Marek Łojek – wakeboard czyli gimnastyka w ślizgu na wodzie.

Marek Łojek – wakeboard czyli gimnastyka w ślizgu na wodzie.

W tym odcinku podcastu z Markiem Łojkiem rozmawiamy o wakeboardingu🏄

Marek Łojek to trener wakeboardu i akrobatyki. Od lat z powodzeniem prowadzi klub wakeboardowy Acroboard. Jego wychowankowie zdobywają czołowe miejsca na mistrzostwach Polski w wakeboardzie. Marek jest również 4 gwiazdkowym międzynarodowym sędzią wakeboardingu.

Z Markiem rozmawiamy między innymi o:

✅ jego doświadczeniu ze sportami wodnymi

✅ gdzie i kiedy pływać na wakeboardzie

✅ etapach nauki

✅ prędkościach osiąganych w czasie pływania

✅ wakeparkach, przeszkodach i trikach

✅ tym jak wyglądają zawody

✅ jego recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

M – Marek Łojek

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Marek Łojek.

 

M: Dzień dobry.

 

T: Instruktor, trener wakeboardu.

 

M: Tak jest, wakeboardu, który można też nazywać wakeboardingiem, ale tak jak przed wizytą mówiłem, że są to nazwy bardzo zbieżne. Do rodziny wakeboardu zalicza się też wakeskate, czyli pływanie na desce bez wiązań, bardziej przypominające deskorolkę.

 

T: Jak można pływać na desce? Skąd się wziął wakeboard?

 

M: Wakeboard jak większość freakowatych sportów wziął się ze Stanów. Protoplastą tego sportu jest jak w większości sportów deskarskich surfing, gdzie stojąc bokiem używa się siły natury bądź w tym przypadku siłę maszyn. W Stanach zaczęto zwracać uwagę na to, że czasami nie ma fal ani nie wieje wiatr, więc może użyjmy do tego motorówki. Zaczęto pływać za motorówką używając desek surfingowych, potem ktoś wpadł na pomysł, że może by deskę skrócić. Jak ją skrócili, to okazało się, że można z niej skakać, można wykorzystywać fale. Przyczepiono do tego buty, był pełen zakres możliwości wykonywania bardzo wysokich skoków, obrotów.

Doszło do sytuacji, że można było w tym nowoczesnym ujęciu wakeboard uprawiać, jedna rzecz to motorówka, ale w międzyczasie Bruno Rixen, rodowity Niemiec tuż po wojnie stwierdził, że fajnie jest pływać za motorówką. Jak zaczął pływać za motorówką, to stwierdził, że koszty benzyny są bardzo wysokie. Zaraz po wojnie był wielki problem z paliwem, jeszcze zużywać ją w celach rekreacyjnych, przepalając benzynę, więc zaczął myśleć, a że był genialnym konstruktorem mostów, urządzeń, był konstruktorem pełną gębą, stwierdził że może wykorzystać napęd elektryczny, żeby ciągnąć kogoś po wodzie.

W tamtych czasach to były narty wodne, wymyślił system, który przy pewnych unowocześnieniach istnieje do dzisiaj, są to wyciągi, które działają z napędem elektrycznych, chociaż na samym początku był to napęd spalinowy. Działają, są w całej Europie, na całym świecie, takich wyciągów jest około 400 w tym momencie.

 

T: A w Polsce ile mamy?

 

M: W Polsce dużych wyciągów, gdzie pływa się po okręgu używając do tego od 4 do 7 słupów, pływa się w miejscach w Polsce chyba w 10 albo 11, plus wyciągi, które mają 2 słupy, pływa się w tą i z powrotem, takich wyciągów w Polsce mamy w okolicach 50. Jest gdzie popływać, mamy sporo miejsca, ale i tak jesteśmy w delikatnym cieniu np. Niemiec, gdzie wyciągów dużych jest 90.

 

T: Tam to się zaczęło.

 

M: Tak, tam bardzo dużo ludzi pływa. Co ciekawe u nas w Polsce się to przełożyło na wakeboard, który jest fajniejszy, ciekawszy od nart, ale w Niemczech wciąż na nartach pływają, jest bardzo duża grupa ludzi pływająca na nartach na wyciągu.

 

T: Wyciągi to jedno, ale od czegoś trzeba zacząć, od czego się zaczyna?

 

M: Zaczyna się od wyciągu, ale dwusłupowego. Na tym wyciągu pływa jednocześnie jedna osoba i operator może dostosować prędkość do umiejętności. Startuje się bardzo powoli, z liną która jest skrócona, która wyciąga cię z wody do góry bardzo pomału, potem przechodzi się do pływania już szybszego, używając dodatkowych przeszkód, ale o tym możemy powiedzieć później.

Początek to jest raczej wyciąg dwusłupowy, ale w momencie kiedy już się osoba nauczy płynąć, kontroluje, stoi na desce, nie wisi na linie, wtedy można od razu, bezpośrednio przechodzić na wyciąg wielosłupowy, czyli 4-5-6 słupowy. Tam też istnieje możliwość ułatwień, ponieważ wyciąg czasami jest puszczany dla początkujących na mniejszej prędkości, w okolicy 24-26 km/h. Dla porównania normalna prędkość wyciągu to 30-31 km/h.

 

T: To jest spora prędkość na wodzie, ja na wake’u nigdy nie pływałem, ale na windsurfingu mierzyłem czas z którym płynąłem, to już jest odczuwalna prędkość, robi wrażenie.

 

M: To jest prędkość pod wyciągiem. Jeżeli robimy zacięcie i jedziemy kątowo w stosunku do wyciągu, wydłużamy drogę, zwiększając prędkość, ponieważ na krawędzi jadąc kątowo jesteśmy w stanie uzyskać nawet około 50 km/h.

 

T: To już ostra jazda.

 

M: Jest to oczywiście chwilowe i służy do tego, żeby wykonywać triki na wodzie.

 

T: Zanim głębiej wejdziemy w temat, to powiedz od kiedy zajmujesz się wake’iem?

 

M: Moja droga do wake’a wyglądała w ten sposób, że najpierw byłem bardzo zapalonym windsurfingowcem, prowadziłem szkolenia, byłem instruktorem. Potem momentalnie się przerzuciłem na kite’a. Na kite prowadziłem szkolenia, nawet prowadziłem szkołę w Jastarni przez jakiś czas, dopóki mój syn się nie urodził, jednocześnie był snowboard w zimie. To co mówiłem o Stanach, nie ma wiatru, więc nie ma co robić – braliśmy motorówkę i zaczynaliśmy pływać na deskach wtedy jeszcze kite’owych, za motorówką. To było fajne, już wtedy miało parę osób deski do wake’a, takie typowe z butami, o trochę innym kształcie niż kite’owe deski.

Jednocześnie pojawiły się w Polsce wyciągi, najpierw w Augustowie, powstał około 2000 roku, to był typowo narciarski wyciąg, o wake nikt nie słyszał. W momencie kiedy zacząłem przechodzić na wake’a, coraz częściej pływać, zaczęły się pojawiać wyciągi dwusłupowe i zostałem wciągnięty w ten ruch wakeboardowy. Razem z kolegą zaczęliśmy organizować wyjazdy drobne, zaczęła się organizacja zawodów, które to organizowaliśmy, to był rok 2006, wtedy pierwszy raz byłem na wyciągu, 2007-2008 powstał wyciąg, powstały 2 nowe wyciągi. Przykleiliśmy się do wyciągu w Ostródzie, pozdrawiam szanowne władze Ostródy i ich podejście do wyciągu i wakeboardingu.

Zaczęliśmy to wspólnie organizować, szło to tak mocno do przodu, że w pewnym momencie zorganizowaliśmy Mistrzostwa Europy w 2014 roku, które okazały się wielkim sukcesem. Od tamtego czasu moje postrzeganie wake’a zmieniało się, ponieważ zostałem sędzią, jeździłem na zawody międzynarodowe, miałem coraz więcej informacji na temat tego jak powinno wyglądać pływanie. Dochodziłem po kolei do pewnych niuansów technicznych, oczywiście z pomocą istniejących już instruktorów, głównie z Niemiec. Jakoś tak się zdarzyło, że wchłonąłem się w ruch wakeboardowy i tkwię w tym do dzisiaj.

 

T: Trenujesz zawodników?

 

M: Tak, mam swój klub, poza tym opiekuję się kadrą narodową w wakeboardzie. Prowadzę zajęcia na co dzień nie tylko z zawodnikami, ale i z grupami osób, które chcą pływać rekreacyjnie, ale chcą rekreację wprowadzić na trochę wyższy poziom. W każdym momencie jest coś nowego do zrobienia, nowy triczek, coś do poprawienia, także nie narzekam na nieurodzaj, wręcz przeciwnie, coraz więcej ludzi chce się uczyć.

 

T: Jak długo trwa nauka mniej więcej? Wiem, że to pewnie zależy od doświadczenia osoby, która startuje.

 

M: To wszystko zależy od tego na jakim jesteś poziomie. Na każdym poziomie jest coś do zrobienia, nawet na poziomie high levelu mistrzowskim, też zawsze coś nowego jest do zrobienia.

 

T: Jasne, ale tak żebym utrzymał się i płynął, nie mówię o trikach.

 

M: 99% osób jestem w stanie w ciągu 20 minut nauczyć jechać, chociażby po prostej na wyciągu dwusłupowym.

 

T: Czyli można mieć frajdę szybko. Tak jak na kite się uczysz, to tam dość długo trwa proces zanim zaczniesz płynąć.

 

M: To jest około 10-12 h zanim się zacznie startować na desce. W wake’u jest to bardzo szybkie, szybkie postępy, w ciągu 20 minut można stanąć na desce i poczuć, nawet nie musisz umieć pływać, ważne żeby nie bać się wody, nie bać ochlapania twarzy. Jeśli chodzi o pływanie potrzebujesz mieć piankę, jak jest gorąco to nawet bez pianki. Potrzebujesz mieć kamizelkę, do tego kask obowiązkowo i to wszystko wystarcza, żeby cię unosiło na wodzie. Ważne, żeby potrafić się poruszać, ale to jest pierwsze 5 minut zajęć, to poruszanie się w wodzie, jak dopłynąć do drążka jeśli nam ucieknie, w jaki sposób się przekręcać itd.

Testem dla mnie tego czy potrafiłbyś popłynąć jest to, czy potrafisz się zawiesić na drążku, na drabinkach, na czymkolwiek, czy jesteś w stanie się powiesić. Jeśli jesteś w stanie zawisnąć nawet bez podciągnięć, to jesteś w stanie popłynąć na wake’u.

 

T: Czyli musisz umieć utrzymać swoje ciało.

 

M: Tak, siła rąk jest może nie decydująca w pływaniu, ale jest testem. Nie zdażyło mi się, żeby ktoś był tak słaby w rękach, żeby nie mógł się powiesić, więc jest to grupa prawie 100%.

 

T: Jakie grupy wiekowe trenujesz? Jakie osoby trenujesz?

 

M: Im młodsze, tym lepsze.

 

T: Jakiego najmłodszego miałeś?

 

M: Stawiam na młodzież, to jest kwestia własnego wyobrażenia i zrozumienia tego, co się mówi do dziecka. Przeważnie w zależności od rozwoju psychicznego bardziej niż fizycznego, to są dzieci od 5 lat w górę. Tak samo jak docelowa nauka pływania, taka ze zrozumieniem, to jest podobny wiek, jak gimnastyka, do gimnastyki też robi się pierwsze nabory w wieku 5 lat. Niektóre dzieci troszeczkę wcześniej łapią, niektóre trochę później, ale w tym wieku można zaczynać z pewnymi formami zabawowymi.

 

T: Pewnie się przydaje też jak ktoś wcześniej z inną deską miał do czynienia, czy to ze snowboardem czy kitem, to trochę jest łatwiej czy niekoniecznie?

 

M: Rzeczywiście pomaga, ustawienie boczne daje wyobrażenie o tym, co się będzie działo na wakeboardzie i bardzo pomaga, szczególnie zbieżną dyscypliną jest deskorolka. Jadąc na deskorolce wykonuje się podobne ruchy jak na wake’u, czyli ustawienie asymetryczne, ale w pewnym sensie symetryczne, ponieważ linia barków jest w osi przyrządu, w osi deski. Przy naciśnięciu na palce deska skręca tak samo jak na wodzie, przy naciśnięciu na pięty w drugą stronę. Praktycznie można sobie trenować, można pokazywać pewne techniczne rzeczy jazdy na wake’u na longboardzie albo na skateboardzie.

 

T: Płynięcie proste starcza do pewnego momentu, później pojawiają się trudniejsze rzeczy, różnego rodzaju triki.

 

M: Jeśli chodzi o triki, samo jeżdżenie w kółko nie sprawia takiej przyjemności jak jazda po pewnego rodzaju rzeczach, które się nazywają przeszkodami. Kiedyś teoretycznie się nazywały przeszkodami, potem stwierdzono, że to jest mało polityczna nazwa, szczególnie w Stanach i nazwano to elementami w wake parku. Nazwa przeszkody czy zabawki funkcjonuje cały czas. Są to dwie grupy: pierwsza to są skocznie, nazywane kickerami, a druga to są wszelkie przeszkody, po których się ślizgasz, po płaskim bądź lekko stromym w dół, w górę, ze zmienną geometrią, to są przeszkody nazywane sliderami. One też się dzielą na boxy, rooftopy, frame’y, funboxy, jest tego naprawdę tyle, ile ci się wymarzy, tyle możesz mieć tych przeszkód.

Kształty są niesamowite, czasami bardzo uniwersalne, inspirujące i bezpieczne, bo jeździsz po plastiku, nawet jak się wywrócisz, to masz kask, kamizelkę, która chroni twoje organy wewnętrzne, masz piankę, nie spadasz z dużej wysokości. Jak z kickera wyskakujesz do góry, to też jak spadniesz, czasami wiadomo że się zdarzają kontuzje, ale nie tak często. Woda pomimo tego, że jest twarda przy większych prędkościach, to jednak mocno amortyzuje.

 

T: Latasz po świecie, jeździsz, oglądasz różne wakeparki, które na tobie zrobiły największe wrażenie?

 

M: Fajnie bo na świeżo jestem po emocjach zawodów, które miałem okazję sędziować na Litwie, były to zawody zorganizowane przez Red Bulla, największe w tym roku zawody Red Bulla, na wakeparku, który powstał na Litwie, in the middle of nowhere, w lesie. Jest to wyciąg, który jest w tym momencie określany jako najlepszy na świecie. Tam są 3 wyciągi, gdzie jeden jest super pro, na którym były zawody, drugi jest dla średnio zaawansowanych, a trzeci to jedyny na świecie wyciąg siedmiosłupowy, który chodzi specjalnie wolniej cały czas, żeby można było się nauczyć.

 

T: Super, wydaje się wielkie są państwa, bogate, a tutaj…

 

M: Na Litwie mieszka 2,7 mln ludzi, a mają najlepszy park na świecie.

 

T: Można ściągnąć turystów.

 

M: Można, bardzo dużo Litwinów pływa na tym parku, atmosfera jest super. To jest wyciąg, który robi największe wrażenie.

 

T: Jako sędzia, jest tych trików tak jak powiedziałeś masę – co oceniasz podczas takich imprez?

 

M: Jest bardzo podobne jak w innych sportach freestylowych, jak w snowboardzie, deskorolce, oceniasz zawsze dwie rzeczy, wśród nich się wyróżnia inne, ale główne 2 rzeczy to trudność techniczna danego triku i jakość wykonania, styl, wysokość, czy taki trik był dobrze wylądowany, czy źle, czy pozycja była prawidłowa, czy był z grabem. Generalnie ocenia się te dwie rzeczy, dodatkowo dochodzi do tego amplituda skoków, intensywność, różnorodność, to jest bardzo ważne, czy były wykonywane triki z różnych grup czyli obroty, salta, pozycje itd. Ocenia się od 0 do 100 jak w innych sportach freestylowych.

Najfajniejszym porównaniem jest snowboard, który jest sportem prawie że masowym, więc każdy pewnie widział urywki zawodów ze snowparku, z igrzysk olimpijskich. Na pewno się nie ścigamy na prędkość.

 

T: Ciężko by było.

 

M: Chociaż powiem ci, że taki wyciąg można przyspieszyć prawie do 60 km/h, czyli jest możliwość jazdy np. na gołych stopach.

 

T: Próbowałeś?

 

M: Tak, próbowałem, jeździłem.

 

T: Widziałem takie filmiki na gołych stopach, nie zawsze wszystkim się udaje, można walnąć nieźle.

 

M: Tak i łaskocze.

 

T: Kto wygrał zawody, na których byłeś? To było kilka dni temu dosłownie.

 

M: Wygrał Amerykanin, bardzo młody chłopak, który pojawił się na scenie rok temu. Wyskoczył jak Filip z konopii i teraz objechał wszystkich. Abstrahując od tego, że na tych zawodach w stosunku do zeszłego roku, to był kosmiczny wzrost poziomu.

 

T: To pokazuje jak dynamicznie dyscyplina się rozwija.

 

M: Tak, szczególnie jeśli chodzi o ujęcie wakeboardu i użycie elementów wakeparku, przeszkód, gdzie teraz na wodzie jak nie stoi pół miliona euro, to w ogóle nie ma po co wchodzić w taki park. To jest rzeczywiście kolosalny koszt, ale to przyciąga ludzi i sprawia, że ten wyciąg jest atrakcyjny. Jeszcze nie powiedziałem o jednej grupie elementów, które się robi – to o czym mówiliśmy, robi się je z zacięcia, rozpędu, potem się w odpowiedni sposób ustawia deskę i wylatuje 3-4 metry w górę, wtedy można robić triki.

 

T: Można wyciąg zobaczyć z góry. Jakbyś kilka najbardziej popularnych trików omówił, jakie można zrobić na desce?

 

M: Zaczyna się generalnie od tego, że się jedzie którąś nogą do przodu. Jeżeli już zmieniamy nogę, jedziemy na tzw. switchu, czyli nie nogą, na którą preferujemy, tylko na drugą, to już jest pewnego rodzaju trik, jazda na switchu. To jest pierwsze od czego się zaczyna, potem trzeba się od wody próbować odbić, robi się tzw. ollie, specjaliści od deskorolki, od snowboardu wiedzą o co chodzi. Jest to takie przeniesienie ciężaru na tylną część deski, odbicie wykorzystując sprężystość deski, sprężystość wody i siłę mięśni.

Potem się zaczyna wjeżdżać na przeszkody, najpierw łatwe, proste, potem coraz bardziej skomplikowane i wykonywać na nich ewolucje. Zaczyna się najeżdżać na kickery, wyskakiwać z nich robiąc różnego rodzaju ewolucje, chwyty za deski, które się nazywają graby, półobroty, całoobroty. My to określamy w skali stopniowej, czyli 1 to 180°, 3 to 360° pełny obrót itd.

 

T: Oprócz tego, że trzyma się wyciągu, to wiem, że też jest przekładany przy różnych trikach, też trzeba umieć operować samym trzymaniem, z ręki do ręki.

 

M: To o czym mówisz się nazywa handle pass, można przechwycić drążek z przodu, można z tyłu, bardzo pomagają ćwiczenia na brzegu. Na sali bardzo dużo ćwiczymy, wakeboard to sport wodny, ale sprowadza się do tego, że to jest sport gimnastyczny bardziej niż wodny.

 

T: Na czym polegają treningi na sali?

 

M: Ogólnorozwojowe, trzeba mieć trochę siły, trzeba mieć ukształtowaną gibkość. Trenujemy na sali głównie pod kątem akrobatyki, czyli salta, fiflaki, przerzuty.

 

T: Na trampolinę też chodzicie?

 

M: Tak, chodzimy na salę, skaczemy na trampolinach, skaczemy też z deskami na trampolinach, chociaż nie tak dużo. Dużo skaczemy z użyciem drążka, handle passy najlepiej wytrenować na brzegu, jak to wytrenujesz na brzegu to na wodzie wchodzi prędzej czy później, ale na pewno jest dużo łatwiej. Jeżeli zaczynamy robić salta, to wiadomo, że musimy przyzwyczaić błędnik do obrotu, musimy wiedzieć co mniej więcej się dzieje w powietrzu, więc sala jest bazą, gdzie przy pewnym poziomie musisz to robić, bo inaczej nie będzie postępów na wake’u.

 

T: Na ostatniej imprezie, na której byłeś, nie było startujących Polaków, a mamy jakieś sukcesy tutaj na własnym podwórku?

 

M: Mamy medale na mistrzostwach Europy, były medale w kategoriach juniorskich i open. Patrząc w większej skali, mało jest osób, które chcą trenować, chcą uczestniczyć w zawodach. W mistrzostwach Polski startuje około 70-80 osób, we wszystkich kategoriach, a kategorie mamy od małych dzieci do staruchów. Ja nie chwaląc się też startuję, cały czas próbuję startować, natomiast te najbardziej poważane kategorie, w których mamy kadrowiczów, czyli kategorie juniorskie i open, to jeszcze chwilę musimy poczekać zanim pojawią się wyniki na skalę światową. Gdyby nie pandemia, to powiem ci, że mielibyśmy na 100% przynajmniej 2 medale na mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy, w zeszłym roku i 2 lata temu.

 

T: Nie było gdzie trenować? Wszyscy mieli podobnie.

 

M: Cały czas trenowaliśmy, natomiast zawodów nie było. Były takie obostrzenia, że nikt nie chciał zawodów zrobić, było ryzyko, że to nie wyjdzie i poniosą koszty dodatkowe, wtopią kasę, dlatego nikt nie chciał robić zawodów. Na początku w ogóle nie można było pojechać, jeżeli pół Europy jest zamknięte, a przy mistrzostwach świata pół świata jest zamknięte, to by było nie fer w stosunku do tych, którzy nie mogą przyjechać, organizować dla 5 krajów w Europie mistrzostwa świata.

 

T: W niektórych dyscyplinach tak się zdarzało.

 

M: Nikomu to nie przeszkadzało, my stwierdziliśmy, że tak nie można robić, bo to jest nie fer. Działam we władzach europejskich wake’a, jestem też osobą, która ma wpływ na to, co się dzieje w europejskim i światowym wake’u.

 

T: Marku, a jaką frajdę sprawia tobie wake? Co w wake’u najbardziej lubisz?

 

M: Najbardziej lubię to, że mogę uprawiać super sport, który daje mi tzw. fitness, daje mi adrenalinę, daje podnoszenie swoich umiejętności na wyższy poziom i to wszystko się dzieje w naturze, na wodzie, w miejscu, które jest super, w którym się spotykam z ludźmi i które jest blisko mojego miejsca zamieszkania, bo wyciąg na którym regularnie trenujemy, czyli wyciąg Wake Family w Brwinowie, około 35 km od mojego domu, to jest dopuszczalna odległość, gdzie można codziennie dojechać i popływać.

 

T: Gdzie jeszcze trenujesz? W różnych szkołach?

 

M: Staramy się nie ograniczać i trenujemy na jak największej liczbie parków. W Polsce mamy 3 takie obiekty, które są dobrze wyposażone w przeszkody – Brwinów, Januszkowice koło Kędzierzyna i Sosnowiec, który jest najlepiej wyposażony w Polsce, najwięcej tam jest plastiku na wodzie, bardzo dobrej jakości, więc tam jeśli chodzi o Polskę jesteśmy najczęściej. W momencie, kiedy dzieci nie muszą być w szkole, kiedy nie pracujemy itd. to jedziemy z paszportem.

 

T: Jakieś grubsze imprezy w Polsce się szykują?

 

M: W tym roku za wyjątkiem mistrzostw Polski będą takie imprezy mniejsze, ale nic grubego, może w przyszłym roku.

 

T: Jak masz wpływ na europejskie władze, to coś można zdziałać.

 

M: Tak, trzeba działać na własnym podwórku i promować to, co się tu dzieje. Mam nadzieję, że uda się mistrzostwa Europy zrobić, takie są plany, rozmawiam z jednym z właścicieli wyciągu, nie zdradzę którego, w sprawie organizacji grubszej imprezy.

 

T: Ostatnie pytanie, takie podsumowujące – jaka jest twoja recepta na ruch?

 

M: Moja recepta na ruch to regularność. Regularność i znalezienie sobie formy ruchu, która będzie sprawiała taką przyjemność, że nie trzeba będzie się do tego zmuszać.

 

T: Nie potrzebujesz motywacji do tego, żeby na wake’u pływać.

 

M: Nie potrzebuję, powiem ci że motywacją jest dla mnie moment kiedy jest brzydka pogoda i pada deszcz, bo wtedy wiem że na wyciąg przyjedzie mało ludzi, będę sam pływał na wyciągu, nikt mi nie będzie robił fali przede mną. To jest super, jak pada deszcz to od razu jadę.

 

T: Dziękuję ci bardzo, miło było cię poznać i posłuchać trochę o wake’u.

 

M: Duża przyjemność po mojej stronie.

 

T: Pewnie się skuszę, lubię próbować różne nowe formy jak jestem blisko.

 

M: Zapraszam, jeśli masz background, że jeździsz na snowboardzie…

 

T: Nie jeżdżę, to będzie trudniejsze. Z wodnych to windsurfing.

 

M: To też jest bardzo podobne. Mechanika i hydrodynamika w tym przypadku działa identycznie.

 

T: Dzięki jeszcze raz.

 

M: Dziękuję także.

 

T: Wszystkim przypominam, podcast pojawia się co środę o godzinie 12:00. Zapraszam, możecie komentować, oceniać, to wpływa na to, jak ten podcast jest wysoko. Jeszcze jedna rzecz, możecie zapisywać się na newsletter po to, żeby wiedzieć, że pojawiają się nowe odcinki i o czym są te odcinki. Zapraszam i do zobaczenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *