Aleksandra Żelazo – miłość do ruchu receptą na zdrowie.

Aleksandra Żelazo – miłość do ruchu receptą na zdrowie.

Ola Żelazo to miłośniczka różnych form ruchu, która swoją energią, optymizmem i pasją motywuje innych do dbania o ciało i umysł. Z Olą rozmawiamy o jej doświadczeniach z aktywnością fizyczna oraz o tym jak się motywować i czerpać radość z każdego ruchu.

Aleksandra Żelazo – absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i Polskiej Akademii Sportu. Ola jest pasjonatką aktywności fizycznej, instruktorką fitnessu, kulturystyki oraz pilatesu. Prowadzi popularny blog, kanał You Tube oraz dzieli się swoją wiedzą w mediach społecznościowych. Po wielu latach treningów fitnessowych i biegowych znalazła dla siebie idealne miejsce do dalszego rozwoju – czyli jogę. Regularna praktyka pozwala jej trzymać równowagę między ciałem i umysłem. Celem treningów prowadzonych przez Olę jest dostarczanie zdrowia i pozytywnej energii.

Z Olą rozmawiamy między innymi o :

✅ doświadczeniach związanych z różnymi formami fitness

✅ treningach z You Tube, radia i telewizji

✅ zaletach pilatesu i jogi

✅ sposobach na motywację do ćwiczeń

✅ oddechu i medytacji w ruchu

✅ tym jak zacząć i nie popełniać błędów

✅ sposobach na wytrwanie w treningach

✅ tym co zapewnia sprawność do późnych lat

 

Treść całej rozmowy:

T – Tomasz Chomiuk

O – Ola Żelazo

T: Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu Recepta na Ruch. Dzisiaj moim gościem jest Ola Żelazo.

O: Dzień dobry, witam wszystkich.

T: Fitnesserka, instruktorka jogi, pilatesu. Propagatorka aktywności fizycznej w różnych miejscach, można ciebie spotkać na youtube. Prowadzisz bardzo poczytny blog, od wielu lat zajmujesz się pokazywaniem jak można ćwiczyć, jak można dbać o swoje zdrowie poprzez ruch.

O: Wszystko to prawda o czym mówisz, ale zapomniałeś o ważnym – dzisiaj jestem super rowerzystką. Posadziłeś mnie na rowerze i jadę, mam z tego bardzo dużo przyjemności. Zaczęliśmy nagrywać spotkanie po naszej wstępnej rozmowie, jak ja żałuję, że my tej wstępnej rozmowy nie nagraliśmy, bo zawsze te słowa jak nie ma kamery są najfajniejsze, ale może do tego wrócimy.

T: Myślę, że trochę takich słów padnie podczas tego nagrania. Nie widać tego w podcaście, że nagrywamy i jedziemy na rowerku, ale jak ktoś chce, to może zobaczyć to na youtube.

O: Jak my sobie świetnie radzimy, jestem już po rozgrzewce, bo jadę z 5 minut, zaraz wchodzę na trening właściwy. Tomek, masz trochę zaległości, musisz przyspieszyć.

T: Nie możemy się też zasapać, ale formę myślę, że mamy i to nie będzie problem.

O: Zobaczymy, to się okaże pod koniec jak będziemy chętnie jechać i mówić.

T: Olu, jak się zaczęła twoja przygoda, że prowadzisz zajęcia? Podejrzałem sobie trochę i studia trochę inne skończyłaś, ale weszłaś w świat sportu, rekreacji, fitnessu, różnych form aktywności.

O: Jeśli chodzi o aktywność to mam ją od małego, od początku życia byłam dzieckiem bardzo aktywnym, rodzice widząc to zapisali mnie do szkoły podstawowej sportowej, więc zaczęłam tam mocną przygodę, WFu miałam bardzo dużo. To była lekkoatletyka, pływanie, granie w gry zespołowe, więc działo się bardzo dużo i ten sport się całe życie przeplatał. Nie poszłam na studia związane ze sportem, bo mam ogromną pasję, żeby poznawać wszystkiego jak najwięcej. Sport lubię i kocham, jest cały czas ze mną, ale chciałam poznać coś innego. Studia to była geologia na Uniwersytecie Warszawskim, fajnie się to zazębiło, wybrałam taki kierunek, gdzie bardzo dużo chodziłam po górach, po Tatrach i tam pisałam pracę magisterską. Moje latanie na Giewont i spowrotem z plecakiem pełnym skał różnych to też był dobry trening.

T: To taki crossfit, połączenie treningu siłowo – wytrzymałościowego.

O: Dobry crossfit. Na różnych kierunkach da się również być aktywnym.

T: Widziałem, że twoja aktywność naturalna przeniosła się do różnych miejsc. W internecie masz bardzo popularny kanał, na którym prezentujesz różnego rodzaju ćwiczenia. W 2011 roku pierwsze filmiki się pojawiły, więc to już 10 lat.

O: Tak, uzmysłowiłeś mi, że to już 10 lat, ten czas tak szybko leci, człowiek działa, robi swoje i potem się spojrzy z perspektywy, że te 10 lat to szmat czasu. Zaczęłam moją przygodę w mediach społecznościowych, prowadzę kanał na youtube, facebooku i instagramie, to są moje główne miejsca. Zaczęłam to hobbystycznie, byłam mamą dwójki małych dzieci, więc nie dysponowałam nadmiarem czasu, ale chciałam coś robić, przekazywać moją pasję ludziom. Wiedziałam też, że nie mogę pozwolić sobie na wyjścia z domu na całe dnie, więc padło na to, że będzie internet mi do tego służył. Pomalutku z mojej pasji pokazywania aktywności, sportu, przechodziłam przez te 10 lat przez bardzo wiele dyscyplin. Jak ktoś mnie obserwuje dłużej to może to zobaczyć, z resztą ja niczego nie usuwam, można wrócić do moich początków.

T: Widziałem te pierwsze filmiki, wyglądały zupełnie inaczej, ale to chyba normalne.

O: Normalne, zmieniamy się. 10 lat to jest dużo, zmieniamy się fizycznie, mentalnie, doświadczenia przez które przechodzimy w życiu również nas zmieniają. Teraz jestem w miejscu innym niż wtedy, wtedy moją największą pasją była kulturystyka, może nie widać tego ale mnie bardzo fascynowało podnoszenie ciężarów, to jak się sylwetka zmienia. Miałam dobry biceps i triceps, mogłam wziąć sztangę 100 kg i zrobić 2 czy 3 przysiady, to było niesamowite. Podobało mi się, że w miarę regularnego treningu bardzo poprawiałam swoje wyniki. Później był fitness, pilates, joga, teraz zatrzymałam się, właściwie ja wszystko bardzo lubię i nigdy nie powiem, że któraś dyscyplina jest lepsza a któraś gorsza, po prostu musimy dopasować ją do swoich aktualnych chęci i do tego, co teraz chcemy robić, na co mamy ochotę. Ja teraz największą ochotę mam na to, żeby ćwiczyć i pokazywać jak najwięcej jogi i pilatesu.

T: Pokazywanie świetnie ci wychodzi. Obserwowałem ciebie nie tylko na youtube, mam też zasubskrybowany twój kanał jak pozostałe 180 tysięcy osób. Do tego widziałem twoje pokazy ćwiczeń w telewizji, w radiu też prowadziłaś program Gimnastyka Poranna. To jest podcast, radio tak samo, jak się prowadzi ćwiczenia w radiu?

O: To była fantastyczna przygoda. Prowadziłam gimnastykę w radiu, czyli słuchacze nie widzieli mnie, tylko słyszeli, więc to była dla mnie fantastyczna nauka. Musiałam się nauczyć opisywać ćwiczenia, najczęściej to była poranna gimnastyka, stoją sobie ludzie w kuchni, zaparzają kawę i właśnie w tym czasie ja mówię, żeby podnieść ramiona, wziąć głęboki wdech, później opuścić, potem zaczynamy podnosić kolana aktywując mięśnie brzucha, bardzo opisowo.

Ludzie bardzo polubili tę formę aktywności, to trwało 5 minut, także każdy o poranku znajdzie te 5 minut dla siebie, a później się dużo lepiej czujemy. To mi też pomogło w późniejszym nagrywaniu, opisywaniu ćwiczeń. Czasami jest taki ruch, którego nie widać za bardzo. Jak powiesz “podnieś nogę”, to wszyscy podniesiemy nogę, ale co innego jak już są subtelności, żeby biodro przekręcić, żeby kolano ustawić do wewnątrz, na zewnątrz, coś zrotować, żeby oddalić od siebie obojczyki. Tym mówieniem, pokazywaniem – oddalamy obojczyki, otwieramy klatkę piersiową, oddychamy, rotujemy barki na zewnątrz – to są takie subtelności, które są bardzo ważne i również ich wizualizacja. Mówienie o ćwiczeniach bardzo jest pomocne.

T: To na pewno, fajne doświadczenie. Szkoda, że nie zaplanowałem tego, żebyśmy takie ćwiczenia w formie audio poprowadzili.

O: Wszystko przed nami, spokojnie, jeszcze poprowadzimy gimnastykę mówioną.

T: Fajne opowiadasz, że starasz się przekazać i uruchomić czyjąś wyobraźnię, żeby bardziej technicznie wykonywał te ćwiczenia. Chyba też nie do końca tylko chodzi o technikę, w ogóle zachęcenie kogoś do aktywności fizycznej to jest już sukces. Widać u ciebie pasję i motywujesz osoby do tego, żeby były aktywne fizycznie. Pewnie przez to jest taka popularność twojego kanału na youtube. Wracając do różnych kanałów, który najbardziej lubisz?

O: To jest trudne pytanie. Ostatnio zapytałam moją fotografkę Dorotę, która robi nagrania i zdjęcia ze mną “Dorota co ty bardziej lubisz, robić zdjęcia czy nagrywać filmy?” i ona odpowiedziała, że to było super pytanie, po czym zapytała czy lubię bardziej jogę czy pilates. To było dla mnie pytanie zaskoczenie, nie mogę powiedzieć jednoznacznie, że coś bardziej lubię. To jest tak połączone, czuję się tak dobrze, że nie byłabym w stanie określić co lubię bardziej, a co mniej. Każdy z kanałów jest troszeczkę inny.

Youtube jest przeznaczony tylko do nagrywania treningów, czasami jest coś o odżywianiu, ale tego jest mniej, tam spotykamy się, żeby ćwiczyć. Wiem, że dziewczyny bardzo lubią wrzucać te filmiki na duże ekrany, żeby wszystko lepiej widzieć, wtedy dołączają się rodziny i dzieci, ćwiczą ze mną też maluchy, trzylatki. Dziewczyny mi wrzucają zdjęcia jak maluchy ćwiczą, one nawet zakładają stroje podobne do mnie, malują usta – ja też bardzo lubię malować usta, kiedyś usłyszałam, że jak się pomaluje usta i jest to nagranie, to wyraźniej słychać i widać co chcę powiedzieć, więc wzięłam to bardzo do serca. Usta są wtedy wyraźniejsze, można czytać z ust. Faktycznie teraz moim znakiem rozpoznawczym jest, że nagrywam treningi i mam pomalowane usta.

W moich nagraniach chcę obalić przekonania, że my na treningach coś musimy, my niczego nie musimy, my mamy mieć chęć i na treningach mamy się dobrze bawić. Mamy dostosować treningi do własnych możliwości, bo każdy jest inny. Pokazuję, że ćwiczenia, aktywność są absolutnie dla każdego, bez względu na wiek, bez względu na płeć, na to, czy byliśmy w dzieciństwie czy w dorosłym życiu aktywni, czy to będzie nasze pierwsze w wieku 50-60 lat wejście na matę i spróbowanie zrobienia brzuszka, to zawsze jest doskonały czas, żeby to zacząć. To jest właśnie youtube. Facebook i instagram są inne, bo tam trochę prywaty przemycam swojej, fit-filozofii, pasji, tego, jaka aktywność jest fajna, nie tylko ćwiczenia są aktywnością, mnie właśnie interesuje aktywność okołotreningowa.

Zachęcam do tego, żeby chodzić na spacery, z psem, kręcić rowerkiem, tak mi się to bardzo podoba, będziemy mieć dziś trening Tomku zrobiony. Trzeba szukać swoich aktywności, ja nie mówię tutaj o czymś niebywałym, nie trzeba jechać na windsurfing czy na narty, tylko znaleźć coś, co mamy koło siebie i wykorzystywać przestrzenie. W domu bardzo często wykorzystuję do ćwiczeń ścianę, krzesło, butelki z wodą, coś takiego, co wszyscy mamy. To ma być dostępne, łatwe do sięgnięcia. Jak osoba zobaczy na filmiku na youtube, że joga dla początkujących wymaga bardzo dużo pomocy jak koce, bolstery, paski, klocki to przewinie dalej.

W szkołach jogi to wszystko jest, ale w domach niewiele osób ma taki sprzęt, dlatego staram się pokazać takie ćwiczenia, w których możemy wziąć zamiast paska do jogi pasek od szlafroka czy nawet skarpetkę zdjąć i pomóc sobie w rozciąganiu nóg, coś takiego łatwo dostępnego. To też mobilizuje ludzi, ja sama wiem po sobie, że jak mamy trening i potrzeba tego, tego i tego, to ja pójdę do następnego, bo tu są pewne ograniczenia. Chcę pokazać prostotę, że to jest naprawdę absolutnie dla każdego. Potrzebujemy przestrzeni w domu, żeby rozłożyć matę i możemy szaleć do woli.

T: Zabierasz wymówki tym osobom, które przez to, że potrzeba sprzętu czy trzeba gdzieś pójść rezygnują z ćwiczeń, a tutaj nic nie trzeba.

O: Fajnie powiedziałeś, że zabieram wszystkie wymówki, jestem tą panią od zabierania wymówek. Na większość wymówek mam dobre rozwiązania. Mama z małymi dziećmi- angażujmy dzieci do ćwiczeń, pokazujmy, że to jest dobra zabawa, że dobrze się czujemy, że jak trzeba to możemy wyłączyć ten filmik, pójść, chwilę się pobawić z dzieckiem czy z psem. Wiem, że dzieci się też bardzo chętnie dołączają do ćwiczeń. “Nie mam czasu”, nagrywam filmiki też 5 minutowe, więc tutaj nie ma wymówki, że nie masz czasu, bo większość z nas nie ma czasu. Mając pracę zawodową i życie prywatne trudno jest wygospodarować godzinę czy półtorej na codzienny trening. Absolutnie do tego nie zmuszam, ale ta aktywność okołotreningowa, 5 minut poćwiczymy na macie rano, rozgrzewka poranna.

Mam program Żelazne Poranki, spotykamy się z dziewczynami na facebooku na żywo, we wtorki i piątki o 7:45 i to jest kwadransik ćwiczeń ogólnorozwojowych, łatwych, każdy sobie poradzi. Najczęściej spotykamy się po kawusi, bardzo lubimy pić razem kawę, nawiązują się między nami przyjacielskie relacje. To nie są ćwiczenia, że ojeju znowu się zmordujemy, będzie strasznie i trzeba będzie lecieć pod prysznic i minie pół godziny zamiast 15 minut, tylko właśnie dobra energia w nas wstępuje, pooddychamy sobie, otworzymy klatkę piersiową, wzmocnimy nogi i ujędrnimy pośladki, czego chcieć więcej.

T: Te tytuły kojarzę z youtube, że one najchętniej są oglądane, filmy poświęcone brzuchowi, pośladkom, udom. Powiedziałaś o tym, że to też buduje pewną relację. Przez twoją aktywność w różnych mediach społecznościowych pozwalasz na to, że te osoby, które się angażują miały dodatkowy walor socjalny, integrowania się, a to też świetnie działa na zdrowie. To nie tylko sam ruch, a budowanie też relacji i przyjaźni pewnie po jakimś czasie.

O: Zdecydowanie tak, relacje i wsparcie osób, które są w podobnym miejscu jak my bardzo pomagają w tym, żeby wytrwać. Zrobienie pierwszego kroku, okej, następuje moment w życiu, że patrzymy, +10 kg na wadze czy jakaś sytuacja, że kolega powiedział, że mnie przybyło – nigdy nie można mówić takich rzeczy dziewczynom, nigdy, przenigdy – i wtedy zapala się czerwona lampka, muszę coś ze sobą zrobić, bo rzeczywiście nie dopinam się w jeansy sprzed świąt.

Wtedy jest zryw, lecimy, robimy trudny trening, fajnie się czujemy, mamy zakwasy na drugi dzień i ten trening zwykle trwa troszeczkę dłużej, myślimy potem ‘ojeju znowu będę musiała to zrobić, te zakwasy mnie wykończą, ja nie chcę się pocić, znowu będę musiała ćwiczyć 1,5 godziny, nie mam tyle czasu”. Początkowy zryw jest fajny bo zaczęliśmy, ale potem żeby to utrzymać i kontynuować jest potrzebne wsparcie, dlatego, żeby to wsparcie było, nie jestem w stanie wspierać pojedynczo każdej osoby, bo faktycznie na moich kanałach osób przybywa, teraz na youtube mając 185 tysięcy to wiadomo, że bym nie przerobiła każdej wiadomości.

T: To są niezłe zajęcia grupowe.

O: Tak! Jest utworzona na facebooku grupa “Żelazne dziewczyny”, tam jest fantastyczna motywacja, tworzą się przyjaźnie i jest wsparcie. Dziewczyny piszą, że udało im się dziś zrobić trening 10 minut na pośladki i czują się świetnie, dostają łapki w górę i jest wszystko super, inne opisują, że je to zmotywowało i idą na matę. Wiemy, że możemy opisać nasze wysiłki i to, że robimy coś dla siebie, dostaniemy za to brawa i pozytywne komentarze – to jest mega motywujące. W sporcie i w aktywności, żeby być fit przez całe życie, ale tak zdrowo fit, nie mówię o sporcie zawodowym, to element zrelaksowanej psychiki, umysłu, poczucie, że nie tylko my w tym jesteśmy tylko cała grupa wokół nas bardzo pomagają.

T: Całkowicie się z tobą zgadzam. Motywowanie w dwie strony, ty motywujesz osoby a one motywują ciebie, dostajesz feedback, że to co robisz jest fajne, napędza się to wzajemnie. Przechodząc do form sportu, rekreacji i fitnessu, zaczęłaś od jogi, później przeszłaś na pilates – nie zadaję tego pytania co wybierasz, joga czy pilates – ale czym jest jogilates?

O: Odwrotnie było, najpierw był fitness, potem pilates a później joga. Joga się tak przeplatała, była w moim życiu od małego, jak byłam w podstawówce to ojciec mojej znajomej prowadził jogę i czasami przychodziłyśmy z koleżanką. To było śmieszne, oddechy z wystawionym językiem, zionięcie lwa i podobne, co jakiś czas chodziłam na jogę i ona mnie bardzo rozśmieszała. Zawsze potrzebowałam dużo energii, dużo powera, trening to musiała być krew, pot i łzy, a joga mi tego do końca nie dawała, chociaż znalazłam taką jogę vinyasa, ashtangi są takie, że się można zgrzać. Tomek, kiedyś będę musiała u ciebie taką jogę zrobić, żebyś się o tym przekonał, naprawdę będziemy porządniej zipać niż jadąc na rowerku.

Poznałam pilates, mocno się potem zaangażowałam w jogę, ukończyłam wiele kursów, także nauczycielskich trwających po parę lat, chciałam poznać jogę od podszewki, żebym wiedziała, z czym to się je i żebym znała argumenty przeciwników. Są osoby, na które słowo “joga” działa jak płachta na byka, chciałam zobaczyć czym to może być spowodowane i już teraz doskonale to wiem. Moje pokazywanie jogi bardzo się zazębia z pilatesem, dla mnie najważniejsze w aktywności jest oddziaływanie na ciało i przy okazji na umysł. Jak zrobimy porządek z ciałem i z naszą aktywnością to bardzo fajnie umysł się uspokaja, relaksuje, jest w nas więcej łagodności, chęci, pasji, energii, motywacji. Joga i pilates to dla mnie jest idealne połączenie, bo moja joga to nie jest joga uduchowiona. To nie jest taka joga 8 stopniowej ścieżki, to jest taka klasyczna joga, iyengara, ashtanga, gdzie się przychodzi przez etapy yama, asana, później do całkowitego połączenia ze stwórcą, dlatego chciałam ukończyć te wszystkie kursy, żeby się o tym dowiedzieć.

Ja w to nie zabrnęłam, zatrzymałam się na formie ćwiczeń fizycznych, czyli prawidłowe ustawienie naszego ciała, nie ma nic lepszego dla kręgosłupa niż joga, niż ustawianie nas w prawidłowych pozycjach, pokazywanie bardzo dobrych wzorców ruchowych. Teraz mi się podoba to, jak siedzisz na rowerku, masz fajnie wyprostowane plecy, podciągnięte boki tułowia. Joga nas tego uczy, że my w każdej codziennej sytuacji jesteśmy w stanie sami kontrolować naszą postawę, nasz ruch i to jest dla nas bardzo zdrowe. Pilates to jest wzmacnianie, zachodnia, nowoczesna forma ruchu. Joga ma tysiące lat i to jest filozofia. Połączyłam pilates, wzmacnianie, piękne ruchy pełne gracji, pilates jest też mocno związany z tańcem klasycznym, z pięknymi ruchami nóg, stóp, rąk, ładne wydłużanie. Połączenie z jogą daje naszemu ciału taki eliksir młodości, radości, pasji, szczupłego ciała, wzmocnienia, że ja w tym zostaję, bo to działa na mnie i na te 180 tysięcy osób.

T: To twoja recepta na ruch, jeszcze do tego pytania wrócimy. Powiedziałaś troszkę o zaletach jogi i pilatesu, ale dla mnie to trochę za mało, też wiem jak to w badaniach wygląda. Oczywiście zgadzam się, że działa na kręgosłup, zarówno joga jak i pilates (pilates nawet bardziej) jest to udokumentowanie w badaniach, działa na to, żeby nas nie bolał kręgosłup i działa również profilaktycznie. Nawet osoby, które mają bóle kręgosłupa mogą spróbować pilatesem sobie pomóc, bo to działa. Jakie jeszcze widzisz zdrowotne korzyści wynikające z tych obu form?

O: Joga to jest też ruch połączony z oddechem. To jest też bardzo ważne, żebyśmy skupili się na oddechu, bo wtedy, kiedy oddychamy i jesteśmy świadomi tego oddechu, to bardzo fajnie się wyłącza umysł, przestają do głowy przychodzić myśli, których mamy miliony. Chcę, żeby nasze treningi i spotkania na macie to był czas tylko dla nas. Pewnie, że to nie będzie od razu, że my w pierwszej minucie się wyłączymy i ćwiczymy. Jedni potrzebują trochę więcej czasu, inni mniej, ale właśnie ta joga, początkowe pozycje jak siedzimy, opieramy dłonie o żebra, zamykamy oczy i wczuwamy się w to jak z wdechem rozszerzają się żebra, z wydechem one się schodzą, że wyciągamy kręgosłupy. To jest takie osadzenie nas w miejscu tu i teraz, my tutaj i teraz się szykujemy fizycznie oraz mentalnie do treningu, który nas czeka.

T: Czyli poprawa świadomości swojego ciała albo nawet forma medytacji.

O: Joga też jest kojarzona z medytacją, tylko najczęściej z taką medytacją, że siadamy sobie w wygodnej pozycji np. kwiat lotosu (co jest bardzo trudną pozycją i musimy się do niej kilka lat przygotowywać, żeby bez trudu siedzieć 15 minut, bo tam stawy są mocno powykręcane). Jak dla mnie powinniśmy znajdować swoje formy medytacji, ale każdy będzie miał trochę inną. Ja świetnie relaksuję się idąc z psem na spacer do lasu, spaceruję godzinę i czuję się kompletnie rozluźniona, jest mi dobrze, tam łapię energię.

Wiem, że są osoby, które zasiadają w wygodnych siadach, przykrywają się kocem, zamykają oczy i są w stanie się skupić, zrelaksować i to jest ich forma medytacji. Jeszcze inna osoba wejdzie do samochodu, pojedzie 100 km w jedną, w drugą i też jest zrelaksowana, przemyśli sobie trochę spraw i potem się ten umysł wyłączy. U mnie to jest dobra cecha, o której zawszę mówię, że my mamy wolność i musimy z tej wolności korzystać, szukać tego, co jest dla nas dobre, nie patrzeć na innych, bo na każdego działa coś innego. Na niektórych świetnie działa jeżdżenie na rowerze, czują się po tym dobrze, a na innych spokojny spacer, jogging, bieg, pójście na basen. Form odprężenia jest bardzo dużo, musimy szukać.

T: To na pewno, trzeba znaleźć coś dla siebie, ale żeby znaleźć trzeba próbować, innego wyjścia nie ma.

O: Tak, trzeba próbować. Zawszę mówię: spróbuj, zobacz, dotknij, poczuj, najlepiej też nie raz, bo jeden raz nie zawsze nas przekonuje. Tak samo jak spotykamy się z człowiekiem, pierwszy raz i człowiek jest w złym humorze, zdarza się każdemu, nie musi tryskać super energią jakiej się spodziewamy, nie można go od razu przekreślać, trzeba dać drugą i trzecią szansę, spotkać go w trochę innej sytuacji, tak samo jest z ćwiczeniami. Moje obwąchiwanie z jogą to naprawdę było bardzo ciekawe jak szukałam, byłam zafascynowana, później zła, że to tak i tak, że to nie powinno tak być. Tutaj trzeba dać sobie dużo luzu, wolności i podejścia, że są możliwości, mamy możliwości, korzystajmy z nich.

T: Tak jak powiedziałaś, jogi uczyłaś się długo. Dla mnie to jest trudne, żeby poprzez przekaz wizualny czy głosowy poprawiać technikę innych, czy da się to robić? Prowadząc jogę przez kanał na youtube udostępniasz filmiki, są różne osoby, które próbują do tego podchodzić. Jak tłumaczysz osobom lub jakie masz rady dla osób, które chcą zacząć trenować przez internet? Jak do tego podejść, żeby nie zrobić sobie przypadkiem krzywdy?

O: Wiem, jak ludzie zaczynają, jak wyglądają ciała i jakie najczęściej popełniają błędy w danych pozycjach. Zawsze mówię czy to jest joga dla początkujących czy dla osób, które dłużej ćwiczą. Tłumaczenie asan w jodze trwa bardzo długo, mogłabym nagrać filmik z samą pozycją trójkąta trikonasana, żeby pokazać jak ustawić stopę, kolana, jak zrotować biodro. Osoby chcą ćwiczyć, jak już mają te pół godziny czy 15 minut, to one chcą, żeby ciało popracowało, żeby fajnie się poczuły, żeby wzmocnić kręgosłup, więc ja przy przejściach podaję podstawowe wskazówki, jak się ustawić, żeby było zdrowo, żeby na pewno nie skontuzjować się i żeby po praktyce czuć się dobrze.

W każdym kolejnym nagraniu coś dodaję, że te osoby cały czas odkrywają coś nowego w tej pozycji. Mówię przy okazji, że dla osób początkujących możemy wykorzystać pomoce takie jak kostka, żeby się podeprzeć, co nam pomoże fajniej zrotować barki, wyciągnąć kręgosłup i ustawić miednicę, żeby to było jak najzdrowsze. Leżąc, chcąc się rozciągnąć możemy się złapać pod udem, przez co będzie trochę łatwiej, jeśli czujemy się dobrze, jest więcej elastyczności i gibkości to łapiemy się za łydkę, za stopę.

Zawsze daję warianty dla osób początkujących i bardziej zaawansowanych, bo mając tak dużą grupę i nie będąc na sali wiem, że różne osoby ćwiczą, w różnym wieku, z różną sprawnością, z chorobami. Nie raz mi piszą na live “jestem pierwszy raz”, ja już wtedy wiem, że dla osoby, która jest pierwszy raz muszę coś więcej powiedzieć, że osoby, które zaczynają zostają w tej pozycji a osoby, które ćwiczą ze mną dłużej mogą pójść krok dalej i wtedy mówię, pokazuję, jak wygląda ten kolejny krok. Zawsze jestem pewna że te początkujące osoby też spróbują pójść krok dalej, to jest pewne i to jest okej. Jak zaboli, jak zobaczą, że to nie jest dla nich to się cofną.

Nie chcę zniechęcać ludzi, jak człowiek pójdzie na jogę i trafi na samym początku na jogę zaawansowaną, gdzie skaczemy, stajemy na rękach, robimy przeskoki, ashtangowe vinyasa, to one powiedzą, że absolutnie to nie jest dla nich, to trzeba być akrobatką żeby coś takiego robić i to może być niebezpieczne. Stopniuję to, mówię, że są warianty, zostańmy w swoim wariancie, słuchajmy swojego ciała i zwracajmy uwagę na to, na co ciało nam pozwala. To co jest najważniejsze, w ćwiczeniach nie możemy odczuwać bólu. Jeśli nas lędźwie ciągną, to znaczy, że jesteśmy trochę za daleko. To ma być fajne rozciąganie, w miarę przyjemne ale nie powodujące bólów, że my się przekręcimy i później nie możemy z tej pozycji wrócić. Kości czasami strzelają, ale ja też nie jestem w stanie internetowo powiedzieć, czy to jest strzelanie, które jest okej, czy to jest strzelanie, z którym trzeba pójść do Tomka i zapytać, czy powinniśmy się tym strzelaniem zająć.

T: Fajnie, że przy okazji wytłumaczyliśmy, że ten ból jest alarmem, to nie dla ciebie, daj sobie czas, będzie to można zrobić później. Takie proste wskazówki są bardzo ważne jeśli przekazujemy coś do dużej grupy i nie wiemy, jaka to jest grupa. Wracając do przyjemnych aspektów tych dwóch form, jogi i pilatesu czy jogilatesu – poza świetną sylwetką, którą masz, to co jeszcze tobie daje trenowanie, nawet te 5 minut czy trochę więcej w ciągu dnia?

O: Nic, a co nam więcej potrzeba niż pięknej sylwetki?

T: Widzę więcej na tych filmikach.

O: Żartuję, pewnie.

T: Same ruchy, gibkość, elastyczność, mobilność twoich stawów pokazuje, że to jest forma, która daje możliwość utrzymania sprawności, która się przydaje w życiu codziennym, przy wykonywaniu prac czy przy sporcie, w różnych sytuacjach to jest potrzebne. To zapewnia nam, że tą sprawność będziemy mieli do późnych lat, 60, 70, 80 i dalej, jeśli życie nam na to pozwoli. Co jeszcze widzisz takiego oprócz sylwetki, sprawności stawów?

O: Chciałabym powiedzieć, że dbanie o siebie teraz, mamy z niego korzystać do tego co powiedziałeś i dalej, do końca życia. Mamy taki plan, żeby dożyć do setki w dobrej formie, bo to jest też bardzo ważne. Te ćwiczenia poprawiają sylwetki, jestem osobą, która może to pokazać, że rzeczywiście ćwiczenie jogi i pilatesu fajnie wpływa na ciało, że ono dobrze wygląda, jest smukłe, elastyczne. Idziemy w parze, ja, mój umysł i moje ciało i się super dogadujemy.

Miałam ostatnio trening z dwoma osobami, które powiedziały i też bardzo często mi piszą, że pomimo tego, że nasze ćwiczenia nie są bardzo skoczne i bardzo dynamiczne, że to nie jest crossfit i nie musimy się bardzo pocić, to ta sylwetka się zmienia. Dziewczyny po miesiącu widzą, że mają lepsze pośladki, większą mobilność w biodrach. Ludzie bardzo lubią szpagaty, to zawsze jest takie wyzwanie, że będą się rozciągać, zrobią biodra. Celem w moich ćwiczeniach nie jest to, żeby coś zrobić i do czegoś dążyć, tylko zdrowie i żeby żyć bez bólów. Życie bez bólu to jest piękne życie. Ćwiczymy sobie i w którymś momencie chcemy sprawdzić, jak teraz się rozciągamy, dziewczyny w pewnym momencie robią szpagat i mówią “kurczę, Olka, ja mam 50 lat i nigdy w życiu szpagatu nie zrobiłam, ćwiczę sobie z tobą jogę i pilates, spróbowałam zrobić szpagat i mi wyszedł! Na jedną nogę wyszedł a na drugą prawie”.

Te cuda się dzieją, to nie jest tak, że my musimy mieć 7 lat i te predyspozycje na zostanie baletnicą czy akrobatką, w każdym wieku możemy ciało poprawić, niekoniecznie szpagat, to jest coś takiego, czego my nie potrzebujemy w życiu, on nam do niczego nie jest potrzebny, tylko do szpanowania sobie. Niektórzy lubią go pokazać, ale to nie jest naszym celem. Jasne, że to jest fajne jak my widzimy, że ciało się zmienia. Jak wychodzimy na spacer, wcześniej wychodziliśmy na spacer 2 km i zadyszka, teraz idziemy na 4 km i żadnej zadyszki nie ma, jeszcze jest później energia, żeby wejść na matę na 15 minut. Sylwetka się zmienia, zmienia się podejście do życia, jest więcej chęci i energii do działań. Trzeba się przemóc, wracamy z ciężkiej pracy po 8-10 godzinach i mówimy, że teraz to co jedynie możemy zrobić to usiąść na fotelu, wziąć coś do picia i paczkę chipsów i teraz odpoczywamy, nie ma nas dla nikogo. Wtedy mówię, żeby spróbować, wejść na 15 minut na matę, nie po to, żeby się jeszcze bardziej zmęczyć, tylko żeby się rozciągnąć, powyciągać kręgosłup, fajnie się poskręcać, rozciągnąć nogi, to dodaje tej energii, to działa.

T: A przy okazji to nie wymaga super wysiłku, nawet to może być z włączonym telewizorem, jak ktoś potrzebuje, można leżeć na macie i trochę się porozciągać. Większość osób siedzi, ma pracę biurową, przez spędzanie 8 godzin w jednej pozycji potrzebujemy tego ruchu, który pozwoli mięśniom rozciągnąć się i uelastycznić.

O: Zgadza się, mam nawet takie programy ćwiczeń dla osób, które długo siedzą. Pokazuję jakie ćwiczenia można robić siedząc przy biurku, jak naprawdę nie możemy wstać, żeby się trochę poruszać. Każdy ruch jest lepszy niż brak ruchu. To, że my w tej chwili siedzimy i jedziemy rowerkiem to jest coś fantastycznego. Szukanie takich różnych prostych zamienników, co możemy robić wpływa na naszą ogólną kondycję. Chcemy być zdrowi, chcemy być w niezłej formie, samodzielni przez całe nasze długie, szczęśliwe życie.

T: Sprawność to jedno, ale też ten ruch, aktywność, nawet aktywność “przy okazji” chroni nas przed wieloma chorobami. To nie tylko daje nam sprawność, ale wydłuża nasze życie i sprawia, że nie dopadną nas niektóre choroby.

O: To zostało potwierdzone licznymi badaniami. Aktywność poprawia naszą odporność, w dzisiejszych czasach bardzo ważne jest, żeby odporność była jak najlepsza. To są proste rzeczy, nie potrzebujemy iść w jakieś rejony, które są dla nas zupełnie obce, tylko coś co jest dla nas dostępne, troszeczkę się przemóc, wbić sobie szpilę w tyłek i powiedzieć “chcę być zdrowy, sprawny, samodzielny przez całe życie i się świetnie czuć”. Regularna aktywność to wszystko nam daje.

T: Nawet jeśli bierzemy ją małą łyżeczką a nie od razu wielką chochlą, rzucić się na nie wiadomo co.

O: Jestem za tym, żeby małymi łyżeczkami jeść, a później jak pozwoli nam na to czas i sytuacja życiowa, to wtedy bierzemy nawet chochlę. Jednego dnia możemy wziąć chochlę a drugiego dnia jak nie jesteśmy w formie na chochlę, to bierzemy łyżeczkę. Ważne jest, żeby to był nasz nawyk, nasza codzienność, coś fajnego na co czekamy. Wrócę z pracy, wiem, że będą dzieci, trzeba im zrobić obiad i kolację, ale chociaż te 10 minut nawet w piżamie w łóżku przeznaczę na rozciąganie i to już daje tę energię. W łóżku ćwiczenia są też bardzo fajne, wiem, że wiele osób tak ćwiczy bo nie ma czasu na coś więcej. Dobrze można nogi i barki rozciągnąć.

T: W łóżku można zrobić wiele rzeczy, opowiadałaś mi, że słuchałaś podcastu z panią profesor Edytą Smolis-Bąk, gdzie zachęcaliśmy do seksu, który też jest aktywnością.

O: Do tego też zachęcam, to jest bardzo fajna forma aktywności. Jak ktoś nie wierzy to prosimy wrócić do podcastu z panią profesor i zobaczyć ile korzyści i zdrowia przynosi, sami wiecie jak to jest.

T: Dużo powiedzieliśmy na temat recepty na ruch w jodze, pilatesie, jogilatesie, o tym jakie masz podejście do tej aktywności, ale może na koniec ostatnie pytanie, które wszystkim gościom zadaje, podsumowujące – jaka jest twoja recepta na ruch? Musisz się troszkę ograniczyć w krótkim podsumowaniu.

O: Moja recepta na ruch jest taka, żeby go zażywać codziennie, każdego dnia w takiej formie jaka nam odpowiada i na jaką mamy ochotę.

T: Uważam, że to jest świetna recepta na ruch i zgadzam się, podobnie do tego podchodzę.

O: Ale to już kończymy? Moglibyśmy dalej rozmawiać, czyli musimy się umówić na kolejny podcast!

T: Musimy się umówić, jak już sama się zdradziłaś podczas poranków w radiu świetnie potrafisz w audio opowiedzieć o ćwiczeniach, które można wykonać. Tutaj mam haczyk, żeby zaprosić ciebie jeszcze raz żebyśmy powiedzieli o tym, jak ćwiczyć i przy okazji zrobić te ćwiczenia. Tego jeszcze nie było, nie wiem czy jest taki polski podcast, ale są podcasty na świecie, które rzeczywiście są dedykowane do ćwiczeń. Opowiadane są ćwiczenia albo jest motywowanie osób podczas różnej aktywności, jest odpowiednia muzyka, tempo, zachęcanie do aktywności dla osób biegających, trenujących różne formy sportu, można sobie dodatkowo włożyć słuchawki w uszy i motywować się do tego, żeby wytrwać w tym i żeby to dawało jeszcze większą satysfakcję.

O:To jesteśmy umówieni.

T: Jesteśmy umówieni. Dziękuję bardzo.

O: Dziękuję bardzo.

T: Zapraszam wszystkich do kolejnych odcinków podcastu Recepta na Ruch. Przypominam, w każdą środę o godzinie 12:00 jest publikacja kolejnego podcastu. Dziękuję i do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *