Ela Przygrodzka – biblioteka ćwiczeń pomysłem na trening.

Ela Przygrodzka – biblioteka ćwiczeń pomysłem na trening.

Transkrypcja odcinka nr 99.

W tym odcinku podcastu z Elą Przygrodzką rozmawiamy o bibliotece ćwiczeń i treningach z wykorzystaniem platform online.

Ela Przygrodzka – Instruktor fitness, trener personalny, Instruktor Les Mills. Od kilkunastu lat pracuje w branży sportowej, zarządzając klubami i sieciami fitness. Obecnie wspołpracuje z Medicover Sport. Wraz z zespołem specjalistów stworzyła projekt Exercise Library, czyli platformę treningową online, z której korzystają zarówno trenerzy jak i klienci. W życiu kieruje się zasada, że trzeba robić to, co się kocha… I dlatego promuje aktywność sportową na co dzień.

Z Elą rozmawiamy między innymi o:

✅ tym dlaczego została instruktorką fitness

✅ jej doświadczeniu z różnymi formami ruchu

✅ pomyśle na stworzenie Exercise Library

✅ tym jak korzystać z platformy aby mieć rezultaty

✅ zaletach korzystania z portalu

✅ rozwoju rozwiązań online do treningu

✅ jej recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

E – Ela Przygrodzka

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Zanim zaczniemy, chciałem przypomnieć, że możecie się zapisywać do newslettera na stronie www.receptanaruch.pl, będziecie wtedy na bieżąco z odcinkami. Dzisiaj moim gościem jest Ela Przygrodzka.

 

E: Cześć.

 

T: Ela jest instruktorką fitness i twórczynią Biblioteki Ćwiczeń. Powiedz mi jak to się zaczęło z fitnessem u ciebie?

 

E: Z fitnessem zaczęło się 100 lat temu.

T: Nie wyglądasz na tyle.

 

E: Sport konserwuje, tak to działa. Z fitnessem się zaczęło 18 lat temu, najpierw chodziłam na zajęcia, ale też przede wszystkim tańczyłam. Z tańca się wzięła pasja do fitnessu. W tamtych czasach fitness był bardziej taneczny, pewnie oboje pamiętamy zajęcia choreograficzne na stepie, zajęcia choreograficzne na podłodze, więc fitness był naturalnym drugim krokiem.

Miałam podstawy taneczne i zaczynałam prowadzić zajęcia fitness nawet jeszcze przed studiami, pojedyncze. Również najpierw zajęcia taneczne dla dzieci, a potem poszło to dalej i tak już zostało, ponieważ kocham to robić, kocham pracę z ludźmi, energię, która płynie z sali, z grupy. Mam porównanie, bo próbowałam również treningów personalnych, jestem też trenerem, ale kiedy miałam wybór, to trening personalny odszedł w cień, bo dla mnie grupa, która daje siłę i to co się dzieje na zajęciach, te endorfiny, to jest coś niesamowitego.

 

T: To jakie zajęcia lubisz najbardziej? Jakie prowadzisz, jeśli chodzi o grupowe formy fitnessu?

 

E: Po tylu latach już się prowadzi wszystko. Ja prowadzę wszelkie formy wzmacniające, plus zajęcia Les Mills, zajęcia na rowerach i również formy Body Mind, pilates, zdrowy kręgosłup, stretching. Z moich absolutnie ukochanych Bodycombat Les Millsa, czyli trening z elementami sztuk walki. Lubię bardziej dynamiczne zajęcia, intensywne, chociaż od kilku lat doceniam też fakt, że równowaga jest potrzebna i zajęcia Body Mind, rozciągające, po to żeby nasz organizm był w lepszym stanie, są zdecydowanie niezbędne, więc parę razy w tygodniu takie spokojniejsze zajęcia, Body Balance czy zdrowy kręgosłup bardzo chętnie.

 

T: Dużo prowadzisz takich zajęć? Ile w tygodniu godzin ćwiczysz razem z osobami, które do ciebie przychodzą?

 

E: To się zmieniło na przestrzeni lat. Jeszcze w czasach Pure Jatomi było tak, że byłam etatowym instruktorem fitness, natomiast w tej chwili prowadzę trochę mniej zajęć, trochę to wynika z tego, że zmieniła się specyfika w klubach, jest mniej zajęć od czasu lockdownu. Swoich godzin mam 12-14 i zawsze jakieś zastępstwo jeszcze, jak trzeba komuś pomóc, jeśli mam taką możliwość, to też bardzo chętnie.

 

T: Kiedy powstał pomysł stworzenia Biblioteki Ćwiczeń? Jak to w ogóle się wydarzyło?

 

E: Wbrew pozorom pomysł powstał dużo przed lockdownem, bo ponad rok, natomiast lockdown przyspieszył realizację. Zarówno osoby, które współpracowały za mną w zespole jako modele wykonujący ćwiczenia, jak i fotograf, ja, cały zespół mieliśmy więcej czasu, którego nie chcieliśmy mieć w tym lockdownie.

W ten sposób szybciej zrealizowaliśmy projekt, natomiast sam pomysł był wcześniej. Wziął się stąd, że po pierwsze za granicą zaczęło się robić popularne modele online, coraz częściej było mówione w mediach fitnessowych międzynarodowych, typu Health Club Management itd., że online to jest przyszłość fitnessu, przyszłość siłowni, że ludzie lubią sobie korzystać z Youtube czy z innych filmików. Duże sieci fitness zaczęły wchodzić w różne platformy online, które oferowały treningi. U nas w Polsce na tamten moment nie było takiej platformy i do dzisiaj nie ma takiej, która oferuje nie zajęcia, a plany treningowe.

 

T: Wiemy, że znane postacie związane z ćwiczeniami mają swoje całościowe programy.

 

E: Tak, tam jest cały program, wybierasz sobie płaski brzuch czy mega spalanie, robisz 30 minut, trenujesz z trenerem. W Bibliotece Ćwiczeń jest tak, że tworzysz plan treningowy. Jest to portal, który jest zarówno dla trenerów, instruktorów, jak i dla klientów, bo jako trener możesz mieć swoją bazę klientów i tworzysz dla nich plany, to jest ekspresowe w porównaniu z tradycyjnym tworzeniem planów, bo w wyszukiwarce wyszukujesz ćwiczenia, dodajesz, powstaje plan treningowy, możesz go pobrać w pdfie, klient dostaje estetyczną formę planu ze zdjęciami i opisem ćwiczeń.

Jeśli klient też ma konto na platformie, to może bezpośrednio przez platformę udostępnić plan i klient go dostaje u siebie, wtedy nie tylko ma zdjęcia i opis, ale też może sobie odtworzyć film i sprawdzić technikę. Jeżeli chodzi o technikę, to jestem przekonana, że nasz zespół jest rewelacyjny, bo w zespole były osoby z doświadczeniem, fizjoterapeuci, dietetycy, trenerzy po kilkanaście lat doświadczenia, szkoleniowcy, np. Paweł, który jest szkoleniowcem w Kettlebells. Robili to świetnie, technicznie jestem przekonana, że może być to inspiracja.

 

T: Znam ten model, bo sam korzystam z podobnej platformy, ale kierowanej do fizjoterapeutów, żeby układać programy dla osób, które mają problem z kręgosłupem, są po operacji stawu i tam można konkretne ćwiczenia dobierać. Korzystam z platformy międzynarodowej, tam jest około 20 000 ćwiczeń, nie wiem ile Biblioteka Ćwiczeń zawiera.

 

E: U nas jest około 1500 ćwiczeń, to zabrzmiało bardzo skromnie, ale uważam, że to bardzo duża baza, zwłaszcza, że nie zawieramy w tym jeszcze ćwiczeń na maszynach. Jest plan, żeby je dołożyć, natomiast naszym priorytetem były ćwiczenia funkcjonalne, z własnym obciążeniem, z drobnym sprzętem takim jak rollery, duoball, mini bandy, power bandy, stepy, dlatego że platforma miała swoją premierę w czasie lockdownu, więc drobny sprzęt ludzie mieli w domu, a maszyn większość ludzi nie ma. Po drugie często jest tak, że osoba, która przychodzi na siłownię na maszynach sobie poradzi, maszyna prowadzi po pewnej trajektorii ruchu, natomiast nie do końca wie co zrobić z tym sprzętem, który leży.

 

T: Którą maszynę też wybrać.

 

E: Tak. Filtrując na poziomie jakim jesteś zaawansowania, podstawowym, średniozaawansowanym, wybierając grupy mięśniowe, które chcesz trenować możesz dobrać sobie taki sprzęt, z którym jako klient przychodząc na siłownię niekoniecznie wiesz co zrobić, lub jako trener też bardzo często jest tak, że my trenerzy mamy swój repertuar ćwiczeń i czasami ciężko jest nam wyjść poza, bo jesteśmy przyzwyczajeni, to działa, lubimy je. Tutaj można znaleźć inspiracje takich ćwiczeń, o których się czasami zapomniało, takich które by nam do głowy nie przyszły.

 

T: Są dalsze plany jeśli chodzi o rozwój platformy, tak? Będą tam jeszcze dokładane ćwiczenia z maszynami na przykład.

 

E: Taki jest plan. W tej chwili powoli sobie projekt rozwijamy, na razie docieramy do indywidualnych trenerów, indywidualnych klientów, osób które tworzą sobie swoje plany treningowe, natomiast w tej chwili jesteśmy na etapie domykania kilku projektów, które może nam pozwolą na szerszą współpracę. Wtedy będziemy działać w takim kierunku, w jakim się zdecydujemy z daną instytucją.

 

T: Jestem całkowicie laikiem, wiem że jest taka platforma, chcę z niej skorzystać, to od czego powinienem zacząć? Ktoś ma mi podpowiedzieć czy mogę samodzielnie przejść etapy, platforma mi podpowie, które ćwiczenia są dla mnie, a które nie? Jak to wygląda od strony praktycznej?

 

E: Masz kilka opcji jako potencjalny klient. Pierwsza – 14 dni to okres próbny, więc możesz sobie przetestować platformę nie płacąc za nią i zobaczyć czy jest dla ciebie, natomiast ja myślę, że dla większości osób trenujących rekreacyjnie to jest świetne rozwiązanie. Zakładasz konto i wypełniasz formularz, uzupełniasz na czym ci zależy, które grupy mięśniowe są twoimi priorytetami itd. Taki formularz może ci posłużyć jeśli będziesz chciał nawiązać współpracę z trenerem, on go otrzyma, służy jako formularz klienta, gdzie będzie wiedział jakie kontuzje przeszedłeś, czy bierzesz jakieś leki.

 

T: Wtedy potrzebuję trenera.

 

E: Tak, ale jeśli go nie chcesz, a chcesz trenować z Biblioteką, to na początek są gotowe plany treningowe, które są na bieżąco dodawane do Biblioteki. Są tworzone przez naszych ekspertów, którzy z nami współpracowali na etapie tworzenia platformy i są opisane, czy to jest plan dla początkujących, średniozaawansowanych, które partie mięśniowe trenuje, jaki sprzęt jest ci potrzebny. Jeśli określasz, że ćwiczysz w domu, to wybierzesz sobie plan bez sprzętu, np. z mini bandem. Jeśli jesteś na siłowni, to możesz wziąć plan, w którym jest sztanga, step itd. Jest też określony cel danego planu, redukcja, odbudowa masy mięśniowej, rozciąganie, zależnie od twojego celu treningowego możesz gotowy plan wybrać.

Jeśli chcesz stworzyć swój własny plan, bo wiesz jak trenować, tylko szukasz inspiracji ćwiczeniowych, to wchodzisz w tzw. kreator programów treningowych i wybierasz dowolne ćwiczenia używając filtrów, żeby nie musieć wertować 1500 ćwiczeń, tylko wybierając sobie trening np. na barki z użyciem hantli i wyskakuje ci baza ćwiczeń, z tej bazy wybierasz, wpisujesz swoje obciążenie, ilość powtórzeń, ilość serii, przerwę między seriami, wszystkie podstawowe parametry.

Jeżeli zapiszesz taki plan, to będzie dostępny u ciebie na koncie i tylko dla ciebie, nie udostępniasz go wszystkim użytkownikom, ale to jest twój własny plan, który możesz sobie pobrać na telefon w wersji pdf. Możesz go też odtworzyć w wersji online, obejrzeć filmik, posłuchać i poczytać instrukcje, zobaczyć jak to działa, poprawić technikę patrząc na osobę, która wykonuje trening.

Jeśli decydujesz się na konsultację z trenerem, to możesz wziąć swojego trenera, on może dla ciebie stworzyć plan, ale możesz też znaleźć jednego z naszych trenerów, którzy są w bazie, obejrzeć profil takiego trenera, zobaczyć jakie ma szkolenia, w czym się specjalizuje, czy to jest trener, który odpowiada profilowi osoby, której szukasz i do takiej osoby się odezwać, z informacją, że chciałbyś rozpocząć współpracę. Jest taka funkcja, mini messenger na platformie, gdzie można się skomunikować z trenerem i wtedy on przejmuje dowodzenie.

 

T: Brzmi nieźle, dla każdego coś macie do zaproponowania.

 

E: Jest to wersja trochę bardziej zaawansowana, niż myślałam, kiedy zaczynałam działania. Myślałam, że to będzie takie proste, będą ćwiczenia, będziesz sobie wybierać, a potem w miarę rozwijania się projektu pojawiały się nowe pomysły. Byłoby super, gdyby się udało udostępnić plan treningowy przez platformę – no dobra, itd.

 

T: Dostaję taki plan, mogę dostać od trenera na maila?

 

E: Tak, dostajesz informację, że pojawił się dla ciebie nowy plan. Jeśli nie masz konta, a trener ma to dostajesz go w pdfie, tylko strata jest taka, że w pdfie nie obejrzysz filmiku.

 

T: Nie masz techniki dokładnie opracowanej. Dużo osób korzysta w ogóle, jakbyś popatrzyła w ogóle na rynek fitness, to jak dużo i jak może się to zwiększyło korzystanie z różnych form online, niekoniecznie w klubie z trenerem, czy bezpośrednio jak ktoś sam ćwiczy.

 

E: Jestem zaskoczona, bo myślałam na pewnym etapie, że po pandemii wszyscy się tak ucieszą, że otworzyli siłownię, że w ogóle online pójdzie w odstawkę. Okazuje się, że wielu moich klientów, którzy chodzili przed lockdownem 5 razy w tygodniu do klubu, teraz w wyniku zmiany nawyku, tego że pracują z domu, muszą się dziećmi zająć, coś tam się dzieje, przychodzą do klubu 2 razy w tygodniu, a oprócz tego trenują w domu. Bardzo często to, że ktoś trenuje w domu nie znaczy, że od razu rezygnuje z klubu, zmienia swoją rutynę.

Często jest też tak, że osoby trenujące w klubie nie mogą sobie pozwolić na trenera, albo nie chcą, są różne powody i przynoszą ze sobą program w telefonie, który ktoś im rozpisał online, który sobie znaleźli na Youtube i z takim programem ćwiczą. Wedle statystyk na ten moment w Polsce około 20% osób trenujących korzysta aktywnie z różnego rodzaju wsparcia online. Światowo np. pamiętam dane ze Stanów, które mnie zaszokowały, że mimo ponownego otwarcia klubów ponad 80% osób trenujących ciągle korzysta lub wspiera się rozwiązaniami online.

 

T: Pewnie chodzi też o filmiki na Youtube, nie tylko takie platformy.

 

E: Myślę osobiście, że na Youtube również można znaleźć dużo świetnego kontentu.

 

T: Tylko trzeba się napracować, żeby go znaleźć.

 

E: Do tego zmierzam, jeśli osobiście miałabym szukać na Youtube i poświęcać czas na znalezienie, to w tym czasie można zrobić trening. Również bym się skierowała do źródeł, które są profesjonalnie przygotowane przez specjalistów, gdzie wiemy, że jakość na pewno jest.

 

T: Jakość na pewno jest. Są badania dotyczące fizjoterapii, porównania programów gdzie bezpośrednio trenuje się z fizjoterapeutą i programów online. Głównie chodzi o ćwiczenia, także skuteczność jest taka sama, także te rozwiązania online mają uzasadnienie. Nie trzeba koniecznie być bezpośrednio z osobą, która cię prowadzi. Oczywiście fajnie co jakiś czas się spotkać, żeby zweryfikować, ocenić, zdiagnozować, ale prowadzenie to jak najbardziej. Sam korzystam z takiej formy, że spotykam się z kimś raz na 4 tygodnie, po to żeby zobaczyć jak ta osoba funkcjonuje, żeby ją ocenić, ale później program dostaje ode mnie rozpisany na te 4-6 tygodni, w zależności od potrzeb i pracuje samodzielnie. Jest tylko jeden taki haczyk, chciałem żebyś sama powiedziała jak to wygląda, chodzi o motywację.

 

E: Szczerze mówiąc, prawda jest taka, że motywacja to haczyk u tych co ćwiczą online i u tych co ćwiczą na żywo. Bardzo często jest tak, że ktoś zaczyna treningi na siłowni, po miesiącu mu się odechciewa. Myślę, że to trochę tak działa, że jeśli ktoś ma tą motywację żeby zacząć, to na początku będzie działał niezależnie od tego jaką formę wybierze. Dlatego właśnie fajnie jest się raz na jakiś czas spotkać, bo uważam, że jeśli ktoś trenuje przez miesiąc online i wie, że po miesiącu spotka się z trenerem, to nawet jak motywacja spada, to w efekcie tego spotkania ona zawsze wzrośnie z powrotem. Jak trener powie “zrobiłeś postęp”, będzie troszkę łatwiej.

 

T: Trener zawsze będzie mógł sprawdzić.

 

E: To też swoją drogą. Patrząc na klientów i na to, co się dzieje wydaje mi się, że trening w domu potrafi być czasami dużo bardziej przyjazny dla osób, które nie mają motywacji. Brak motywacji czasami dotyczy tego, że nie chce mi się ubierać w strój sportowy, ładniejszy, żeby się pokazać na siłowni, iść na siłownię, na którą czasami trzeba dojść czy dojechać. W domu można po prostu odpalić sobie telefon czy telewizor, ubrać zwykłe dresy, nikt się nie przejmuje tym, że nie ma makijażu, albo ma lekko rozczochrane włosy i zrobić trening nawet w 20 minut.

Moje wrażenie jest takie, że niektóre osoby, które np. mówią “nie mam czasu, bo poświęcam na trening godzinę, czyli poświęcam 3 bo muszę dojechać, wrócić, przebrać się” jak mają poświęcić godzinę tylko we własnym domu, to zrobią to szybciej. Oczywiście są też osoby, które potrzebują kontaktu na żywo, jak nie ma bata nad nimi w postaci trenera czy instruktora, to nie ma szans. Ja jako instruktor jestem pierwszą osobą mówiącą, że online nigdy nie zastąpi człowieka, w ogóle nie ma takiej możliwości, bo ta energia, która przepływa między ludźmi, to że trener czy instruktor podejdzie, powie ci żebyś wyprostował plecy i wiesz, że to jest do ciebie, a nie gadanie w powietrze, to że osoba skoryguje twoje ćwiczenia, podsunie ci nowy pomysł, to jest nie do zastąpienia.

Jeżeli ma to pomóc w byciu bardziej regularnym, ma to podnieść twoje umiejętności techniczne czy ułatwić pracę, usprawnić pracę w układaniu planów treningowych, to online jest świetnym uzupełnieniem tego co się dzieje na żywo na siłowniach i nie jest konkurencją, jest rozbudowaniem oferty.

 

T: Szczególnie myślę oszczędność czasu albo dla osób, które wstydzą się pójść na siłownię.

 

E: Tak, są też takie osoby. Myślę, że łatwiej dla nich byłoby zacząć we własnym domu.

 

T: Przełamać się.

 

E: Jak ktoś mi mówi, że przez pół roku się wahałam czy przyjść na zajęcia, bo to jest duża grupa, wszyscy się patrzą, to ja zawsze staram się bagatelizować i wytłumaczyć, że to naprawdę jest tak, że ja wiem, że każdemu się wydaje, że wszyscy patrzą tylko na nas, ale wszyscy patrzą tylko w lustro i na siebie, bo każdy jest skupiony na tym, żeby trening przetrwać. Jeżeli ktoś ma takie przekonanie to rzeczywiście lepiej i łatwiej jest przełamać pierwszy wstyd, lekkie poczucie, że nie wie jak się odnaleźć i przyjść po jakimś czasie, może już bardziej na pewniaka bo pewne podstawowe ćwiczenia opanował.

 

T: Zgadzam się z tobą całkowicie. Myślę, że te rozwiązania będą coraz bardziej popularne i kwestia tylko dobrania do swoich potrzeb, do swojego charakteru tego czy będziemy ćwiczyć z trenerem czy sami, czy będziemy korzystać z gotowych rozwiązań online.

 

E: Dokładnie tak jest. Bardzo mocno śledzę to co się dzieje za granicą. Duże, największe sieci typu Basic-Fit, Crunch itd., duże grupy klubowe mocno się rozwijają pod kątem online, nawet traktują to jako rozszerzenie swojej oferty, bo dość często to zachęca do tego, żeby klient został w klubie. Jeśli nie mogę przyjść do klubu, ale mam ofertę online, to trochę tak jakbym mogła, tylko wykonuję ten trening u siebie. Myślę, że w Polsce ten trend się będzie rozwijał i pewnie kiedyś każdy znajdzie coś dla siebie, jedni będą robić pełny trening, np. zajęcia grupowe online, a inni wezmą gotowy plan treningowy i pójdą z nim na siłownię.

 

T: Rozwój jest pewny i nawet patrząc na niektóre sporty, przecież są sporty, w których już się używa rozszerzonej rzeczywistości, wirtualnej rzeczywistości, gdzie osoby trenują z okularami. Podejrzewam, że z treningiem już są takie rozwiązania, ale jeszcze nie tak bardzo popularne i ciekawy jestem jak to będzie dalej się rozwijało.

 

E: Les Mills wprowadził takie rozwiązanie do treningu Bodycombat, w okularach się trenuje i wirtualne stworzenia się zabija.

 

T: Próbowałaś?

 

E: Nie miałam okazji, ale widziałam, robi to wrażenie. Myślę, że prędzej czy później też do nas dotrze. Jest to coś takiego, co w jakiejś formie było poprzedzone grami, które naśladują grę w tenisa, człowiek się rusza, to była taka pierwsza forma tego typu interaktywnych treningów.

 

T: Elu, jaka jest twoja recepta na ruch?

 

E: Moja recepta na ruch, to przede wszystkim się ruszać. Obserwuję bardzo dużo u klientów “wymówek”, to często są osoby, które chcą się ruszać, ale mają bariery, które sami sobie stawiają w głowie – “nie pójdę na te zajęcia fitness, bo są zbyt zaawansowane, na siłownię nie pójdę bo tam jest dużo panów, będą się patrzeć że robię coś źle”. Panowie mówią “nie pójdę, bo wszyscy moi koledzy są dobrze zbudowani, ja dopiero zaczynam i wstyd mi między nimi z małymi ciężarkami”. To są bariery, które stawiamy sobie w głowie, a prawda jest taka, że jak się zaczyna to najważniejsze jest to, żeby robić to i robić to systematycznie.

Druga sprawa jest taka, uważam że to jest podstawa, siłownia nie jest dla każdego, fitness nie jest dla każdego. Tego typu trening jest moim ukochanym i chciałabym zarazić wszystkich, ale nie jest dla każdego. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć taką formę ruchu i taki rodzaj, który sprawia nam przyjemność. Nie każdy chce być zawodowym sportowcem, większość chce po prostu trenować dla zdrowia i najważniejsze to znaleźć to, co nam daje radość, a wtedy z motywacją nie będzie problemu, albo będzie mniejszy.

Czasami obserwuję osoby, które przychodzą na siłownię i mówią “ja to nie lubię dźwigać ciężarów, nie lubię tego, ale muszę bo to dla zdrowia”, kiedy właśnie nie musisz, możesz pójść na basen, na tenisa, na rolki, rower, to też jest sport, który da ci podstawową aktywność i endorfiny, które są nam wszystkim bardzo potrzebne.

 

T: Dziękuję ci bardzo, było mi bardzo miło.

 

E: Dziękuję.

 

T: Wszystkim przypominam – podcast co środę o godzinie 12:00. Jeśli macie pomysły na tematy, których jeszcze nie było w podcaście, to podrzucajcie pomysły i postaramy się je zrealizować. Dziękuję bardzo, do zobaczenia.

 

E: Dzięki, cześć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *