako fizjoterapeuci jesteśmy na końcu listy, które da się zastąpić. 

 

D: Co my robimy z drugą osobą? My mamy zapewnić mu bezpieczeństwo, osoba która wyjdzie z naszego gabinetu ma się czuć bezpieczniej niż jak do niego weszła. Teraz to przemedykalizowanie wizyt medycznych, przedjagnozowywanie sprawia, że osoba, która wchodzi do gabinetu bardzo często czuje się potem jeszcze gorzej. Teoretycznie nie jest z nią aż tak źle, bo wykluczone zostały czerwone flagi, które mówią nam o poważnym zagrożeniu życia czy zdrowia, to jest podstawowa rzecz, którą musi sprawdzić fizjoterapeuta, lekarz u osoby z bólem. Jak mamy to wykluczone, to możemy odetchnąć i możemy zalecać więcej ruchu, możemy tego pacjenta uspokajać. Mamy budować u niego poczucie bezpieczeństwa, osoba z przewlekłym bólem jest w ciągłym trybie wzbudzenia. 

Tego wzbudzenia jest tam za dużo. Osoba z przewlekłym bólem cały czas martwi się o to, co będzie z jej zdrowiem, czy będzie w stanie realizować swoją pasję, hobby, czy będzie mogła chodzić do pracy, bawić się z dziećmi, to są obawy osoby z przewlekłym bólem, co będzie w przyszłości. Bardzo często spotykamy osoby, które wchodzą do gabinetu, mówią nam o bólu, ale jak popatrzymy jak się poruszają, to bardzo często są to osoby, które poruszają się w pełni sprawnie. Mogą praktycznie zrobić wszystko, ale jak zaczynamy z nimi rozmawiać, to oni nam mówią o tym, że nie mogą tego, tamtego i oczywiście to jest prawdziwe, nie jest wymyślone, my nie mówimy, że oni coś wymyślili. Ich ciało fizycznie jest gotowe na więcej, tylko oni o swoim ciele myślą w ten sposób, że jest uszkodzone, asekuracyjnie i my mamy budować poczucie bezpieczeństwa, żeby osoba chciała, czuła potrzebę ruszania się powoli, stopniowo, coraz więcej. 

 

T: Stopniowo, coraz więcej ruchu, zalecamy ruch na receptę. Rozmawiamy o bólu, ale mamy fazę ostrą, później przechodzi w fazę przewlekłą. Kiedyś było tak, że jak ciebie boli to masz leżeć, nie ruszać się, kręgosłup – pozycja krzesełkowa, nie ruszaj się i odpoczywaj. Minęło trochę lat, mamy inne podejście. Jaki ruch w fazie ostrej, a jaki w fazie przewlekłej?

 

D: I tu i tu ruch jest podstawową formą terapii, jeżeli mamy osobę, którą jak to często pacjenci opowiadają “połamało i nie jest w stanie się wyprostować”, to jak jeden, dwa dni odpocznie, uspokoi się, zadba o sen, to też się tragedia nie stanie, jeżeli rzeczywiście odpocznie, jeżeli wszystkie ruchy są utrudnione. U większości osób jednak coś jesteśmy w stanie zrobić. W ostrym bólu, dla mnie najprostszym zaleceniem jest spacer, chyba najbardziej naturalny, bezpieczny, coś co najczęściej lubię zalecać zarówno u osób z bólem pleców, jak i u osób ze skręconą kostką. 

Zauważmy, że jak mamy jakąś dużą kontuzję, mamy ostry ból, to bardzo często doszło do niego podczas gwałtownego ruchu albo przez długi czas, długo, mocno pracowaliśmy, czyli nadwyrężyliśmy mocno ciało. To nie jest tak, że potem mamy nic nie robić, myślę, że możemy podpatrzeć to, co robią sportowcy. Sportowcy też często przeginają i oni traktują swoje ciało jako narzędzie pracy, więc też nie zachęcam do tego, żeby aż tak bardzo forsować ciało, natomiast każdy sportowiec po urazie nie oczekuje tego, że on po 1-2 dniach wróci na 100% do pełnej sprawności, tylko on ten poziom aktywności fizycznej zmniejsza do 20%, powoli, stopniowo adaptuje tkanki do obciążeń. My też mając ból ostry, czy to po kontuzji pleców, czy po kontuzji jakiejkolwiek części układu ruchu, my chcemy zejść z obciążeniami niżej, tymi naszymi codziennymi obciążeniami i powoli, stopniowo budować adaptację tkanek na obciążenie. 

Budujemy, adaptujemy układ nerwowy do obciążeń, czyli uspokajamy układ nerwowy, dajemy mu zapewnienie, że się regenerujemy i czujemy się coraz lepiej, żeby on nie był nadaktywny, więc powolne, stopniowe budowanie aktywności ruchowej pozwala nam budować bezpieczeństwo w obrębie układu nerwowego, a dwa – po kontuzji też nasze tkanki ulegają przebudowie. Nowe włókna kolagenowe czy inne włókna w naszym ciele, które się odbudowują, one też potrzebują być stopniowo i powoli wzmacniane. To jest w pewnym sensie nowa struktura, która potrzebuje na początek obciążenia mniej, a potem powoli, stopniowo chcemy wracać do tego, co robiliśmy.

 

T: Jeśli chodzi o ból przewlekły, czy w ten sam sposób postępujemy? Czasami działamy w ten sposób, że jako fizjoterapeuci zalecenia możemy dawać też zdalnie, nie do końca znamy tę osobę, oczywiście wykluczając te czerwone flagi czy czasami mamy nawet dokumentację medyczną, to możemy zalecać jakieś formy aktywności ruchowej. Na co pacjent ma zwrócić uwagę, żeby wiedział czy to jest dla niego dobre, czy nie?

 

D: Tutaj mądre głowy się nad tym zastanawiają od wielu lat. Jest to ogromne wyzwanie, mówi się, że ten ból przewlekły, taki ból, który trwa powyżej 3 miesięcy obecnie dotyka nawet powyżej 20% globalnego społeczeństwa na ziemi, jest to spore wyzwanie. Gdyby to było bardzo proste, to byśmy sobie z tym łatwiej się uporali, cała trudność jest w tym, że mamy ponad 8 miliardów różnych przypadków na ziemi. Każdy jest inny i w takim moim odczuciu to bardzo ważne jest, żeby fizjoterapeuta nauczył drugą osobę w jaki sposób odczytywać sygnały z ciała, jak je interpretować, jak z nimi współpracować, jak być własnym trenerem.

My jako fizjoterapeuci czy trenerzy personalni nie jesteśmy w stanie być z tą osobą 24 godziny na dobę, chyba że jesteś wybitnym sportowcem i masz ciągłą opiekę, ale nie łudźmy się, nie mamy do tego dostępu, jesteśmy sami przez większość doby. Musimy wiedzieć, umieć odczytywać sygnały z ciała. Osoba z przewlekłym bólem, którą boli od wielu miesięcy albo od wielu lat jest bardzo wyczulona na te sygnały i obserwuje sygnały negatywne.

 

T: Jakie to mogą być sygnały? 

 

D: Skupia się przede wszystkim na bólu, natomiast ból, to nie jest jeden objaw takich przewlekłych dolegliwości, bo ból nie musi oznaczać cierpienia. Zmiany emocjonalne, zmiany w zachowaniu, problemy ze snem są współtowarzyszącymi objawami przewlekłego bólu. Ludzie skupiają się przede wszystkim na bólu, obserwują ból, jesteśmy maniakami bólu, my jako fizjoterapeuci również. Ból cały czas obserwujemy.

Możemy mieć osobę, która czuje w klasycznej skali bólowej ból 6 na 10 po przejściu 500 metrów. Możemy wdrożyć pewne zalecenia, żeby ta osoba powoli, stopniowo budowała nawyk częstszego ruchu, jeżeli zależy jej na spacerach, to żeby to były częstsze spacery. Po 2 miesiącach ta osoba może czuć nadal ból 6 na 10, ale po przejściu 3 km, jest znacząca poprawa. Kiedyś mógł przechodzić 500 metrów i bolało, a teraz przechodzi 3 km. Świat medyczny skupia się na tym jednym parametrze, na bólu. Jeżeli skupimy się na tym parametrze, na bólu, to ta osoba czuje się cały czas tak samo, natomiast okazuje się, że chodzi 6 razy więcej. 

 

T: I ma lepszy sen na przykład. Ból jest ten sam, a zmienia się coś innego.

 

D: Jeżeli zmieni się sen, zmieni się też nastrój, zmieni się udział w życiu społecznym, a o to przecież nam chodzi, nie chcę też być źle zrozumianym, ale ból nie jest podstawowym parametrem, z którym my pracujemy jako fizjoterapeuci. Podstawowym parametrem jest partycypacja, udział w życiu społecznym, czyli czy dana osoba jest w stanie realizować hobby, pasje, czy jest w stanie pracować, to jest dla nas najistotniejsza rzecz. 

Byłem przez długi czas blisko osób niepełnosprawnych, w sporcie osób niepełnosprawnych i organizowaliśmy treningi piłki nożnej dla osób po amputacjach. Celem treningów było to, żeby osoby po amputacji mogły realizować swoje pasje, czyli powiedziałbym jeden z najwyższych celów, jaki możemy mieć w fizjoterapii. Na tym nam jako fizjoterapeutom zależy, żeby poprzez zmniejszanie bólu, poprzez to, że nie koncentrujemy aż tak mocnej uwagi na tym bólu, że zaczynamy brać aktywniejszy udział w życiu społecznym. Jak jesteśmy aktywniejsi społecznie, najprawdopodobniej będziemy się więcej ruszać, będziemy szczęśliwsi, więc wytwarzane są hormony, które mają działanie przeciwbólowe.

Jesteśmy istotami społecznymi, więc osoba, która regularnie biegała 10 km, 3 razy w tygodniu i biegała w grupie, to dla niej ogromnym problemem jest to, że po kontuzji już nie jest w tej grupie i cierpi. My też możemy zalecić np. żeby dołączył do troszeczkę mniej zaawansowanej grupy przez pewien czas i stopniowo, powoli przechodził dalej, bo psychicznie będzie się dzięki temu lepiej czuł, więc będzie miał mniej myśli krążących wokół bólu, a dzięki temu prawdopodobnie będzie lepiej spał, jak będzie miał aktywność ruchową, to będzie lepiej spał, co za tym idzie będzie aktywniejszy w ciągu następnego dnia. 

Sen generalnie to fundament pracy z bólem, uważam, że obecnie kompetencje fizjoterapeutów, to nie chodzi o to, że one się poszerzają, tylko kompetencje fizjoterapeutów się trochę przesuwają. Z biernego naprawiania ludzi na pomaganie ludziom, bycie przewodnikiem jak zarządzać własnym zdrowiem. Żeby lepiej zarządzać własnym zdrowiem fizjoterapeuta też musi mieć podstawową wiedzę jak wspomagać higienę snu, powinien się tym interesować, żeby wiedzieć jak pacjentowi poopowiadać o podstawowych zaleceniach z zakresu higieny snu. Powinien zrobić w tym zakresie podstawowe kursy.

Jak jesteśmy niewyspani, to jak staniesz na klocku Lego, to odczuwasz ból zupełnie inaczej, niż jak jesteś wypoczęty i na nim staniesz. Bodziec jest ten sam, ale jest on inaczej przetwarzany przez układ nerwowy. Osobę, którą boli, która w wyniku tego gorzej śpi, będzie bolało jeszcze bardziej, bo układ nerwowy jest bardziej wyczulony.

 

T: Fizjoterapeuci zajmują się regeneracją, a sen jest niezastąpioną formą regeneracji. Nawet jakbyśmy dysponowali sprzętem, specjalistami, to nie da się tej formy regeneracji zastąpić. 

 

D: Dokładnie, to jest fundament zdrowia. Podoba mi się też ewolucyjne podejście do fizjoterapii, czyli żeby zwrócić uwagę jak nasz gatunek żył przez większość czasu na ziemi, nie będziemy oczywiście już tak żyć, ale żeby spróbować pewne nawyki przełożyć, wdrożyć, zauważmy, że w różnych społecznościach łowiecko-zbierackich bardzo często mamy do czynienia z jakimiś formami, np. tańca, czy to Masajowie swoje skoki, czy w różnych kulturach mamy taniec. Po co oni to robili? Po to, żeby poderwać partnerkę, pokazać, że się jest lepszym, ale dwa, jest to też akt ruchowy, ruszamy się, ruszamy się w grupie, więc się wtedy czujemy bezpiecznie i często zalecam moim pacjentom to, żeby np. zaczęli tańczyć.

Osobom, których bolą plecy od dłuższego czasu i mają problem z tym, żeby pójść na spacer, mówią, że nie są w stanie chodzić na spacer. Wspominam o tym, że mogą włączyć sobie muzykę w swoim mieszkaniu, na słuchawkach i delikatnie do tej muzyki się pokołysać, potańczyć. Muzyka też może mieć działanie przeciwbólowe, jeżeli włączymy sobie spokojniejszą muzykę, to ona też reguluje nasze tętno. Nie chodzi o to, żeby włączyć muzykę hard rockową, bo wtedy jest stan wzbudzenia, ale żeby włączyć spokojną muzykę i do niej się pobujać. Ciężko po czymś takim czuć się gorzej. 

Pacjenci chcą od razu, ludzie chcą od razu robić bardzo dużo, bo oglądają media społecznościowe, widzą tych ludzi, którzy tak pięknie wyglądają i cały czas mają obraz świata, który jest idealny, zdrowy, pięknie wyglądający, każdy biega ultramaratony, każdy biega 40 km, a ja mam problem z przejściem 500 metrów, ze mną coś jest nie tak, ja już jestem trwale uszkodzona. Mają ten obraz, dlatego też dobrze byłoby tworzyć grupy dla osób, które mają podobne przeżycia, żeby oni między sobą mogli powymieniać się, grupy wsparcia, tak to działa w psychoterapii, tak działa to w dietoterapii, tak działa to w wyjściu z nałogów, a my ból odseparowaliśmy od medycyny, traktujemy go zupełnie inaczej.

 

T: Mówimy tutaj w kontekście bólu o zdrowym stylu życia, czyli nie tylko ruch, sen, odżywianie. Czy fizjoterapeuta powinien doradzać na temat żywienia? Czy nie powinniśmy tego zostawić dietetykom, czy tylko w jakimśtam zakresie też pacjentom pomagać i w tym obszarze?

 

D: Odpowiem nieelegancko, a czy dietetyk powinien swoim pacjentom, klientom wspominać o tym, żeby się trochę więcej ruszali?

 

T: Powinien.

 

D: Myślę, że powinien. 

 

T: Jest taki podstawowy zakres, ja o tym już mówiłem, że czy to będzie lekarz, czy dietetyk, fizjoterapeuta, trener, to podstawowe wytyczne powinien znać. Podstawowymi wytycznymi powinien się dzielić, nie tak że “proszę się więcej ruszać”, bo to nie jest wytyczna. Recepta na ruch, wiesz doskonale, że trzeba podać formę ruchu, częstotliwość, intensywność.

 

D: Cele zbudować.

 

T: Ogólne wytyczne, które da się przekazywać. Jeśli jest większy problem, to wtedy można skierować do specjalisty. Tak samo uważam, że w tych obszarach podstawowa wiedza może być przekazywana.

 

D: Rozmawiałem ostatnio z moim znajomym psychoterapeutą, który bardzo często jest zapraszany jako ekspert do różnych programów, rozmawialiśmy też o depresji, mówił, że w takich długofalowych analizach spacer, regularny spacer ma efekty podobne do antydepresantów. Psychoterapeuci zalecają regularny spacer i powinni zalecać regularną aktywność ruchową, ponieważ jest to nierozłączny element wspomagania pracy z osobami, które mają problemy z zaburzeniami nastroju czy depresją. Psychoterapeuci wspominają o ruchu, dietetycy wspominają też o ruchu, dietetycy zaczynają się szkolić z zakresu też technik behawioralnych. 

My tak jesteśmy odłączeni, że nie powinniśmy mówić o tym, w jaki sposób osoba z bólem ma kontrolować stres czy też jak radzić sobie z somatycznymi komponentami stresu, że od tego są psychoterapeuci, że od zaleceń dietetycznych są dietetycy. Przychodzi do nas ta osoba, która cierpi i co, mamy ją odesłać do kolejnych 4-5 specjalistów, żeby on się dowiedział podstawowych rzeczy? Te rzeczy nie są trudne, to są pewne ogólne wytyczne na temat żywienia. Żywienie przeciwbólowe tak naprawdę to jest zbliżone do diety śródziemnomorskiej. My nie musimy z każdym pacjentem o tym rozmawiać, ale chodzi o to, żeby słuchać i żeby wyłapać te kluczowe elementy, z którymi dana osoba ma problem. 

Spotykam osoby starsze, które przychodzą do mnie do gabinetu i mówią “wie pan, ja mam problem z ruchem, moje ulubione zajęcie to siąść z koleżanką i jemy sobie ciastka przy kawie”. Jeżeli usłyszysz taką informację, to dobrze byłoby też napomknąć na temat tego, że nadmiar cukru, bo być może ona jeszcze 2-3 łyżeczki daje do kawy 3-4 razy dziennie, albo do herbaty i pije taki syrop, tak jak kiedyś się piło. Łyżeczek cukru zbiera w ciągu dnia 20-30 albo jeszcze więcej, a zalecenia mówią, że dobrze byłoby być poniżej 9, a najlepiej koło 6, to chyba powinniśmy też o tym wspomnieć, bo ciężko nam będzie pracowało się z tą osobą, jeśli ona nie zmieni swoich nawyków żywieniowych.

To co jemy wpływa na kondycję układu immunologicznego, czyli na wytwarzanie prozapalnych białek, cytokin, które podrażniają układ nerwowy, sprawiają, że układ nerwowy jest bardziej wzbudzony, bardziej czuły. Dieta, to co jemy, ma też wpływ na to w jaki sposób pracuje nasz układ nerwowy, dlatego nie musimy wchodzić w bardzo specjalistyczne wytyczne dotyczące żywienia, proporcji, gramatury itd. Ja nie pracuję ze sportowcami, więc jest mi łatwiej, moi pacjenci nie potrzebują bardzo specjalistycznej diety, żeby osiągnąć o jeden procent wynik lepszy w półmaratonie, im na tym nie zależy. Nie będę potrafił tego zrobić, to będzie musiał zrobić bardzo doświadczony dietetyk, ja w te kompetencje nie wchodzę. 

Większość osób, które w tej chwili mamy, spotykamy, bardzo często te swoje nawyki żywieniowe ma bardzo przesunięte w kierunku niezdrowym. Powinniśmy też wytłumaczyć jaki to może mieć związek z bólem, wspomnieć o tym, że nam będzie łatwiej się pracowało, współpracowało jeżeli te nawyki troszeczkę pani zmieni, może warto zamiast cukru używać erytrolu, zamiast ciasta z ulubionej piekarni może coś mniej słodkiego, może jakiś owocowy deser, możemy napomknąć na temat tych rzeczy. Ciężko jest też być aktywnym ruchowo wtedy, kiedy się odżywiamy w taki sposób niesportowy. Nie chce się nam iść na spacer wtedy, kiedy najesz się obiadu.

Zrobiono takie w XX wieku analizy, że najpopularniejsza książka dietetyczna w Stanach Zjednoczonych albo w Wielkiej Brytanii, okazało się że na przestrzeni kilkudziesięciu lat o 20 albo nawet o 40% zwiększyła się kaloryczność posiłków, które oni tam proponują. Przepisy są te same, a ich kaloryczność się zwiększyła, bardzo ciekawa rzecz. Talerze w restauracjach się powiększyły. Śmieszna, ale ciekawa analiza, zmierzono jak na przestrzeni lat jak zmieniały się obrazy Wielkiej Wieczerzy. W starszych obrazach talerze proporcjonalnie do głowy były o kilkadziesiąt procent mniejsze, niż w tych obrazach, które maluje się niedawno. Zmienił się nasz obraz tego ile powinniśmy jeść. Korzystamy z większych talerzy, to są też bardzo proste rzeczy. 

Jako fizjoterapeuci, jeżeli zaczynasz się z tym interesować, możesz też zalecić swojemu pacjentowi, jeżeli wiesz, że ma problemu z nadwagą, czy opowiada o swoich niezdrowych nawykach żywieniowych, zalecić możemy by korzystał z mniejszych talerzy. Są teraz proste zalecenia dietetyczne dla osób, które mają problemy z przejadaniem się, czyli stosujemy techniki behawioralne polegające np. na tym, że usuwamy z mieszkania duże talerze i korzystamy z mniejszych. Jak mamy mniejsze talerze, to mamy tendencję do tego, że nakładamy mniejsze porcje. Najprawdopodobniej mniej zjemy. 

 

T: Jest dużo takich patentów, oczywiście tutaj mówisz o żywieniu, które jest elementem stylu życia, a pewnie też tak samo na ból wpływają używki różnego rodzaju, alkohol, palenie, to też nie sprzyja regeneracji, nie sprzyja temu, żeby ten ból się wycofywał.

 

D: Ja nie palę, nigdy nie paliłem, w moim domu nigdy nie było papierosów, moi rodzice rzucili jak ja się urodziłem, więc na zapach jestem dość wyczulony. Będąc bezpośrednim – jak przychodzi do mnie pacjent, to on mi nie musi mówić, ja raczej to wiem, czuję, że on pali papierosy regularnie. Ciężko będzie nam bardzo z taką osobą pracować, ponieważ jej układ krwionośny pracuje w taki sposób, że te tkanki są gorzej odżywione. To jest ogromne wyzwanie dla fizjoterapeutów.

 

T: Niekoniecznie dla fizjoterapeuty, tylko żebyśmy mieli świadomość, że to będzie wpływało na wychodzenie z problemu. 

 

D: Też dla nas jest to problematyczne, bo przychodząc do nas ktoś oczekuje, że mu pomożemy w miarę szybko. Jeżeli ta osoba pali od 30 lat i doznała incydentu rwy kulszowej, rwa kulszowa to jest pojęcie parasolowe, nie do końca medyczne, ale używane w literaturze, to jest mocny problem z ukrwieniem korzenia nerwowego. W dużej mierze to jest mniej problem mechaniczny, że coś na siebie uciska, a bardziej jest to problem z tym, że jakaś struktura koło korzenia nerwowego uległa mikrouszkodzeniu, dochodzi tam do zastoju płynów, dochodzi do wydzielania prozapalnych substancji, które podrażniają korzeń nerwowy i on staje się bardziej wrażliwy.

Jednym z celów fizjoterapii jest poprawa, drenowanie tych płynów, drenowanie najlepsze jest wtedy, kiedy się ruszamy, wysiłek aerobowy, fantastycznie poprawia ukrwienie czy poprawia zastój żylny. U osoby, która regularnie pali te naczynia krwionośne są tak obkurczone, że trudniej to osiągnąć. Cała trudność dla mnie jak rozmawiać z tą osobą, żeby powiedzieć jej, że to palenie ma też związek z jej bólem, dlatego właśnie że wpływa na odżywienie tkanek, ale żeby też tej osobie nie odebrać nadziei, bo ona może palić od 30 lat i nie rzuci palenia od tak.

 

T: Utwierdzisz ją w tym, że nie będzie łatwo.

 

D: Ona może zrezygnować, dla niej ta przeszkoda będzie tak ogromna, rzucenie palenia, że ona zrezygnuje ze wszystkiego. Po co ona ma się ruszać, jak ona i tak pali, to jest trudność. Bardziej widzę potrzebę, żeby wiedzieć jak z taką osobą rozmawiać, jakich strategii użyć, żeby on ograniczył palenie papierosów, żeby częściej zaczął się ruszać. On nie musi rzucić od razu, niech robi to stopniowo, niech zaczyna stopniowo zwiększać aktywność ruchową. Osoby palące papierosy również mają problemy ze snem, im ten głód włącza się też w nocy, oni się wybudzają, wstają i idą na papieroska, rozbudzają się, mają krótszy sen osoby które palą. 

Sen jest podstawowym narzędziem regeneracji, więc te rzeczy też powinniśmy umiejętnie, wiedzieć jak z tą osobą omówić, te kompetencje fizjoterapeutów wydaje mi się, że one się trochę zmieniają w ostatnich latach, tylko że to są trudne kompetencje.

 

T: To jest zebranie wiedzy z różnych pól od wielu specjalistów, na pewnym etapie możemy takie ogólne wytyczne dawać, a czasami trzeba wysłać do kogoś, kto się na tym zdecydowanie lepiej zna. Czasami takie odesłanie daje więcej korzyści, niż próba samodzielnego rozwiązania problemu u pacjenta.

 

D: To też jest dostrzegane, bo mamy kwestionariusze, które mają pomóc fizjoterapeucie, proste kwestionariusze składające się z kilku pytań, które zadajemy pacjentowi, jeżeli wyjdzie pacjentowi dużo punktów, to są zalecenia, żeby tego pacjenta odesłać do psychoterapeuty, może to jest poza naszymi kompetencjami. Jeżeli pacjent zdobędzie mniej punktów, to najprawdopodobniej jest to w naszych kompetencjach, żeby jego uspokoić, wdrożyć aktywność ruchową, czyli to też jest analizowane i też jest poruszane, żeby nie było tak, że ten pacjent chodzi od specjalisty do specjalisty, tylko żebyśmy wiedzieli, żebyśmy mogli obiektywnie zmierzyć.

Na stronach Australijskiego Stowarzyszenia Fizjoterapii są takie wytyczne dotyczące postępowania z bólem, gdzie są podane nazwy kwestionariuszy, które stosujemy, żeby zidentyfikować osoby, które być może bardziej kwalifikują się do psychoterapii czy też do wsparcia psychoterapią, wychodzą poza nasze kompetencje. Z większością osób, które nawet mają problemy z emocjami, fizjoterapeuta może pracować, bo jakie obawy ma osoba z bólem? Ma obawy takie, czy może się zginać, to przecież to nie psychoterapeuta o tym opowie, w naszych kompetencjach jest stworzyć takie warunki, przeprowadzić takie zalecenia behawioralne, przeprowadzić testy behawioralne, eksperymenty behawioralne, żeby pokazać temu pacjentowi, że zginanie jest bezpieczne. 

Trzeba stopniować aktywność, pokazać np. na sobie, ja np. często tak robię, że pokazuję ludziom “proszę popatrzeć”, ja praktycznie każdemu pacjentowi pokazuję jak dźwigam ciężki ciężar z ziemi w sposób zrelaksowany, nie szarpiący itd. Jeszcze nic mi do tej pory nie strzeliło w trakcie tego ruchu, a może się też to tak wydarzyć, bo jak się ruszamy, to im więcej się ruszamy, tym statystycznie większe prawdopodobieństwo, że coś się stanie. Wiemy, że zginanie, podnoszenie przedmiotów za pomocą kręgosłupa jest zdrowe dla pleców, jest potrzebne, jest podstawową formą ruchu kręgosłupa. Ćwiczenie o którym rozmawialiśmy przed nagraniem typu Jefferson Curl, jedno z podstawowych ćwiczeń dla osób z przewlekłym bólem pleców, z dyskopatią, może nie w fazie ostrej, chociaż też można je wykorzystać.

 

T: Jeśli nie powoduje nasilenia dolegliwości bólowych, to też je można wykorzystać.

 

D: Ja to ćwiczenie pokazuję bardzo wielu pacjentom. Pokazuję, biorę kettla 8 kg, wskakuję na krzesło z zachowaniem zasad BHP, krzesło jest stabilne i pokazuję to ćwiczenie. Jak z kettlem schodzę poniżej poziomu nóg, staram się pokazać, że to jest normalny, naturalny ruch. Gdy my obserwujemy ruch kogoś, to okazuje się, że pewne ośrodki w naszym mózgu, które są odpowiedzialne za ten ruch, one też są uruchamiane. Na tej zasadzie działają wizualizacje w sporcie – są podstawowym narzędziem w tej chwili w pracy sportowca. Wszyscy topowi sportowcy używają wizualizacji, wyobrażają sobie idealne uderzenie z karnego. Wyobrażają sobie idealny skok, dlatego, że pewne rejony mózgu które odpowiadają za sterowanie ruchem są uruchamiane. 

Gdy pokazujemy aktywność pacjentowi, to niektóre jego obszary mózgu, które są odpowiedzialne za ten ruch już zaczynają być uruchamiane. On też zaczyna być uspokojony, oczywiście nie dajemy mu od razu kettla, żeby on to zrobił, ale staramy się porozmawiać z nim co dla niego jest w tej chwili bezpieczne, np. jeżeli chodzi o zgięcie pleców. Pytamy się “co pana zdaniem – jaka forma zgięcia dla pana jest bezpieczna?”. Bardzo często osoby z bólem określą swoje możliwości dużo, dużo niżej, czyli powiedzą np. leżenie na plecach i podciąganie kolan do brzucha, to jestem w stanie zrobić, może nie w pełnym zakresie.

Możemy zrobić tak, powiemy mu “ok, rób to w domu przez najbliższy tydzień do kolejnej wizyty czy przez 3 dni, rób to”. Bardzo prawdopodobne, że ta osoba sama dojdzie do wniosku, że to jest bez sensu, że on może i chce więcej. Powinniśmy stosować takie strategie, żeby ta osoba, która przed nami siedzi sama podważyła swoje przekonanie. Jak ty podważysz, to on zacznie mieć opór, zacznie udowadniać “ale to, ale tamto, nie mogę”, to ok, masz rację, ty wiesz najlepiej, to rób. Potem on bardzo prawdopodobne, że przyjdzie i powie, że to było dla niego za łatwe, zróbmy coś więcej. Znowu rozmawiamy, pytamy się, ta osoba już może zobaczyć nasz tryb pracy i może nam już zaufać i może chętniej stosować się do naszych zaleceń, że może spróbuje coś więcej. 

Stosujemy powoli stopniowo ekspozycję na ruch, podstawowe narzędzie fizjoterapeuty, bo zalecenia odnośnie żywienia, snu, to jest dodatek, dobrze jest to mieć w swoich kompetencjach, bo ludzie chcą na ten temat porozmawiać. Podstawowym naszym narzędziem jest stopniowana ekspozycja na ruch, czyli budowanie planu, gdzie osoba z bólem będzie mogła powoli, stopniowo robić coraz więcej, co jest trudne. Jeżeli damy mu za dużo to ono się zrazi do ruchu, może całkowicie zrezygnować i całkowicie się zablokować. To jest ogromna trudność w kompetencjach fizjoterapeuty jak rozmawiać z ludźmi, jak zachęcać ich do ruchu, jak budować zdrowe nawyki, żeby były praktyczne wskazówki.

Odkryłem niedawno darmowe narzędzie, właśnie do utrzymywania nawyków, jest wiele takich aplikacji na smartfona, smartfon każdy ma praktycznie cały czas przy sobie. Zacząłem interesować się budowaniem nawyków, jak to robić, jak je utrzymywać, zacząłem rozmawiać z ludźmi z różnych branż, ale też z informatykami, którzy są otwarci na nowe technologie, którzy interesują się pracą głęboką, którzy interesują się rozwojem własnego umysłu, jak oni budują nawyki np. do regularnego czytania. Zaczęły mi podpowiadać różne aplikacje, wiele z nich ma wersje podstawowe darmowe i zainstalowałem sobie jeden z takich Habit Trackerów. Dla większości osób on będzie darmowy, bo do 10 nawyków można tam dać za darmo, jest to dużo.

Zacząłem eksperymentować więcej, wykupiłem dożywotni dostęp, kosztujący aż 30 zł. Powiem ci, że to ma niesamowite działanie, kiedy mam kalendarz z zaznaczonymi kropkami, gdzie zaznaczam sobie np. wyłączony telefon po godzinie 20. Na następny dzień jak już włączę telefon, to sobie zaznaczam kropkę, że zrealizowane. Oprócz tego, że mi się pojawiają fajne kropki, działają na wyobraźnię, to oprócz tego pojawia mi się w kółeczku liczba ile dni w ciągu to zrealizowałem.

 

T: Budujesz nawyk.

 

D: Czy udaje ci się go utrzymać. To na mnie tak niesamowicie działa, zainstalowałem to niedawno i dałem sobie nawyki w stylu wyłączyć telefon po 20., czytać godzinę dziennie, nie jeść po godzinie 20., sen poprawił mi się niesamowicie, skanować ciało tuż przed snem, proste techniki skanowania ciała, relaksacyjne, progresywna relaksacja mięśni, jakieś treningi uważności. Nastrój poprawił mi się fantastycznie, ruszam się dużo więcej, jakiś czas temu zainstalowałem sobie googlowską aplikację do śledzenia aktywności ruchowej, jak mam to zainstalowane, to się ruszam dużo więcej.

 

T: Są badania, które pokazują, że nawet jak krokomierza używasz, to robisz więcej kroków w ciągu dnia.

 

D: Bo fajne tabelki ci wyskakują, fajne kolorowe, to miło wygląda. Ja sobie to porównuję, ile się ruszałem teraz, a ile o tej samej porze roku rok temu. Teraz byłem na wakacjach, w ciągu 2 tygodni przeszedłem 250 km, spacerami, mimochodem. Nie trenowałem, nie robiłem żadnych treningów, jeżeli chodzi o spacery, to moim celem nie było to, żeby trenować, nie zmuszałem się do tego. Po prostu fajnie mi wskakiwały statystyki, więc chciałem w czasie wakacji to utrzymać i przeszedłem 250 km po plaży, po górach, w ciągu 2 tygodni. To było 20 km dziennie, na wakacjach, kiedy 2 dni były wyłączone całkowicie z chodzenia, bo zwiedzaliśmy samochodem, więc były dni, że przechodziłem 30-35 km, dzięki temu, że widziałem informację zwrotną. 

Wracając do aplikacji do nawyków, teraz przyjechałem tutaj, miałem też nagranie w telewizji i niestety przerwałem nawyk wyłączania telefonu po godzinie 20. Psychicznie się z tym czuję, bo wiesz, jedziesz do hotelu, chcesz być w kontakcie z żoną, coś jeszcze musisz załatwić, coś powtórzyć, sprawdzić i przerwałem ten nawyk. Już mi ta seria, ta linia się przerwała i jest mi z tym wewnętrznie źle, już chcę rekord pobić, nadrobić to, utrzymać ją. Proste rzeczy, takie techniki behawioralne, które też możemy wspomnieć pacjentom, każdy z nich ma telefon przy sobie. Wspomnieć o tym jak budować nawyki, jak bezpiecznie budować. Dla zbudowania trwałego nawyku podobno potrzebujemy 21 dni.

 

T: Chyba trochę więcej teraz pokazują.

 

D: Jest to troszkę, to może niektórych zrażać, natomiast wizualne sprzężenia zwrotne widzę na sobie, że mogą pomóc.

 

T: Dużo jest takich elementów, które mogą pomagać w budowaniu nawyków. Oprócz tego, że możemy analizować, to możemy robić coś wspólnie, z inną osobą. Tak samo przy budowaniu nawyku aktywności fizycznej, lepiej jest się z kimś umawiać na spacer, trening, niż robić to samodzielnie. Dużo jest takich recept na to, żeby wytworzyć nawyk i trwać w tym nawyku.

 

D: Dużo jest ogólnych recept, natomiast może przyjść osoba, która powie, że lubi spacerować sam. Ja też lubię iść sam, bo dla większości osób, tak jak mówisz, jak najbardziej budowanie nawyku łatwiejsze będzie w grupie, społecznie. Zachęcamy się, co powie koleżanka jak ja tego nie zrobię.

 

T: Rywalizacja czasami jest.

 

D: Ja jestem typem osoby, która zdecydowanie woli być bardziej niezależna. Mnie ogranicza to, że mój kolega może nie pójść o tej godzinie, kiedy ja chcę i to mnie zdenerwuje, to zależy od osobowości. Większość osób zdecydowanie lepiej będzie się czuła w grupie, ale tutaj znowu jest zadanie fizjoterapeuty, żeby rozmawiać, pytać, słuchać, często takie informacje padną między zdaniami. My nie jesteśmy w stanie zadać wszystkich pytań, które potrzebujemy, natomiast bardzo prawdopodobne, że jak my damy mówić drugiej osobie, to on opowie nam o najważniejszych dla siebie rzeczach. Bardzo prawdopodobne, że on będzie czuł, że to jedzenie nie do końca jest dobre, że cukru jest za dużo, może się krępować, żeby to powiedzieć, ale jak my mu damy mówić, nie będziemy przerywać, to on to pewnie powie między zdaniami, że ma problemy ze snem, że ma pracę zmianową, to też jest wyzwanie. 

Ważna umiejętność fizjoterapeuty to słuchanie, zadawanie pytań otwartych i paradoksalnie nie skupianie się aż tak mocne na bólu, nie pytanie ciągle o ten ból, nie koncentrowanie ludzi ciągle na tym jak się czują, ile tego bólu mają, bo oni zaczną go bardziej obserwować. Różne skale do mierzenia bólu są od wielu lat, natomiast one mocno zaczęły być rozwijane przez firmy sprzedające opioidy, ponieważ firmy, popularna ze Stanów Zjednoczonych firma, która wywołała epidemię uzależnień od opioidów, ona zachęciła lekarzy, informowała medyków, że ból jest jednym z najważniejszych parametrów życiowych, każdego mamy o ból pytać. Ból chcemy wytłumić, wygłuszyć, więc jak kogoś pytasz o ból i zaczniesz umiejętnie zadawać pytania, to każdego boli. Każdy musi dostać ten lek. 

 

T: Poszuka, zastanowi się.

 

D: Na pewno to znajdziesz, więc jak zaczniemy tak pytać, to na pewno coś znajdziemy. Oni zaczęli rozwijać skale bólowe, zaczęli je mocno propagować. Na każdym korytarzu, na sali chirurgicznej skala bólu, żeby przypominać na ile cię teraz boli. Troszeczkę zaczynamy od tego odchodzić, nie chodzi o to, żeby całkowicie o bólu nie rozmawiać i żeby nim się nie interesować, jest to parametr, który daje nam pewne informacje, natomiast tak jak mówiliśmy wcześniej – kogoś może boleć na 6 po przejściu 500 metrów, a za miesiąc będzie go bolało na 6 po przejściu 3 km. Jeżeli zanotujemy tylko informację o bólu, to cały czas boli go na 6, więc będziemy zawiedzeni, nasza mowa ciała i słowa, których użyjemy, pacjent odczuje to, że jesteśmy zawiedzeni, więc sam też będzie zawiedziony. 

Nie chodzi o to, żeby coś bagatelizować, omijać, ale zadawać trochę inne pytania, zwracać uwagę na inne rzeczy, pozytywnie wzmacniać pacjentów. Jeżeli mamy do czynienia z osobą, którą boli od roku – trzech lat, która mówi nam, że raz go boli, raz ma lepsze dni, raz gorsze, to raczej nie mamy do czynienia z chorobą, która poważnie zagraża życiu czy zdrowiu, więc to daje nam pewne bezpieczeństwo do pracy. Oczywiście każdą nową osobę też musimy przebadać, status neurologiczny, żeby też na wszelki wypadek być prawnie bezpiecznym, natomiast dwa – osoba, która do nas przychodzi musi czuć, że zostało sprawdzone wszystko, że nic nie zostało pominięte. Po to też przeprowadzamy badanie, bo u osoby, która była u 10 specjalistów w ciągu 3 lat nie znajdziemy nagle cudownej kuracji. 

On nie ma rozwijającego się nowotworu, bo on pewnie byłby wyłapany. Mimo wszystko prawnie musimy to przebadać, dwa – osoba musi mieć świadomość, wewnętrzne poczucie, że zostało sprawdzone wszystko i wtedy możemy dawać te zalecenia odnośnie tego, żeby więcej się ruszać, pomyśleć o tym jak się odżywiamy, jaki wpływ ma to jedzenie na chęć ruchu, na sen itd. 

 

T: Danielu, widzę że ten temat możemy ciągnąć jeszcze długo, bo tutaj wiąże się to co przed chwilką powiedziałeś, jeszcze odpowiednia komunikacja z pacjentem, jego przekonania musimy poznać, bo to też będzie wpływało. Dawanie ogólnych wytycznych i skupienie się na tym, na czym znamy się najlepiej, czyli recepcie na ruch, żeby odpowiednio adaptować, odpowiednio zwiększać możliwości pacjenta, a ten ból jest jednym z elementów, którego nie wolno pominąć, ale on nie jest najważniejszy w tym wszystkim. Dziękuję ci bardzo za dłuższą rozmowę, cieszę się, że w końcu udało nam się spotkać i mogliśmy na ten temat porozmawiać. Dzięki jeszcze raz.

 

D: Dziękuję.

 

T: Wszystkim przypominam, że podcast jest co drugą środę o godzinie 12:00, cały czas systematycznie, także zachęcam was do słuchania, oglądania, komentowania. Dzięki i do zobaczenia, cześć.

 

D: Dzięki, cześć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *