Prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek – ruch receptą na zdrowe serce.

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek – ruch receptą na zdrowe serce.

W tym o

W tym odcinku podcastu wspólnie z Prof. Łukaszem Małkiem rozmawiamy o zaleceniach dotyczących aktywności fizycznej i profilaktyki serca.

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek – kardiolog sportowy, który sam intensywnie uprawia sport. Jest absolwentem Akademii Medycznej w Warszawie. Swoje umiejętności doskonalił w ramach licznych kursów szkoleniowych z zakresu kardiologii w Europie i Stanach Zjednoczonych. Ukończył studia magisterskie (MSc) z kardiologii sportowej w wiodącym ośrodku zajmującym się tą tematyką – St. George’s University of London. Regularnie biega, w tym maratony i biegi ultra.

Z Łukaszem rozmawiamy między innymi o tym:

✅ co wpływa na zdrowie serca

✅ jakie są korzyści zdrowotne dla serca i naczyń związane z regularną aktywnością fizyczną

✅ co się dzieje z układem sercowo – naczyniowym pod wpływem wysiłku

✅ dlaczego tak trudno przekonać ludzi do regularnej aktywności fizycznej

✅ jakie są rekomendacje dotyczące aktywności fizycznej i kto je wydaje

✅ czy lekarz to odpowiednia osoba do zalecania aktywności fizycznej

✅ sposobach oceny wydolności fizycznej i dopasowaniu do niej wysiłku

✅ kiedy warto wybrać się do specjalisty i jakie badania wykonać

✅ czy sport „na własną rękę” może być niebezpieczny

✅ czy warto używać urządzeń monitorujących aktywność fizyczną

✅ jaka jest jego recepta na ruch

Link do artykułu mówiącego o rekomendacjach dotyczących profilaktyki sercowo-naczyniowej – ESC 2021 🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽🔽

https://academic.oup.com/eurheartj/article/42/34/3227/6358713

🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼🔼

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

Ł – Łukasz Małek

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest profesor Łukasz Małek.

 

Ł: Cześć.

 

T: Kardiolog sportowy, trenujący lekarz.

 

Ł: Amatorsko trenujący, starający się uprawiać sport. Trenujący to może za dużo powiedziane.

 

T: Doradzający nie tylko amatorom, ale też zawodowcom.

 

Ł: Tak, głównie ze strony kardiologicznej, czyli tym, czym się zajmuję: kardiologia ogólna, prewencyjna i kardiologia sportowa. Serce sportowca troszkę się różni od serca zwykłego zjadacza chleba, czasami powoduje to problemy interpretacyjne. Pojawiają się pytania co jest w granicach przystosowania się serca, a co poza nie wykracza i zwiastuje ukrytą chorobę. Na tym głównie polega moja praca, badam zarówno sportowców amatorów jak i sportowców zawodowych na najwyższym poziomie. Jeśli jest podejrzenie choroby serca, aby wykluczyć ją czy też potwierdzić, takie sytuacje też się zdarzają, wówczas leczyć i przeformatować troszkę ten sport.

 

T: Serce sportowca zostawiam na oddzielny temat, chciałem ogólnie porozmawiać co daje aktywność fizyczna, bardziej w formie rekreacyjnej i dla większości osób, nie dla zawodowych sportowców, bo to zupełnie inny temat. O recepcie na ruch po to, żeby mieć zdrowe serce, co w ogóle daje aktywność fizyczna dla naszego serca.

 

Ł: Mało jest dowiedzionych działań korzystnych jak aktywność fizyczna dla zdrowia, dla serca także, bo to jest główny czynnik zgonów. Jeśli chcemy przedłużyć życie, to naturalnie na serce oddziałujemy. Badań jest multum, nie ma nad czym się zastanawiać, to nie są różnice na zasadzie czy margaryna jest lepsza niż masło, czy pić taką kawę czy inną i czy to ma jakiś wpływ, tylko mówimy o naprawdę dużych badaniach, metaanalizach badań, które pokazują, że im więcej aktywności fizycznej w zakresie, który jest u większości z nas dostępny, tym lepiej dla zdrowia, tym dłuższe życie w lepszej formie, lepszej kondycji, lepszej jakości życia.

Jeśli chodzi o serce, o moją działkę, to aktywność fizyczna regularna zapobiega procesom starzenia się, poprawia elastyczność, lepiej dla serca się rozkurcza, podobnie też naczynia zachowują lepszą elastyczność, wolniej się starzeją.

Wiemy, że z wiekiem serce włóknieje, robi się bardziej sztywne, podobnie naczynia, one zaczynają u osób w podeszłym wieku zaczynają przypominać sztywne rury, a nie są do tego stworzone, powinny być elastyczne, poddawać się ciśnieniu, mówię o tętnicach. W związku z tym, że zachowują dłużej elastyczność są mniej podatne na rozwój chorób, które w przypadku braku elastyczności będą uszkadzały wnętrze tych tętnic, czyli choroby wieńcowe, nie odkładają się blaszki miażdżycowe, nie dochodzi do zapychania się naczyń, czyli narastania blaszek czy to w sercu, czy w tętnicach dogłowowych, czyli główny czynnik zgonów, miażdżyca jest hamowany dzięki aktywności fizycznej.

 

T: Przy jakich jeszcze chorobach sercowo-naczyniowych aktywność fizyczna ma działanie profilaktyczne?

 

Ł: Chyba nie ma jednej choroby, której aktywność na jakimś poziomie, czasami ją trzeba dopasować, nie byłaby korzystna. Z najczęstszych chorób cywilizacyjnych i czynników ryzyka jest nadciśnienie tętnicze.

 

T: Które jest pierwszą przyczyną przedwczesnych zgonów.

 

Ł: Tak, jest pierwszą przyczyną też rozwoju miażdżycy. Dzięki aktywności fizycznej jesteśmy w stanie działać mniej więcej tak, jak przyjęcie jednej tabletki obniżającej ciśnienie tętnicze zarówno skurczowe jak i rozkurczowe, to jest mniej więcej 8 mm słupa rtęci jeśli chodzi o ciśnienie skurczowe, około 3-4 mm jeśli chodzi o ciśnienie rozkurczowe. To jest zmienne osobniczo, ale to jest efekt, który osiągamy przy jednej tabletce leku.

Druga rzecz to kolejna choroba cywilizacyjna – cukrzyca, lub poprzedzające jej stadia, insulinooporność, gorsza wrażliwość na insulinę tkanek, gdzie też poprawiamy ten metabolizm glukozy dzięki aktywności.

Kolejna rzecz związana z miażdżycą to poprawa profilu lipidowego, czyli lepiej wygląda nasz profil lipidowy, mamy więcej dobrego cholesterolu HDL dzięki aktywności, natomiast bardzo dobrze aktywność oddziałuje obniżając trójglicerydy. Wpływa także na LDL, także z jednej strony na czynniki ryzyka, ale nie ma choroby, w której by nie pokazano korzyści w prewencji stosowania wysiłku fizycznego albo potem w leczeniu. To są zaburzenia rytmu, niewydolność serca po zawale, rehabilitacja po różnych stanach kardiologicznych, gdzie aktywność poprawia nam komfort, zwiększa jakość życia, zwiększa sprawność. Nawet jeśli mamy chorobę serca to dzięki aktywności fizycznej lepiej ją tolerujemy, oczywiście w ograniczonym zakresie.

 

T: Wiemy, że aktywność fizyczna jest skuteczna i warto ją stosować, tak pokazują badania. Z jednej strony mamy lek, a z drugiej aktywność – ludziom chyba łatwiej jest połknąć tabletkę niż uczestniczyć w regularnej aktywności fizycznej, wprowadzić ją jako nawyk.

 

Ł: Niestety tak często jest. To wynika z wielu powodów, po pierwsze aktywność fizyczna nie jest wystarczająco promowana, także dobrze, że rozmawiamy, bo to jest element promocji aktywności fizycznej. Łatwiej promuje się czy większe nakłady finansowe są na promowanie leków, interwencji, za tym idą konkretne wyniki finansowe firm. Druga rzecz, przy przyjmowaniu leków mimo, że płacimy za lek to forma terapii jest prostsza, przyjmujemy jedną czy kilka tabletek, możemy liczyć na szybki efekt, bo one zaczynają działać od razu czy za kilka dni. Natomiast z aktywnością fizyczną u osób, które późno się za nią zabierają, nie mają wypracowanego schematu ruchu, nigdy nie korzystały z aktywności fizycznej wymaga to czasu.

Na początku będą się męczyć, każda aktywność będzie powodowała wyjście ze strefy komfortu, zmęczenie, a nie będzie widać tych efektów. To wymaga tygodni jeśli nie miesięcy, takiej regularnej aktywności, żeby zobaczyć korzyści. Wybieramy prostsze rozwiązania, które wydaje nam się, że szybciej przyniosą efekty, ale też będą mniej wymagały od nas. Możemy dalej zachować siedzący tryb życia, który wydaje nam się komfortowy, ale za cenę tego, że musimy brać sporo leków, a ten efekt jest ograniczony.

 

T: Skoro wiemy, że aktywność fizyczna jest tak skuteczna, to czemu nie ma takich rozwiązań systemowo, że jako element profilaktyki i później koszty leczenia są znacznie niższe w porównaniu do kosztów, które poniesiemy na promowanie aktywności fizycznej czy wdrażanie. W niektórych krajach jest tak, że aktywność fizyczna jest refundowana, jest przepisywana na receptę tak jak tutaj mamy Receptę na Ruch. Są takie rozwiązania np. we Francji, gdzie lekarze zapisują receptę i jest to refundowane.

 

Ł: Należy iść w takim kierunku, teraz mamy mało okazji do spontanicznego ruchu, bo wszystko się zautomatyzowało, w większości wykonujemy pracę siedzącą. Badania pokazują, że nie ta aktywność związana z pracą przynosi największe korzyści, tylko ta spontaniczna, były takie porównania. Wydaje się, że jak ktoś pracuje fizycznie to odnosi te same korzyści jak ten, co idzie biegać na kilka kilometrów czy ćwiczyć, okazuje się że tak nie jest. Troszkę przeceniamy czasami te aktywności fizyczne w pracy, z drugiej strony są one związane ze stresem, z rutyną, nie dochodzi do uwolnienia tylu pozytywnych czynników jak w czasie spontanicznej aktywności, to powinno być promowane.

Żeby zmotywować ludzi do korzystana z aktywności fizycznej, to wszelkie środki są dobre. Badania pokazują, że z jednej strony motywacja w postaci ulg czy karnet z zakładów pracy, to państwo powinno o to dbać, np. refundować karty do fitness klubu, refundować udział w zajęciach sportowych, czy możliwość odliczenia tego od podatku.

 

T: Albo móc wypożyczyć rower.

 

Ł: Coraz więcej powstaje różnego rodzaju grup wsparcia, to też jest ważne żeby tworzyć coś takiego, żeby można było ćwiczyć w grupie, wtedy też łatwiej się zmotywować. Trochę mnie dziwi, że u nas mało się na ten temat mówi, to głównie państwu powinno na tym zależeć, to jest obniżenie kosztów opieki medycznej. Dużo taniej jest zapłacić czy pozwolić na ulgi prostych rzeczy, niż potem leczyć przez wiele lat tabletkami na etapie, gdzie choroby doszły do takiego poziomu, gdzie są nieodwracalne skutki, trzeba wszczepiać urządzenia, to są liczne pobyty w szpitalach niosące kolosalne koszty, dużo większe niż refundacja działań związanych z aktywnością fizyczną.

 

T: Zgadza się. Żeby stosować aktywność fizyczną, to trzeba wiedzieć jak. Widziałem Łukasz na twoim profilu, opublikowałeś tydzień temu, wyszły nowe rekomendacje dotyczące profilaktyki chorób układu sercowo-naczyniowego, europejskie rekomendacje, chciałbym poprosić ciebie żebyś powiedział jak to w tej chwili wygląda. To się nieznacznie zmieniło, ale jednak pewne zmiany zaszły w rekomendacjach. Mamy europejskie rekomendacje z 2021 roku i jeszcze były z 2019 roku amerykańskie.

 

Ł: Do tego jeszcze doszły zalecenia WHO z 2020 roku. Zasadniczo one niewiele zmieniają, po pierwsze każda ilość ruchu jest lepsza niż bezruch, nawet jak nie jesteśmy w stanie realizować celów, o których pewnie za chwilę sobie powiemy, to każda aktywność jest dobra. Cele troszeczkę zostały wyśrubowane, ale początkowo niezmiennie jest to zalecane 150 minut mniej więcej tygodniowo aktywności fizycznej umiarkowanej, przy której jesteśmy w stanie swobodnie rozmawiać, tak jak teraz. Ona mogłaby być jeszcze troszkę bardziej intensywna, nasza jest lekka w tym momencie, żeby serce nam biło powyżej 100 uderzeń na minutę, 120, ale żebyśmy mogli dalej rozmawiać.

 

T: Ja mam 78 w tej chwili.

 

Ł: Ja 66. Ale żeby to było ponad 100, mniej więcej można to mierzyć tętnem maksymalnym, gdzie maksymalne to jest 220 minus wiek, dla osób około 40 roku życia to 180 jest maksymalne, wtedy o aktywności umiarkowanej mówimy do mniej więcej 75% tętna maksymalnego, czyli od tego powinniśmy odjąć 40 w przedziale między 120 a 140, poniżej tego jest lekka aktywność fizyczna i ona jest najbardziej zalecana. Te 150 minut nie powinno być w jednej porcji, czyli przez cały tydzień nic nie robimy, a potem w weekend nadrabiamy, jesteśmy tzw. weekend warriors, staramy się nadrobić to wszystko w postaci jednej aktywności trwającej 2,5 godziny, idziemy pobiegać, potem na rower a potem na basen, bo te korzyści nie będą takie duże. To powinno być pół godziny przez większość dni tygodnia.

Jeśli chcemy ćwiczyć bardziej intensywnie to ten czas ulega skróceniu. To są minimalne zalecenia wysiłków tlenowych, umiarkowanych do intensywnych. Badania z ostatnich lat pokazały, że dobrze jest połączyć je z ćwiczeniami siłowymi, czyli z ćwiczeniami które wzmacniają mięśnie, ćwiczeniami koordynacyjnymi i to przynajmniej 2 razy w tygodniu oprócz 150 minut powinniśmy dodać. To mogą być ćwiczenia z własnym ciałem, z niewielkimi obciążeniami, żeby dodatkowo wzmocnić kości i mięśnie, szczególnie u osób starszych, które zaczynają być kruche i podatne na upadki, żeby to zachowywać. To jest punkt wyjścia.

Optimum uzyskujemy jeśli uda nam się osiągnąć minimalne zalecenia przy ich podwojeniu, potrojeniu, niektórzy mówią, że nawet 4 razy to jest optimum. Powyżej 3-4 razy, nie jeśli chodzi o ćwiczenia siłowe, a o wytrzymałościowe, czyli 300-450 minut, dalszych korzyści specjalnie nie ma, to nie znaczy że jest spadek i dużo większe aktywności będą powodowały szkody, ale nie będzie aż tak dużo korzyści zdrowotnych.

 

T: Korzyści zdrowotnych nie będzie, ale wydolnościowe będą jak najbardziej.

 

Ł: Tak, nie będzie korzyści zdrowotnych o których na początku rozmawialiśmy, albo będą małe dodatkowe. Jeśli ktoś chce trenować dla zdrowia tylko i wyłącznie, to tyle mu wystarczy, natomiast jeśli chce poprawić swoją wydolność, jest to jego hobby, chce śrubować swoje wyniki, to oczywiście im więcej treningów tym lepiej, zwiększa to szansę na uzyskanie swoich celów. To są zalecenia, które nie za bardzo się zmieniają na przestrzeni lat, ale coraz więcej się mówi o tym, że one się nie zmieniają, a niewiele się dzieje.

W Polsce, wiemy z badań, że raptem 50% ludzi uprawia jakąkolwiek aktywność chociaż raz w tygodniu czy w miesiącu, większość ludzi jest nieaktywnych. Część ludzi zapytana wiedziałaby jakie są zalecenia, to i tak nic nie robi, więc raczej chodzi teraz o poprawę wdrażania tych wytycznych, zaleceń, a nie o zmianę definicji.

Z jednej strony to powinno być promowane przez państwo, ale same wytyczne podają sposoby. Jeden to jest wyznaczanie celów. Cele poza czasem aktywności mogą być mierzone też w postaci kroków, właśnie zastosowanie zegarków, które coraz częściej wchodzą do praktyki, smartphonów, pasków, urządzeń, które pozwalają nam monitorować i zderzać nas z naszym wyobrażeniem o sobie, ile my tej aktywności naprawdę mamy. Przychodzą do mnie pacjenci, mówią że są aktywni, proszę żeby zobaczyli z zegarkiem, opaską i okazuje się, że średnio przechodzą 5-6 tysięcy kroków, kiedy przekładając zalecenia na kroki to powinno być 10-12 tysięcy żywiołowo pokonanych kroków średnio na dobę, nikt tego nie realizuje.

 

T: Znalazłem artykuł, który pokazuje, że od 7 do 9 tysięcy, to jest minimum odpowiadające 150 minutom tygodniowo. Oczywiście zaleca się 2 razy tyle, są też badania, które pokazują że 12 tysięcy to kolejne korzyści, kolejny tysiąc to następne korzyści dla zdrowia. Odwołując się do rekomendacji, o których wspomniałeś, to też jest tak napisane, że jedna minuta intensywnego wysiłku odpowiada dwóm minutom umiarkowanego wysiłku aerobowego. Można to sobie przeliczać, w zaleceniach jest 150 minut umiarkowanego lub 75 minut intensywnego, to można podwajać, potrajać.

 

Ł: Intensywne to mówimy 75-90% tętna maksymalnego, to są zwykle aktywności przy których nie jesteśmy w stanie swobodnie rozmawiać, przy czym zaleca się ogólnie te umiarkowane, ponieważ bardziej intensywne, większy wysiłek jeśli ktoś ma nawet ukryte choroby nabyte czy wrodzone, to ryzyko może być większe. Lekka, umiarkowana intensywność, nawet jak ktoś ma choroby serca, to najczęściej nie stwarza ryzyka, korzyści są większe niż ryzyko. Przy bardzo intensywnych wysiłkach, jeśli ktoś podejmie się tego nie mając wcześniej badań, nie znając stanu swojego zdrowia to ryzyko jest większe.

 

T: Ale dla zdrowych osób jak najbardziej można.

 

Ł: Pozwala to skrócić ten czas, żeby osiągnąć te same korzyści. Wiele osób mówi, że nie mają czasu na trening. Z jednej strony to jest kwestia organizacji czasu, bo można to wpleść w zajęcia dzieci, w tym czasie kiedy one mają zajęcia można solidną jednostkę treningową zrobić. Można pojechać do pracy rowerem czy komunikacją miejską i się przejść, natomiast nawet coraz częściej aplikuje się krótkie ćwiczenia HIIT, High-intensity interval training u osoby zdrowej, nawet kilkanaście minut, 10-15 minut dziennie, to umówmy się, każdy ma tyle czasu. Jest mnóstwo filmów w mediach społecznościowych czy na kanałach ogólnodostępnych, które to pokazują, taką jednostkę każdy raz dziennie może wykonać.

 

T: Ale to już trzeba być wydolnym żeby sobie zaaplikować taki intensywny trening interwałowy HIIT.

 

Ł: Ale zapewnia efekt w krótszym czasie, czyli dla osób które mają krótką przerwę na lunch czy wieczorem, jak nie mają na nic czasu, 15 minut dziennie można znaleźć.

 

T: Widziałem nowość, która się pokazała w świeżych wytycznych – lekarze powinni zalecać aktywność fizyczną, jest to rekomendowane. Jak to jest?

 

Ł: Powinni więcej o niej mówić i pisać w swoich zaleceniach. Często jest to traktowane po macoszemu, albo w ogóle się o tym nie mówi, albo mówi się ‘proszę dodać więcej aktywności’, tak samo z dietą ‘zredukować masę ciała’ albo zaprzestać palenia. Tego typu interwencje minimalne czasami przynoszą efekty, ale dla wielu osób to jest za mało, szczególnie jeśli chodzi o aktywność fizyczną osoby, które nigdy nie były aktywne i nie wiedzą jak się do tego zabrać.

Lekarze powinni posiadać podstawową wiedzę, aby mogli przynajmniej na jednej z wizyt jeśli nie mają czasu na więcej, wytłumaczyć zalecenia, jak zacząć, czyli że zacząć od lekkich, umiarkowanych, stopniowo zwiększać intensywność. Jak oceniać wysiłek, na jakie objawy zwrócić uwagę jeśli ktoś potencjalnie może mieć coś groźnego i kiedy zaprzestać tego wysiłku, kiedy się spodziewać efektów, że one nie pojawią się od razu. Dobrać ćwiczenia do konstytucji pacjenta i jego chorób.

Wiadomo, że osoba bardzo otyła, która będzie chciała biegać to może nie jest najlepszy sport na początek ze względu na obciążenia kolan, stawów, możemy inną formę ruchu zaproponować, przedstawić wachlarz aktywności fizycznych, których jest dużo. To mogą być prace domowe, zajęcia grupowe, taniec, to nie muszą być zajęcia kojarzone ze sportem.

 

T: Tzw. NEAT, aktywność niezwiązana z zaplanowanymi ćwiczeniami, to też jest bardzo ważne.

 

Ł: Te wytyczne mają służyć temu, żeby wzmocnić przekaz, że to na lekarzu ciąży odpowiedzialność, aby pacjentowi to zalecić. Często wpisuje się i to wciąż pokutuje, żeby nie pisać w kartach wypisowych, w zaleceniach u chorego po zawale czy z niewydolnością serca, czy wychodzącego z inną chorobą ze szpitala ‘oszczędzający tryb życia’. Pacjent oszczędzający tryb życia rozumie w taki sposób, że nic ma nie robić, ma leżeć, siedzieć, oszczędzać się.

 

T: A to jest klasa 1A, czyli najwyższa z możliwych zaleceń, czyli osobie szczególnie która jest po chorobie, interwencji kardiochirurgicznej zalecać aktywność fizyczną tak samo jak leki. Są też pewne zalecenia co do leków, po operacji trzeba podać heparynę, tak samo to jest najwyższa klasa zaleceń. Błędem jest nie zalecenie aktywności fizycznej.

 

Ł: Weźmy np. chorobę wieńcową, najczęstszą przypadłość osoby po zawale, które przyjmują na stałe takie leki jak aspiryna czy statyna. Efekt działania tych leków to jest poprawa rokowania, obniżenie śmiertelności o 50%. Ostatnio pojawiło się badanie, które wykazało, że osoby które są cały czas aktywne z chorobą wieńcową w stosunku do tych nieaktywnych też zyskują 50% redukcji ryzyka śmiertelności całkowitej, czyli ten efekt jest taki sam, jak efekt przyjmowania leku.

Nie możemy lekceważyć i ignorować tego typu interwencji, które są tak skuteczne. Wiele firm farmaceutycznych wydałoby olbrzymie pieniądze aby wynaleźć kolejny lek, który o kolejne 50% obniżyłby śmiertelność całkowitą, obok standardowo stosowanych leków, a może nie trzeba tego szukać, wystarczy dodać aktywność fizyczną i ten efekt mamy.

 

T: To by było genialne gdyby lekarze wystawiali recepty na ruch. W ostatnich tygodniach pisałem rozdział do książki kardiologii prewencyjnej, gdzie znalazłem badania, które mówią o tym, że jeśli lekarz wypisze na kartce zalecenie w formie recepty na aktywność fizyczną, to szansa na realizację wzrasta.

 

Ł: Tak samo jak czasami leki, które nie są przypisywane na receptę też wpisuje się na receptę, żeby pacjent o nich nie zapomniał. Jak spojrzymy, że za leki średnio płaci się kilkadziesiąt złotych, a czasami kilkaset miesięcznie, to z punktu widzenia płatnika, czyli NFZu czy państwa rzeczywiście możliwość przepisania karty do klubu, gdzie są trenerzy, jest opieka fizjoterapeutów, jest grupa z którą można ćwiczyć, mieć grupę wsparcia i motywacyjną, takie karnety kosztują kilkadziesiąt złotych miesięcznie. To jest taki sam koszt jak leki, leki są refundowane a to nie jest refundowane.

Mam nadzieję, że z czasem to będzie szło w taką stronę, żeby tego typu interwencje też refundować, bo przekłada się to na takie same korzyści jak lek, nie widzę powodu, żeby jedne mogły być refundowane a drugie nie.

 

T: Też mam nadzieję, że będziemy brać przykład z krajów, w których to już jest wprowadzone i tutaj też kiedyś można będzie taką receptę dostać, albo przy okazji bo często terapia farmakologiczna idzie w parze w terapią związaną z zachowaniem, stylem życia, żeby dostawać jedno i drugie od lekarza.

 

Ł: Od tego się powinno zaczynać, to niby jest we wszystkich piramidach żywieniowych, na początku jest aktywność fizyczna w leczeniu cholesterolu, wielu innych zaburzeń, modyfikacja stylu życia jest, ale nadal zbyt ochoczo włącza się leki, mimo że wytyczne też czasami mówią, dać 3-6 miesięcy pacjentowi na próbę modyfikacji stylu życia i potem ocenić – o ile ten stan nie jest bardzo zaawansowany – czy leki są potrzebne, czy wystarczy przy nieznacznie podwyższonych wartościach cholesterolu czy ciśnienia czy zaburzeń glikemii, poprzez redukcję masy ciała i ćwiczenia, czasami to jest wystarczające i nie trzeba włączać leków. To trzeba pacjentom uświadamiać, jeśli chcą uniknąć stosowania leków na stałe albo dużej liczby leków, ograniczyć do niewielu, to jest to jedyny sposób, działanie nieobjawowe tylko przyczynowe.

 

T: Być może to, że w takim stopniu nie jest zalecana aktywność fizyczna przez lekarzy, czasami też przez fizjoterapeutów, może wynikać z tego, że nie wiedzą jak to robić. Jaka jest rola jeśli chodzi o zalecenie aktywności fizycznej po stronie lekarza, jaka po stronie fizjoterapeuty, a jaka po stronie trenera?

 

Ł: Lekarz powinien to zasygnalizować i na podstawie znajomości ze swojej działki chorób pacjenta, ewentualnie wpisać jaki zakres aktywności jest dostępny, czy cały i wszystkie możliwe ćwiczenia, czy też trzeba ograniczyć np. ćwiczenia do lekkich, umiarkowanych bo są choroby i raczej z wyeliminowaniem treningów siłowych. To porządkują jeśli chodzi o kardiologię wytyczne kardiologii sportowej, gdzie jest to ściśle określone.

Z taką informacją wpisaną w zalecenia czy to z wizyty ambulatoryjnej czy z pobytu w szpitalu pacjent powinien rozpoczynając ćwiczenia udać się do fizjoterapeuty czy do trenera. Oni mając informację, że w takim zakresie, biorąc pod uwagę choroby, których oni nie muszą dokładnie znać. Lekarz informuje, że są bezpieczne, w tym zakresie muszą zaplanować plan treningowy pod te zalecenia, aby one były realizowane w sposób zaplanowany, rozsądny i nie przekraczały zaleceń oraz nie były zbyt łagodne. Trzeba nauczyć pacjenta w jaki sposób te ćwiczenia wykonywać, jakie to są ćwiczenia, jakie są formy czy prowadzić go długoterminowo. Tak to powinno w praktyce wyglądać.

 

T: Czasami ktoś sam jest w stanie się zmotywować do aktywności fizycznej, obejrzy filmik i go to zmotywuje, bo zobaczył że ktoś schudł 30 kg i też by chciał, chce podjąć sam aktywność fizyczną. Z punktu widzenia lekarza medycyny sportowej, kardiologa – na co zwrócić uwagę, co może być przeciwwskazaniem lub co może niepokoić jeśli się rozpoczyna aktywność po dłuższej przerwie kilkuletniej lub kilkumiesięcznej, jak to zrobić żeby się nie uszkodzić?

 

Ł: Powinniśmy zacząć od lekkich do umiarkowanych wysiłków, w zależności od tego co preferujemy z przerwami, robić przerwy, słuchać swojego organizmu. Dobrze by było w idealnej wersji, jeśli podejrzewamy u siebie choroby to zbadać się, zrobić podstawowe badania jeśli chodzi o serce to jest EKG, echo serca, badania czynników ryzyka, czyli zmierzyć sobie ciśnienie, czy nie mamy ukrytego nadciśnienia, czy zaburzenia lipidowe nie są u nas silne, czy nasze ryzyko nie jest takie, że mamy ukrytą chorobę wieńcową.

O słuchaniu organizmu mówię w tym kontekście, że jak z czasem zauważymy, że wszystko jest w porządku, zaczniemy ćwiczyć bardziej intensywnie nawet sami, to powinniśmy zwracać uwagę na takie dolegliwości jak bóle w klatce piersiowej w czasie wysiłku, jak duszność, która przy niewielkich wysiłkach nie powinna się pojawiać szybko, nierówne bicie serca, w postaci dodatkowych uderzeń czy serii szybkiego bicia może się pojawiać. To są zawroty głowy, nie mówię o omdleniach i utratach przytomności, które mogą być niepokojące i na pewno wymagają konsultacji.

 

T: A czy jest granica wieku, w której powinniśmy się udać na dodatkowe badania? Ostatni raz ćwiczyliśmy na zajęciach WF w podstawówce, później przez 40 lat się nie działo. Czy jest granica wieku, w której warto pójść na przegląd?

 

Ł: Są różne szkoły, ale wytyczne prewencji zalecają profilaktykę, większość wytycznych zaleca profilaktykę w postaci badań skriningowych, one mogą być mniej lub bardziej zaawansowane. Najczęściej osoby trenujące w klubach sportowych są poddawane badaniom rygorystycznie, ale te badania też różnią się w zależności od kraju.

Włosi wykonują bardzo dużo badań, w Stanach Zjednoczonych jest tylko wywiad i osłuchiwanie, nie robi się nawet EKG, to jest druga strona medalu. Wydaje się, że dodanie podstawowych badań, czyli EKG, echo przynosi efekty. Włosi pokazali to u siebie, dzięki wdrożeniu rygorystycznego badania u osób, które uprawiają sporty od młodych lat udało im się zmniejszyć ryzyko nagłych zdarzeń w czasie aktywności sportowej, co się rzadko bo rzadko, ale zdarza, do ryzyka nawet mniejszego niż w populacji ogólnej, która nie ćwiczy.

Tak jak badamy dzieci, które ćwiczą w klubach, tak i później gdzie nie mówimy tylko o chorobach wrodzonych, ale też nabytych powinniśmy się zbadać, jeśli trenujemy bardziej intensywne treningi. Jeśli to ma być umiarkowana, lekka aktywność i niewiele się tam dzieje, to nie ma bezwzględnej konieczności, ale jak już planujemy treningi bardziej intensywne, przygotowanie się do maratonu to powinniśmy się sprawdzić.

Nie ma też górnego wieku, mam pacjenta, który szykuje się do maratonu mając 80 lat, drugiego pacjenta który jedzie na mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, ma 85 lat, uprawia sport od 70 lat co prawda, ale teraz w swojej grupie 85+ bije rekordy Polski i zawsze jest na podium, to go motywuje do dalszego działania. Nie ma górnej granicy przy której trzeba zaprzestać i nie uprawiać sportu. Nigdy też nie jest za późno, zawsze możemy zacząć, nawet jeśli wcześniej nic nie robiliśmy.

 

T: Ty też uprawiasz sport. Jakie formy?

 

Ł: Rzeczywiście przegapiłem okres tak jak często się zdarza, w latach 90., na aktywne uprawianie sportu. Nie ćwiczyłem nigdy w klubie bardziej wyczynowo, na studiach trochę pływałem, byłem w drużynie pływackiej tutaj na Akademii Medycznej, natomiast potem miałem przerwę. To jest często obserwowany schemat, do mniej więcej 30 roku życia. Później kilkanaście lat, jak zacząłem biegać, zobaczyłem tego efekty, weszło mi to w nawyk i nie wyobrażam sobie, żebym mniej więcej 60 km tygodniowo nie pokonał, po prostu mi tego brakuje. Biegałem na początku dystanse krótkie, potem maratony, potem ultramaratony, nawet takie do 120 kilku kilometrów, natomiast to też z czasem już przeszło mi.

Teraz biegam głównie dla zdrowia, dla przyjemności, nie trenuję ściśle, intensywnie pod jakieś zawody. Życie jest na tyle pełne różnych wyzwań, że ta aktywność chcę, żeby była hobby, odskocznią, a nie żebym się dalej stresował, że muszę zrealizować określony plan treningowy, wykonać kolejne zadanie, bo tych zadań jest wystarczająco dużo, a bieganie jest elementem relaksu. Jak jestem zmęczony po pracy to idę pobiegać, nie kładę się i nie oglądam telewizji, tylko idę biegać. Czuję się dużo bardziej wypoczęty po takiej godzinie biegania niż po godzinie leżenia i nic nie robienia, to jest paradoks, ale każdy kto uprawia sport wie, że tak jest.

 

T: Znam wielu kardiologów, lekarzy medycyny sportowej i większość z nich coś trenuje. Może to wynika z tej świadomości ile ta aktywność, ruch daje korzyści dla zdrowia. Co u ciebie było motywatorem, że po dłuższej przerwie rozpocząłeś znowu przygodę z bieganiem?

 

Ł: U mnie było tak, że od biegania przeszedłem do kardiologii sportowej, czyli widziałem efekty tego i zależało mi na promowaniu tego i też zajęciu się tą działką medycyny. Myślę, że jak namawiamy do czegoś pacjentów, jako lekarze, to jest takie powiedzenie “we should practice what you preach”, czyli jeśli zalecamy aktywny styl życia, to też powinniśmy być aktywni. Jeśli jesteśmy lekarzem, który mówi pacjentom że mają nie palić, a sami palimy to ciężko jest przekonać go, że rzeczywiście tak jest, że powinien iść tą drogą. Będąc przykładem myślę, że zwiększa to szansę, że osiągniemy efekt.

 

T: Ostatnie pytanie. Jaka jest twoja recepta na ruch?

 

Ł: Moja aktualnie, staram się jej trzymać, to jest ruch, który jest regularny, czyli 4-5 razy w tygodniu przynajmniej. Wplatanie tej aktywności w życie codzienne, czyli jazda do pracy czasami rowerem, aktywność w czasie zajęć z dziećmi, ale taka aktywność, która sprawia mi przyjemność, nie ukierunkowana na realizowanie wyśrubowanych celów, która mnie stresuje, czyli taka, która jest dostosowana do mojej aktualnej dyspozycji.

Są dni, w których więcej od siebie wymagam, inne w których mniej, to pozwala mi cieszyć się aktywnością. Jeśli mój organizm potrzebuje więcej regeneracji, to odpuszczam trening, też to czuję, nie podchodzę do tego tak bardzo rygorystycznie. Myślę, że taka recepta, żeby to było regularne, żeby było umiarkowane i intensywne ale bez przesady, z odpowiednią regeneracją i żeby to były cele, które można realizować a nie się nimi frustrować, to jest najlepsze rozwiązanie.

 

T: Łukasz, dziękuję ci bardzo za te wszystkie rady. Przypominam wam, że podcast publikowany jest co środę o godzinie 12:00, także zapraszam do oglądania, komentowania, udostępniania. Dziękuję bardzo, do zobaczenia.

 

Ł: Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *