Dr n. med. Łukasz Kołtowski – nowoczesne technologie w medycynie i sporcie.

Dr n. med. Łukasz Kołtowski – nowoczesne technologie w medycynie i sporcie.

W tym odcinku z dr Łukaszem Kołtowskim rozmawiamy o nowoczesnych technologiach stosowanych w medycynie i sporcie.

Dr n. med. Łukasz Kołtowski – kardiolog, wynalazca i pasjonat nowoczesnych technologii stosowanych w medycynie i sporcie. Absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Doświadczenie zawodowe zdobywał zarówno w Polsce jak i w najlepszych ośrodkach medycznych w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech. W roku 2014 obronił z wyróżnieniem doktorat z zakresu kardiologii. Obecnie adjunkt w I Katedrze i Klinice Kardiologi WUM. Zaangażowany badacz naukowy, czynny uczestnik światowych konferencji naukowych oraz autor kilkudziesięciu publikacji o tematyce kardiologicznej.

Z Łukaszem rozmawiamy między innymi o:

✅ urządzeniu AioCare, którego jest twórcą

✅ innych przykładach nowoczesnych technologii stosowanych w medycynie i sporcie

✅sztucznej inteligencji wspomagającej lekarza i trenera

✅ przyszłości nowoczesnej medycyny

✅ formach ruchu które uprawia

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

Ł – Łukasz Kołtowski

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Łukasz Kołtowski, Pierwsza Katedra i Klinika Kardiologii WUM.

 

Ł: Cześć, witam, dzień dobry państwu.

 

T: Widać, że pan doktor, Łukasz przyszedł prosto ze szpitala przez fartuch. Znalazłem ostatnio na twój temat, że jesteś laureatem konkursu Supertalenty Medycyny 2021. Było napisane “kardiolog z żyłką wynalazcy”, o tym też będę chciał porozmawiać, bo interesuję się nowymi technologiami. Jesteś twórcą jednej z tych technologii, stworzyłeś urządzenie, które może pomagać pacjentom, być może i sportowcom, co to za urządzenie?

 

Ł: Tak, pewnie to urządzenie o którym myślisz, bo kilka takich pozwoliłem sobie popełnić wspólnie z zespołami…

 

T: O widzisz, nie doczytałem.

 

Ł: Pewnie o następnych jest trochę mniej głośno, ale to urządzenie, o którym myślisz, o astmatykach, o osobach z zaburzeniami oddychania, to jest przenośny, mobilny spirometr z funkcją pulsoksymetru, który służy do wykrywania, diagnozowania, ale też oceny kontroli wszelkich chorób obturacyjnych, takich jak astma.

 

T: Kiedy powstał taki spirometr przenośny?

 

Ł: Pomysł to był 2014 rok, czyli już parę lat temu dobrych. Skończyłem doktorat, byłem jeszcze na rezydenturze, pracując w interdyscyplinarnych miejscach niż tylko pracownia kardiologii inwazyjnej czy oddział kardiologii inwazyjnej, widziałem jak wiele nakłada się problemów diagnostycznych jeżeli chodzi o duszność i jak trudno jest wykonać nie mówię, super zaawansowane badania, ale spirometria. Stwierdziłem, że fajnie byłoby mieć coś w kieszeni, co mógłbym użyć do tego, aby zdiagnozować moich pacjentów, stąd pomysł. Zaczęliśmy pracować nad tym zespołem interdyscyplinarnym z inżynierami, data scientist z Politechniki itd. Mniej więcej od 2015 roku nad zminiaturyzowaniem dużego urządzenia.

 

T: Ile czasu zajęło zanim powstał prototyp, a w ogóle kiedy wszedł do użytku?

 

Ł: Zaczęło się to w 2015, gdzieś w 2017 mieliśmy urządzenie z certyfikatem, czyli 1,5-2 lata zajęło nam przejście. Mniej było badawczej pracy, bo to nie jest odkrycie czegoś nowego, spirometria jest, ale bardziej rozwojowe, poskładanie klocków w odpowiedni sposób.

 

T: Zminiaturyzowanie urządzenia i świetnie wygląda. To jest podcast, więc nie każdy zobaczy, ale na Youtube można zobaczyć. Dosyć malutkie i fajny design ma, powiem ci szczerze że wygląda bardzo ładnie.

 

Ł: Dzięki. Za design odpowiada Piotr Bajtała, mój co-founder, dostaliśmy w zeszłym roku dwa oskary designu, czyli nagrodę EF i Red Dot w kategorii najładniejszych urządzeń medycznych na świecie. Mam wrażenie, że te urządzenia medyczne, które są, one zawsze muszą wyglądać brzydko, a jeżeli chcemy dać pacjentowi do domu i chciałby to sobie postawić przy szczoteczce do zębów czy przy maszynce do golenia w łazience, bo zazwyczaj tam pacjenci wykonują różne badania – tak zauważyłem, też sobie tam mierzę ciśnienie, bo to jest bardziej intymna strefa – to fajnie, żeby to fajnie wyglądało, żebym się tego nie wstydził.

 

T: Kiedyś komputery też wyglądały totalnie brzydko, dopóki firma z jabłuszkiem nie zaczęła bardziej się o to starać. W urządzeniach medycznych podejrzewam, że trend będzie podobny, bo milej jest jak masz dookoła ładne rzeczy, nawet jeśli jesteś w szpitalu.

 

Ł: Dokładnie, to motywuje, wyrzuca z nas pewne ilości, pokłady serotoniny, identyfikujemy się i chcemy to robić, a myślę że każdy z nas wie, czy to dotyczy medycyny stricte czy rehabilitacji, że to przestrzeganie zaleceń, wykonywanie tego co zdrowe, jest fundamentalne. Wszystko co będzie nam pomagało, a myślę że ładne rzeczy pomagają w tym jest ważne.

 

T: Łukasz, kiedy warto zrobić badanie spirometryczne?

 

Ł: Jest tak, że jest masa wskazań do badań spirometrycznych, ale co do zasady diagnostyka duszności, myślimy o tym, aby urządzenie było blisko pacjenta, mówimy o tzw. domowej spirometrii czy spirometrii w miejscu pracy, wykonywania sportu. Kiedy duszność się pojawia falowo, ona się pojawia, później jej nie ma, w kardiologii mówimy wtedy o bólu w klatce piersiowej, niewydolności serca, myślimy tutaj o duszności obturacyjnej. Wiemy, że masa rzeczy ją będzie wywoływała, w astmie to będą pyłki, kot, chemikalia, ale też sport może indukować duszność, skurcz oskrzeli.

 

T: Jak odróżnić duszność, która ma nas niepokoić od tego, że jesteśmy na tak intensywnym wysiłku, że brakuje nam oddechu?

 

Ł: Pacjenci i sportowcy, z którymi rozmawiam – oni o tym wiedzą, tak samo pacjenci rehabilitowani, wiedzą że to jest coś innego niż zawsze było. Jeżeli ktoś trenuje, ćwiczy, to wie kiedy duszność jest naturalną dusznością ze zmęczenia i mówi że to inaczej wygląda. Czasami spada tolerancja wysiłku, pulmonologiczne, kardiologiczne, triathlonista nagle mówi, że on przepływał w danym czasie 5 km, a teraz przepływa zaledwie 4 km, taki spadek, ale tu już mówi się o tym, że organizm inaczej się zachowuje. Charakterystyczne jest często to, że będziemy mieli różnego rodzaju świsty, kaszel napadowy, wtedy myślimy o tym, że jest rodzaj podrażnienia oskrzeli, stanu zapalnego.

 

T: Czyli jak jestem sportowcem amatorem, to wtedy właśnie powinienem się zgłosić do lekarza, lekarz nam zaleci takie badania.

 

Ł: Takie i pewnie inne. Mamy duży problem z osobami, dzisiaj dużo ludzi ćwiczy i to jest super, ale przez pewnego rodzaju threshold, kiedy czujemy, powinniśmy go diagnozować, dla osób chorych w ogóle tutaj nie pasuje, bo to są osoby, które robią bardzo duże wysiłki, wykręcają 14-15 metrów i spadło im do 13, to lekarz mówi “idź pan, to nie jest nic ważnego”, ale to jest, bo to są te spadki, o które nam chodzi. Jeżeli ktoś się monitoruje, jeżeli przy danym pułapie wysiłku widzi, że ma wyższe tętno niż normalnie, to też powinno go zaniepokoić, zastanowić dlaczego tak jest, bo to znaczy że organizm próbuje kompensować.

 

T: Wydolność z jakiegoś powodu musi spadać, a trening powinien ją podnosić, a tu może być odwrotnie.

 

Ł: Dokładnie. Pamiętajmy o tym, że może być tak, że pomiędzy wysiłkami będziemy mieli uczucia nagłej duszności. Astmy jest sporo, mówimy o tym że to jest 5-10% populacji, więc mówimy o milionach pacjentów. Astma nie jest rozpoznawana, ponieważ jeśli idzie się do lekarza i wykonuje stacjonarną spirometrię w gabinecie, to ona bardzo często jest prawidłowa, bo tak jest, to są czyste warunki, nie ma alergenów. Wyjdziemy sobie, wrócimy do domu, pójdziemy na nasze poddasze sprzątać i nagle kurz, różne rzeczy które tam są podrażniają.

Koncepcję, którą zaczęliśmy badać, nową formę diagnostyki zapożyczoną z kardiologii, to jest holter spirometryczny. Monitorowanie przez pewien okres, mniej więcej 30 dni, 2-3 tygodni, w zasadzie codziennie, ale po to żeby zobaczyć czy są dni, kiedy mamy spadki obturacji, wskaźnika FEV1 i FVC, czyli napady obturacji i to świadczy o zmienności.

 

T: Super innowacja. To urządzenie pomaga, nie trzeba wielkiego sprzętu, tylko rozumiem aplikacja do tego małego urządzenia, które pokazywałeś jest w stanie pokazać co się dzieje z układem oddechowym.

 

Ł: Tak, jest jeszcze jedna ważna rzecz, spirometr jest trudnym badaniem, technicznie trudnym.

 

T: Musi być dobra instrukcja.

 

Ł: Tak, wymyślamy tę instrukcję, covid nam trochę pomógł, jeżeli w czymś mógł pomóc, a mianowicie zgłaszało się masę pacjentów, którzy mówili, że potrzebują wykonać badanie spirometryczne, ale wszystkie pracownie są zamknięte, one były zamknięte, bo nie można było wykonywać czynnościowych badań płuc, “czy mógłbym na waszym urządzeniu zrobić?”. Myśmy powiedzieli “jasne, tylko czy pan potrafi?”.

Zaczęliśmy stosować tzw. spirometrię pod zdalnym nadzorem, czyli pacjent miał urządzenie w domu, był w tych warunkach, w których przebywa bez kontaktu z innymi osobami, ale był instruktor online, który go widział i instruował w trakcie. Publikujemy teraz wyniki dokładności, precyzji tego rodzaju coachingu, i one są toczka w toczkę takie, jak grupa kontrolna, która jest w pracowni.

 

T: Jak to na żywo kontrolowane, ciekawe jeszcze jakby porównać gdyby był filmik instruktażowy i czy to by tak samo działało, pewnie nie do końca.

 

Ł: Pewnie nie do końca i wiemy, że tak jest. Filmik instruktażowy nie wystarcza, bo to jest naprawdę badanie przy którym trzeba wiedzieć, w którym momencie należy wykonać i jak wykonać to badanie.

 

T: Jakie są inne przykłady urządzeń podobnych albo nie tylko podobnych, bo dedykowanych sportowcom, mówimy o urządzeniach ubieralnych, najbardziej popularne opaski, ale skoro wiem, że śledzisz nowe technologie, bardzo się tym interesujesz, to jakie są najbardziej popularne i jakie są nowości?

 

Ł: Nie ma chyba żadnej tajemnicy i wielkiego odkrycia, czyli powiem, najbardziej popularne są pulsometry czy pulsoksymetry w formie opasek trenujących. Tętno i saturację często też, aktywność fizyczną, liczbę kroków, którą wykonujemy, monitorują sen czasami, do tego wszystkiego. To są pewnie te najbardziej popularne, oczywiście możemy jeszcze o wadze powiedzieć, którą każdy ma praktycznie w łazience, to też jest element naszego zdrowego trybu i stylu życia.

Wśród opasek jeżeli tak na to byśmy mogli popatrzeć dostrzegam z punktu widzenia medycznego, coraz większą specjalizację. To już nie jest tylko jaki masz health trade, ale zaczynają się różnego rodzaju analizy tego health trade w kontekście wykonywanego wysiłku, żeby oceniać czy jesteśmy w stanie wykonywać coraz bardziej intensywne wysiłki na danym tętnie, albo czy to tętno utrzymuje się na poziomie, który dla nas jest docelowym w trakcie treningu.

Mamy analizy powrotu tętna po wykonywanym wysiłku i czasu powrotu tętna do tętna spoczynkowego, albo analizy pierwszych dwóch minut i oceny o ile uderzeń na minutę tętno spada, wiemy że to jest wskaźnik mówiący o wydolności. My kardiologicznie wiemy, że to jest wskaźnik rokowania, tzn. jeśli wskaźnik jest zbyt mały, zbyt mało uderzeń spada, to pacjent ma gorsze rokowanie, ma większe ryzyko zgonu, udaru i zawału serca w perspektywie kolejnych 360 dni, więc takie parametry dodatkowej analityki zaczynają do tego dochodzić.

 

T: Tutaj powiedziałeś o podstawowych, możemy mówić otwarcie i tak nikt nas nie reklamuje, więc Apple bodajże ma EKG, które jest przez nawet FDA zaakceptowane do pomiaru medycznego, tak?

 

Ł: Tak, nie tylko Apple. Takie EKG też w produktach Withings, francuskiej firmy czy Samsung również takie jedno odprowadzeniowe EKG w zegarku ma i jest ich coraz więcej. Te pomiary są pomiarami wykonywanymi w spoczynku, ale dające zapis elektrokardiogramu, a więc zapisu funkcji elektrycznej serca w czasie. Jest to odprowadzenie jedno odprowadzeniowe, więc zamykam jeden obwód, zazwyczaj to jest jedno odprowadzenie i jestem w stanie na tej podstawie – zaczynają się różnice – niektóre z tych produktów mogą robić analizę tego tętna, nie tylko jak prędko bije, ale czy np. nie pojawia się arytmia, w przedsionkach bradykardia, tachykardia.

Są już algorytmy oceniające np. czy nie ma hiperkaliemii, zbyt dużego poziomu potasu we krwii na podstawie tych jedno odprowadzeniowych zapisów. To jest o tyle ważne, że jeśli mamy osobę, która ćwiczy a ma dolegliwość, to możemy zobaczyć czy temu nie towarzyszy np. napad skurczu nadkomorowego, co jest ważną rzeczą nie tylko dla osoby, która nadzoruje w trakcie, ale diagnostyczną dla kardiologa.

To, co myślę że jest bardzo ciekawe, to urządzenia zaczynają monitorować pasywnie tętno, jeśli coś się dzieje, spada nam bardzo, a wiemy że u sportowców czy wytrenowanych osób, czy kiedy śpimy, spada nam do 40 czy 45, to one to zapisują, natomiast kiedy nie śpimy, a ono spada, to dodatkowo nas alarmują o tym i proszą wtedy, żeby przyłożyć palec do zegarka, bo ten obwód trzeba zamknąć i wykonać EKG, czyli trochę nagrać wtedy, kiedy coś w skaningu nam nieprawidłowego wychodzi.

 

T: Jakie sporty uprawiasz?

 

Ł: To zależy kiedy i ile mam czasu.

 

T: Jakie najbardziej lubisz?

 

Ł: Uwielbiam te, na które mam najmniej czasu – kitesurfing, narty, snowkiting czyli połączenie kitesurfingu ze snowboardem, ale wiadomo że na to trzeba mieć czas i warunki. Te sporty na co dzień to jest rower, pływanie, uważam że pływanie jest absolutnie świetne, to jest też bieganie i takie sporty, które bardziej są towarzyskie, ale je kocham, to jest tenis. To jest taki sport, który łączy w sobie dynamikę, precyzję, pewnego rodzaju kulturę gry.

 

T: To w takim razie powiedz mi jakie sam parametry analizujesz? Używasz zegarka, widzę że masz zegarek, który też parametry analizuje.

 

Ł: Tutaj się przede wszystkim kieruję ilością wykonywanego wysiłku, tętnem na jakim pracuję, oczywiście odległości, te podstawowe rzeczy, nie wchodzę powiem szczerze w głębszą analitykę z punktu widzenia medycznego na moim poziomie. Odkładanie się kalorii, aktywność jaką wykonuję jest dla mnie najważniejsza, choć przy niektórych sportach i nie tyle to jest kwestia zegarka, ale np. przy grze w tenisa używam dodatkowych sensorów, które są na rakietę nakładane. Analizują mi poprawność uderzenia, technikę uderzenia, czyli jakie mam skupienie uderzenia na forehandzie, backhandzie, smashu, pokazują mi jaka jest prędkość uderzenia, czy prowadzenie rakiety jest prawidłowe i to mi pozwala lepiej trenować.

Może nie jest to bezpośrednio związane ze zdrowiem, ale wiemy o tym, że nieprawidłowe ruchy mogą powodować różnego rodzaju kontuzje, w związku z czym pod tym kątem ta aplikacja i to rozwiązanie pomaga.

 

T: Tutaj już wchodzi trochę medycyna sportowa, trochę trening przygotowania motorycznego, trochę fizjoterapii, te czujniki pomagają nie tylko przy rakietach, ale są też np. rękawice bokserskie, gdzie można analizować cały swój trening czy nawet wtedy, kiedy z kimś sparujesz czy z kimś trenujesz, grasz w tenisa, w jakąkolwiek dyscyplinę i wtedy fajnie można to przeanalizować, oczywiście jeśli komuś na tym zależy, chce być na wyższym poziomie, bo tak dla frajdy to wcale nie trzeba. Tak jak powiedziałeś profilaktyka kontuzji też może być takim elementem, o który można zadbać.

 

Ł: To co jest ciekawe, jest coraz więcej opracowań z dziedziny medycyny sportu, że monitorowanie sportowców i nie tylko profesjonalistów, w trakcie różnymi sensorami pokazującymi czy gdzieś nie zaczyna jakiś mięsień kompensować innego, czy jakiś z sensorów zaczyna odbiegać, jest w stanie wyprzedzić o kilka dni czasami nawet to, że dany sportowiec będzie miał kontuzję, że będzie wypadał.

Byliśmy w ramach spirometru zaproszeni do Atlanta Braves, lekarz sportowy tej drużyny ma pełne metryki swoich sportowców i tego typu rzeczy publikuje, także dla mnie te czujniki, zdrowie cyfrowe w pewnym sensie, mają wymiar dużo głębszy niż tylko, że ja sam się monitoruję. One pozwalają zapobiegać kontuzjom, bo takiego zawodnika można zdjąć i czekać aż wróci do pełnej sprawności.

 

T: Mamy opaski najbardziej popularne, są czujniki, są koszulki z EKG, o czym jeszcze nie wspomnieliśmy, o czym warto powiedzieć w kontekście nowych technologii sportu?

 

Ł: Rzeczy nad którymi pracuję, ta inna rzecz, to jest 12 odprowadzeniowe EKG w formie plastra, a nie pojedynczych kabli, plastra naklejonego na klatkę piersiową, który jest w stanie monitorować niedokrwienie mięśnia sercowego w trakcie wysiłku.

 

T: To już jest gruba rzecz.

 

Ł: To jest gruba rzecz, dzisiaj było zawsze tak, że trzeba mieć co najmniej paramedyka przy sobie, który założy. Mówimy o tym, że będę mógł trenować, usiąść albo położyć się na chwilę, nagrać 10 sekund EKG i przeanalizować czy przy wysiłku coś się nie dzieje. Myślimy o osobach wysokiego ryzyka, które często chcą wrócić do sportu.

 

T: Osoby starsze.

 

Ł: Osoby, które wchodzą wysoko, wspinaczki, Kilimandżaro jest wysoko, ale są osoby, które takie rzeczy robią, gdzie nawet to nie jest bardzo duży wysiłek, ale mała ilość tlenu. W tych wszystkich miejscach sport może stawać się bardziej bezpieczny, bo się monitorujemy. O takich pewnego rodzaju skrajnościach możemy mówić. Wydaje mi się, że bardzo ciekawą rzeczą, która absolutnie boomuje, to są aplikacje, które wspierają, dają profesjonalnego trenera obok każdej osoby.

 

T: Czyli mamy sztuczną inteligencję, która pomaga osiągać lepsze rezultaty.

 

Ł: Na przykład, albo jeszcze rzeczywistą inteligencję, czyli mojego trenera po drugiej strony ekranu 1:1 w czasie rzeczywistym, ale ustrukturyzowane treningi, w których wykonuje pewne ćwiczenia i albo w formie wizualnej tak jak Kinetix ma albo po prostu aplikacje, które identyfikują moje części ciała i sprawdzają czy poprawnie wykonuję ćwiczenia i korygują je w trakcie.

 

T: To tak jak jest analiza ruchu, mamy tutaj na uczelni profesjonalny sprzęt do analizy ruchu, 9 kamer, ale oprócz tego są właśnie takie aplikacje, które pozwalają żeby nie mieć żadnego czujnika, a i tak wychwyci jak nasze ciało się porusza i jest w stanie przeanalizować.

 

Ł: To mówimy już o ruchu, ale mówiąc dalej o aplikacjach, to jest też projekt, który w ramach kliniki kardiologii robiliśmy, projekt aplikacji dla pacjenta po zawale serca. Okres rehabilitacji po przebytym zawale serca jest fundamentalny, nie tylko pod kątem żeby wrócić do pracy, do normalnego życia, ale żeby przeżyć, żeby nie mieć kolejnego zawału.

Tracimy około 5000 pacjentów na te 100 000 rocznie, które ma zawał, tracimy w pierwszym roku po zawale serca i to jest bardzo dużo. Powinniśmy coś z tym robić i pod tym kątem nowe technologie dają zwalidowaną wiedzę pacjentowi co ma wykonywać i co jest bezpieczne, co nie jest bezpieczne, daje takie rzeczy proste jak zwalidowane przepisy kulinarne, ilość aktywności fizycznej, ale też przypominają mu o tym aby ćwiczył, trenował i w trakcie naszych wizyt kontrolnych, kiedy mamy 7 minut na pacjenta, możemy zobaczyć czy ten pacjent prawidłowo funkcjonował, gdzie miał problemy i dać mu taką spersonalizowaną poradę.

 

T: Jest element telerehabilitacji, jest element teledietetyki itd. Telemedycyna zdrowego stylu życia.

 

Ł: W pewnym sensie można tak powiedzieć, to jest pewnie teledietetyka w tym momencie czy właśnie telerehabilitacja. Myślę, że to co jest ultra ważne, to że musimy się zajmować pacjentem w 360 stopniach. To nie jest tak, że to tylko kardiologia, więc możemy do tej gry zaprosić specjalistów z innych dziedzin, na których my się znamy tyle, co się znamy. Mówimy, że się znamy, ale powiedzmy sobie szczerze, nie jestem w stanie wejść głęboko w dyskusję na temat walorów dietetycznych poszczególnych diet, które są dzisiaj dostępne, z osobą która tylko tym się zajmuje. W takiej aplikacji pacjent dostaje wszystko co najlepsze, w jego komfortowym domu, w zaciszu, tam gdzie on przebywa w trakcie rekonwalescencji.

 

T: Wszystko brzmi bardzo fajnie, a czy są minusy tych nowych technologii?

 

Ł: Na pewno, pamiętajmy o grupie pacjentów, która nie potrafi się nimi obsługiwać. Na to trzeba duży nacisk kłaść i zwracać na to uwagę, bo często ci, którzy potrzebują pomocy to są ci pacjenci, którzy są starsi, w związku z czym tutaj niestety nie są to technologie dla wszystkich.

 

T: Ale jak my będziemy starsi, to już chyba będziemy potrafili.

 

Ł: Oby, choć pamiętajmy o tym, że się funkcje kognitywne też będą spadały.

 

T: A technologie będą się rozwijały na tyle, że nie nadążymy. A co z ochroną danych? Jak mam przeanalizowane praktycznie wszystko, to jak mi takie dane gdzieś wyciekną, to może mi towarzystwo ubezpieczeniowe powiedzieć na życie, że już dziękujemy bardzo, bo pan za 3 lata umrze.

 

Ł: Trochę tak jest, powiem więcej, to że umrę czy nie umrę za 3 lata można wyczytać nie tylko z danych medycznych, tzn. takie dane jak gdzie się przemieszczamy, gdzie żyjemy, ile mamy lat, zaczynają dosyć dobrze te modele, które są tworzone przez aktuariuszy, czyli osoby wyceniające czy szacujące ryzyko, one niestety są bardzo precyzyjne. FEV1 ze spirometrii był z 50 lat temu wskaźnikiem stosowanym przez towarzystwo ubezpieczeniowe do tego, żeby mówić jakie jest przeżycie, bo ta pojemność płuc bardzo mocno koreluje.

Dzisiaj żyjemy w czasach, gdzie świadomość jest bardzo duża i każdy wyrób medyczny z aplikacją, który jest zarejestrowany przechodzi bardzo restrykcyjne oceny, audyty, RODO, ochrony danych osobowych i cyber security. Wyczulenie producentów na to jest coraz większe, dlatego pacjenci tego wymagają. Rozdzielanie tych danych, dawanie dostępu i to co myślę, że będzie się działa, technologia blockchainowa, czyli technologia, która daje nam pewność o tym, że dane moje są niezmienione, a z drugiej strony daje informację o tym, kto do tych danych ma dostęp. Ja realnie mam dzisiaj narzędzie, w którym mogę zarządzać kto zagląda do historii mojej choroby, w wersji papierowej tak nie jest.

 

T: Oby tak było, bo to co jest tworzone, to później przez innych jest łamane.

 

Ł: Jasne, to zawsze takie ryzyko jest i trzeba balansować czy więcej skorzystam z danego rozwiązania po takim zawale, czy większe będzie ryzyko, że ktoś to wykorzysta. Chciałem zwrócić uwagę na to, że nasze dane medyczne, które zapisujemy w telefonie, w Iphone np. czyli w HealthKit to dane medyczne i dane sportowe, one są zaszyfrowane, są tylko w telefonie i nie ma ich kopii gdzieś jeszcze, więc jeżeli przenoszę się na nowe urządzenie, to muszę się przenieść dosłownie, żeby one zostały do chmury na chwilę wysłane, ale później ściągnięte i odszyfrowane, ten klucz może bardziej jest lokalnie.

Jeżeli stracę telefon, to nie jestem w stanie moich danych medycznych odzyskać. To jest też takie pytanie, czy na pewno na tyle o nie będę dbał, że ich wszystkich nie stracę. Są takie radykalne zabezpieczenia, które faktycznie pełną odpowiedzialność za dane przekładają.

 

T: Zobaczymy co będzie za 5 lat, bo to tak szybko się rozwija, że być może będziemy poubierani w skórę, która będzie analizowała nam bardzo dużo parametrów.

 

Ł: Coraz więcej analizujemy. Zaczynamy w kardiologii pacjentom z niewydolnością serca wszczepiać urządzenia monitorujące nie pod skórę, bo tak od pewnego czasu jest, ale np. do tętnicy płucnej tak, aby na bieżąco monitorować to czy nie dochodzi do zastoju, czy nie dochodzi do podwyższenia ciśnienia i obrzęku płuc w czasie rzeczywistym. Osobiście gdybym miał powiedzieć co się będzie działo, to będziemy coraz więcej urządzeń mieli implantowanych pacjentom na stałe po to, żeby monitorować ich progres i wzywać ich do szpitala, kiedy coś się dzieje.

 

T: Jest jeszcze grupa pacjentów, która nie pozwoli na wszczepienie sobie czegokolwiek i użyć jakiegokolwiek urządzenia, ale to już jest wybór, każdy go ma. Łukasz, ostatnie pytanie, jaka jest twoja recepta na ruch?

 

Ł: Regularnie i umiarkowanie tzn. wydaje mi się, że to co naszemu zdrowiu najbardziej służy, to jest codzienny wysiłek i wysiłek, który nie forsuje naszego organizmu do skrajnych wysiłków, do skrajnej czynności serca. Mówię tak, dlatego bo mam bardzo wielu pacjentów, którzy całe życie trenowali, byli ekstremalnymi sportowcami i wcale nie widzę, że u nich ta choroba taka jak miażdżyca czy uszkodzenie dużych naczyń jak tętniaki występuje rzadziej, wręcz niestety odwrotnie, liczba migotań przedsionków jest wyższa u osób, które bardzo ekstremalnie trenują. Dzisiaj mamy bardziej tę kwestię podkreślić, żebyśmy przynajmniej raz dziennie umiarkowanie trenowali.

 

T: Łukasz, dziękuję ci bardzo. Myślę, że dużo nowych rzeczy się dowiedzieliśmy. Będziemy pewnie korzystać, przynajmniej część z nas, która te różnego rodzaju sporty uprawia, to poprawia i bezpieczeństwo i też daje możliwość, żeby sobie powolutku, powolutku wskakiwać na coraz wyższy poziom i mieć z tego coraz większą frajdę. Dziękuję bardzo.

 

Ł: Dzięki wielkie.

 

T: Przypominam – podcast jest co środa o godzinie 12:00, zapraszam do oglądania, komentowania, cześć!

 

Ł: Dzięki.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *