Michał Chmiel – Tricking i XMA – gimnastyka w sztukach walki.

Michał Chmiel – Tricking i XMA – gimnastyka w sztukach walki.

W tym odcinku z Michałem Chmielem rozmawiamy o Tricking i eXtreme Martial Arts.

Michał Chmiel – Mistrz Polski w Trickingu 2011 i 2013, V-ce mistrz w XMA 2011, Absolwent warszawskiego AWF na kierunku Wychowanie Fizyczne, trener II klasy Akrobatyki sportowej, Gimnastyki Sportowej, Trener Kalisteniki a okazjonalnie także kaskader.

Na co dzień trenuje dzieci i dorosłych, w wolnych chwilach rozwija swoją wiedzę, umiejętności, układa plany treningowe dla podopiecznych, tworzy kursy i materiały szkoleniowe, poza tym ogólnie dużo się rusza.

Trenuje dzieci i dorosłych od 13 lat, członek Warszawskiej akademii Gimnastyki oraz Ghetto workout Poland.

Jego zdolności kaskaderskie można dostrzec w niektórych polskich produkcjach filmowych, reklamach a także w grach komputerowych: Shadow Warrior 2 oraz Cyberpunk 2077.

Michał stale wzbogaca swój obszerny już warsztat ruchowy o elementy choreograficzne w tym taneczne, baletowe, czy tzw movement, dodatkowo interesuje się strzelectwem dynamicznym i taktycznym.

Z Michałem rozmawiamy między innymi o:

✅ jego doświadczeniu z wieloma dyscyplinami sportowymi

✅ gimnastyce sportowej i akrobatyce

✅ różnicach między Tricking a eXtreme Martial Arts?

✅ rodzajach broni używanych w XMA?

✅ tym jak wyglądają treningi

✅ jego recepcie na ruch

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

M – Michał Chmiel

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Michał Chmiel.

 

M: Dzień dobry.

 

T: Trener gimnastyki, były kaskader. Zanim zaczniemy, to jeszcze tylko poproszę osoby, które nas oglądają czy słuchają – chciałbym żebyście komentowali, może pytania się pojawią, możecie dawać opinie o podcaście. To powoduje, że ten podcast jest częściej oglądany, częściej słuchany. Jeśli możecie, to mam małą prośbę, żeby skomentować lub ocenić ten podcast na którejś z platform. Michał, ile czasu gimnastyką się zajmujesz?

 

M: Stricte gimnastyką to chyba dopiero od czasu studiów. Studiowałem na AWFie warszawskim, wtedy miałem pierwszą styczność z przyrządami jak kółka gimnastyczne, poręcze. Elementy na drążku zawsze się przewijały, bo za młodu był trzepak grany, jak to zawsze na podwórku, więc tam były wszystkie kołowroty czy wymyki i wtedy nie miałem pojęcia, że to są elementy gimnastyczne. To zawsze się pojawiało, prawdziwa styczność z prawdziwą gimnastyką, gdzie musimy konkretne elementy wykonywać w konkretny sposób, to właśnie na studiach.

 

T: Czyli ile już czasu minęło, tak konkretnie z gimnastyką?

 

M: Bezpiecznie powiedzieć 10 lat, ale myślę, że do 12 mógłbym dobić.

 

T: Elementy gimnastyki to nie tylko sama czysta gimnastyka, bo jeszcze różne aktywności – poczytałem, obejrzałem co robisz – to jeszcze i tricking, kaskaderstwo. Tam wszędzie te umiejętności gimnastyczne się przydają?

 

M: Na pewno, jeżeli chodzi o tricking czy akrobatykę, czy w ogóle inne sporty, to faktycznie z tym miałem styczność od dawien dawna, jak się kopało piłkę nożną w szkole. Potem miałem judo, tam zapoznałem się z elementami gimnastycznymi po raz pierwszy, gwiazdy, przewroty, przerzuty. Miałem do tego dryg i potem pamiętam, że zawsze mnie fascynowała gimnastyka, wtedy była tylko w pałacu dostępna. Rodzice tak nie bardzo chcieli mnie puścić, bo wiadomo że różnie było i z pieniędzmi i z czasem, to też niebezpieczne. Widzieli, że fikam i nic z tym konkretnie nie zostało poczynione, więc sam się rozwijałem.

Po pewnym czasie oglądając filmy z Van Damme’em, Jackie Chanem stwierdziłem, że oni super kopią. Pewnego razu zacząłem skakać w parkour, zaczęło mi brakować salt w parkourze. Parkour to bieganie na murkach, wdrapywanie się na różne przestrzenie, pokonywanie przeszkód różnymi fikołkami, stąd się zapisałem wtedy na salę gimnastyczną, żeby mnie uczono takich rzeczy.

Szukając różnych inspiracji natrafiłem na filmik trickingowy, gdzie było połączenie tego, co zawsze chciałem, czyli wszystkich kopniaków vandammowskich, ewolucji od Jackie Chana, plus elementów gimnastycznych, akrobatycznych, które nie były czystą gimnastyką taką, jaką widzimy na igrzyskach, tylko to było dowolne, moje. Styl był twój, to co ty kreujesz na macie, sposób w jaki prezentujesz ewolucje, kopnięcia, to jest tylko twoje, nikt ci tego nie zabierze i to czyni cię unikalnym, to było coś, co mi się zawsze podobało, być unikalnym.

 

T: Czym się różni gimnastyka sportowa od akrobatyki?

 

M: Pierwsza podstawowa różnica to jest to, że w gimnastyce sportowej są przyrządy. Męskich jest 6 przyrządów, u kobiet są 4.

 

T: Wymień je proszę.

 

M: Panowie występują w sześcioboju: kółka gimnastyczne, koń z łękami, skok gimnastyczny, drążek, ćwiczenia wolne oraz poręcze. U pań są 4, mamy tylko albo i aż, zależy od poziomu trudności – mamy belkę czyli równoważnię, mamy poręcze asymetryczne, czyli jedna jest wyższa a druga niższa, skok gimnastyczny oraz ćwiczenia wolne, przy czym w każdym z tych przyrządów np. ćwiczenia wolne u pań i panów się nieco różnią pewnymi elementami, pewnym wykonaniem artystycznym. Dodatkowo na belce jeszcze też te elementy artystyczne tańca, baletu.

 

T: Jest pewna choreografia.

 

M: Tak, najczęściej do muzyki, bo jednak to jest wymagane. U panów jest oczywiście układ, ale choreografia głównie się składa z pewnych elementów, które są wytyczone plus np. swoje, które on chce zaprezentować, te trudniejsze. Zawsze mamy wymagane elementy, które trzeba skoczyć plus ileś swoich. To jest jedna z głównych różnic, druga jest taka, że akrobatyka sportowa oprócz tego, że są zespoły, skoki na trampolinie, to przede wszystkim nie jest sportem olimpijskim, a gimnastyka na igrzyskach występuje.

 

T: Powiedziałeś o gimnastyce, akrobatyce, a czym jest tricking?

 

M: Tricking to jest zbiór wszystkiego co może dotyczyć ewolucji gimnastycznych i nie chodzi mi tylko i wyłącznie o te, które widzimy na igrzyskach, bo to może zawierać również wszystko to co się zawiera w capoeirze, breakdance, sztukach walki. Capoeira to sztuka walki, niektórzy uznają, że to jest jednak taniec, zabawa. Uważam, że kto jak bardziej się wkręci.

 

T: Można wybrać coś dla siebie.

 

M: Wszystkie kopnięcia pochodzą głównie z muay thai albo z taekwondo, są to obrotowe kopnięcia, raczej trudne i rzadziej spotykane w typowych sztukach walki jak kick boxing, K-1 czy muay thai. Umiejętnością najważniejszą jest to, żeby potrafić to wszystko połączyć w tzw. combo, czyli serię kopnięć i ewolucji, które cieszą oko, są widowiskowe, dobrze połączone i widać przy tym unikalny styl performera, zawodnika, który to wszystko prezentuje. Krótko – połączenie sztuk walki i różnych form gimnastyczno-akrobatycznych.

 

T: Idziemy dalej. Jeszcze jest Extreme Martial Arts, czym się różni od tricking?

 

M: To jest dyscyplina, która u nas jest bardzo mało znana i powiem, że w dalszym ciągu ona bardzo raczkuje. To jest generalnie wszystko to, co byśmy mogli robić w trickingu, wszystkie te ewolucje połączone z kopnięciami, saltami, śrubami, natomiast to już jest zawarte w pewną ramę punktową, notową i z tego wszystkiego możemy tworzyć tzw. układ, znany bardziej jako kata. Kata często jest to pojęcie spotykane w karate czy muay thai i określiłbym to jako walkę z cieniem, niewidzialnym przeciwnikiem. Jest to prezentacja umiejętności danego zawodnika czy wojownika.

 

T: Czyli tam nie ma sparingów.

 

M: Nie, to jest sztuka w sztuce walki. Pokazujemy umiejętności, co on potrafi, jak on jest sprawny, jego gibkość, dynamika i wszystko. Często to są elementy, ciosy, których nie stosuje się w typowych sztukach walki, bo one są ale obrotowych kopnięć gdzie się 3 razy obracamy i kopiemy nie stosujemy podczas sparingów, ale podczas kata czy niektórych egzaminów, chociażby w taekwondo takie kopnięcia są mile widziane. Techniki kopane powodują, że można aspirować na wyższe stopnie.

 

T: Wiem, że w XMA są jeszcze bronie, których można używać.

 

M: To są głównie dalekowschodnie bronie, najczęściej spotykane jest nunchaku, katana czyli miecz japoński oraz kij bo, to są dłuższe kije i oczywiście kama, to jest krótki sierp. Wszystkie te bronie można stosować podwójnie, czyli forma z 2 nunchaku, 2 katanami, 2 kijami i to jest oczywiście określona trudność. Można być fantastycznym kręcąc tylko jednym nunchaku, pokłon do chińskich nunchakistów, ponieważ oni naprawdę mają niesamowity styl i to troszeczkę inaczej wygląda niż kręcenie 2 nunchaku. Inne są troszkę formy i ciosy podczas pracy z 1 mieczem, z 2 mieczami, z 1 kijem, z 2 kijami, co komu podpasuje. Jak ktoś jest fantastyczny w 1 kiju, zrobił tyle form z 1 kijem, to może zrobić coś z drugim.

 

T: Już teraz wiem dlaczego to jest extreme, czy to jest bezpieczne? Oprócz tego, że są pewne ewolucje, to jeszcze masz broń w ręku.

 

M: Jeżeli chodzi o miecz, to nie są to takie miecze katany, że jak się kartkę papieru położy na wodzie to przecina, to nie są tego typu bronie.

 

T: Można się na kij nadziać, też nie jest przyjemnie.

 

M: Zdarzało mi się, muszę przyznać, natomiast nie znam żadnego przypadku śmiertelnego, że ktoś się zdzielił nunchaku. Faktycznie pocięte palce sam miałem, guzy łokcia, głowę na boki źle złapałem czy nunchaku nie poleciało tam, gdzie sobie tego zażyczyłem, ale na tym polega też praktyka. W typowych sztukach walki jak karate bez siniaków się nie obejdzie. Co kto woli. Tutaj nie ma kontaktowego sportu, chociaż w XMA potrafią też występować formy bez broni, gdzie przede wszystkim jest to kata poprzez ciosy rękami, nogami, a także zespołowe konkurencje, gdzie oni nie walczą między sobą, ale razem dokonują ewolucji.

 

T: Czyli też są choreografie. Trenujesz różne osoby, jakie osoby trenujesz, czym się zajmujesz jeśli chodzi o trening i później przejdziemy do kolejnych.

 

M: Oprócz tego, że trenuję ludzi w bardzo bogatym wachlarzu usług, to moim konikiem jest gimnastyka i akrobatyka, więc wszystkie elementy jak salta, przerzuty jestem w stanie nauczyć. Od niedawna też weszła gimnastyka sportowa, już prawie 2 lata będą, gdzie uczę też dzieciaki pracy na przyrządach, drążki, równoważnie, koń z łękami.

 

T: Można popatrzeć na bluzę, jak ktoś chce to na Youtube zapraszamy, bo tam są te akrobacje, nawet na bluzie, Warszawska Akademia Gimnastyki.

 

M: Tak jest. Jesteśmy szkołą, która bardzo fajnie się rozwija i jeździ na zawody. Mamy klasy półwyczynowe, wyczynowe, rekreacyjne.

 

T: A gdzie szkoła się znajduje?

 

M: Na warszawskim AWFie. Myślę, że mamy aspiracje nawet na igrzyska w 2032 roku, więc bardzo mocno brniemy w tym kierunku i zobaczymy jak wyjdzie. Dzieciaki są zaangażowane, chcą startować, walczyć, ćwiczyć.

 

T: Z jakimi dzieciakami pracujesz?

 

M: Ponieważ dopiero od tego roku bardzo mocno chcemy wyrównać klasy pod względem poziomu czy wieku, także dopiero teraz zbieramy odpowiednie grupy. Pewnie od przyszłego semestru ustalimy, że to jest grupa na takim poziomie, robimy takie zadania, to jest grupa wyczynowa, więc nie będzie prostych zadań, są takie i takie zadania, trenujemy tyle i tyle w tygodniu. Na razie jest mieszanka dzieciaczków bardzo duża. Najmłodszy nasz uczestnik to była dwulatka, była przeurocza, przychodziła z siostrą nieco starszą, robiła wszystko to, co siostra i robiła to na bardzo dobrym poziomie.

Widać jak od maleńkości dzieciak nasiąka tymi właściwymi nawykami, porządny podpór, dokręca miednicę, ma proste plecy podczas chodzenia, ładnie chodzi na paluszkach, to jest niesamowite, w dobie kiedy komputer dominuje podczas czasu wolnego lub tablety, to ruch zanika. Pamiętam za młodu “mama, lekcja, daj spokój, idę na piłkę”, potem gdzieś tam się zdobywało nieprzychylne oceny, ale mimo wszystko ruch widzę, że procentuje i uda się przekazać młodszym pokoleniom, żeby oni chociaż troszkę się ruszali we własnym zakresie. Im bardziej nasiąkną teraz gimnastyką, królową wszystkich sportów, tym lepiej.

 

T: Jakie warunki trzeba mieć, żeby trenować gimnastykę? Idealnie by było pójść do akademii, ale może nie każdy ma akademię pod nosem, bo są mniejsze miejscowości, jeśli ktoś by chciał to co wartoby było mieć?

 

M: Jeżeli chodzi o ćwiczenia z masą własnego ciała, szeroko rozumianą kalisteniką, ja to pojęcie znam jako gimnastyka, pojęcie kalistenika pojawiło się niedawno, to tak naprawdę wystarczy kawałek przestrzeni w pokoju, może kawałek gołej ściany, żeby móc robić podpory.

 

T: Drążek?

 

M: Niekoniecznie, ponieważ gdybyśmy ćwiczyli różne aktywacje z gumą, cienką gumą, to jesteśmy w stanie ją zamontować nawet niekoniecznie na drążku, ja na balustradzie na balkonie potrafiłem zamontować i różne ruchy przyciągania ćwiczyć. Chodzi mi o to, że tak naprawdę wszystkie ćwiczenia równoważne, jaskółki, stanie na jednej nodze, proste przeskoki, skakanka czy podpory – można ćwiczyć po prostu w pokoju i to jest absolutna baza, żeby potrafić napinać sylwetkę, utrzymać ją w danym czasie.

Potem przechodzimy do stania na rękach, nawet te podstawy, gdzie możemy stać przy ścianie z prostymi ramionami. To nie wymaga wiele, a mając stanie na rękach jesteśmy w stanie robić wszystkie inne elementy. Jak nie ma stania na rękach, to nie możemy zrobić przerzutów poprawnych, nie możemy zrobić skoków niektórych, chociażby skoku gimnastycznego, gdzie jest kontakt z podłożem, wyskocznią, potem trzeba skontrować to ramionami, żeby skoczyć przez stół lub przez skrzynię. Wystarczy dobra chęć, ubiór sportowy, nie musimy się Under Armour ubierać i inne rzeczy, tylko jakiekolwiek krótkie spodenki, koszulka, dobry uśmiech, dobre samopoczucie, muzyczka i lecimy z treningiem. Zaczynamy od podporów, od krążeń.

 

T: Wiem, że podcast czy Youtube to nie jest odpowiednie miejsce, żeby czegoś się nauczyć, ale wiem, że masz kurs, widziałem jeden z twoich kursów stania na rękach. Jak najprościej się nauczyć stania na rękach?

 

M: Przede wszystkim gdybym powiedział o nauce jakiegokolwiek elementu, to oczywiście inspirowałbym się Youtube, patrzył jak ludzie wykonują dany element, który ja chcę osiągnąć, chociażby stanie na rękach. Wiadomo, ludzie stoją na jednej ręce, przeskakują na jednej ręce, robią cuda niewidy, ale przede wszystkim żeby to była inspiracja i cel ostateczny, do którego chciałbym dążyć, a nie sposób na zniechęcenie się. “A, ja tak nie będę nigdy robił, mi to jest niepotrzebne”. Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy, ale tymi małymi kroczkami, pierwszymi kroczkami można osiągnąć sukces.

Jeżeli chodzi o samą naukę stania na rękach, jest pełno różnych kursów w internecie i sam chciałem to wszystko zebrać w jedną, fajną encyklopedię ćwiczeń, która zawiera wszystko – jak poprawić mobilność obręczy barkowej, nadgarstków, jak wzmocnić swoje ciało i też ten kurs jest skierowany do osób, które nie mają za dużo przestrzeni. Kawałek podłogi, kawałek ściany i to w zupełności wystarczy, żebyśmy mogli zacząć działać pod ten konkretny element.

Nie chcę przerażać, “a stanie na rękach, ja nie mam siły”, to nie jest tak że pierwsza lekcja wygląda tak, że stajemy przy ścianie i już, tylko znowu, małymi kroczkami, kroczek na jedno podwyższenie, na drugie, na krzesło, na pufie, na komodę, na cokolwiek, co możemy wykorzystać co nas stopniowo wprowadza w ten stan, że my się czujemy teraz mocniejsi, coraz mniej się obawiamy, przebywanie głową w dół, pracujemy nad oddechem, nad sylwetką. Małe kroczki.

 

T: Progresujemy sobie dany element.

 

M: Cała gimnastyka opiera się na małych kroczkach, coś nie idzie, to robimy wprawki, czyli bardzo proste zadania, które mają nas uczyć danego ruchu, uczyć danego napięcia. Umówmy się, tych powtórzeń trzeba robić dużo, nawet po 1000 do pewnego elementu, także gimnastyka jest również sztuką cierpliwości, szczególnie stanie na rękach i to wymaga bardzo dużo cierpliwości.

T: To jest niezbędny element, żeby pójść dalej.

 

M: Tak. Wiem, że w cyrkowych realiach, jak są szkoły cyrkowe, od małego ktoś chodzi, to tam jest taki wymóg, żeby stać minimum 3 minuty stania na rękach bez absolutnego ruchu. Jak zaczynam stawać, stoję.

 

T: Stabilnie, statycznie, o kurczę.

 

M: Dopiero wtedy można zabrać się za inne elementy. Widziałem normę, że to ma być już 5 minut, ja zostaję dalej przy 3, żeby nie przerażać podopiecznych, tylko żeby im dawać do zrozumienia, że super że stoisz pół minuty, my byśmy chcieli 3, to jest dużo. O to chodzi, żeby dążyć do tej doskonałości, żeby być coraz lepszym z dnia na dzień.

 

T: Trenujesz przyszłych cyrkowców czy kaskaderów? Jak to wygląda?

 

M: Cyrkowców nie, zdarza mi się trenować kaskaderów. Sam miałem przeszłość w filmach, grach, w reklamach, więc te realia znam, wiem jak powinno się wykonywać pewne reakcje na ciosy, pewne upadki, wygrać pewne elementy. Nie skończyłem szkoły aktorskiej, więc mowa ciała, mimika to nie jest zupełnie moja bajka, ale jeśli chodzi o ruch sceniczny, jak coś powinno wyglądać, jak poczuć swoje ciało jestem w stanie przekazać, tak samo osoby, które aspirowały do szkół aktorskich też potrzebowały warsztatu, też im pomagałem.

Jeśli chodzi o kaskaderów, to głównie upadki, praca z bronią i nie mówię o broni białej, że kij, ale też broń palna. Poprawa ich motoryki, żeby np. byli szybsi, żeby mogli wyżej podnieść nogę, żeby mogli utrzymać się w danej pozycji, którą akurat sobie reżyser wymyślił.

Tak to wygląda, ale najczęściej spotykam się z podopiecznymi, którzy po prostu stwierdzają “ja bym chciał stanąć na rękach” albo “ja bym chciał zrobić salto” i pod tym kątem sobie pracujemy. Najczęściej jest pytanie jak zrobi stanie na rękach “to co dalej?”, “to chyba już”, “nie, wiesz co Michał, ja mam apetyt na więcej, ja bym chciał jeszcze” i tak to bywa, że z podopiecznymi ćwiczę 2-3 lata, oni się rozwijają, czują się coraz lepsi. Potem stwierdzają, że góra jest, to może byśmy coś na nogi zrobili, gdzie ja zachęcam od samego początku, żeby trening nóg się pojawiał, bo umówmy się, to jest nasza podstawa ciała.

 

T: A jeśli już mówimy o kaskaderstwie, ale wróciłbym do gimnastyki, bo tam tez jest ważne bezpieczeństwo. Sztuka upadania, to o czym wspomniałeś, to jest jeden z elementów bezpieczeństwa. Co jeszcze na treningach robicie, żeby zwiększyć bezpieczeństwo?

 

M: Nauka dzieciaków jak powinny upadać kiedy coś pójdzie nie tak – bo zawsze coś może pójść nie tak, nawet osobom na bardzo wysokim poziomie.

 

T: Osoby starsze też powinny się tego uczyć, chociaż tam jest już trudniej trochę, ryzyko jest większe.

 

M: Są trudniejsze elementy, tam już jest naprawdę duża konkurencja i trzeba się pokazać z jak najlepszej strony sprawnościowej w prezentacji swojej. Uczymy dzieciaki jak należy upadać – ręce szeroko, a nie pod siebie, broda do ciała, żeby nie uderzyć głową i to wszystko w warunkach na sali trenujemy jednak na sprzęcie, który wszystkie te upadki mocno amortyzuje, gdyby się one zdarzyły. Rolą trenera jest tak zabezpieczyć dane miejsce, żeby w przypadku upadku nieprzewidzianego stała się jak najmniejsza szkoda. Zazwyczaj tych szkód nie ma.

Dziecko wie jak upaść, wie jak się przewrócić, wie że nie należy wystawiać ręki, materace są odpowiednio ułożone, czy nawet jak jest drążek i są kable mocujące, musimy je odpowiednio obłożyć miękką otuliną czy to materacem, żeby przypadkiem kiedy dziecko poleciało za daleko albo zakręciło, to jednak żeby lądowało w dobrym miejscu i przede wszystkim nieodłączna rola trenera, spottera, który musi nad tym czuwać. W przypadku zawodników, którzy potrafią te elementy wykonywać i tylko trzeba ich przytrzymać podczas końcówki, lądowania (załóżmy podczas salta z drążka), żeby nie odbiło gdzieś do boku, żeby go złapać, żeby stabilnie wylądować.

W przypadku małych dzieciaczków nie chodzi o to, żeby się nadźwigać, żeby same zrobiły trening, tylko chodzi o to żeby tak nauczyć dziecko danych wprawek, danego ruchu, aby trener mógł tylko podtrzymywać. Oczywiście mamy pełną asekurację, gdzie trzymamy dziecko całkowicie, mamy cały czas kontakt z dzieckiem podczas wykonywania salt, odkręca się dziecko, pół asekuracja gdzie np. trzymamy tylko trochę, pomagamy. Mamy taką asekurację, żeby tylko stać obok, bo jest często tak że “ale pan stanie obok, bo ja się boję”, “przecież ty skaczesz nade mną”. Stanę obok, skoczy parę razy, jak faktycznie by nie przekręciła to ją wyłapuje, i potem po pewnym czasie ona skacze sama.

 

T: Opowiedziałeś, że asekuracja, trzymasz i obkręcasz. Gorzej by było z facetem 30 letnim.

 

M: Jak jeszcze prowadziłem tricking, XMA, akrobatykę w Warszawskiej Szkole Martial Arts Tricks, to mieliśmy grupę dla dorosłych i tak asekurowałem. Miałem techniki asekuracji, które sam opracowałem dla starszych osób, gabarytowo nieco większych i dużo rozwinięty pod kątem muskulatury i tam niestety nie mieliśmy aż tyle możliwości do wprawy, nie było aż tyle materaców, wtedy były trochę inne czasy, inne warunki. Nie było parków, trampolin jak są obecnie i to było trudniejsze, kreatywność trenera była jak najbardziej wskazana.

Kombinowaliśmy nad różnymi wprawkami, żeby było bezpiecznie i żeby się trener nie przedźwigał. W rezultacie faktycznie po takich zajęciach energia spadała, ale wszystko się da. Jeżeli chodzi o asekurację to są pewne normy, zasady, ale nikt nie powiedział, że nie można ich modyfikować, że nie można szukać swoich własnych wprawek czy sposobów asekuracji, pod warunkiem że dobrze to argumentujemy, że to jest bezpieczne, że tu jest łatwo złapać kiedy np. puści drążęk, to się też zdarza, kręcę się i puszczam, wtedy trzeba zrobić wszystko żeby podopieczny upadł bezpiecznie.

 

T: A powiedz mi jak twoim zdaniem, czy dla ciebie, pewnie to zależy trochę od warunków fizycznych – co jest w gimnastyce najtrudniejsze? Nawet jeśli mówimy o tych elementach, które są na igrzyskach.

 

M: Myślę, że regularna praca, to jest coś bardzo trudnego, szczególnie w wieku późniejszym, kiedy jest praca, rozwój, różne projekty, trochę tego czasu nam zabierają, a mimo wszystko nie musimy trenować ciężko, tylko powinniśmy trenować mądrze i jak najbardziej regularnie. To się tyczy nie tylko rozwijania siły, wzmacniania przyczepów czy mobilności, ale przede wszystkim nauki choreografii, żeby zawsze te 10 minut poświęcić, aby chociaż trochę ruchów wykonać, przejść na sucho bez żadnych skoków, żeby zapamiętać układ. Wygospodarować 10 minut, kiedy jesteśmy zmęczeni, kiedy wracamy po całym dniu pracy jest ciężko, ale to powinno determinować czy dany zawodnik faktycznie ma aspiracje aby być lepszym z dnia na dzień.

Staramy się dzieciakom dawać najprostsze zadania do domu, stanie na rękach nie idzie? Dlaczego? Bo nie mam podporu przodem, “patrz, podpór przodem robię z tobą, proste?”, “proste”, “to staraj się trzymać codziennie taki podpór i dążysz do minuty”, “proszę pana, to jest dużo”, “wiem, ale chcesz być lepszy”. Argumentujemy różne rzeczy, często dzieciaki mają inne sporty, pływanie, sztuki walki, jak tam od nich trener wymaga i też daje zadania, to jest tak samo. Dzięki temu, że on je realizuje, ufa trenerowi, on się staje coraz lepszy, tylko musi sam od siebie wymagać.

 

T: Wiem, że szczególnie u dzieci gimnastyka jest świetna, jest podstawą pewną do później bardzo różnych form dyscyplin sportowych. Zdarza się tak, że ktoś trenuje gimnastykę i w wieku nawet nastu lat zaczyna grać w piłkę i wchodzi na najwyższy poziom. Są takie przypadki, słyszałem że gimnastyka na początku jest to bardzo ogólnorozwojowy sport i świetną bazą jest do tego, aby później wejść w inną dyscyplinę.

 

M: Oprócz gimnastyki spotkałem się w swojej karierze ze stwierdzeniem, że najbardziej ogólnorozwojowa, wszechstronna dyscyplina to jest przede wszystkim gimnastyka, judo, wszelkiego rodzaju zapasy oraz sumo. Takie sporty, gdzie angażujemy jak największe skupiska mięśni, bo robiąc gimnastykę często stosujemy takie ruchy, których się na co dzień nie spotyka, ale one mimo wszystko aktywują wszystkie najmniejsze partie w naszym ciele, które razem z dużymi partiami współgrają podczas ruchu danego. To się przekłada na absolutnie każdą dyscyplinę, wtedy jest łatwiej grać w piłkę, wspinać się, jeździć konno.

 

T: U mnie trochę inaczej zrobiliśmy z dziećmi, w związku z tym że dużo bardziej dostępna była piłka nożna, to poszli na piłkę na początek. Znudziła im się piłka i teraz chłopaki chodzą na brazylijskie jiu-jitsu.

 

M: Brazylijskie jiu-jitsu też jest super sportem, uważam że jednym z bardziej rozwojowych, bo jednak też angażuje bardzo duże części w ciele, wszystkie przechwyty plus mobilność, która jest wymagana. Wiem też, że to jest sport kontuzyjny, ale umówmy się, który sport nie jest kontuzyjny. Jak to się robi na pewnym poziomie, to kontuzje prędzej czy później będą.

 

T: Mówi się, że sport to zdrowie, ale ten rekreacyjny.

 

M: Nawet w rekreacji można przedobrzyć, chociażby bieganie, gdzie ktoś jak lubi biegać, to ja mu nigdy nie zabraniam, natomiast jeżeli biega, biega, biega i zapomina o tym, że wypadałoby się porozciągać trochę, że są też inne partie mięśniowe, a nie mięsień czworogłowy, to trzeba uświadamiać. To jest też rola trenera, żeby uświadamiać, super, że to robisz, pamiętaj, że są też inne rzeczy do roboty.

 

T: Michał, jaka jest twoja recepta na ruch?

 

M: Regularność. Nawet jak pada deszcz, jest tragiczna pogoda, mówi się “dobra, stanę w pokoju, zrobię 2-3 skłony, z jednej i drugiej strony”, tak samo jak poczujemy, że troszkę ta temperatura się podniosła, to może nawet się uda zrobić cały trening. Przede wszystkim nie zaniedbywać się i wdrażać się w dobre nawyki ruchowe, które rzutują na całokształt nasz.

To jest często tak, że “od zawsze mnie bolą plecy”, “a pokaż mi jak chodzisz”, ja widzę jak on chodzi i się okazuje, że on chodzić nie umie. Nie będę mówił gościowi np. “to się uczymy chodzić na treningu”, ale faktycznie staramy się uświadamiać, że to i to jest kłopotem, tu nie działa ten mięsień, tutaj kolano ucieka, “czy była kontuzja?”, “nie”, “to gdzie się tak nauczyłeś?”, “a od zawsze tak robiłem”. Reedukacja nawyków jest już twardym orzechem do zgryzienia, a dając mu jedno proste zadanie na tydzień i regularnie żeby je wykonywał, on stopniowo zacznie się wdrażać we właściwe nawyki. Okazuje się, że ból pleców nie występuje, kolana działają. Regularność, systematyka, właściwe nawyki.

 

T: Super. Michał dziękuję ci bardzo.

 

M: Dziękuję również.

 

T: Przypominam, że podcast pojawia się co środę, co tydzień o godzinie 12:00. Zapraszam i jeszcze raz przypominam: komentowanie, opinie są bardzo mile widziane. Dzięki i do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *