Kamil Kozielewicz – Wing Foil – lewitacja nad wodą gwarancją frajdy.

Kamil Kozielewicz – Wing Foil – lewitacja nad wodą gwarancją frajdy.

Słyszeliście o Wing Foilu?🦅🏄‍♂️

W tym odcinku podcastu z Kamilem Kozielewiczem rozmawiamy o jednym z najszybciej rozwijających się sportów wodnych.

Kamil Kozielewicz – zaczynał od windsurfingu jednak Jego serce skradł wingfoil, na którym pływa od samego początku pojawienia się tego sportu w Polsce. Kamila możecie spotkać w sezonie letnim na wodach w Chałupach. Poza wakacjami Kamil zajmuję się fotografią i nauką narciarstwa we Włoskich Alpach.

Z Kamilem rozmawiamy między innymi o:

✅ jego doświadczeniu ze sportami wodnymi

✅ tym czym jest Wing Foil

✅ sprzęcie, który daje możliwość „lewitacji”

✅ szybkościach jakie można rozwinąć na Wing Foilu

✅ technice pływania

✅ różnicach między Wing Foliem a Windsurfingiem i Kitesurfingiem

✅ ewolucjach jakie można robić na desce ze skrzydłem

✅ jego recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

K – Kamil Kozielewicz

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Zanim zaczniemy – przypominam, żeby się zapisywać na newsletter na stronie www.receptanaruch.pl, wtedy będziecie na bieżąco z odcinkami, które pojawiają się co tydzień. Można też zasubskrybować kanał czy to w podcastowej platformie, czy na youtube. Dzisiaj moim gościem jest Kamil Kozielewicz. Kamil jest instruktorem od różnego rodzaju sportów wodnych.

 

K: Zgadza się.

 

T: Od kilku lat zajmujesz się Wing Foilem.

 

K: Tak, Wing Foilem od 2020 roku, czyli 3 sezon jestem z Wing Foilem na wodzie. Na początku Wing Foil to był sam Wingsurfing, możemy Wing Foil podzielić na dwie dziedziny: Wing Foiling i Wingsurfing. Na początku był tylko Wingsurfing przez pierwszy rok, a potem Wing Foiling.

 

T: A jaka dla ciebie jest główna różnica pomiędzy Wingsurfingiem a Foilingiem?

 

K: Cisza przede wszystkim. Cisza podczas lewitacji. Jeżeli jest się nad wodą, to jest praktycznie kompletnie cisza. Jeżeli jest Wingsurfing to jest uderzenie o falę, plusk, to ma główne znaczenie. Dużo większa swoboda.

 

T: A gdzie spotkałeś się z tym innym pływaniem?

 

K: Na co dzień szkolę w szkółce, na Półwyspie Helskim, w Chałupach. Dostaliśmy na testy pierwszego Winga. Wcześniej o tym nie wiedziałem, w 2020 roku wziąłem do ręki, od razu poczułem że to jest chyba to, chcę tego spróbować, a potem zacząłem się tym interesować i wszystkie media społecznościowe przeglądałem, co się z tym robi. Zaczynałem od Winga z deską zwykłą, SUPem, wypornościową deską.

 

T: Nie było wtedy jeszcze możliwości się podszkolić, sam musiałeś się nauczyć?

 

K: Tak, sam do wszystkiego doszedłem, do tego co teraz robię. Wszystkiego sam się uczyłem.

 

T: Teraz dużo jest takich miejsc, gdzie można się uczyć? Jak to oceniasz?

 

K: W Polsce tak, nawet niektóre media amerykańskie podają, że to jest najszybciej rozwijający się sport wodny w historii i w Polsce coraz więcej jest szkółek, miejsc, w których można to robić. Wing nas nie ogranicza tylko do sportów wodnych, możemy zarówno jeździć na deskorolce, rolkach, na łyżwach.

 

T: Na nartach też?

 

K: Też, jak najbardziej.

 

T: Ty jeszcze szkolisz narciarzy.

 

K: Tak, docelowo Winga chcę połączyć z nartami.

 

T: Czy z deską bardziej?

 

K: Nie, z nartami. Snowboard też można połączyć na terenie płaskim, na dużych polach, jeżeli jest tylko wiatr to można bez problemu jeździć.

 

T: Próbowałeś jeszcze poza wodą i deską gdzieś używać?

 

K: Tak, przy szkółce na ścieżce rowerowej, na deskorolce jeździłem z Wingiem w ręku.

 

T: Trochę to pominęliśmy, czym w ogóle jest Wing, co się z tym robi, jak to wygląda, jakie ma rozmiary, jakie może mieć rozmiary?

 

K: Wing to skrzydło, które trzymamy w rękach i jeżeli dobrze ustawimy względem wiatru, to on generuje moc. Nasze dłonie, ręce są odciążone i wtedy wydawać by się mogło, że my cały czas trzymamy skrzydło nad głową, że nas będą bolały ręce, ale jest wręcz odwrotnie, ręce są odciążone.

 

T: Trakcja cię wręcz ciągnie i odciąża stawy, a nie obciąża. Zastanawiałem się, spotkałem się w kilku miejscach i widziałem jak to wygląda, ale ciężko mi było wyobrazić sobie jak tam praca wygląda, co głównie pracuje, jakie mięśnie, jakie stawy pracują podczas pływania czy trzymania tego żagla.

 

K: W zależności od producenta Winga, ma znaczenie szerokość chwytu, bo wtedy bardzo pracuje przedramię. Jak pływałem na różnych rodzajach skrzydeł, to w jednym mnie szybciej bolały przedramiona, w innych w ogóle, potrafię 3 godziny pływać i nie czuję zmęczenia, to jest kwestia przyzwyczajenia. Jak osoby zaczynają, to na pewno jeżeli są odpowiednie warunki, po godzinie mogą czuć zmęczenie, ale po prostu nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego ruchu, żeby trzymać w tej pozycji ręce, ale z czasem się przyzwyczajamy, tak jest przy każdym sporcie.

 

T: Jakie pozycje najczęściej podczas pływania występują? Stoisz na nogach, nogi są ugięte?

 

K: Tak, delikatnie ugięte, później jak coraz bardziej zaczyna to wychodzić, to się prostujemy, dochodzimy do naturalnej pozycji naszego ciała.

 

T: A ręce? Trzeba też robić zwroty, podobnie jak w windsurfingu?

 

K: Tak, ruch jest bardzo podobny skrzydłem, tak jak w windsurfingu, tylko że w windsurfingu mamy kontakt, połączenie z deską, a tutaj my jesteśmy połączeni, my stanowimy maszt dla naszego Winga.

 

T: Trudniej czy łatwiej się pływa, jakbyśmy porównywali do innych sportów wodnych typu windsurfing, kitesurfing, to jak jest z Wingiem?

 

K: Osoby “z ulicy” są w stanie szybciej się nauczyć niż kitesurfingu, to na pewno. Myślę, że jest początkowy etap podobny jak przy windsurfingu. Wiadomo, dochodzi do tego nauka wiatru, to wszystko jest potrzebne, ale sam progres żeby dojść do większego etapu typu freestyle, to na windsurfingu musimy poświęcić na to lata, na kitesurfingu też kilka sezonów, a tutaj jeżeli jest osoba sprawna fizycznie jest to w stanie zrobić po kilkunastu godzinach, pierwsze skoki, a to daje później największą radochę.

 

T: Jak się wykonuje skoki i freestyle? Nie wiem jak się to fachowo nazywa, ale deska, która może nie pozwolić oderwać się od powierzchni wody, jakie są deski?

 

K: W Wingsurfingu czyli skrzydło z deską np. SUPem, to po prostu płyniemy wypornościowo cały czas, nie odrywamy się od tafli wody. Jeżeli zaczynamy pływać na Wing Foilu, czyli mamy skrzydło, deskę i pod spodem jest zamontowany Foil, który nas wynosi nad wodę, to wtedy te skoki są bardzo łatwe. Trzeba nadać odpowiedni kąt Foilowi, żeby on zszedł w dół do tafli wody, a później obciążyć tylną nogę, żeby spowrotem wyszedł do góry.

 

T: Tak jakby lewitujesz nad wodą, tak mniej więcej to wygląda.

 

K: Tak. To się wzięło z lotnictwa. Foil działa na zasadzie różnicy ciśnień, jeżeli tworzy się różnica ciśnień, czyli u dołu jest większe ciśnienie, u góry jest niższe, to Foil zaczyna stopniowo wychodzić w górę.

 

T: Na jaką wysokość mniej więcej?

 

K: To zależy od długości masztu, na jakim maszcie mamy zamocowanego Foila. Od 30 cm, 45 cm do nawet metra, więc możemy metr nad wodą lewitować.

 

T: Wspomniałeś o skokach.

 

K: Skoki do kilku, kilkunastu metrów, w zależności od siły wiatru. Widziałem wideo na spotach światowych, że naprawdę te loty są wysokie.

 

T: Czyli jeszcze można się całkowicie wybić ponad, tak?

 

K: Tak, jeżeli się wybijamy ponad wodę, to generujemy moc skrzydłem. Jeżeli jest dobry podmuch, to będzie nas niosło. Jak jest fala, jeżeli pływamy na oceanie czy morzu, to fala dodaje dodatkową moc, możemy bardzo mocno się wybić. Później dochodzą różnego rodzaju ewolucje, więc naprawdę ten sport tak szybko się rozwija, że z każdym dniem najlepsi riderzy wymyślają coś nowego.

 

T: Jakie tobie udało się zrobić ewolucje na tym etapie pływania?

 

K: Na pewno skoki i teraz zaczynam robić 360, 180, do tego podchodzę, to jest mój cel na ten sezon.

 

T: Jak wyglądają treningi? Typowo mniej więcej jak na windsurfingu, czy tutaj coś innego, są modyfikacje?

 

K: Zaczynamy z kursantami na desce wypornościowej i w zależności kto jakie ma czucie wiatru, wtedy jedni potrzebują godzinę, inni 5 godzin, żeby wyczuć Winga, żeby móc swobodnie pływać. Kolejnym krokiem jest nauka lewitacji, to jest trochę trudniejsze, zależy od sprawności fizycznej. Jeżeli ktoś ma dużą świadomość swojego ciała, ma dobrą równowagę, ma czucie głębokie wypracowane, czyli ze sportów zimowych coś wniesie, to na pewno będzie mu łatwiej. Jeżeli osoba jest anty sportowa, to jednak potrwa dłużej na pewno.

 

T: Jakie emocje widzisz w porównaniu z innymi sportami? Czy są podobne emocje? Pływasz i zmieniasz sobie sporty wodne, czasami na kite, czy bardziej jesteś skupiony na Wingu?

 

K: Z kitesurfingiem próbowałem, ale odpuściłem ten sport, bo jest dla mnie zbyt niebezpieczny, to jednak jest coś w powietrzu, nad czym mogę nie mieć kontroli, a windsurfing czy Wing Foiling trzymam w ręku, zawsze mogę to puścić jeśli jest niebezpieczna sytuacja. Teraz jak wieje, to każdą wolną chwilę Wing Foil, windsurfing tylko szkolę, ale sam dla siebie już tylko pływam na Wing Foilu.

 

T: Kto najczęściej przychodzi do ciebie na treningi?

 

K: Różne osoby, nie ma reguły. Dzieci, nawet już miałem w tamtym sezonie 9 latka, który chciał spróbować, wszystko w zależności od tego na jakim skrzydle będzie zaczynał. Jeżeli mamy odpowiedni sprzęt dla niego, czyli te mniejsze skrzydła, o mniejszych rozmiarach, to wtedy nie ma problemu. Miałem też osoby w starszym wieku, 60, 70 latków, którzy do jakiegoś etapu doszli na windsurfingu i chcieli czegoś nowego.

 

T: Jakie warunki wietrzne są najlepsze? Z kite nie wyjdziesz zawsze, na windsurfingu jest troszeczkę łatwiej, czy jest podobnie jak z windsurfingiem?

 

K: Nie. Ludzie się dziwią jak my czasami przy 8 węzłach, czyli dość małym wietrze, na którym nikt nie uprawia kitesurfingu i windsurfingu, a my lewitujemy. To zależy od wielkości skrzydła, jak skrzydła są rzędu 7-8 metrów, które są komfortowe jeśli wieje 8 węzłów, to możemy lewitować. Osoba, która już spróbowała lewitacji jest w stanie w lewitację wejść. Osoba początkująca wiadomo, że nie, potrzebuje więcej wiatru, ale robi to wrażenie na osobach, które to widzą, że przy tak małym wietrze można z taką prędkością i to jeszcze nad wodą się poruszać.

 

T: Jakie prędkości da się osiągać? Podobne jak na windsurfingu, czy raczej nie?

 

K: Myślę, że tak, wszystko zależy od wielkości Foila, który mamy pod wodą. Im mniejszy Foil, tym stawia mniejsze opory pod wodą i prędkości są rzędu 30-40 km/h, to wiem od osób, które pływały koło mnie, miały zegarki sportowe, które mierzą im prędkość. 35 km/h myślę, że jest do rozwinięcia przy dużym wietrze i małym skrzydle pod wodą.

 

T: Na wodzie 30-40 km/h to są zupełnie inne odczucia, niż na lądzie. Ja robiłem sobie porównania i mierzyłem prędkości jak jeździłem na nartach, to tam 70 km/h dla mnie to już są wrażenia spore, natomiast przy 30 km/h na wodzie na windsurfingu w ślizgu, to chyba się bardziej bałem niż na nartach.

 

K: To odczucie fali, bo jak mocniej wieje, szybciej pływamy, to nawet fala jest większa i jednak to robi wrażenie. Przy Wing Foilu nie czujemy fali, nie czujemy jej tak mocno, ale sama prędkość, moje pierwsze wyjście nad wodę w górę, do lewitacji to było wow, wielkie oczy, co się dzieje. Każdy to ma, ale wtedy pojawia się uczucie ekscytacji, euforii, że to jest fajne, chcę jeszcze. Każde wyjście w lewitację sprawia dużą frajdę, polecam.

 

T: A masz jakieś plany z Wing Foilem? Co dalej? Nowe ewolucje?

 

K: Na pewno nie poprzestanę na tym, co teraz robię, tylko chciałbym się ciągle rozwijać. Chciałem zobaczyć spoty, nie tylko europejskie ale też zagraniczne, zobaczyć jak się pływa w innych miejscach niż na Półwyspie, bo jeszcze nie miałem okazji próbować za granicą, to jest na pewno jakiś cel. Chcę też startować w zawodach docelowo, są pierwsze zawody rangi mistrzostw Polski w Wing Foilu, mistrzostwa świata też już się odbywają i w wyścigu i w freestyle.

 

T: Są zadatki na dyscyplinę olimpijską.

 

K: Bardzo możliwe, tak.

 

T: Skoro popularność jest coraz większa, szukają nowości czasami, być może w przyszłości tak będzie.

 

K: Liczę na to, że ten sport naprawdę się fajnie rozwinie, bo wiążę z nim przyszłość.

 

T: W Polsce poza Półwyspem gdzie jeszcze pływasz?

 

K: To daje możliwość jeżeli jest akwen typu jezioro, nawet niewielkie zalewy, oby tylko tam nie było zbyt dużo glonów, które by uniemożliwiały starty, żeby Foil o nic nie zahaczał. Nie potrzebujemy dużo wiatru, a wiadomo, że na śródlądzie jest mniej wiatru niż na morzu czy zatoce, więc wszędzie gdzie jest woda, myślę że tam możemy popływać.

 

T: Pewnie łatwiej się nauczyć na jeziorze, gdzie nie ma tak dużych fal na początek, niż od razu wskakiwać na fale?

 

K: O tyle w Polsce mamy fajnie, że Półwysep Helski ma morze i zatokę, na zatoce fal nie ma, więc przy mniejszym wietrze są warunki porównywalne do tych, które oferuje jezioro czy zalew. To jest jedno z lepszych miejsc do nauki na pewno.

 

T: A gdzie najwięcej spotkamy osób, które pływają na Foilu na świecie?

 

K: Mekką tego sportu, gdzie pierwsi byli riderzy z Wing Foila to są Hawaje, czyli w Stanach.

 

T: Jak większość deskowych sportów.

 

K: Tak, wszyscy producenci pierwsze testy robią w tamtych miejscach, bo jest fajny akwen wodny i jest wiatr. Doszły mnie słuchy, że coraz więcej w Australii, Wing Foil wypiera windsurfing, coraz mniej windsurfingu zobaczymy na rzecz Wing Foila, więc każdy sport, który nadawał się do kitesurfingu, do windsurfingu jest teraz przejmowany przez Wing Foil i to widać. W Europie wszystkie wyspy, Wyspy Kanaryjskie, coraz więcej widzimy tam tego sportu.

 

T: Wiem, że jeszcze fotografujesz.

 

K: Tak.

 

T: Masz jakieś fajne zdjęcia z Foilem? Udało ci się komuś pstryknąć fajną fotkę przy ewolucji?

 

K: Myślę, że wszystko przede mną. Zawsze kiedy fajnie wieje i koledzy pływają, to ja razem z nimi to robię.

 

T: Rzucasz aparat.

 

K: Tak, rzucam aparat i idę na wodę. Przyjdzie taki czas, że jeszcze na chwilę odpuszczę, zacisnę zęby, powiem żeby pływali a ja ich uwiecznię.

 

T: W kierunku fotografii sportowej idziesz, połączenie jednej i drugiej pasji sportowej z fotografią.

 

K: Tak, na razie najfajniejsze zdjęcia z ewolucji, to jednak mam kolegów, którzy na kite skakali dość wysoko i windsurfing też. Czołówka mistrzów Polski we freestylu często przyjeżdża do Chałup jak wieje, więc miałem okazję ich uchwycić, mam te zdjęcia w swojej kolekcji.

 

T: Kamil, jaka jest twoja recepta na ruch?

 

K: Moja recepta na ruch – systematyczność i trzeba znaleźć pasję w tym sporcie. Jeżeli ktoś będzie to robił na siłę, to nie potrwa za długo, więc musi po prostu odkryć w tym sporcie pasję, mieć motywację do tego i się nie poddawać przede wszystkim.

 

T: Ty swoją odkryłeś, ale jeszcze nie wiadomo czy się nie zmieni, windsurfing kiedyś był dla ciebie super pasją.

 

K: Na szczęście nie opieram się na jednym sporcie, więc jeżeli sezon się kończy na Wing Foila w Polsce, to spędzam później ten czas na nartach jeżdżąc, więc jest zamiennie. Lubię biegać, to są 3 dziedziny, w których się realizuję.

 

T: Jeszcze będzie połączenie nart i Winga.

 

K: Mam nadzieję, jeżeli warunki w Polsce pozwolą, jeżeli będzie śniegu na tyle dużo, to jak najbardziej.

 

T: Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Koniecznie muszę spróbować.

 

K: Zapraszam do Chałup, do siebie. Myślę, że szybko ciebie nauczę.

 

T: Myślę, że będzie okazja się spotkać. Trochę na windsurfingu potrafię, to może mi będzie łatwiej z Foilem. Dziękuję ci bardzo za rozmowę.

 

K: Dziękuję.

 

T: Przypominam, podcast co środę o godzinie 12:00. Zapraszam do oglądania, słuchania, cześć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *