Paweł Błasiak – sportowe ratownictwo wodne.

Paweł Błasiak – sportowe ratownictwo wodne.

W tym podcaście z Pawłem Błasiakiem rozmawiamy o wyjątkowej dyscyplinie sportowej, której głównym celem jest ratowanie życia.

Paweł Błasiak w WOPR od 1986 roku. W międzyczasie funkcjonariusz BOR (20 lat) i Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego na stanowisku dyrektora Wydziału. Bezpieczeństwa i Zarzadzania Kryzysowego (10 lat). Wszystkie stopnie WOPR aż do Instruktora WOPR w roku 1992, a od roku 2016 Instruktor Wykładowca WOPR. Instruktor ILS. Od 2008 członek Zarządu Głównego. Od 2010 Prezes jednostki Wojewódzkiej WOPR, a od 2019 Prezes Zarządu Głównego WOPR. Żona, trzy córki (wszyscy ratownicy), pies, dwa koty.

Z Pawłem rozmawiamy między innymi o:

✅osiągnięciach Polaków w sportowym ratownictwie wodnym

✅zasadach rywalizacji na basenach oraz wodach otwartych

✅imprezach w Polsce i na świecie

✅wyjątkowości tej dyscypliny

✅zaletach pływania i rozpowszechnianiu tej umiejętności

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

P – Paweł Błasiak

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Paweł Błasiak, prezes WOPR. Pierwszy gość, który drugi raz przychodzi do podcastu i to dość w krótkim czasie.

 

P: Znowu kręcić.

 

T: Nawet pytań sobie nie przygotowałem, bo nie pierwszy raz z tobą rozmawiam i wiem, że będzie o czym rozmawiać.

 

P: To chyba niedobrze, taka gaduła jestem?

 

T: Bardzo fajnie się ciebie słucha, także dzisiaj chciałem z tobą porozmawiać o tym, o czym dowiedziałem się w poprzednim odcinku, że ratownictwo wodne jest dyscypliną sportową.

 

P: Jest i to Polacy mają bardzo duże osiągnięcia, o czym niewiele osób wie.

 

T: Jakie to są osiągnięcia?

 

P: Aktualnie to są mistrzowie Europy, rekordziści świata, wicemistrzowie świata, mistrzowie igrzysk wojskowych w ratownictwie wodnym, to jest najwyższa półka światowa.

 

T: Czyli mamy samych mistrzów.

 

P: Nie, nie samych, mamy bardzo dużo dzieciaków, które się szkolą, mamy młodzików, juniorów młodszych, juniorów dzieci, które też pływają, ale wśród nich jest grupa czołowa, która w Polsce zdobyła medale wszędzie, bo to są najlepsi, którzy są na mistrzostwach świata w Europie, królowie sztafet, wszystko wygrali, po prostu wszystko.

 

T: Niepokonani.

 

P: Tak, byli niepokonani, mam nadzieję, że na The World Games w Birmingham, które są w lipcu, w USA też będą niepokonani. Wrócą z tarczą, a może nawet ze złotą tarczą.

 

T: Przy okazji się spotkaliśmy tej imprezy, która była dzisiaj i wczoraj.

 

P: Tak, to były 55. Letnie Mistrzostwa Polski w Ratownictwie Wodnym, basenowym. Mamy ratownictwo wodne oceaniczne, w Polsce to jest morskie, a raczej wody otwarte, ponieważ zawody rozgrywamy nie tylko nad morzem, ale również nad jeziorami. Są 3 konkurencje, jest zawodnictwo basenowe, czyli konkurencje basenowe i są konkurencje symulowanej akcji ratowniczej, tzw. SERC. Są jeszcze łodzie motorowe, to jest też współzawodnictwo sportowe i jeszcze łodzie wiosłowe, ale to już Australia.

 

T: Do Australii zaraz dojdziemy. Jesteśmy tutaj, czyli w Centrum Sportowo Rehabilitacyjnym, gdzie się odbywały te mistrzostwa basenowe. Co tutaj się działo?

 

P: To są basenowe, ratownictwo wodne, mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym odbywają się 2 razy w roku, raz w lato na basenie 50 metrowym i raz w zimę, mogą się rozgrywać na basenach 25 metrowych i 4-6 mamy rund grand prix, czyli zawodów na basenach 25 metrowych, po to żeby promować ratownictwo wodne w mniejszych miejscowościach, czyli nie tylko na dużych basenach, ale też tam, gdzie 50 metrowych basenów nie ma. Zawody mogą się rozgrywać bo są sekcje.

Tym razem odbyły się tutaj z przyczyn czysto technicznych, miały odbyć się w Szczecinie, gdzie był problem z budynkiem, z nadzorem technicznym, musieliśmy w ciągu miesiąca przenieść zawody. Dzięki uprzejmości Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i pani kierownik, której bardzo dziękuję, udało nam się zorganizować tutaj. Tutaj mieliśmy pewne problemy, przenieść mistrzostwa Polski w miesiąc to jest trudne, chciałbym podziękować wszystkim organizatorom, sędziom, którzy podjęli się sędziować zupełnie społecznie i pomogli w organizacji tego, komisja sportu. Udało nam się zrobić bardzo dobre zawody, na bardzo pięknym obiekcie, jest to obiekt olimpijski, z posiłkiem dla zawodników, z prezentami dla zawodników, z pięknymi nagrodami, z wynikami. Kadra startowała, do boju, dalej.

 

T: W sensie organizacyjnym super wszystko wyszło, ale chciałem się dowiedzieć jakie konkurencje są rozgrywane na takim obiekcie.

 

P: Począwszy od konkurencji najbardziej pływackiej, to jest 200 metrów z przeszkodami. To jest konkurencja, która imituje płynięcie ratownika na morzu do człowieka, który musi co jakiś czas przekonać fale, czyli na dystansie 200 metrów musi pokonać na każdej długości basenu dwie przeszkody o głębokości 70 cm, musi pod nimi przepłynąć w dowolny sposób. Może się odbijać od dna jak sięgnie nogami, tu akurat nie sięgali, na niektórych czasami sięgają i to jest 200 metrów z przeszkodami. To jest prosta konkurencja, najbardziej przypominająca konkurencje pływackie. Potem dochodzą konkurencje techniczne, 50 metrów ratowania manekina, czyli ratownik pokonuje odległość 50 metrów, w połowie drogi ma manekina leżącego na dnie, po którego musi zanurkować, doholować go do brzegu.

Potem są konkurencje związane z płetwami, z pasem ratowniczym. Konkurencja tzw. zbiorcza, która zawiera w sobie wszystkie elementy typowej akcji ratowniczej, to jest tzw. super ratownik. Konkurencja wywodzi się od sytuacji na plaży, ratownik widzi wypadek tonięcia, informuje innych ratowników, płynie do kogoś, nurkuje po osobę, która jest pod wodą, wyciąga ją, holuje do brzegu, zostawia ją ratownikom, którzy już przybyli mu na pomoc, żeby osobę ratować, bo ona jest nieprzytomna.

Bierze sprzęt, którzy ratownicy przynieśli, czyli płetwy i pas i płynie po drugą osobę, która jest przytomna. Zapina ją w ten pas i osobę przytomną holuje do brzegu. To jest 200 metrów, płynięcie wpław, holowanie osoby nieprzytomnej, czyli manekina pełnego wody, 80 kg, trochę waży, odstawienie go na brzegu, po czym popłynięcie z pasem i w płetwach po manekina, który jest do połowy zanurzony, unosi się na wodzie i trzeba go doholować do brzegu. Robią to w 2 minuty z kawałeczkiem.

 

T: Wow, to rzeczywiście trzeba mieć trochę pary.

 

P: Trzeba mieć wielkie nogi.

 

T: I duże płetwy.

 

P: Drugi kawałek jest w płetwach, ale ten pierwszy chłopaki pokonują w 45-47 sekund.

 

T: Ile osób startowało tutaj?

 

P: W tych mistrzostwach Polski było 196 zawodników, we wszystkich kategoriach wiekowych: młodzik, junior młodszy, junior i open, czyli seniorzy jak można powiedzieć. W mistrzostwach Polski nie ma dzieciaków, jeszcze nie robimy mistrzostw takich zawodów dzieciaków. Pierwsze takie zawody będą 22-23.10.2022 w Skierniewicach, kiedy będą startowali w zupełnie innych konkurencjach, bo nie mogą ciągnąć manekina 80 kg i nie na takich dystansach, nie z takimi płetwami.

Będą startowały dzieci od 8 do 11 roku życia, czyli młodzik młodszy i dzieci. To ma być frajda, to jest zabawa, potem to się przeradza w konkurencję, w sport, czasem w straszną rywalizację i czasem w płacz, w stres, niestety jest jak w każdym sporcie. Nie wiem czy to jest dobre, ale jest, w związku z tym trzeba to kultywować, że ktoś chce walczyć w takiej konkurencji, chce się ścigać, wywodzi się to z ratownictwa i promuje ratownictwo.

 

T: Jest tak, że dzieciaki zaczynają pływać od bardzo wczesnych lat po kilka latek i później idą w ratownictwo.

 

P: Jest bardzo różnie, ratownictwo wodne, podstawą jest pływanie, aczkolwiek za chwilę dojdziemy do tego, że niektóre ruchy w kierunkach międzynarodowych są, że nie zawsze zawodnik musi umieć pływać. Ideą ratownictwa jest to, że dzieciaki pływają i potem część nudzi się pływaniem, idzie do piłki wodnej, część do pływania synchronicznego, część skacze do wody, a część odkryje, że jest ratownictwo. Część dzieciaków zostaje w takiej dyscyplinie, część w innej. W ratownictwie jest wszystko łączone, jest trochę skoków, nurkowania, plaża, są biegi na plaży, jest kajak, deska, różne sprzęty i to wszystko jest bardzo wszechstronne i bardzo wymagające.

 

T: Zawody, mistrzostwa, które tutaj były, basen miał pewne ograniczone możliwości. Co się dzieje na wodach otwartych, jakie tam są konkurencje?

 

P: Na wodach otwartych są dłuższe odcinki, to są konkurencje również czysto pływackie ale z dobiegnięciem, trzeba ruszyć z plaży, pokonać przybój bo zwykle odbywają się na oceanie lub morzu, gdzie są większe fale, umieć pływać przez te załamujące się fale. To są również trasy pływackie, są to również zawody polegające na ratowaniu współpartnera, czyli to jest płynięcie do określonej boi, opłynięcie boi z pasem ratowniczym, ściąganie tego ratownika.

Są to również zawody Oceanman i Oceanwoman, które polegają na płynięciu na desce ratowniczej, na kajaku ratowniczym i na biegu po plaży, czyli to jest taki Ironman, tylko że Oceanman. Też jest to bardzo wymagająca konkurencja. Dzisiaj rozmawiałem z moim starym przyjacielem, z trenerem z Wrocławia, z którym razem pracowaliśmy nad morzem w młodych latach, wspominaliśmy sobie dzisiaj trochę, że to jest kwintesencja ratownictwa. Pytałem się go jako trenera w czym trzeba być dobrym, a on mówi “we wszystkim, trzeba być ogólnie bardzo sprawnym, rozwiniętym i mieć strasznie potężną kondycję, siłę i widzieć co się dzieje wokoło”.

 

T: Wspomniałeś też o różnych gadżetach na wodach otwartych. Jest łódka, nie tylko polega to na tym żeby dobiec i tak samo też manekiny tam są zanurzone, jak to wygląda?

 

P: Na wodach otwartych nie ma manekinów, manekiny są na basenie. Na basenie są konkurencje rozgrywane na torach, czyli konkurencje wszystkie są na czas, są bardzo mocno obwarowane przepisami po to, żeby one były porównywalne, żeby można było je rozgrywać w różnych miejscach na świecie i można było je porównać. Basen musi mieć odpowiednią głębokość, odpowiednie wymiary, musi być odpowiednio skonstruowany. Na wodach otwartych to nie są zawody na czas, tylko kto pierwszy przepłynie daną trasę. Nie można zrobić konkretnego czasu na morzu, to są inne warunki, inne odległości.

Czasami na plażach widzimy wysokie, długie deski, podobne do deski SUP, to są deski ratownicze, na których ratownicy płyną, odpowiednio przekręcając osobę wkładają ją na deskę i tą deską wracają. To jest mała łódka, gdzie jeden ratownik płynie i z tą deską są również konkurencje ratownicze. Jest kajak ratowniczy, kiedyś były kajaki na których pływano i ratowano. Kajak sportowy jest trochę inny, jest typowo sportowy, otwarty, strasznie wywrotny. Wydaje mi się, że kajaki które są do zawodów na śródlądzie, typowo kajakarskich są dużo mniej wywrotne, poza tym tu nie ma fal, tam są fale. Fachowcy na te kajaki wskakują, płyną i to są takie dwa sprzęty, które są też dosyć szczegółowo opisane.

Są też łodzie ratownicze, na których się rozgrywają konkurencje typowo oceaniczne, przodują w tym Nowozelandczycy, to są łodzie 4, 6 i 7 osobowej obsadzie. Czasami widać na filmach jak one płyną, jak się przewracają. Australia przoduje, jest tzw. ojcem tego ratownictwa. Tam to jest na bardzo wysokim poziomie i na bardzo wysokim szacunku u ludzi są ratownicy postawieni, którzy pływają na morzu. Tam te dzieciaki od dziecka to robią, po prostu od dziecka. Jak u nas kopią piłkę czy w Hiszpanii, Brazylii dzieciak zanim zacznie chodzić dostaje piłkę w prezencie, tam dostaje deskę ratowniczą i zaczyna pływać. To są takie kraje, gdzie tradycja jest tak rozbudowana, aczkolwiek na The World Games ich nie ma, a my jesteśmy. Jesteśmy jedną w 8 najlepszych na świecie, chłopaki i dziewczyny są, ja to tam jadę popatrzeć.

 

T: Ale też tam wybieramy się dalej rozumiem, powalczyć.

 

P: Tak, w planach na 100% jest to, co było. Mamy też plany na 2032 rok w Australii.

 

T: To już niedługo, 10 lat zostało tylko.

 

P: Tak, w sporcie to jest niedługo. W Australii ma być ratownictwo wodne, Australia nie odpuściła tego, że ma to być u nich, nie pozwolili, żeby było gdzieś indziej, że będzie ratownictwo wodne u nich. Nie wiem czy niestety, z punktu widzenia mnie jako typowego ratownika, to że będą to konkurencje stricte plażowe, prawdopodobnie wyłącznie plażowe, to tak, bo to jest ratownictwo, natomiast z punktu widzenia typowego ratownictwa, które jest na świecie rozgrywane basenowo, to trzeba troszkę zmienić system przygotowania. Mamy 10 lat, to są 12-17 letnie dzieciaki, które będą miały odpowiednio 22-27, może 30 wtedy. To są zawodnicy, którzy w akurat tamtym Oceanman tacy są, może nie 22 latkowie, tylko bliżej 30, jak widać po niektórych naszych pływakach, można zdobywać w tym wieku medale.

 

T: Jest motywacja, w fajne miejsce można polecieć i powalczyć.

 

P: Na pewno. Wszyscy wiedzą, że praca, żeby się znaleźć na igrzyskach olimpijskich jest potężna. W Polsce mamy kilkanaście tysięcy pływaków, a medali olimpijskich kilkanaście. Górka na górze bardzo się zwęża, natomiast musimy pamiętać, że w ratownictwie wodnym Polacy są w czubie światowym. Ocieramy się cały czas o Włochy, Niemcy, Japonię, Australię, to są te kraje, które są bardzo wysoko i Polacy tam raczej nie ustępują.

 

T: Wielu mamy takich zawodowców ratowników?

 

P: Trener kadry Sławek Juszkiewicz mówi, że nie ma problemu z doborem ludzi, którzy są dobrzy. Ma ekipę, która jest dosyć zgrana. Problemem u nas jak zwykle są finanse, nie mamy środków, WOPR nie ma środków na to, żeby organizować 4 czy 5 zgrupowań w roku. To są konkurencje techniczne, gdzie oni muszą się zgrać, przede wszystkim sztafety. To nie jest tak jak pływanie konkurencja indywidualna, że 4 osoby startujące w sztafecie mogą trenować w różnych częściach świata, zjechać się i popłynąć, bo 4×100 metrów kraulem to jest 4×100 kraulem, a tutaj jeżeli patrzymy na sztafetę 4×25 holowanie manekina, to jest 4×25. Manekina trzeba sobie przekazywać w wodzie głębokiej, oni stoją na wodzie, nie przy brzegu, jeden drugiemu.

Gdy przekazują sobie manekina w innych konkurencjach, to również są prace zespołowe, te zgrupowania powinny być jak najczęstsze. Mamy kilka takich w Polsce klubów, które skupiają ratowników, którzy tam trenują. Udało się nam, że akurat to jest Szczecin i te chłopaki tam trenują, mogą się zgrać, teraz przed wyjazdem na The World Games. Mają akurat obóz w Warszawie, trenują na tym obiekcie, udało się to trenerowi ogarnąć i tyle. Podążają za nimi strasznie młodzi, juniorzy na mistrzostwach Europy też zdobywali medale już w kategorii open, dziewczyna z juniorów młodszych już wygrywała konkurencję juniorów. Strasznie młodzież podąża za seniorami, aczkolwiek oni mówią, że w takim razie popłyną szybciej, to ja się cieszę.

 

T: Wynika z tego, że popularność dyscypliny rośnie.

 

P: Mam nadzieję. Udaje nam się robić live z takich rzeczy, puszczać streamingi, puszczać filmy, robić programy. Dla niektórych sport ratowniczy jest bardzo daleką odnogą ratownictwa, tak jak sport strażacki można powiedzieć. Sensu stricte ratownictwa wodnego jest ratowanie ludzi, a nie sport. Sensu stricte strzelectwa jest raczej armia, a nie zawody, ale są elementy, które w jakiś sposób zgrywają zawodników. Ratownicy zawsze na plaży jak ja pracowałem, pamiętam jak nie mieli co robić, to się ścigali, tam i z powrotem, albo łodziami. Mamy w związku z tym dziwne konkurencje. Jak było nudno, to się ścigali pomiędzy plażami. Jak pomiędzy plażami, to może pomiędzy krajami i tak się narodziło.

Pierwsze zawody ratownicze w Polsce były w 1900 roku, więc to jest już ponad 100 lat temu. Mistrzostwa świata były w Warszawie, pierwszą mistrzynią świata w Londynie była Zosia Krawczyk, pierwszy raz startowaliśmy, natomiast w mistrzostwach świata wtedy były trochę inne konkurencje, bo to był wielobój. Żeby być mistrzem świata trzeba było wygrać 4 konkurencje albo mieć najwięcej punktów, tak jak dziesięciobój czy pięciobój. Trudno było, dlatego był tylko jeden mistrz świata. Było wiadomo kto chyba nim będzie, to można było raczej wiedzieć, w momencie gdy tych konkurencji było więcej, to mistrzostw świata w poszczególnych konkurencjach jest więcej, więc jest to bardziej popularny, można się bardziej załapać na bycie mistrzem.

 

T: Wybrać coś dla siebie.

 

P: Tak, wybrać coś dla siebie, jedni plażowo, drudzy pontony, łodzie, trzeci basenowo, jedni lubią super ratownika, drudzy tylko 200m. z przeszkodami itp. Przywożą nam te medale, wieszają sobie na szyi, wieszają w domach, są znani, są słynni, ludzie ich lubią.

 

T: Rozumiem, że jest związek sportowy, kluby sportowe, jak to wygląda?

 

P: WOPR w tej chwili będzie do Ministra Sportu składał wniosek, żeby być wpisany na listę Polskich Związków Sportowych. Jest to dyscyplina, jesteśmy członkiem Polskiego Komitetu Olimpijskiego jako WOPR, jesteśmy członkiem ILS, który jest organizacją uznaną przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, czyli jest to dyscyplina sportowa. Jesteśmy związkiem sportowym, bo skupiamy w sobie jednostki wojewódzkie, które zrzeszają jednostki, które są klubami, lub które zrzeszamy po prostu kluby, które niekoniecznie są WOPRem, a są klubami sportowymi uprawiającymi między innymi tą dyscyplinę sportu.

Oprócz pływania, czasami piłka wodna, oprócz kliku dyscyplin jest i ratownictwo wodne, z różnych przyczyn, niektórzy widzą w tym możliwość rozwoju, niektórzy widzą możliwość rozwoju typowo sportu ratowniczego, niektórzy jako dodatek. Ten sport się rozwija, ci co chcą w tym pływać, a są tacy, którzy są tak zafascynowani, że nie jadą na mistrzostwa Polski w pływaniu, tylko jadą na mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym. Te dyscypliny czasami się niestety zazębiają, bo tych imprez jest dużo. Każdy sportowiec wybiera swoją drogę.

 

T: Odnośnie sportowców, to jest traktowane na tym poziomie mistrzów, oni poświęcają się tylko tej dyscyplinie, czy to jest raczej tak przy okazji robione, jak to oceniasz?

 

P: W reprezentacji mężczyzn to są ratownicy wodni, to jest ratownictwo wodne i oni poświęcają się tylko tej dyscyplinie. Akurat reprezentanci w tej chwili jadąc na The World Games to wszystko żołnierze, którzy również w ramach wojska reprezentują siły zbrojne w zawodach, gdzie wygrywają. Jest Centralny Wojskowy Klub Sportowy, część z nich tam jest, część w normalnych jednostkach. Wojsko pozwala im trenować, bo jednak na tym poziomie, który oni reprezentują, to jest typowy profesjonalizm, nie da się chodzić do pracy na 9-10 godzin i jeszcze pływać i jeszcze odnowić się biologicznie w jakiś sposób.

Jest to sport dość wymagający, natomiast wśród reprezentacji kobiet w tej chwili kilka jest typowo (mówię o seniorach) sfokusowanych na ratownictwo, ale część dziewczyn jest ratownikami, zdobywają medale, ale ich głównym sportem jest pływanie. Stąd to ratownictwo basenowe, mistrzostwa świata i Europy polegają na tym, że startuje reprezentacja sześcioosobowa i na basenie i na oceanie i w SERC, czyli w symulowanych akcjach ratowniczych. Ktoś kto tylko pływa na basenie nie jest w stanie wygrać gdzie indziej, ale będzie mistrzem na basenie, chwała za to wszystkim, to trzeba umieć, ja podziwiam.

 

T: Jak dużo takich imprez jest w Polsce organizowanych?

 

P: Mistrzostwa Polski są 2 razy, w zimę i w lato. Jest 4-6 rund grand prix, czyli jednodniowych zawodów, na których jest część konkurencji, bo nie da się wszystkich rozegrać. Tutaj komisja sportu decyduje w której rundzie jakie konkurencje są, czy to są sztafety czy indywidualne. Są również zawody tzw. lokalne, czyli jest liga pomorska, są ligi wojewódzkie, zawody o puchar czegoś tam. W tej chwili będziemy mieli otwarte mistrzostwa Polski morskie Garmin Heroes, jest sponsor, chwała sponsorowi, dziękujemy że możemy odbyć takie zawody. Organizują je nasi ratownicy, są zgłoszone do ILSu, można przyjeżdżać z całego świata.

W tym czasie również organizujemy kurs sędziów, przed zawodami był kurs sędziów międzynarodowych, przyjechał jeden najlepszy szkoleniowiec Ian Hunkins z Wielkiej Brytanii, świetny szkoleniowiec, wyszkolił nam kolejnych 11 sędziów międzynarodowych. W marcu mamy zamiar kolejnych wyszkolić, trzeba pamiętać, że w przyszłym roku w sierpniu Polska jest organizatorem mistrzostwa Europy juniorów. Nie jest to może impreza na poziomie mistrzów Europy tak ogólnie, czy mistrzów świata.

 

T: Gdzie będzie?

 

P: W Szczecinie i w Międzyzdrojach, jeżeli w Szczecinie basen się naprawi, mamy taką nadzieję. W razie czego jest basen niedaleko drugi zapasowy, ale Szczecin jest bardzo ładnym miastem, ma piękny basen, bardzo chętnie współpracujące władze samorządowe, w związku z tym tutaj jest szansa i tam się bardzo dobrze rozgrywa, jest dobra atmosfera, bardzo dobry klub, bardzo dobrzy działacze, pracują i poświęcają się, żeby to funkcjonowało. Te zawody odbyły się dzięki działaczom, którzy chcieli, żeby zawody się odbyły, bo był to duży wysiłek finansowy dla nas, Szczecin nie mógł przenieść tu swoich środków, więc wszystkie kluby tak zadziałały, że te zawody mogły się odbyć i chwała za to, dziękuję wszystkim, szczególnie trenerom, prezesom.

 

T: Wydaje mi się, że w Polsce są fajne warunki do rozwoju tej dyscypliny. Mamy linię brzegową nad morzem, mamy sporo jezior, infrastruktura związana z pływalniami też jest.

 

P: Infrastruktury do rozwoju dyscypliny mamy bardzo dobrą, szczególnie wśród dzieciaków, bo basenów jest coraz więcej, szczególnie, że jest to w dużych miastach. Warszawa ma 30 basenów, to jest kwestia tylko chęci samorządu, żeby stworzyć sekcję, aby ona mogła to trenować, żeby w sporcie wyłapywać talenty, które mogą pójść dalej i dzięki którym będzie słychać Mazurka Dąbrowskiego. Z drugiej strony medalu, według nas powinna być powszechność. To, że dzieciaki trenują ratownictwo wodne, a nie osiągną wyników międzynarodowych, ale będą mieli umiejętności i zdrowie, co jest najważniejsze i będą zapaleńcami. Nie każdy kto kopie piłkę jest Maradoną, a każdy ten sport lubi.

 

T: Ja też biegam, ale nie wygrywam niczego w maratonach, ale biegam dalej.

 

P: To w jakiś sposób zostaje wśród dzieciaków. Mówię o dzieciakach, idziemy w powszechność, szczególnie żeby to się rozrosło w jakiś sposób. Każdy kto pływał wie, że pływanie to odbijanie się od ściany do ściany, liczenie kafelków. Bardzo fajny sport, ale w każdej szerokości geograficznej taka sama temperatura wody, taki sam basen, już nawet wioślarze, którzy pływają tyłem do kierunku jazdy, coś im się zmienia jak płyną, a tam jest prawie cały czas to samo. Owszem, sport jest bardzo fajny, bardzo wymagający, niektórzy mówią, że pływacy tylko pływają, śpią i jedzą, na nic innego nie ma czasu, jeszcze tylko siłownia po drodze, bo treningi są bardzo ciężkie.

Tutaj chwała za to naszym reprezentantom, że to oni już właściwie idą w kierunku pracy zawodowej, oni są na studiach, albo już pracują, nie w sporcie. Oni mają swoje rodziny, mają swoje plany inne, także nie jest to tak jak kiedyś, że sportowiec to jest sportowiec, klapki i koniec. Idziemy chyba bardziej w kierunku amerykańskim, że może sport uczelniany nie jest na takim wysokim poziomie jak w Stanach, że każda uczelnia ma swój sport, stypendia itd., to jeszcze nie, ale mentalność sportowców już jest taka, że nie wiążą się tylko ze sportem, tylko sport w pewnym momencie jest dla nich sposobem na życie, a wiedzą, że w przyszłości będą musieli robić coś innego.

Nie wszyscy mogą zostać prezesami klubów czy dalej trenować, niektórzy mogą odnaleźć się w czymś innym. Niektórzy w tej chwili z reprezentacji, medalistów, mistrzów Europy, nie powiem którzy, są świetnymi informatykami, więc kończą świetne studia, pomagają nam oczywiście, dziękujemy bardzo, ale to tajemnica kto, bo zaraz będą wszyscy chcieli z nich skorzystać.

 

T: Ilu jest ratowników w Polsce?

 

P: To mówiliśmy ostatnio.

 

T: Wiem, ale ktoś mógł nie wysłuchać.

 

P: Czynnych ratowników jest koło 20 000, w WOPRze jest około 13 000, pozostali są w podmiotach, które są podmiotami uprawnionymi do wykonywania ratownictwa wodnego, tam pracują, tam zdobyli uprawnienia, pełnoprawni ratownicy, natomiast niezwiązani z WOPRem.

 

T: Mi się w tym sporcie podoba to, że jest tam to wszystko co w każdym sporcie, jest rozwój fizyczny, działa to na zdrowie, psychikę, na wiele innych czynników, a tutaj jeszcze dodatkowo można komuś życie uratować, jak się jest w tym dobrym.

 

P: Tak, tutaj ostatnio rozmawialiśmy z panią doktor, że jest to chyba jedyny sport, który nie jest tylko i wyłącznie dla zawodników i dla kibiców. Pandemia wykazała, że mnóstwo sportów jest tylko dla zawodników, zawody mogą się rozgrywać bez publiczności i się rozgrywają, to znaczy że są tylko dla zawodników, dla wyników. Są sporty, gdzie publiczność jest potrzebna, zawodnicy robią to dla publiczności. Tutaj zawodnik czyniąc coś, ucząc się czegoś może tą swoją wiedzę, umiejętności wykorzystać do uratowania czyjegoś życia.

Za dawnych czasów większość, wszyscy mistrzowie świata, Europy, byli z reguły instruktorami WOPRu, bo oni dalej się szkolili. W tej chwili zawodowstwo w sporcie polega na tym, że zawodnicy nie mają tyle czasu, możliwości na szkolenie, bo jednak sport pochłania strasznie. To jest bardzo ukierunkowane, tak jak wspomniałem, w niektórych konkurencjach plażowych bywało tak, że reprezentacje przywoziły sobie lekkoatletę, bo tam jest bieg po plaży, przywozili lekkoatletę, który zdobywał mistrzostwo świata, bo był najlepszy, ale nie umiał pływać.

W tej chwili jest tak, że reprezentacje są 6 osobowe i tak zdarza się, że przyjeżdża jeden taki, który jest tylko po to, żeby wygrać konkretną konkurencję. Mamy nadzieję, że to się nie zmieni, aczkolwiek ruchy są powoli takie, żeby jednak reprezentację można było rozszerzyć. Czy to się uda czy nie? Nie wiem.

 

T: Zobaczymy jakie będą efekty. Wiem, że o tym trochę rozmawialiśmy w poprzednim odcinku, zachęcamy żeby go też posłuchać, było bardziej o ratownictwie, typowym o ratowaniu życia, nie tylko dla sportu. Jesteśmy przed sezonem, zaraz wakacje. Ile ludzi topi się w Polsce?

 

P: Tak jak mówiliśmy, średnio to jest 500 osób, czasami mniej. Ostatnio troszkę mniej, czasem niestety więcej, ale przyjmijmy, że te pół tysiąca to jest granica, która niestety jest.

 

T: Są statystyki ilu jest ratowanych?

 

P: Nie, nie ma takich statystyk, z jednej strony Ministerstwo Spraw Wewnętrznych takie statystyki zbiera, WOPR nie, ponieważ część podmiotów, która nie jest u nas w strukturach, to nie mamy do tego dostępu. Te statystyki są podawane do Ministra Spraw Wewnętrznych, natomiast bardzo wielu ratowników jest zatrudnionych poza strukturą, bezpośrednio przez zarządzających basenami i to nie jest odnotowane w żadnych statystykach, więc tego nie ma.

Sądząc po jednostce, która była w Łebie czy w Krynicy Morskiej, to rokrocznie tych akcji jest kilkadziesiąt, czasami do kilku, kilkunastu dziennie dochodzi, gdzie się ratuje te osoby. Czasami się może wydać, że ratowanie takiej osoby, podanie tyczki w basenie, to “o, co to za akcja”, no tak, ale mamy czekać aż to dziecko zacznie tonąć? Jesteśmy również od tego, że jak jest problem, to się to dziecko podciąga do brzegu i można przyjąć, że to już jest akcja. Przez lekarza nalepienie plastra, to też jest działanie, może nie jest to operacja na otwartym sercu czy mózgu, ale jest to działanie lecznicze, zapobiegające czemuś.

 

T: Profilaktyka też się liczy.

 

P: Oczywiście, że tak. Przy wypadku samochodowym wsparcie psychiczne udzielane przez strażaków zanim przyjedzie pogotowie i zanim przyjedzie pomoc fachowa, to jest bardzo ważne, żeby kogoś wesprzeć, szczególnie jak są inne ofiary wypadku. To samo w ratownictwie wodnym, mamy utonięcia gdzie zostają członkowie rodziny, a części nie ma. Zanim przyjedzie pogotowie, które zajmie się poszkodowanymi, zanim przyjedzie pomoc psychologiczna, to od tego są ratownicy, żeby cokolwiek zrobić, przytulić, bo to są rzeczy, z którymi czasami się spotykamy i widzimy co się dzieje.

 

T: Tak jak wspomniałeś, to niekoniecznie musi być akcja ratująca, ale to że obserwują ratownicy zachowanie ludzi, i nie pozwalają komuś wejść czy reagują na zachowania niezbyt fajne.

 

P: Rozmawialiśmy dzisiaj z trenerem, z którym spędziliśmy 30 parę lat temu na plaży o tym, że doświadczenie ratowników na plaży – o morzu rozmawialiśmy, pracowaliśmy na morzu – z reguły ratownicy widzą po osobie, że to może być u nas się mówi “potencjalny klient”, że to jest ten, z którym prawdopodobnie może być problem, trzeba na niego zwrócić uwagę. Bardzo często zdarza się, że jednak podejmujemy jakieś działania, albo wcześniej wysyłamy do niego łódkę, albo ktoś podpływa.

 

T: A gwizdki?

 

P: Gwizdki to już jest wyższa półka, gwizdki to już jest działanie. Staramy się gwizdków nie używać, bo to jest zwrócenie uwagi, ale długi gwizd to już jest akcja ratownicza, to już coś się dzieje, ratownicy lecą do wody i kogoś ratują. Czasami wystarczy żeby podpłynęła łódka, postała chwilę, ktoś się poczuł bezpiecznie albo powiedział “jak tam idzie z pływaniem?”, “jakoś sobie radzę”, “pan spłynie do brzegu”, “dobrze, spłynę”. Czasami ktoś potrzebuje takiej rady, a potem jest “ja chciałem pływać, ale oni mi nie pozwolili”, a dzięki temu ten pan żyje. Takie życie, ważne, że zachowane.

 

T: Paweł, myślę, że tutaj pływanie, rozwój tej dyscypliny sportowej na pewno przyczynia się do tego, że utonięć może być mniej.

 

P: Tak, natomiast rozmawialiśmy z panią Prezes Polskiego Związku Pływackiego, uknuliśmy wspólny plan. Chcielibyśmy jednak, żeby wróciła obowiązkowa, podstawowa nauka pływania w szkołach podstawowych, to co kiedyś było, dawno dawno, za złych czasów, ale było mało basenów, w drugiej klasie wszystkie dzieci jakoś tam do wody szły. Niektóre były zwalniane, może nie w takim stopniu jak teraz, natomiast albo się dziecko nauczyło pływać, albo nauczyło się szacunku do wody. Mnie w drugiej klasie pływać nie nauczono, ja się nauczyłem później. Nauczono mnie szacunku do wody, może wtedy, może była ta nauka treserska, to były inne metody, ale wtedy się nie nauczyłem, nauczyłem się później.

Umiejętność nauki pływania, żeby w szkole podstawowej była zakończona, naszym marzeniem jest kartą pływacką. 200 metrów, to naprawdę nie jest długi dystans do przepłynięcia i naprawdę może każdy się tego nauczyć. Naszym drugim marzeniem, żeby liceum kończyło się kursem kwalifikowanej pierwszej pomocy, mielibyśmy kogoś, kto i w wodzie sobie poradzi, na lądzie pomoże utrzymać życie komuś, kto zemdleje. Lekarze powinni się z tego cieszyć, że tacy ludzie by byli. To by było bardzo fajne wyedukowane, bezpieczne społeczeństwo.

 

T: Myślę, że rodzice na pewno chętnie, poza tymi może, którzy dają zwolnienia z zajęć.

 

P: Nie wiem właśnie czy rodzice, ja się obracam akurat w środowisku gdzie dzieci do basenów lgną. W momencie gdy kiedyś pracowałem i uczyłem w szkołach pływania, to było bardzo dużo zwolnień dzieci, że ma katar, jak dziecko ma katar, to właśnie ma iść na basen. Jak się dobrze wygrzeje pod prysznicem i wysuszy włosy, to nie ma tego kataru. Wszystkie dzieciaki, które do nas do sekcji chodzą czy do ratowniczej, czy na naukę pływania, nie ma problemu z przeziębieniami w zimę, organizm się hartuje. Rusza się, hartuje się, może się odstresować od nauki, przecież maturzyści do nas przychodzili tegoroczni po to, żeby wejść do wody, 2 razy w tygodniu godzinę się tak pomęczyć i nie myśleć o niczym. Oni tak dostają w tyłek – przepraszam – że są wyłączeni. To też jest potrzebne, coś takiego.

 

T: Głowa odpoczywa.

 

P: Tak, głowa odpoczywa. Może w tej chwili te zegarki trochę przeszkadzają w odpoczywaniu, bo to one mówią ile przepłynęliśmy i płynąc, ja np. rano pływając zaczynam myśleć co można zrobić w pracy itd., kiedyś musiałem liczyć baseny, teraz nie muszę. To też z drugiej strony nie jest dobre, ale wiele ciekawych pomysłów wymyślam rano na basenie.

 

T: Paweł, jak zwykle bardzo miło mi się z tobą rozmawiało.

 

P: Mi również, tak się nakręciłem.

 

T: Pomimo później pory już, także dziękuję tobie bardzo.

 

P: Dzisiaj niedziela, jutro basen.

 

T: Do tego też wszystkich zapraszamy. Rano można zacząć dzień na basenie.

 

P: Tydzień.

 

T: Dziękuję wam bardzo.

 

P: Dziękuję również.

 

T: Przypominam, podcast co środę o godzinie 12:00, także zapraszam do słuchania, komentowania, cześć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *