Dr Michał Konik – recepta na zdrowy układ ruchu.

Dr Michał Konik – recepta na zdrowy układ ruchu.

W tym odcinku podcastu wspólnie z dr Michałem Konikiem rozmawiamy o profilaktyce układu ruchu 🦵💪

Dr n. med. Michał Konik – Ordynator Oddzialu Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Rehasport Clinic Szpitala Medicover. Specjalizuje się w leczeniu zachowawczym i operacyjnym urazów obręczy barkowej, stawu łokciowego, kolanowego oraz skokowego. Wykonuje operacje ze szczególnym uwzględnieniem technik małoinwazyjnych oraz artroskopowych, w sumie okolo 250 rocznie. Prywatnie lubi jeździć na nartach, pływać. Pasjonuje się również boksem i żeglarstwem.

Z Michałem rozmawiamy między innymi o:

✅ tym czy Polacy dbają o swój układ ruchu

✅ sposobach na uniknięcie wizyty u ortopedy

✅ elementach profilaktyki układu ruchu

✅ prehabilitacji

✅ jego doświadczeniu w różnych dyscyplinach sportowych

✅ współpracy pacjent – lekarz – fizjoterapeuta

✅ jego recepcie na ruch

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

M – Michał Konik

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest dr Michał Konik.

 

M: Dzień dobry.

 

T: Jesteś koordynatorem w Rehasport Warszawa.

 

M: Dokładnie, pracuję w Rehasport Clinic, która mieści się w szpitalu Medicover na Wilanowie.

 

T: Z jakimi problemami przychodzą do ciebie pacjenci? Jesteś ortopedą i traumatologiem.

 

M: Przeważnie przychodzą do mnie osoby, które nie są zdrowe, tylko są to pacjenci z problemami. Zajmuję się problematyką dużych stawów: stawu kolanowego, barkowego, więc głównym moim obszarem zainteresowania są pacjenci z takimi problemami. Pacjenci po kontuzjach urazowych, po kontuzjach przewlekłych, z zespołami bólowymi przeciążeniowymi, z różnymi zespołami przeciążeniowymi i bólowymi. Cała diagnostyka dużych stawów to mój konik.

 

T: Trochę przewrotnie zajmiemy się tematem, porozmawiamy o tym co zrobić, żeby do ciebie nie przychodzić.

 

M: Raczej nikt nie myśli o ortopedzie wtedy, kiedy jest zdrowy. Ja nie leczę zdrowych pacjentów, zajmuję się pacjentami chorymi, z problemami.

 

T: Powiedz proszę, czy Polacy dbają o swój układ ruchu?

 

M: Moim zdaniem Polacy zaczynają dbać o układ ruchu. Jest taka tendencja i pewnie widać nie tylko w moim zawodzie, że Polacy pokochali ruch i aktywność fizyczną.

 

T: Statystyki jeszcze nie do końca to pokazują.

 

M: Dzięki temu uważam, że mamy więcej pacjentów w gabinetach, natomiast jest to zauważalne, że zdrowy tryb życia prowadzi coraz więcej młodych ludzi i nie tylko młodych. Sport to jeden z głównym wykładników zdrowego trybu życia.

 

T: Wiemy, że ruch działa dobrze na układ mięśniowo-szkieletowy, ale o czym warto pomyśleć o kontekście profilaktyki, wejdźmy bardziej szczegółowo w temat. Zacznijmy od osób, które nie uprawiają sportu – trzeba je zachęcić do sportu, ale w jaki sposób to zrobić żeby nie zrobić sobie krzywdy? Żeby to zadziałało tak jak byśmy chcieli?

 

M: Większość z nas dużo pracuje, czasu wolnego mamy mało. Często zauważamy, że pacjenci chcą uprawiać ruch, natomiast mamy mało czasu. Sportem, który jest najprostszy, który można zrobić wszędzie, prawie zawsze, to jest bieganie. Wystarczy założyć buty, czapkę albo i nie i wyjść pobiegać. Jest to forma aktywności fizycznej gdzie nie trzeba mieć sprzętu, sali, jest to bardzo dostępne. Mimo, że wydaje się to bardzo proste, to jest bardzo urazowa forma ruchu.

 

T: Pacjenci często się boją biegania bo uważają, że to źle działa na stawy.

 

M: Dokładnie. Źle działa na stawy, biegają w różnym obuwiu, na różnym terenie, nie mają do końca świadomości jakie to może mieć konsekwencje. Jest tak, że uważamy, że bieganie nie jest dla każdego. Są typy postury, typy pacjentów, którym raczej odradzamy bieganie, ponieważ widzimy, że duża masa mięśniowa może przeszkadzać w prawidłowym odciążaniu stawów podczas biegania. Zdecydowana większość pacjentów może to robić, ale musi zachowywać pewną profilaktykę swoich stawów, swojego układu mięśniowo-szkieletowego, dzięki któremu mogą zachowywać prawidłową regenerację i nie dopuszczać do kontuzji.

 

T: Skupmy się na bieganiu, można to odnieść pewnie do różnych dyscyplin. Jak to zrobić żeby to nam nie zaszkodziło? Pewne osoby tak jak wspomniałeś, dla osób z dużą masą ciała bieganie nie jest odpowiednią formą na początek. Badania pokazują, że bieganie nie szkodzi naszym stawom, jeśli mamy normowagę, nawet jeśli mamy zmiany zwyrodnieniowe i bieganie nasila dolegliwości bólowych, to też jest ok.

 

M: A nawet czasami leczy. Wiadomo, że kiedy człowiek się nie rusza i chce zacząć, to nie może od razu wejść w nie wiadomo jakie czasy, jakie przeszkody, powinien zaczynać od małych dystansów. Uważam, że pacjenci, którzy chcą zacząć się ruszać nie muszą od razu odwiedzać fizjoterapeuty lub ortopedy, bo jeśli uważają się za zdrowe osoby, nie mają obciążeń, to nie muszą od razu tego robić, ale zachęcamy takich pacjentów do tego, żeby skorzystać z pomocy trenera. Żyjemy w nowoczesnych czasach, jest mnóstwo aplikacji, które potrafią nam pokazać jaki dystans powinniśmy zacząć osiągać, jakie tętno powinniśmy osiągać, to są ułatwiające rzeczy wprowadzenie się do sportów. To jest jedna część, jak poprowadzić trening biegowy.

Moim zdaniem przy bieganiu, ale nie tylko przy bieganiu, bardzo ważna rzecz to jest rozgrzewka przed treningiem, a najważniejsza rzecz to jest stretching po treningu.

Zauważam w swojej praktyce, że bardzo dużo pacjentów, którzy zaczynają biegać, biegają 1-3 miesiące i jest okej, a nagle potem zaczynają boleć kolana, zaczyna coś przeszkadzać w biodrach. Zawsze zadaję pytanie “czy pan się rozciąga po treningu”? -Nie, nie rozciągam się, idę 3 minuty na koniec wolnym tempem i to jest koniec mojego treningu. Okazuje się później, że są bardzo pospinani, że wszystkie powięzie są spięte. Często stawy nie pracują w pełnych zakresach, cały aparat powięziowy jest to jedna twarda taśma. Później się zaczynają problemy, ból jest później przełamywany na następnym treningu, ale powtarza się błędne koło, aż prowadzi to do takich przeciążeń, że mogą powstać kontuzje.

 

T: To co powiedziałeś, to fakt. Ja też biegam, na początku ten stretching dynamiczny daję i rozciąganie. Rozciągania na koniec chyba nikt nie lubi, bo to jest nudne, czasochłonne, żeby to zrobić we właściwy sposób, to trzeba na to poświęcić czas, na same kończyny dolne, na nogi z 15-20 minut żeby porządnie rozciągnąć mięśnie i żeby zakres ruchomości się utrwalił. To jest nudne i często osoby, które trenują rezygnują z tego i później część z nich przez to trafia do ciebie.

 

M: Jest jeszcze coś takiego wspaniałego w naszym sporcie jak koordynacja ruchowa. Nawet jak biegamy, to nie zawsze jest tak, że musimy mieć dobrą świadomość swojego ciała. To jest zachęta dla ludzi, którzy nie lubią się rozciągać.

Poświęcenie czasu po 5-10 minut, może 15 minut i rozciąganie stawów do granicznych zakresów ruchu powoduje, że receptory, które się tam rozciągają w samych przyczepach ścięgien pomagają nam w tym, aby nauczyć nasz mózg maksymalnych zakresów, świadomości ruchów i głowa uczy się kontroli ciała. Nie musimy być osiłkami, nie musimy mieć bardzo silnych nóg, ale jak mamy dobrą koordynację ruchową, to jesteśmy bardzo świadomi swojego ciała i to nam pomaga w ogólnym samopoczuciu, nie tylko w czasie treningu.

 

T: Dobrze, że podkreśliłeś ten fakt. Pokazujemy naszej głowie, że do takich zakresów ruchu jesteśmy zdolni i później wykorzystujemy te zakresy ruchu podczas sportu, który wykonujemy. Rozciąganie może nam w tym pomóc. Powiedz Michał, jakie sporty sam uprawiasz? Wiem, że trochę się ruszasz.

 

M: Tak, ja się trochę ruszam. Kiedyś bardzo dużo grałem w siatkówkę, ale pewne błędy treningowe – tak mi się wydaje z perspektywy czasu – doprowadziły do tego, że podczas jednego z turniejów doznałem urazu kręgosłupa, ostrej dyskopatii. Nigdy już później nie wróciłem do siatkówki.

Przez długi czas pływałem, próbowałem wzmocnić mięśnie kręgosłupa, miałem też fajny okres w swoim życiu, pływanie sprawiało mi dużo frajdy. Później, kiedy progresy były coraz wolniejsze zacząłem się nudzić pływaniem. Treningi się wydłużały, zamiast pływać i skupiać się na treningu, to analizowałem cały dzień. Progres był mniejszy, więc nie mogłem się na tym skupić.

Któregoś dnia jeden z moich kolegów zaprosił mnie na boks. Na początku stwierdziłem, że “boks, ja, ortopeda? Ręce, manualna praca, problem z kręgosłupem, może to nie jest najlepszy pomysł”. Tak się w to wciągnąłem i poczułem się po treningach dużo lepiej niż po całej siatkówce i po tym wszystkim, co dał mi basen. Treningi cardio dały mi bardzo fajną wytrzymałość. Boks jest takim sportem, gdzie dużo poświęca się na koordynację ruchową. Dopiero wtedy nauczyłem się świadomości własnego ciała, pewnych pozycji, co mogę zrobić, nad czym muszę popracować. Wpadłem jak śliwka w kompot.

 

T: Ile czasu już w tym kompocie jesteś?

 

M: Chyba będzie 5 rok jak ćwiczę.

 

T: Jak często trenujesz?

 

M: Staram się 2 razy w tygodniu spotkać z trenerem, mam swojego trenera, pozdrawiam go. Raz bądź dwa razy w tygodniu jak mam taką możliwość, przeważnie raz, robię trening koordynacyjny.

 

T: Czyli trening właściwy, związany z dyscypliną, trening koordynacyjny. Jak u ciebie jest z regeneracją? Na co zwracasz uwagę jeśli chodzi o regenerację?

 

M: Miałem kiedyś przyjemność słuchania bardzo ciekawego wykładu na temat starzenia się organizmu i procesów regeneracyjnych. Wszystkim się wydaje, że im jesteśmy starsi, to powinniśmy coraz mniejsze obciążenia sobie zakładać w trakcie treningu i powinniśmy się dłużej regenerować. W tym jest tylko część prawdy, tak na dobrą sprawę, organizm, który się starzeje (ja się jeszcze nie uważam za osobę starą, ale mam trochę więcej lat niż ty), powinniśmy robić takie same treningi wydolnościowe albo nawet i większe. Stymulacja naszego układu nerwowego powinna być większa po to, aby uzyskać taki sam efekt treningu. Z biegiem czasu regeneracja powinna być dłuższa.

Kiedyś mogłem trenować codziennie, teraz muszę robić sobie minimum jeden dzień przerwy, a czasami dwa. Pułap tlenowy, który sobie wrzucam, cały czas próbuję robić progres, cały czas moja wydolność się zwiększa.

 

T: Lata idą do góry i wydolność cały czas idzie w górę. Czasami nam się wydaje, że do pewnego wieku nam rośnie wydolność, pułap tlenowy a później spada, niezależnie od tego co byśmy robili, a to nie jest prawda.

 

M: Dokładnie, kolejny mit jest taki, że tak samo jak przybywa nam lat, to teoretycznie spada nam objętość mięśni, natomiast tak na dobrą sprawę okazało się, że tkanka mięśniowa dopiero ubywa w wyraźnym procencie po 50 roku życia, a niektórzy mówią że nawet po 55 roku życia.

 

T: Możemy popatrzeć na różnych mediach i zobaczyć osoby, które mają 80+ i wyglądają jak kulturyści, co w tym wypadku.

 

M: Genetyka rządzi się swoimi prawami.

 

T: Jeszcze o jednym temacie chciałem porozmawiać. Mówimy o profilaktyce, wiemy że ona jest bardzo ważna. Powiedz mi czy jest powód, żeby odwiedzić specjalistę pomimo tego, że jest się zdrowym, ale w kontekście profilaktyki? Pójść na wizytę do fizjoterapeuty, ortopedy albo zrobić sobie badanie funkcjonalne po to, żeby przed np. rozpoczęciem aktywności bardziej intensywnej zrobić przegląd, screening swojego ciała, do czego jest zdolne?

 

M: Nasuwają mi się dwie sytuacje. Pierwsza sytuacja jest taka, że mam pacjenta po wyleczonej kontuzji, pacjent nie jest pewny czy może wrócić np. na boisko. Nie musi to być operacja.

 

T: To jest profilaktyka wtórna.

 

M: Tak, wtedy rzeczywiście jest tak, że wydaje się pacjentowi, że jest wszystko okej, natomiast my znamy długość procesów regeneracyjnych i wiemy, że nie zawsze jest tak, jak mu się wydaje i wtedy jest potrzeba odwiedzenia specjalisty. Druga sytuacja, jaka mogłaby być to sytuacja, że pacjent odczuwa pewien niepokój przy próbie rozpoczęcia treningu, aktywności. Coś nie idzie, to nie musi być nawet ból, ale ma blokowania w stawach, sztywność, że nie jest w stanie wykonać pewnego ćwiczenia na rozgrzewce. Może wtedy warto się zainteresować.

 

T: Czyli standardowo wizyta i później planujesz jakie badania zrobić, żeby zobaczyć czy tam jest wszystko ok.

 

M: Często bywa tak, że trzeba porozmawiać z pacjentem, zbadać go, wyjaśnić i uspokoić go, bo bardzo dużo rzeczy nie stanowi dużego problemu, tylko należy je mieć na uwadze. Nasz organizm jest niesamowicie wydolny, pewnie słyszałeś o tym, że mamy teraz mistrza świata, pięciokrotnego w Ironmanie, więc to co człowiek jest w stanie osiągnąć jest niesamowite. Tak jak patrzę na swoich pacjentów, rzeczywiście pewne rzeczy o których oni muszą pamiętać podczas treningu, wystarczają do tego, żeby cieszyć się sportem.

 

T: To jeszcze jeden temat. Cieszymy się sportem, jesteśmy aktywni, ale może się pojawić sytuacja, że mamy zmiany, które kwalifikują się do leczenia operacyjnego, nie mówię o urazie, tylko jeśli są przewlekłe zmiany, które kwalifikują się do operacji. W jaki sposób można się do operacji przygotować? Czy zalecasz przygotowanie się pacjentom do operacji? Jest takie pojęcia prehabilitacja, jak to wygląda?

 

M: Duży nacisk kładziemy na taką rehabilitację, często przedoperacyjną. Musimy mieć świadomość tego, że jeśli operujemy zmiany w stawach, one najbardziej ulegają uszkodzeniom przewlekłym, to musimy mieć świadomość, że staw po operacji jest na jakiś czas albo unieruchomiony albo odciążony. To doprowadza do tego, że bardzo szybko mięśnie wokół stawu zanikają, czyli siła stawu zanika. Dodatkowo czasami ból, obrzęk może doprowadzić do pewnej sztywności.

Do czego zmierzam? Chodzi o to, że przed operacją np. mówię o kolanie – kolano powinno być w pełnym zakresie ruchu z bardzo dobrą siłą mięśniową. Jeśli mamy braki zakresu ruchu, sztywności, pobolewania, warto wtedy zgłosić się do fizjoterapeuty aby przepracować na tyle długo taką rzecz, żeby odzyskać jak największy zakres ruchu, aby powrót był szybki. Jeśli mam pacjenta, którego boli kolano, przymierzamy się do operacji a zakres ruchu jest mały, to później żeby wrócić do tego zakresu i wrócić do pełnego zakresu, to godzin spędzonych na zajęciach z fizjoterapeutą będzie 2 albo 3 razy więcej…

 

T: Niż ten czas poświęcony przed operacją.

 

M: Dokładnie tak.

 

T: Na koniec pytanie podsumowujące: jaka jest twoja recepta na ruch?

 

M: Moja recepta na ruch to regularność. Uważam, że jest tyle pięknych dyscyplin sportowych, możliwości poruszania się, mamy mnóstwo miejsc gdzie możemy uprawiać sport, natomiast zauważyłem w swojej praktyce, że najważniejsza jest regularność. Żyjemy w takich czasach, że skupiamy się bardzo dużo na pracy, tego czasu jest mało, często zapominamy o treningach albo robimy sobie duże przerwy i później próbujemy to nadgonić. To też jest następny punkt zwrotny, gdzie te kontuzje mogą się przydarzyć. Było wszystko fajnie, zrobiliśmy 2-3 tygodnie przerwy, chcemy wrócić i nadrobić, a nie zawsze się da.

 

T: Jesteśmy świeżo przed sezonem narciarskim, to jest tak, że nie mamy czasu na co dzień na aktywność fizyczną, ale na narty mamy czas.

 

M: To jest bardzo ciekawe, często pytam się pacjentów, którzy do mnie przychodzą jakie uprawiają sporty. Jeśli ktoś mi mówi, że uprawia narciarstwo a jest w górach raz albo dwa razy w roku, to nie jest zbytnio wiarygodne, to znaczy że praktycznie w ogóle nie ma tego ruchu. Później wyjście na narty, to jest proszenie się o duży problem. Zachęcam ludzi, którzy chcą mieć aktywność sportową, aby tak sobie zaplanować czas w tygodniu, żeby trzymać się reguł czasowych, żeby mieć regularność, bo wtedy trenowanie jest przyjemne, widzimy fajne progresy i nie robimy sobie krzywdy.

 

T: I jak wyjedziemy na narty, to mamy większe prawdopodobieństwo, że wrócimy cali.

 

M: Często obserwuję tak dramatyczne urazy wielowięzadłowe, uszkodzenia kolan, bardzo duże oderwania więzadeł i ścięgien w stawie ramiennym u ludzi, którzy nie trenują albo nie mają koordynacji ruchowej, o której rozmawiamy. To są naprawdę ciężkie urazy, które później wymagają skomplikowanych operacji i bardzo ciężkiej i długotrwałej rehabilitacji. Rzeczywiście jest tak, że ludzie, którzy na co dzień są związani z jakąkolwiek aktywnością sportową, to te urazy zwykle są takie, że szybko jesteśmy w stanie je wyleczyć.

 

T: Bo już cały układ, mięśnie są na tyle sprawne, rozbudowane, że nawet ta rehabilitacja czasami nie jest potrzebna. Jak ktoś był cały czas aktywny, to ma inną pozycję wyjściową po operacji.

M: Jest też tak, że jeśli nawet wymaga pracy z fizjoterapeutą, to zaczyna z innego poziomu, ma większą świadomość swojego ciała i rehabilitacja jest dużo bardziej efektywna. Często jest tak, że przychodzi do mnie pacjent i mówi, że był na rehabilitacji, ale ta rehabilitacja w niczym nie pomogła. Zaczynam zadawać pytania, ile razy w tygodniu, czy ćwiczył pan w domu, jakie to były ćwiczenia i nagle się okazuje, że nie pomogła, ale ćwiczy ¼ tego, ile powinien zrobić przy danym problemie.

Jest tak, że moja praca to nie jest praca w pojedynkę, ja mam swój zespół fizjoterapeutów, z którymi pracuję, spotykamy się też często, rozmawiamy o pacjentach. Ja+pacjent+fizjoterapeuta to drużyna, która może doprowadzić do sukcesu.

 

T: Michał, dziękuję ci bardzo za przyjęcie zaproszenia, za fajną rozmowę. Myślę, że trochę wartościowych informacji przekazaliśmy tym osobom, które chcą zadbać o swoje ciało, układ ruchu i nie przychodzić do ortopedy.

 

M: Ruch to zdrowie, pamiętajmy.

 

T: Dziękuję ci bardzo.

 

M: Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *